Lifter - Jonolot

Jonolot jest urządzeniem unoszącym się w powietrzu. Wygląda dosyć niewinnie - kilka listewek z balsy, kawałek folii aluminiowej i cienki drucik. Jego niezwykłość polega na tym, że współczesna nauka nie jest w stanie stwierdzić, dlaczego to działa. Powstało już conajmniej kilkanaście teorii na ten temat, począwszy od odrzutu jonów (całkiem sensowna, jednak nie tłumacząca wszystkiego teoria), na "elektrograwitacji" (bez komentarza...) skończywszy. Lifter jest wart zbudowania, ze względu na swoje niezwykłe właściwości. Można z nim również przeprowadzić wiele ciekawych eksperymentów. Na świecie oficjalnie zbudowanych jest kilkaset takich modeli, w Polsce zaledwie kilka...

 

Co nam będzie potrzebne:

Generator wysokiego napięcia - SSTC v 2.0,
Powielacz napięcia z telewizora,

Balsa, folia aluminiowa, cieniutki drucik nawojowy, mocny cyjankowy klej (Cyjanopan, Kropelka).

SKŁADAMY

Pierwszą i zasadniczą rzeczą niezbędną do zasilania Liftera jest SSTC v. 2.0. Zakładam, że takowy sprzęt jest już zbudowany. Ale SSTC nie wystarcza do zasilania Liftera. Potrzebny jest jeszcze tzw. powielacz napięcia z telewizora. Powielacz taki można dostać w serwisie RTV, a jego cena nie powinna przekroczyć 25 PLN. Dostępnych modeli powielaczy jest całe mnóstwo. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze efekty dają powielacze ze starszych, czarno - białych telewizorów. Ja użyłem powielacza z telewwizora GRUNDIG. Wygląda on tak:

Powielacz napięcia

Generalnie każdy powielacz napięcia posiada kilka wyprowadzeń. Drut, w bardzo grubej izolacji, zakończony czymś w rodzaju "przyssawki" to wyjście powielacza. Z tamtąd będziemy "czerpać" wysokie napięcie. Drugi drut, w troche cieńszej izolacji to wejście powielacza. Do niego podłączymy SSTC. Każde wyprowadzenie posiada specyficzne oznaczenie na obudowie. I tak wyjście ma oznaczenie UH, wejście U~, wyjście diody prostowniczej wbudowanej w każdy powielacz to D, a uzniemienie to A. W zależności od posiadanego modelu powielacza może być ich jeszcze kilka. Nas będą interesować jedynie te cztery. No wiec podłączamy powielacz do SSTC jak pokazano na rysunku poniżej:

Jak widać został tutaj zastosowany manewr pt. "uziemienie całego układu". Polega on na tym, że (-) z zasilania SSTC oraz cieńszy drut wychodzący z transformatora HV łączymy razem i podłączamy do uziemienia. Przez uziemienie rozumiem 1,5 m rurkę miedzianą wbitą w ziemię. Jeżeli jednak mieszkasz na 20 piętrze bloku, to jako uziemienia możesz użyć np. kaloryfera, lub drutu od piorunochronu. W ŻADNYM WYPADKU NIE UŻYWAJ DO TEGO CELU KTÓREGOKOLWIEK WYPROWADZENIA W GNIAZDKU ELEKTRYCZNYM! Grubszy drut z transformatora podłączamy do wejścia powielacza. Możemy już włączyć aparature. Na wyjściu powinno pojawić się wysokie napięcie. Jeśli zbliżysz ten drut do wyprowadzenia A (czyli de facto do uziemienia) powinna przeskoczyć iskara. Będzie ona miała nieco inny wygląd i właściwości niż iskra bezpośrednio z transformatora. Po pierwsze - będzie cieńsza i dłuższa. Po drugie - nie da się nią nic podpalić, gdyż nie jonizuje tak bardzo powietrza. Potrafi za to przebić kartkę papieru. Po wyłączeniu SSTC trzeba rozładować powielacz napięcia, ponieważ znajduje się w nim w dalszym ciągu ładunek. Poprostu przytknij kabel UH do uziemienia i poczekaj chwilke. Teraz możesz bezpiecznie dotknąć wyjścia powielacza. Jeśli twój powielacz jest bardziej "zaawansowany technologicznie", tzn posiada więcej wyprowadzeń możesz nieco poeksperymentować zz jego podłączeniem do SSTC. Uważaj jednak żeby go nie spalić. Czym większą iskrę uda Ci się uzyskać, tym lepiej.

OK, zasilanie już jest. Teraz czas na budowę modelu.

Tak wyglšda model

Pierwszą rzeczą do wykonania jest szkielet z balsy. Żadne inne drewno nie wchodzi w grę. Tylko balsa jest na tyle lekka i wytrzymała, że nadaje się na Lifter. Najpierw trzeba zaprojektować kształt modelu. Specyfikacja działania Liftera wymaga tego, by był on jak najbardziej symetryczny. Najlepszym kształtem na początek jest trójkąt równoboczny, o boku powiedzmy 18 cm. Taki trójkąt należy sobie narysować na kartce papieru. Listeweczki z balsy muszą być jak najcieńsze. Optymalny przekrój to 1X2 mm. Mogą być nawet cieńsze. Nie kupisz takich listewek w sklepie, wieć musisz je wyciąć samodzielnie z większego kawałka balsy. Można do tego celu użyć skalpela albo ostrego noża do tapet. Tak przygotowane listeweczki kładziemy na rysunku i na łączeniach dajemy kropelkę kleju cyjankowego. Klej wsiąknie w listewki i dość mocno je połączy. Po paru chwilach można już zdjąc tak przygotowany trójkąt z kartki. Teraz trzeba dokleić "nóżki". Muszą mieć one określone wymiary. Na zdjęciu poniżej wypisane są wymiary mojego Liftera w kształcie sześciokąta:

Wymiary  mojego lifthera

A - wysokość całkowita "nóżki" Liftera,

B - odległość drucika od krawędzi folii aluminiowej,

C - szerokość paska folii,

D - odległość dolnej krawędzi folii od podłoża,

E - długość boku Liftera.

Teraz mniej więcej wiadomo, jak cała konstrukcja powinna wyglądać. Do trójkątnego Liftera trzeba zrobić "nóżki" o grubości takiej jak listewki boczne. Powinny mieć one długość ok. 70 mm. Trzeba przykleić każdą "nóżke" na łączeniu dwóch listewek. Klejenia należy dokonać tak aby po postawieniu modelu powyżej trójkątnego szkieletu wystawało ok 30 mm, a poniżej reszta. Nie musze chyba mówić, że cały model musi być wykonany bardzo starannie... Musi być także jak najlżejszy, więc nie należy przesadzać z klejem. Na wykonany szkielet trzeba przykleić folie aluminiową (wszystkie kawałki muszą się stykać). Nad folią na wysokości ok. 3 cm rozpinamy drucik. Nie należy go przytwierdzać mocno, gdyż jego wysokość trzeba będzie dobrać eksperymentalnie. Do folii trzeba również przytwierdzić kawałek cienkiego drucika. Jeżeli jest to drut nawojowy, nie zapomnij o odizolowaniu go z warstwy emalii w miejscach połączeń elektrycznych. Model koniecznie musi być na uwięzi, ponieważ podczas lotu zachowuje się dość niestabilnie. Do każdej "nóżki" przyklejamy ok. 20 cm nitki. Po złożeniu modelu można go już podłączyć do reszty "aparatury". Cały zestaw powinien wyglądać mniej więcej tak:

Lifther gotowy do pracyWidok z góry.

 

Jak widać tutaj Lifter jest zasilany z akumulatora, a cały zestaw nie jest uziemiony. Generalnie nie trzeba go uziemiać, jednak uziemiony działa lepiej. Przez "nieuziemiony" rozumiem podłączony według schematu powyżej, tj. (-) z zasilania podłączony z cienkim kabelkiem z transformatora HV, ale całość nie podłączona do miedzianej rurki wbitej w ziemię. To zielone to płyta pilśniowa oklejona kawałkiem materiału. Na niej montuje cały zestaw. Na wyjściu powielacza napięcie osiąga minimum 30 kV. To właśnie wyjście trzeba podłączyć do cienkiego kabelka rozpiętego nad folią aluminiową. Na zdjęciach powyżej widać czarny "słupek" zakończony krokodylkiem. Tym właśnie słupkiem transportowany jest prąd. Po co słupek? Kabel zasilający z wysikim napięciem musi być na odpowiedniej wysokośći aby lifther nie musiał go podnosić z ziemi. Poza tym kable zasilające nie mogą się zetknąć. Folię aluminiową za pomocą drucika łączymy z cienkim kabelkiem w transformatorze HV, czyli (przy uziemionym układzie) z ziemią. Trzeba dobrać eksperymentalnie odległość drucika od krawędzi folii. Zwróć uwage, aby drucik był lekko naprężony i przebiegał równolegle do krawędzi folii. Przed włączeniem zasilania nie zapomnij przymocować Liftera do ziemi za pomocą nitek. Jeżeli po włączeniu zasilania pomiędzy drucikiem a folią przeskakuje iskra, to należy zwiększyć odległość między nimi. Całość nie może jarzyć sie na fioletowo. Gdy występuje takie jarzenie należy jeszcze trochę zwiększyć odległość. Po regulacji wysokości drucika Lifter powinien unosić się w powietrzu bez żadnych przeszkód.

Działajšcy modelZbliżenie

Dlaczego to działa?

Trudno powiedzieć jednoznacznie dlaczego model unosi się w powietrzu. Jedna z teorii głosi iż elektrony przelatujące z folii w stronę drucika jonizują powietrze, co z kolei wytwarza siłe ciągu. I faktycznie, po włożeniu ręki pod działający model da się wyczuć chłodny podmuch. Jest to właśnie zjonizowane powietrze. Ale podmuch ten jest raczej skutkiem a nie przyczyną lotu Liftera. Ta teoria nie tłumaczy rownież dlaczego lifter wytwarza siłę ciągu w próżni. Działa on także zanurzony w oleju transformatorowym. Teorii, jakoby wytwarzał on "elektrograwitację" nie będe nawet komentował, gdyż jest ona najbardziej nonsensowna ze wszystkich jakie słyszałem. Co więcej - jej autor nie ma nic na jej potwierdzenie. A obalić ją jest bardzo prosto - wystarczy przymocować liftera do jakiejś płyty i podczas jego działania odwrócić zestaw w kierunku ziemi. Gdyby działała tutaj jakaś "elektrograwitacja", porównywalna z "antygrawitacją" jak mniemam, lifter powinien lecieć ku górze. Tak się jednak nie dzieje.

Pozostaje mi życzyć wszystkim konstruktorom tego urządzenia owocnych eksperymentów i dobrej zabawy. Jeżeli Twój pierwszy model nie chce polecieć nie poddawaj sie - mój pierwszy model latał tylko gdy go podrzuciłem do góry kawałkiem izolatora, drugi spłonął w locie a trzeci widzicie na zdjęciach powyżej :)

Przed przystąpieniem do eksperymentów z Lifterem należy się zapoznać z działem Podstawy / Wysokie napięcia!

 

 

Paweł Bieniek / Z - LABS

 

 

 

(C) Z-LABS 2003