 |
Stawy na supeł |
|
 |
 |
POLITYKA
NUMER 32/2000 (2257)
5 sierpnia 2000 roku |
 |
 |
Zdrowie: Leczenie chorób reumatycznych jest w
Polsce gehenn? |
 |
 |
 |
 |
 |
Nowym przebojem są leki przeciwzapalne i przeciwbólowe
stosowane w chorobach reumatycznych. Sprzedaż Celebrexu i Vioxu w USA
pobiła nawet Viagrę. Czy sukces zostanie powtórzony w Polsce? Na razie nic na to
nie wskazuje, ponieważ cena jednego opakowania przekracza sto złotych. Co gorsza,
leczenie się z chorób reumatycznych tradycyjnymi metodami stało się u nas prawdziwą
gehenną. |
|
 |
 |
|
|
 |
 |
Przed armią pięciu milionów pacjentów ustawiono
przeszkody trudne do pokonania dla osób zdrowych, więc jak mogą uporać się
z nimi ludzie poruszający się o kulach i na wózkach? - Od lat byłam
przyzwyczajona do barier architektonicznych, które nawet w przychodniach utrudniały
kontakt z lekarzem - mówi Leokadia Kacprzak, która od ponad czterdziestu lat
choruje na gościec przewlekły postępujący, czyli reumatoidalne zapalenie stawów. Ma
za sobą 20 operacji i każdą wizytę w rejonowej poradni okupuje stresem. ?
Gdy przyszłam na zastrzyk i nie mogłam wejść po schodach na pierwsze piętro
(o windzie w budynku oczywiście nikt nie pomyślał), prosiłam pielęgniarkę,
by zeszła do mnie na dół, ale odparła, że dla jednej chorej nie zniesie na parter
gabinetu zabiegowego.
W nowym systemie ochrony zdrowia ciężko żyje się tym, którym zdarzyło się
zapaść na jedno ze 120 schorzeń reumatycznych. Wymagają one wielokrotnych zabiegów
i pobytów w szpitalu, stałej kontroli w stosowaniu leków, wieloletniej
rehabilitacji. W sytuacji, gdy kasy chorych każą oszczędzać na wszystkim,
najłatwiej spełnić to polecenie skracając hospitalizację, podając najtańsze leki
obciążone wieloma działaniami niepożądanymi, tworzyć zapory w dostępie do
droższej specjalistyki.
Polityka, która oferuje chorym jedynie głodowe renty, wózki inwalidzkie, laski oraz
kule, tylko pozornie przynosi oszczędności. W USA straty ekonomiczne spowodowane
powikłaniami źle leczonych chorób reumatycznych i trwałym inwalidztwem sięgają
65 mld dolarów rocznie. W Polsce nie dokonano podobnych analiz finansowych, ale
koszty te idą prawdopodobnie w miliardy złotych.
- Każda z chorób reumatycznych wymaga indywidualnego podejścia, ale leczyć
powinniśmy zawsze kompleksowo - mówi prof. Eugeniusz Kucharz, kierownik Kliniki Chorób
Wewnętrznych i Reumatologii w Katowicach. Tak jak rehabilitacja nie zastąpi
stosowania tabletek, tak pigułki nie zapewnią całkowitego powrotu do zdrowia.
Tym, co w reumatyzmie odbiera ochotę do życia i nie pozwala zapomnieć
o chorobie, jest obezwładniający ból. - Najgorsze są poranki - opowiada pani
Kacprzak. - Półtorej godziny zajmuje mi dojście do siebie po obudzeniu, kiedy trwa
okres tzw. sztywności porannej i każdy ruch jest problemem. Prototypem leków
łagodzących ból w stawach była aspiryna, wprowadzona do leczenia sto lat temu.
Ale dopiero w latach siedemdziesiątych sir John Vane (w jego zespole badawczym
pracował także polski uczony prof. Ryszard Gryglewski) poznał jej działanie
przeciwzapalne i ustalił, że hamuje biosyntezę prostaglandyn. Dzięki swoim
badaniom prof. Vane otrzymał Nagrodę Nobla, zaś prostaglandyny zostały podczas
następnych trzydziestu lat dokładnie przebadane w laboratoriach farmakologicznych.
Doszukano się w nich wielu funkcji, m.in. wpływających na procesy zapalne.
Aby w organizmie powstały prostaglandyny i wywołały reakcję zapalną ze
wszystkimi konsekwencjami (bólem, zaczerwienieniem itp.), musi zadziałać enzym
cyklooxygenaza (COX). Niesterydowe leki przeciwzapalne (np. Aspiryna, Diclofenak,
Ibuprofen) hamują jego aktywność i zmniejszają dolegliwości. Kłopot jednak
w tym, że leki te - łagodząc ból - niszczą śluzówkę żołądka, prowadząc do
ostrej choroby wrzodowej. Przez dwadzieścia lat uczeni nie wiedzieli, jak można uporać
się z tym problemem.
W 1989 r. z laboratorium Johna Vana przyszła odpowiedź: enzym COX występuje
w organizmie w dwóch odmianach! COX-1 chroni ściany przewodu pokarmowego przed
szkodliwymi czynnikami, zaś COX-2 odpowiada za syntezę prostaglandyn i gromadzenie
się ich w miejscach zmienionych zapalnie. Tradycyjne leki przeciwbólowe nie
potrafią odróżnić tych enzymów od siebie, atakują więc COX-2, ale jednocześnie
przy okazji niszczą COX-1. Nowe leki, które dziś przeżywają swój tryumf w USA
i Europie Zachodniej, hamują wyłącznie działanie zapalnego enzymu COX-2 i na
tym polega ich sukces w terapii.
W Holandii, w regionie Enschede, gdzie znajduje się największa w tym
kraju klinika reumatologiczna, zapytano chorych z ciężkimi, przewlekłymi chorobami
reumatycznymi o ich potrzeby i największe problemy. Oczekiwano, że na
pierwszym miejscu wymienią ból. Ku zdziwieniu badaczy za najdokuczliwszy problem osoby
uczestniczące w sondażu uznały jednak utratę niezależności oraz ograniczenia
w poruszaniu się. - W Polsce odpowiedzi byłyby podobne - uważa socjolog
dr Bożena Moskalewicz kierująca Zakładem Epidemiologii w warszawskim
Instytucie Reumatologii. - U nas wciąż zbyt wielu chorych, którzy są przecież
sprawni umysłowo i przydatni społecznie, kończy życie z chorobą
reumatyczną na wózku inwalidzkim zamiast w normalnej pracy. Z rehabilitacji,
która mogłaby ich przed tym uchronić, korzysta tylko pięć procent chorych.
Leokadia Kacprzak uważa się za przykład wyjątkowy, bo mimo wielu powtarzanych
zabiegów, połowy życia spędzonej w szpitalach, endoprotez założonych
w kolanach i biodrach, udało jej się skończyć studia, znaleźć pracę,
kupić samochód. - Lekarze, psycholodzy, rehabilitanci, rodzina i przyjaciele
zainwestowali we mnie wiele czasu, wysiłku i pieniędzy, aby pomóc mi budować
niezależną przyszłość. Wiem, że nie jest to polski standard.
Rehabilitacja jest w terapii chorób reumatycznych nieodzowna, ale w Polsce ?
mimo doskonałej wiedzy rehabilitantów (mamy nawet swoją uznaną na całym świecie
polską szkołę rehabilitacji) - przeżywa regres. Przyznaje to krajowy konsultant
w dziedzinie reumatologii prof. Jacek Szechiński: - Kasy chorych oszczędzają na
rehabilitacji. Dopóki chory leżał w szpitalu, mógł na nią liczyć.
W sytuacji, kiedy skracamy hospitalizację do kilkunastu dni, rozpoczynanie ćwiczeń
bez możliwości ich kontynuacji nie ma sensu.
A o kontynuację w rejonowych ośrodkach rehabilitacyjnych trudno, skoro
kasy chorych nie są zainteresowane zakupem w nich świadczeń i limitują
porady lekarzy oraz liczbę zabiegów. W Zakładzie Usprawnienia Leczniczego
w Płocku jeden lekarz otrzymuje dzienną stawkę za dziesięć konsultacji, choć
mógłby udzielić ich więcej. Nowi pacjenci mogą więc zapisać się dopiero na
wrzesień.
Znanemu Uzdrowiskowemu Szpitalowi Reumatologicznemu dla Dzieci i Młodzieży
w Cieplicach zmieniono nazwę. Usunięto z niej słowo "reumatologiczny",
aby kasy mogły kierować tu dzieci leczone na zupełnie inne schorzenia. W ten
sposób ośrodek wyspecjalizowany od trzydziestu lat w rehabilitacji dzieci
z zapaleniem stawów i chorobami tkanki łącznej przyjmuje pacjentów
z porażeniem mózgowym i schorzeniami dróg oddechowych, wymagających
zupełnie innej rehabilitacji. - Ale jak ją w ogóle planować, skoro turnusy
trwają 27 dni i dziecko wraca do domu? - zastanawia się prof. Anna Romicka,
kierownik Kliniki Reumatologii Wieku Rozwojowego w Warszawie, dawniej kierująca do
Cieplic pacjentów na kilka miesięcy.
Najgorsze jest to, że jak na razie nikt nie zaproponował wyjścia z tego zaułka.
Prof. Szechiński chce w każdym województwie stworzyć pięcioosobową grupę
terapeutyczną, składającą się z reumatologa, ortopedy, pielęgniarki,
rehabilitanta i psychologa, która zajęłaby się na wzór zachodni koordynowaniem
opieki nad chorymi. Być może też sami pacjenci, którzy niedawno powołali federację
swoich kilkunastu niewielkich stowarzyszeń, potrafią zadbać o swoje interesy?
Armia pięciu milionów ludzi jest siłą, której nie należy lekceważyć.
|
|
 |
 |
|