http://free.of.pl/z/zefir/11111111111.jpg

 

 

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif    Serdecznie witamy w naszym archiwum dotyczącym roku 2011. Spisane tu zostały nasze osiągnięcia jak i porażki. Uwaga chronologię czytania polecamy od dołu strony ;)

 

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                  ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE 6:2 UNIA POLSKA CEREKIEW

 Zakończyliśmy rozgrywki jesienne kolejnym sukcesem niestety jak zwykle przy przewadze 6:0 nie potrafiliśmy zagrać zdyscyplinowanie i przeciwnicy strzelili nam dwie bramki. Już w 6tej minucie meczu Mariusz Wiktorek przejął w środku boiska bezpańską piłkę zrobił dwa kroki i uderzył w samo okno na 1:0. nie minęły trzy minuty a Daniel Mochnik, który dostał piłkę od obrońcy podaje do Darka Kierdala na lewy róg szesnastki, a ten z pierwszej piłki pokonuje bramkarza gości i jest 2:0. Po kolejnej naszej wrzutce w pole karne przeciwnika piłka odbija się od obrońcy, dopada jej Paweł Koś i celnie umieszcza w siatce na 3:0 i tak schodzimy do szatni. W drugiej odsłonie strzeliliśmy tez trzy bramki. Najpierw Paweł Koś dostał prostopadłą piłkę w pole karne i prawą nogą pod prawy słupek umieścił piłkę w bramce , a za chwilę Daniel Mochnik w podobny sposób podwyższa rezultat na 5:0. Jeszcze Rysiu Basa strzela dla nas ostatnią bramkę po tym jak otrzymał piłkę na szesnastym metrze od Pawła Kosia, zrobił zwód i zawiną ze strzałem ją tak, że wkręciła się do bramki ocierając się o lewy słupek. Niestety tu pokazała się nasza niefrasobliwość i przeciwnicy po dwóch kontrach strzelili nam dwa gole. Mecz się kończy wynikiem 6:2.

Musimy na wiosnę poprawić grę w obronie i środku pola, aby nie liczyć tylko na atak że strzeli więcej od przeciwników. Zwłaszcza, że czeka nas na wiosnę mecz u siebie ze SKAUTEM OPOLE.

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                         GLKS GMINA KAMIENNIK 3:4 ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE

     Do Kamiennika pojechaliśmy w bojowych nastrojach i z chęcią ugruntowania pozycji wice lidera. I pewni, że odniesiemy kolejne łatwe zwycięstwo zaczęliśmy spotkanie. Faktem jest, że na tak złej płycie boiska jeszcze nam nie przyszło grać. W pierwszej połowie robiliśmy co mogli, zaliczyliśmy dwa trafienia w słupek, jedno po strzale Krystiana Zajdla w lewy, a potem przy dobitce z 50cm Andrzeja Gila w prawy, lecz bramka przeciwników była jak zaczarowana i do szatni na przerwę zeszliśmy z bezbramkowym wynikiem. Po przerwie ruszyliśmy do ataku co już w pierwszych minutach dało nam prowadzenie, gdy Darek Kierdal w lewej części boiska na wysokości jedenastki przeciwnika zakręcił dwoma obrońcami wrzucił piłkę wysokim lobem tak, iż przeleciała ona nad bramkarzem i spadając uderzyła w wewnętrzną część słupka (już trzeci słupek w tym meczu) po czym wyleciała na środek pola bramkowego, na szczęście znalazł się tam Daniel Mochnik i pewnie wykończył tę akcję na 1:0. Nie dość nam było tego prowadzenia więc naciskaliśmy dalej w wyniku czego w ósmej minucie drugiej połowy sfaulowany zostaje Paweł Koś na wprost bramki, tuż przed linią pola karnego. Przeciwnicy ustawili mur z ośmiu zawodników, do piłki podszedł Darek Drochliński i ..... podał piłkę Danielowi Mochnikowi, który nie pilnowany stał po lewej stronie pola karnego w odległości trzech metrów od muru przeciwników. Daniel przyjął piłkę i huknął pod poprzeczkę na 2:0. Nie minęły trzy minuty a ten sam Daniel Mochnik dostaje prostopadłe podanie od Darka Drochlińskiego między dwóch obrońców i sam na sam z bramkarzem trafia pewnie dla nas na 3:0 i dla siebie na klasycznego hat-tricka. I tu nie kończą się nasze zdobycze bo jeszcze Krystian Zajdel po wyrzucie z autu i zamieszaniu na prawej stronie boiska na wysokości pola karnego Kamiennika uderza piłkę aby dośrodkować, ta odbija się od ręki jednego z przeciwników tak niefortunnie, iż wkręca się powoli skacząc do bramki przy krótkim słupku. Jak się później okazało bramka na miarę zwycięstwa. Jest 4:0 dla nas, zostało piętnaście minut do końca gramy na luzie bo mamy wygraną w kieszeni. NIC BARDZIEJ MYLNEGO!!!. Kolejny raz okazuje się, że w grze nie ma nic pewnego. W ciągu pięciu minut tracimy dwie bramki, a po następnych trzech minutach przeciwnicy strzelają nam karnego co daje wynik 3:4 i niepotrzebną nerwówkę, bo przyjechaliśmy po trzy punkty, a za chwilę może być jeden lub wcale. Na szczęście dla nas już nie padła żadna bramka i tylko Darek Kierdal miał okazję wpisania się na listę strzelców, w ostatnich sekundach meczu, gdy przyjął spadającą piłkę na czternastym metrze, uderzył celując pod poprzeczkę lecz niestety trochę za wysoko i piłka poszybowała nad bramką, jak na wiwat, gdyż w tej chwili sędzia zakończył mecz.

Podsumowując nie ma pewnych wyników i pewnej wygranej musimy grać do końca jeśli chcemy utrzymać drugie miejsce, a nawet liczyć sie w walce o mistrza.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                           ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE 5:0 SOKÓŁ NIEMODLIN

     Mecz siódmej kolejki rozegraliśmy 29.10 na stadionie Kuźniczka. Spotkanie rozpoczęło sie z opóźnieniem, w związku z czym apelujemy do wszystkich przeciwników, by przyjeżdżać punktualnie na umówioną godzinę.

     Od początku zaciekle atakowaliśmy rywala, co już w pierwszych minutach dało nam prowadzenie. Otóż w piątej minucie meczu po dobrym uderzeniu przez Pawła Kosia z lewego rzutu rożnego piłka przeleciała na drugą stronę bramki, gdzie dopadł ją głową Tomek Wagan, zgrał na jedenasty metr do tyłu do Ryśka Kernera, a ten odwrócony plecami do bramki z woleja uderzył pod długi słupek i piłka zatrzepotała w siatce. Nie odpuszczaliśmy przeciwnikom zwłaszcza, że przyjechali do nas gołą jedenastką, jak nigdy przejmowaliśmy piłkę i panowaliśmy w środku pola, więc tylko kwestią czasu były następne bramki. Już w 9 minut po pierwszej bramce Paweł Koś uderza ze środka osiemnastego metra, bramkarz przeciwników paruje piłkę lecz zza zaskoczonych obrońców wyskakuje Rysiek Kerner celnie dobija i mamy 2:0. Gramy jak w transie piłka chodzi od nogi do nogi, kolejna akcja podbramkowa dobija Darek Kierdal i... niestety poprzeczka. Ale co sie odwlecze to nie uciecze. 21 minuta meczu Paweł Koś przejmuje piłkę w środku pola robi mały rajd mijając dwóch przeciwników i gdy wszyscy liczyli, że komuś zagra, ten uderzył z 25metrów po ziemi przy samym słupku i zaskoczony golkiper pomimo parady nie dosięga piłki i mamy 3:0. Połowa się jeszcze nie skończyła więc ciśniemy dalej na przeciwnika. Już już miał sędzia gwizdać koniec połowy, gdy tymczasem Daniel Mochnik dostaje prostopadłe podanie, przyjmuje piłkę tuż przed wychodzącym bramkarzem gości ze zwodem objeżdża go wprawą stroną i pewnie kieruje piłkę do pustej bramki strzelając Niemodlinowi gola do szatni na 4:0. Druga połowa była równie emocjonująca, gdyż pełna była bramkowych sytuacji ale niestety czy to przez brak szczęścia czy to przez zmęczenie, bo graliśmy cały czas na najwyższych obrotach, niestety nie wykorzystanych. Na szczęście choć jedną z nich zamieniliśmy w trzydziestej minucie drugiej połowy na bramkę, gdy po prostopadłym podani od Pawła Kosia i okrzyku Siwy idź!!!” Darek Sucharzewski (Siwy) wszedł między dwóch obrońców przyjął piłkę i obok wychodzącego bramkarza strzelił celnie co dało nam bramkę i ustaliło wynik spotkania na 5:0. Przeprowadziliśmy bardzo dobre spotkanie co dało nam umocnienie się na drugiej pozycji w tabeli. Pozostaje nam wygrywać dalej i czekać na potknięcie się lidera.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                            GAZOWNIK WAWELNO  0:2 ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE

     W minioną sobotę zagraliśmy na wyjeździe w Wawelnie. Zagraliśmy chyba jeden z lepszych meczy, gdyż cały czas graliśmy piłką stwarzając niebezpieczne dla przeciwnika sytuacje, a gdy zdarzyła się strata to od razu staraliśmy się odzyskać piłkę. Można powiedzieć, że siedzieliśmy na przeciwniku, a on starał się rewanżować kontrami. Niestety pomimo naciskania pierwsza połowa skończyła się wynikiem 0:0. W drugiej połowie ze zdwojoną siłą zaatakowaliśmy co przyniosło w czwartej minucie drugiej połowy efekt w postaci bramki zdobytej przez Daniela Mochnika, który po strzale Darka Kierdala, dobitce Pawła Kosia w nogi bramkarza, jako trzeci przytomnie z pięciu metrów podniósł piłkę i wrzucił ją przy krótkim słupku obok bezradnego bramkarza gospodarzy. Po tej bramce obraz meczu praktycznie się nie zmienił poza tym, że przeciwnicy starali się bardziej nas nacisnąć i nawet zmienili bramkarza wprowadzając go na środek pomocy co trochę nam utrudniło grę. W piętnastej minucie drugiej połowy ponownie Daniel Mochnik mógł się wpisać na listę strzelców, gdy po pięknym dośrodkowaniu z prawej strony Ryśka Kernera, dopadł piłkę głową na jedenastym metrze, a ta o centymetry minęła się z okienkiem bramki Wawelna. Mecz odbywał się przez cały czas w szybkim tempie co pod koniec owocowało zmęczeniem i coraz liczniejszymi faulami. Po jednym z takich fauli na naszym zawodniku w okolicach osiemnastego metra Paweł Koś mocnym i dokładnym uderzeniem z rzutu wolnego pod poprzeczkę ustalił wynik spotkania na 0:2. Zagraliśmy jeden z lepszych meczy i gdybyśmy w podobny sposób prowadzili grę ze Skautem Opole wynik mógłby być całkiem inny.  

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif               ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE 6:1 OLDBOJE WŁÓKNIARZ KIETRZ

     W ramach pauzy w lidze oldbojów na nasze zaproszenie przyjechali do nas nasi koledzy z Włókniarza Kietrz. Na stadionie przy ul. Grunwaldzkiej w sobotę 15-tego października rozegraliśmy niezłe spotkanie, które wygraliśmy 6:1. Mecz stał na wysokim pod względem technicznym jak i taktycznym i był bardzo wyrównany. Tak okazałe zwycięstwo zawdzięczamy regularnym treningom i rozgrywkom w Wojewódzkiej Lidze Oldbojów, co dało nam przewagę nad rywalami dopiero w samej końcówce spotkania. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że poszerzył się krąg naszych rozgrywek o miasto Kietrz.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                             SKAUT ODRA OPOLE 3:1 ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE

     W ostatnią sobotę pojechaliśmy do lidera aby urwać jakieś punkty. Nastawienie było mocne ale niestety jak widać po wyniku boisko zweryfikowało wszystko. Zaczęliśmy spotkanie jakby nam nogi powiązano. Przeciwnik przeważał na każdej pozycji spychając nas do defensywy i tylko Kisiel w bramce co rusz ratował nas przed golem. Niestety już w siódmej minucie Żyman” nie pilnowany wykańcza akcję na 1:0. Staraliśmy się obudzić z letargu ale zanim to się stało już jest 2:0. Odepchnęliśmy przeciwnika i końcówka pierwszej połowy należała do nas ale zakończyliśmy ją z niezmienionym wynikiem 2:0 do szatni. Po przerwie wyszliśmy na boisko zmobilizowani i pełni chęci zmiany wyniku. Było to widać w grze gdzie zaczęliśmy sobie radzić z lepszym przeciwnikiem i nawet wypracowaliśmy parę sytuacji stuprocentowych niestety nie zakończonych bramką. A przeciwnik wykorzystywał to co miał i znowu „Żyman” po błędzie naszej obrony lekkim lobem nad bramkarzem pod lewy słupek podwyższa wynik na 3:0. Faktem jest że przeciwnik grał mocną i ostrą piłkę a sędzia nie dawał sobie rady na boisku. Po faulu na Pawle Kosiu przed lewym rogiem szesnastki został podyktowany rzut wolny. Poszkodowany zrewanżował się celnym strzałem pod poprzeczkę i uratował honor drużyny zdobywając bramkę i ustalając wynik na 3:1. Podsumowując zagraliśmy bojaźliwie i bez cwaniactwa boiskowego. Z takim przeciwnikiem jak Skaut zbyt otwarcie. Zamiast bronić remisu, urwać punkty i czekać na kontrę a nuż się uda zagraliśmy najpierw zbyt ostrożnie, a później zbyt otwarcie co przełożyło się na wynik spotkania. Miał tu też duże znaczenie poziom sędziowania, gdyż sędzia jest po to aby rozstrzygać wątpliwości a nie po to by rozmawiać ze swoimi a obrażać przeciwników.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif             ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE 5:2 TOR OLDBOJ DOBRZEŃ WIELKI

     W sobotę 01.10.2011 rozegraliśmy pierwszy mecz u siebie w ramach Wojewódzkiej Ligi Oldbojów Opolszczyzny i odnieśliśmy drugie z rzędu zwycięstwo co dało nam awans na drugie miejsce w tabeli !!! Mecz rozpoczęliśmy w prawie najmocniejszym składzie (nie było Daniela Mochnika) i od samego początku siedzieliśmy” na przeciwniku. Już w trzeciej minucie Rysiek Basa mógł wpisać się na listę strzelców, gdy po ostrym podaniu wzdłuż bramki piłka minęła bramkarza, skozłowała i uderzona z trzeciego metra przez naszego zawodnika poszybowała nad bramką. Przeciwnicy próbowali się rewanżować kontratakami, ale praktycznie wszystko kończyło się przed naszym polem karnym, a większość była przerywana już w strefie środkowej boiska. W czternastej minucie meczu Adam Tynda dostał piłkę na jedenasty metr z prawej strony bramki, uderzył nieczysto tak, że piłka przeskoczyła na drugą stronę pola karnego gdzie dopadł ją Andrzej Gil i pewnym uderzeniem posłał pod poprzeczkę na 1:0. Nie odpuszczaliśmy przeciwnikom pomimo prowadzenia i już za nie całe pięć minut Rysiu Kerner strzela bramkę na 2:0 po prostopadłej, miękkiej wrzutce Pawła (Darka) Kosia na czternasty metr. To jeszcze nie koniec bramek w pierwszej połowie, bo mając długą ławkę porobiliśmy zmiany, co zaowocowało jeszcze jednym golem. Tuż przed przerwą Darek Drochliński wrzucił z prawej strony przekątną piłkę w pole karne, a piszący te słowa Bogdan Biedrawa zgrał ją głową na środek bramki do wchodzącego Pawła Kosia, który ze stoickim spokojem  „położył” bramkarza i strzelił gościom gola „do szatni” 3:0. Drugą połowę zaczęliśmy podstawowym składem i tutaj dwa razy popisał się jak zawsze niezawodny Filip (Darek Kierdal) W pierwszej sytuacji po otrzymaniu piłki do lewego narożnika najpierw okiwał  w polu karnym jednego obrońcę wzdłuż linii końcowej boiska i zrobiłby to z następnym idąc po linii w stronę lewego słupka bramki przeciwników, lecz został sfaulowany i sędzia podyktował bezdyskusyjny rzut karny. Do „11-tki” podszedł Adam Tynda i pewnym mocnym strzałem zamienił rzut karny na bramkę 4:0. W drugiej sytuacji Filip dopadł piłkę tuż przed polem karnym i pewnym strzałem w długi róg bramki podniósł liczbę strzelonych przez nas bramek do pięciu 5:0. Niestety podniesieni na duchu tak wysokim wynikiem zapomnieliśmy o tym że gra się do końca. Po stracie piłki z prawej strony przeciwnicy wjechali w naszą  „szesnastkę” i po szybkiej „sklepie” mocnym strzałem z szóstego metra pokonali naszego bramkarza na 5:1. Dobrze jeszcze żeśmy się nie otrząsnęli po stracie bramki a już za trzy minuty straciliśmy drugą, gdy po mocnym strzale zza pola karnego nasz stoper odbił piłkę tak nieszczęśliwie, że spadła ona pod nogi nie pilnowanego zawodnika TORU, który miękko wrzucił piłkę na długi róg naszej bramki tak pechowo dla nas, że spadła zlekceważona przez naszego bramkarza tuż przy słupku ale w środku naszej bramki 5:2. Mecz odbył się w dobrej atmosferze za co dziękujemy przeciwnikom jak i sędziemu Panu Andrzejowi Bondyrze, który wzorowo prowadził spotkanie.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif                     LZS PARTNER NIWNICA 1:2 ZEFIR CHEMIK KĘDZIERZYN - KOŹLE

     Mecz z Niwnicą rozpoczęliśmy zwarci i zmobilizowani aczkolwiek w trochę okrojonym składzie. Początek meczu należał do nas, gdyż nacisnęliśmy mocno na rywali. Niestety nie przyniosło nam to sukcesu w postaci bramki, a przeciwnicy otrząsnąwszy się zaczęli groźnie nas atakować. Mecz przebiegał w żywiołowym tempie co objawiało się groźnymi sytuacjami raz pod jedną raz pod drugą bramką. W 19-tej minucie pierwszej połowy prawie z połowy boiska Zbyszek Iwański mocno uderza piłkę która wpada pod poprzeczkę. Jest 0:1 i tak wygrywamy pierwszą połowę. W drugiej połowie ani jedna ani druga drużyna nie zwalniała tempa gry co w 10-tej minucie drugiej połowy dało przeciwnikom rzut karny spowodowany zagraniem ręką naszego stopera w polu karnym po pechowym odbiciu się piłki. Po tym jak przeciwnicy strzelają nam karnego na 1:1 ruszyliśmy do ataku. Zaowocowało to bramką strzeloną przez Grzesia Garbasa, który po długim rajdzie z piłką podał na szesnastkę wszedł w lewą stronę pola karnego, dostał z powrotem klepę” i pewnym strzałem pod długi słupek pokonał bramkarza gospodarzy na 1:2. Po stracie bramki Oldboje z Niwnicy przycisnęli nas tak, że w końcówce meczu ciężko nam było wyjść z naszej połowy ale szczęśliwie udało nam się dowieźć wynik do końca.

 

I ZNOWU SUKCES !!!

     Jak można było wcześniej przeczytać na naszej stronie w sobotę 10-tego września wybraliśmy się do Kamiennika aby godnie reprezentować nasze miasto w turnieju o Puchar Wojewódzkiej Ligi Oldbojów Opolszczyzny. Niezmiernie miło nam zawiadomić naszych sympatyków jak i wszystkich mieszkańców Kędzierzyna-Koźla, że nazwa ich miasta kolejny raz dzięki naszej ciężkiej pracy skojarzona została z pierwszym miejscem na pudle”.

Tak tak kochani zajęliśmy pierwsze miejsce i zdobyliśmy Puchar Ligi !!!

Na wyjazd do kamiennika byliśmy tak zmobilizowani że gdy dotarliśmy na miejsce byliśmy pierwszą drużyną jaka przybyła. Przywitał nas tylko gospodarz obiektu :) Po losowaniu okazało się, że mamy dość korzystne rozstawienie bo gramy pierwszy, czwarty i szósty mecz. Pierwszy mecz zagraliśmy z Tor Oldboj Dobrzeń Wielki. Praktycznie przeważaliśmy w całym meczu co objawiło się jeszcze w pierwszej połowie bramką Zbyszka Trojanowskiego który po mocnym uderzeniu Darka Kierdala i sparowaniu piłki przez bramkarza Toru mocnym strzałem umieścił piłkę w bramce przeciwników. Bramka  dodała nam skrzydeł więc przycisnęliśmy przeciwników co zaowocowało mnóstwem 100% okazji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać i mecz zakończył się 1:0. Odpoczywając obserwowaliśmy jak grają inne drużyny. Z obserwacji wynikało, że najniebezpieczniejszy będzie nasz następny przeciwnik LZS Partner Niwnica. Jak wiadomo turnieje rządzą się innymi prawami niż liga bo przegrany mecz może zniweczyć wszystko a remis dać pierwsze miejsce, no i na dodatek gramy tylko dwa razy po piętnaście minut tak, że stracona bramka może być nie do odrobienia. W meczu z Niwnicą miały miejsce wszystkie te zasady na szczęście ostatnia nie do końca. Mecz zaczęliśmy jacyś tacy trochę rozkojarzeni (tak to już jest w turniejach że po wcześniejszym zwycięstwie gra się gorzej) i już w siódmej minucie pierwszej połowy przeciwnicy strzelają na gola. Ruszyliśmy ostro do odrabiania straty ale pierwszą połowę wygrali przeciwnicy. Druga połowa była bardzo zacięta atakowaliśmy zacięcie ale bez rezultatu a czas uciekał. W ostatniej minucie spotkania po mocnej wrzutce Grzesia Garbasa z lewej strony pola karnego bramkarz przeciwników nie sięgną rękami piłki i ta spadła piszącemu te słowa na kolano, odbiła sie spadła na linię bramkową wyszła na zewnątrz i na szczęście Adaś Tynda pewnym wślizgiem wjechał z piłką do bramki. Mecz kończy się 1:1 a my zdobywamy jakże cenny jeden punkt. Ostatni mecz rozegraliśmy z gospodarzami GLKS Gmina Kamiennik. Do tego meczu przyłożyliśmy się jak nigdy bo wygrana dawała nam pierwsze miejsce i puchar. Mobilizacja pomogła i pewnie wygraliśmy to spotkanie 3:0 a bramki strzelili Adam Tynda dwie i Zbigniew Trojanowski jedną co dało na Puchar Ligi.

Warto dodać, iż jeden z naszych kolegów Adam Tynda dzięki strzeleniu trzech bramek zdobył na tym turnieju tytuł króla strzelców.

 

Klasyfikacja:

Zefir-Chemik K-Koźle - TOR Oldboj Dobrzeń Wlk. 1:0 (Trojanowski Zbigniew (Zefir))

LZS Partner Niwnica - GLKS Gmina Kamiennik 1:1 (Pietrzak Jan (Niwnica), Kuś Sylwester (Kamiennik))

GLKS Gmina Kamiennik - TOR Oldboj Dobrzeń Wlk. 1:1 (Maruniak Wojciech (Kamiennik), Tuła Dariusz (TOR))

LZS Partner Niwnica - Zefir-Chemik K-Koźle 1:1 (Urzędowski Piotr (Niwnica), Tynda Adam (Zefir))

TOR Oldboj Dobrzeń Wlk. - LZS Partner Niwnica 1:3 (Waiss Ryszard (TOR), Bachleda Paweł, Pietrzak Jan, Urzędowski Piotr (Niwnica))

GLKS Gmina Kamiennik - Zefir-Chemik K-Koźle 0:3 (2 - Tynda Adam, Trojanowski Zbigniew))

 

1. Zefir-Chemik K-Koźle

2. LZS Partner Niwnica

3. GLKS Gmina Kamiennik

4. TOR Oldboj Dobrzeń Wlk.

 

 

WIELKI SUKCES NASZYCH OLDBOJÓW !!!

BRĄZOWY MEDAL NA MISTRZOSTWACH POLSKI W BYCZYNIE !!!

Przed meczami

Poniżej szczegóły:

     Na zaproszenie władz miasta Byczyna 25-26 czerwca 2011r. udaliśmy się na kolejny turniej w randze o mistrzostwo Polski. W rozgrywkach udział wzięli

następujący zawodnicy: Danilewicz Robert, Drochliński Dariusz, Dronia Krzysztof, Gnoiński Mariusz, Hadamek Jan, Iwanejko Witosław, Iwański Zbigniew, Jakoniuk Jacek, Kierdal Dariusz, Małys Jacek, Pakuła Mirosław, Rybotycki Paweł, Stefania Winicjusz, Stobrawe Robert, Trojanowski Zbigniew, Wagan Tomasz, Wieczorek Grzegorz, Wiktorek Mariusz, Ziemba Rafał.

     Na boisku w Polanowicach przystąpiliśmy do rozgrywek w grupie z następującymi zespołami: Pogoń Oleśnica, Żyrardowianka, Tur Turek.W pierwszym meczu z Tur Turek przystąpiliśmy lekko wystraszeni, początek meczu obfitował w masę niecelnych podań z naszej strony. Po około piętnastu minutach z obu stron powstawały sytuacje bramkowe. Po jednej z naszych akcji Darek Kierdal otworzył wynik spotkania strzelając pierwszą bramkę. Wynik utrzymał się do przerwy. W następnej odsłonie przeciwnicy przeprowadzali składniejsze akcje. Po nielicznych błędach naszej defensywy drużyna z Turka wyrównała a następnie wyszła na prowadzenie. Spotkanie obfitowało w wiele sytuacji bramkowych i remis

byłby jak najbardziej zasłużony. (1:2)

     Do następnego spotkania z Pogonią Oleśnica przystąpiliśmy bardziej skoncentrowani mecz toczył się głównie w środku pola i bardzo uważnie w obronie z naszej strony. Po ostatnim gwizdku doszło do podziałupunktów. (0:0)

     W trzecim meczu  z Żyrardowem zmieniliśmy nieco taktykę i od pierwszych minut ostro zaatakowaliśmy większą ilością graczy i dość szybko Mariusz Gnoiński uzyskał prowadzenie. Prowadząc cały czas atak pozycyjny na połowie przeciwnika raz zapomnieliśmy o obronie i w końcówce pierwszej połowy straciliśmy bramkę na 1:1. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie gdzie nasi rywale z minuty na minutę tracili wyraźnie siły. W 10 tej minucie drugiej połowy Darek Kierdal uderzył lecącą w powietrzu piłkę z woleja uzyskując przepiękną bramkę, chyba najładniejsza całych eliminacji, która wyprowadziła nasz zespół na prowadzenie. Pod koniec całego spotkania Mariusz Gnoiński w swoim stylu po kilku metrowym rajdzie ustalił wynik spotkania na 3:1.

Zwycięstwo to jednak nie dawało nam pewności że wyjdziemy z grupy ponieważ musieliśmy czekać na wieści z meczu pomiędzy Pogonią Oleśnica a Tur Tutek. Po kilku minutach okazało się iż szczęcie nam dopisało i zostaliśmy półfinalistami Mistrzostw Polski. Tak więc plan minimum został wypełniony.

    W niedzielę 26 czerwca w pierwszym spotkaniu zagraliśmy z gospodarzami turnieju Hetmanem Byczyna.

Mecz, jeden z najlepszych całego turnieju, obfitował w sytuacje pełne zaangażowania i walki, oraz też w przepiękne bramki.

     Nasz przeciwnik prowadził grę bardzo dojrzałą oraz przewyższał nas umiejętnościami technicznymi. My natomiast przedstawiliśmy ogromną determinację, ambicję oraz wolę zwycięstwa. Nasz półfinałowy rywal dość szybko objął prowadzenie i do końca pierwszej połowy wynik utrzymywał się 1:0 dla Hetmana. Nie mając nic do stracenia bardziej odważnie zagraliśmy w środku pola i na efekty długo nie trzeba było czekać. Piłkę dopadł Jacek Małys doholował ją do pola karnego i uderzył strzałem nie do obrony doprowadzając do remisu co zdeprymowało przeciwników, ponieważ wynik ten oznaczał przeprowadzenie piłkarskiej loterii czyli rzutów karnych. Niestety w ostatniej minucie sędzia podyktował problematyczny rzut karny po którym rywale uzyskali prowadzenie i prawo gry w finale o mistrza. (1:2)

 

     W drugim meczu półfinałowym Tur Turek zmierzył się z obrońcą tytułu Mitsubishi Zabrze, które naszpikowane było byłymi piłkarzami polskiej ekstraklasy. Mecz odbył się pod dyktando Zabrzan odnoszących pewne zwycięstwo3:0.

 

     Po kilku godzinach przystąpiliśmy do meczu o 3 miejsce z Tur Turek mając jeszcze w pamięci porażkę z eliminacji. Do spotkania przystąpiliśmy w skupieniu mając w podświadomości wagę meczu, a co za tym idzie szansę zapisania się w historii XXIX Krajowego Zlotu Piłkarzy Weteranów. Mecz prowadzony był pod nasze dyktando gdzie w 10 minucie spotkania Mariusz Gnoiński uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego uzyskał prowadzenie 1:0. W drugiej odsłonie spotkania po nieudanej próbie złapania nas na pozycję spaloną Witek Iwanejko przebiegł całą połowę boiska wykładając idealnie piłkę Mariuszowi Gnoińskiemu, który ustalił wynik spotkania na 2:0. Tak więc brązowy medal Mistrzostw Polski stał się faktem i naszą własnością ;)

     Na zakończenie chcemy zauważyć iż na szczególne uznanie zasłużył Krzysiek Dronia, który prezentowaną dobrą formę w Wojewódzkiej Lidze Oldbojów zabrał do Byczyny, gdzie po swoich interwencjach zbierał zasłużone brawa. Według nas był najlepszym bramkarzem turnieju.

 

     Cały turniej oraz cała jego oprawa zorganizowana była wzorowo za co dziękujemy i gratulujemy organizatorom.

 

Dla wszystkich kolegów którzy brali udział w turnieju chciałbym podziękować za profesjonalną, ambitną oraz koleżeńską postawę w całych zawodach. Jestem pewien, że sukces tej rangi na długo pozostanie

nam w pamięci.

     Osiągnięcie sukcesu było by niezmiernie trudne, a może i niemożliwe, gdyby nie pomoc Urzędu Miasta Kędzierzyn – Koźle, a w szczególności Pani kierownik Beaty Pierzchlewicz oraz Pana Sebastiana Gałosz  z  Wydziału Strategii Rozwoju i Promocji Miasta. Za co jesteśmy serdecznie wdzięczni.

       Za wydatną pomoc również serdecznie dziękujemy Panu dyrektorowi Dariuszowi Broj, oraz Panu kierownikowi Leszkowi Drobnemu z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji za udostępnianie obiektów sportowych  do rozgrywek oraz treningów, bo jak wiadomo „pot wylany na treningu oszczędza krew przelaną w walce”, a co za tym idzie prowadzi do sukcesów takich jak na przykład :

BRĄZOWY MEDAL XXIX KRAJOWEGO ZLOTU PIŁKARZY WETERANÓW i 23.MISTRZOSTW POLSKI OLDBOJÓW W BYCZYNIE

WYNIKI ROZGRYWEK MISTRZOSTW POLSKI W BYCZYNIE

ZDJĘCIA PRZYWIEZIONE Z MISTRZOSTW

O naszym sukcesie napisali:

 

 

 

 
   

 

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gifW pięknym stylu udało nam się zakończyć rozgrywki

    Wojewódzkiej Ligi Oldbojów !!!

Wygraliśmy na wyjeździe z drużyną Unii Polska Cerekiew i to 0:3.

Poniżej relacja Darka Drochlińskiego.

     W dniu 11 czerwca udaliśmy się do Polskiej Cerekwi na ostatni w tej

rundzie ligowy mecz w ramach Wojewódzkiej Ligi Oldbojów.

W 15 osobowym składzie przystąpiliśmy do meczu jak zawsze skoncentrowani. W pierwszych minutach obie drużyny badały się wzajemnie,

a mecz z minuty na minutę nabierał coraz szybszego tempa.

W okolicach 14 minuty Grzegorz Garbas z własnej połowy po wymianie kilku podań ustalił wynik pierwszej połowy spotkania płaskim plasowanym strzałem na 0:1. Należy dodać, że tego typu akcje są już jego wizytówką.

Po utracie bramki gospodarze mocno przycisnęli, gdzie w tym okresie należała im się bramka jednak, że rywale nie umieli wykorzystać dogodnych sytuacji .

Po zmianie stron uzyskaliśmy małą przewagę w środku pola czego efektem była

zdobyta druga bramka przez Zbyszka Iwańskiego, który to dokładnym lobem pokonał bramkarza Unii.

Gospodarze poirytowani ruszyli do skomasowanych ataków większą ilością zawodników co sprawiło że od czasu do czasu groźnie wychodziliśmy z kontrą. Po jednej z takich akcji Andrzej Radko ustalił wynik spotkania na 0:3. Po kilku metrowym rajdzie pokonał golkipera Unii z bliskiej odległości.

Sam mecz odbył się w atmosferze walki, oraz święta bo zawodnicy Unii Polska Cerekiew zostali w obecnym sezonie 2010-2011wicemistrzami Wojewódzkiej Ligi Oldbojów.         

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gifNo nareszcie odczarowaliśmy nasz stadion - Tym razem nareszcie gra na własnym stadionie przyniosła nam zwycięstwo. Mecz z TOREM jak zwykle zaczęliśmy od kąśliwych ataków. Było nawet parę akcji mogących zakończyć się dla nas prowadzeniem, niestety jak zwykle naciskając na przeciwnika nie patrzyliśmy na to co on nam może zrobić.

To jest chyba bolączką naszej drużyny, zbyt wysokie zaangażowanie ataku bez trzymania tyłów. I zgodnie ze starym prawem piłkarskim „nie dasz - dostaniesz” przeciwnicy bardzo zgrabnie skontrowali nas w piętnastej minucie spotkania i ku naszemu zdziwieniu przegrywamy 1:0. Niektórzy z nas obawiali się że powtórzy się sytuacja z meczem z Niwnicą gdzie przeważając przegraliśmy 0:1. Na szczęście w dwudziestej minucie po dobrym podaniu i jeszcze lepszym dryblingu nasz stoper Grzesiu Garbas wszedł w środek między obrońców i uderzył kąśliwie z dwudziestego metra koło prawego słupka bramkarza - mamy remis (jest dobrze).

Remisem kończy się pierwsza połowa, a co się działo w drugiej to tylko szkoda, że nie było kamery bo za nieskuteczność dostalibyśmy nagrodę Darwina, na szczęście nie polegliśmy i tylko chyba dlatego nikt nam tej nagrody nie przyznał.

Druga połowa jak zwykle zaczęła się nacisku na przeciwnika. Lecz nie wiem dlaczego zamiast rozgrywając dołem piłkę i spychać przeciwników graliśmy tylko prostopadłymi wrzutami,

które zawodnicy przeciwnej drużyny zgrabnie przecinali. Na szczęście postanowił tę passę przerwać Rysiu Kernel, który mając po prawej stronie piłkę, tuż przed wysokością pola karnego zamiast wrzucić ją jak to robiliśmy do teraz zrobił zawodnika przeciwnej drużyny zwodem w prawo i poszedł w lewo do środka boiska a widząc wychodzącego w uliczkę Zbyszka Iwańskiego zagrał mu krótkie podanie dołem, Zbychu nawet nie patrząc jak stoi bramkarz zawiną piłkę z siódmego metra i ustalił wynik na 2:1. Nawiasem mówiąc nie miał wyjścia i musiał się zrehabilitować, bo w pierwszej połowie czekając na dobre uderzenie zmarnował sytuację sam na sam. Mogliśmy prowadzić jeszcze więcej, gdyż przeciwnicy siedli troszeczkę kondycyjnie i oprócz jednego strzału w same widły z dwudziestego metra, którego pewnie obronił Kisiel (Krzysiu Dronia) nie mieli poważniejszych sytuacji. Ale za to my to nieskutecznością popisywaliśmy się co rusz, zwłaszcza może o braku szczęścia mówić Andrzej Radko, nasz czołowy strzelec, który to nie wykorzystał trzech setek w tym dwóch sam na sam z bramkarzem. A dopełnieniem naszej nie mocy była nasza kontra, która zaczęła się od przejęcia w obronie , zagrania do Darka Sucharzewskiego ( Siwy), ten odegrał na prawą stronę do Andrzeja Gila (Gilu) i poszedł na lewą na róg szesnastki. Gilu słysząc masz na lewej Siwego zagrał przepiękną wrzutkę, której nie powstydził by się Ronaldo. Piłka leciała prosto na głowę Darka poza zasięg bramkarza gości. Siwy przerzucił głową bramkarza mierząc precyzyjnie ale jak się okazało nie do końca gdyż piłka jak w zwolnionym tempie odbiła się od poprzeczki spadła na linię bramkową ponownie odbiła się od poprzeczki by zamiast do bramki wyjść na zewnątrz pod ręce bramkarza. niestety nikt z naszych nie doskoczył by dokończyć dzieła.

Uwieńczeniem naszego pecha była ostatnia akcja meczu gdzie piszący te słowa Bogdan Biedrawa (Strażak) wychodząc z kontrą przy prawej stronie boiska zagrał mocną piłkę Siwemu, a ten poszedł jak wiatr (myślałem że nie dogoni ;) ) dorwał piłkę, pewnie kiwnął obrońcę i dośrodkował dołem na wysokość szesnastego metra, wchodziłem środkiem sam a obok mnie Zbyszek Iwański ściągał obrońcę i chcąc mmi przepuścić piłkę (byłbym sam na sam) tak nieszczęśliwie stanął że futbolówka odbiła się od jego zewnętrznej strony stopy i wyszła w boisko. W tym momencie sędzia zakończył spotkanie i szczerze mówiąc z jednej strony cieszymy się że odczarowaliśmy nasz rodzimy stadion, ale jeszcze dużo brakuje by czary w pełni działały.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gifZ Brzegu przywieźliśmy jeden punkt - Pojechaliśmy do Stali Brzeg troszkę wcześniej by zapoznać się z ich nowo wyremontowanym obiektem. Stadion śliczny aż chce się grać. Co prawda nie zagraliśmy na głównej płycie, gdyż cały stadion nie ma jeszcze wszystkich odbiorów, ale boisko treningowe, które ma gęstą sztuczną murawę spełniało nasze wymagania aż nad to, zwłaszcza, że tuż przed nami grali tam nasi młodsi koledzy ze Stali Brzeg i Swornicy Czarnowąsy. Mecz szybki - dobry. Zobaczyliśmy dwie bramki z pięciu jakie padły, a oldboje z Brzegu mieli powód do dumy, gdyż ich czwartoligowy zespół wygrał 3:2.

Bardzo chcieliśmy popsuć kolegom z brzegu dobre humory więc wyszliśmy na murawę w bardzo bojowych nastrojach. Nasz mecz również odbywał się w szybkim tempie, i raz jedna a raz druga drużyna przejmowała inicjatywę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.

Druga połowa obfitowała w jeszcze większe emocje, najpierw dwóch „setek” nie wykorzystali przeciwnicy, a później po podaniu Andrzeja Gila Zbyszek Iwański objechał bramkarza Gospodarzy lecz jego strzał minął się z bramką o centymetry. Przeciwnicy chwilę później mieli identyczną sytuację na szczęście też spudłowali.

Ponieważ piłka nożna to nie szachy a twarda męska gra żaden z nas ani z przeciwników nie odpuszczał, a w związku z tym zdarzały się też faule. Podczas jednej z akcji Gospodarzy nasz obrońca bark w bark blokuje napastnika ten się wywraca a sędzia gwiżdże. Myśleliśmy że „wapno” ale arbiter pokazał rzut wolny tuż przed linią pola karnego - ulga. Niestety pomimo że przeciwnicy nie dostali jedenastki zdołali celnym strzałem zamienić „wolnego” na bramkę 1:0. Nie pozostało nam nic innego jak ruszyć do ataku i nie minęło pięć minut, a w bardzo podobnej sytuacji został sfaulowany nasz napastnik i teraz my stanęliśmy przed szansą. Przeciwnicy ustawili bardzo szeroki mur i to chyba był ich błąd, bo nasz Prezesunio Darek Drochliński (D.D.) pewnie podszedł do piłki i leciutkim za to bardzo celnym lobikiem (samo okno) pokonał bramkarza który był ustawiony w drugiej części bramki i nie miał żadnych szans na obronę 1:1. Każda z drużyn miała jeszcze po dwie sytuacje których nie wykorzystały i mecz zakończył się remisem.

Dziękujemy Gospodarzom za przyjęcie, zazdrościmy takiego obiektu i mamy nadzieję że następnym razem podejmą nas na płycie głównej.

pozdrawiamy też Ryśka Basę, który w pierwszej połowie meczu po niefortunnym upadku na kolano stłukł rzepkę - wracaj szybko do zdrowia.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gifI znowu”- Nie chciałbym tym razem pisać tego wyrażenia, gdyż dotyczy naszej przegranej. Po raz kolejny pod rząd nie wykorzystujemy atutu naszego boiska i przegrywamy mecz u siebie i to z drużyną słabszą, ale dużo mądrzej grającą. Zaraz po rozpoczęciu meczu rzuciliśmy się na przeciwnika by doprowadzić do prowadzenia i dalej już spokojnie kontrolować spotkanie. Grając od tyłu spychaliśmy przeciwnika na jego połowę i próbowaliśmy w ten sposób uzyskać prowadzenie. Kolegom z Niwnicy nie pozostało nic innego jak murowaćbramkę i to tak dobrze, iż nawet z linii bramkowej nie potrafiliśmy wcisnąć piłki do siatki, gdyż zawsze odbił ją bramkarz albo obrońca. Przeciwnicy odgryzali się jak umieli i przeprowadzali kontry. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę przechodzącą musną nasz bramkarz Krzysiek Dronia ( Kisiel), który wyciągnął się jak struna i dzięki czemu zawodnik przeciwnej drużyny nie zdołał z czwartego metra celnie zamknąć akcji i piłka wyszła na aut bramkowy. Druga kontra wyglądała podobnie z tym że zawodnik nie trafił z 14-stego metra do praktycznie pustej naszej bramki. Pierwsza połowa zakończyła sie wynikiem 0:0. W drugiej połowie jeszcze bardziej przycisnęliśmy przeciwnika przesuwając wszystkie formacje w kierunku jego bramki, co niestety dla nas nie przyniosło dobrych rezultatów, a wręcz przeciwnie. Przeciwnicy wykonali praktycznie jedną kontrę i to skuteczną doprowadzając do zdobycia zwycięskiej bramki w okolicach 50 minuty spotkania. Nie pomogły już nasze ostre ataki i mecz zakończył się niekorzystnym dla nas wynikiem 0:1

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif I znowu z "wyjazdu" przywozimy komplet punktów :)

Otóż w minioną sobotę 14.05 pojechaliśmy w bojowych nastrojach na mecz do Niemodlina. Wiedzieliśmy że "Sokół" do dobra drużyna i że  trzeba uważać w obronie bo mają szybkich i niebezpiecznych napastników. Od początku pilnowaliśmy się w obronie i groźnie kontratakowaliśmy, lecz długo szala nie przechylała się ani w jedną ani w drugą stronę. Na szczęście grał z nami Andrzej Radko (Jajo), który miał swój dzień co omal nie skończyło się dla niego hat-trickiem. Najpierw w pierwszej połowie przyjął odbitą od obrońców piłkę na

20-stym metrze zrobił z nią trzy kroki i huknął jak z armaty w same "widły"- 1:0 dla ZEFIRA.

Lecz nie dosyć mu było tego i w drugiej połowie po celnym przerzucie ruszył lewą stroną. Swój rajd zakończył mijając obrońcę i oddając strzał z lewej strony pola karnego. A że chłopak ma uderzenie z lewej nogi to piłka przełamała ręce bramkarza gospodarzy i wylądowała w bramce. Mieliśmy jeszcze kilka sytuacji na podniesienie wyniku niestety nie udanych. Przeciwnicy też nie byli nam dłużni, co doprowadziło do rzutu karnego podyktowanego przez sędziego na jakieś 10 min przed końcem meczu. Na szczęście mieliśmy w bramce jak zawsze niezawodnego Krzyśka Dronię ( Kisiel), który oprócz ratowania nas podczas gry pewnie rzucił się i obronił karnego !!! DZIĘKI KISIEL !!! To dodało nam skrzydeł a z przeciwników uszło powietrze, co pozwoliło nam pewnie dowieźć wynik do końcowego gwizdka.

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif We Wtorek 10.05 o godzinie 18-tej rozegraliśmy mecz z drużyną Skauta Opole. Jak zawsze pomiędzy naszymi drużynami nie ma przeproś i mecz stał  na wysokim poziomie piłkarskim. A każda z drużyn dawała z siebie wszystko by wygrać. Pierwszą połowę zakończyliśmy zwycięsko 2:0 po golach Rysia Basy, oraz Andrzeja Gila. Niestety jak się okazało prowadzenie nas rozluźniło, czego oznaką była strata bramki już w pierwszych minutach drugiej połowy. Po dziesięciu minutach już jest remis gdyż sędzia dyktuje rzut karny zamieniony na bramkę przez opolan. Faktem jest niewątpliwym, iż faul był i może nawet zasługiwał na żółtą kartkę, ale miał miejsce 1-1,5 metra przed linią pola karnego i tylko sam sędzia wie dlaczego podyktował 11stkę. Po tej stracie rzuciliśmy się do walki, z czego wynikły 80%sytuacja Zbyszka Iwańskiego i 100% sytuacja Darka Sucharzewskiego, niestety nie wykorzystane. Za to przeciwnicy mają sytuację i ją wykorzystują co daje im zwycięstwo 2:3.

 

 

http://free.of.pl/z/zefir/031a.gif  W środę tj. 04.05 Rozegraliśmy pierwszy mecz kolejki z drużyną Wawelna. Z radością komunikujemy wszystkim naszym sympatykom, iż Spotkanie to zostało przez nas wygrane 2:0. Chociaż mogło być 3:0 lecz sędzia nie uznał nam zdobytej bramki ze spalonego, którą to strzelił z pięciu metrów nasz debiutant Andrzej Gil. Strzelcy bramek to Rysiu Basa 65min i Zbyszek Iwański 68min karny.

 

 

 

   

 

TURNIEJ W KIETRZU

 

05.01.2011r Braliśmy udział w turnieju w Kietrzu. Zaproszono nas tam w wyniku naszego udziału w turnieju w Głogówku, a jak nam poszło w relacji poniżej sporządzonej przez Grzesia Garbasa.

VI MIĘDZYNARODOWY TURNIEJ OLDBOJÓW W HALOWEJ PIŁCE NOŻNEJ „ OLD-BOYS KIETRZ” 05.02.2011.

 

5-tego lutego zespół ZEFIR Kędzierzyn Koźle został zaproszony na VI Międzynarodowy Turniej Oldbojów w Halowej Piłce Nożnej w Kietrzu.   W związku z tym nastąpiła pełna mobilizacja drużyny celem  godnego reprezentowania Naszego miasta na turnieju międzynarodowym, jak również aby spędzić miło czas wśród kolegów. Na turnieju „OLD BOYS KIETRZ” pojawiło się 5 drużyn: 2 z Czech i 3 z Polski. Te pierwsze reprezentowały kluby OLD BOYS SOKOL BELA oraz SOKOL SUDICA . Drużyny z Polski to gospodarze OLD-MIX WŁÓKNIARZ KIETRZ, OLD BOYS FORTUNA GŁOGÓWEK  oraz nasza drużyna ZEFIR Kędzierzyn-Koźle, która po raz pierwszy uczestniczyła w tym turnieju. Turniej rozpoczął się od uroczystego otwarcia zawodów przez burmistrza Kietrza ………….. System rozgrywek „każdy z każdym” po 15 minut. No i zaczęło się. ZEFIR rozpoczął swój mecz przeciwko drużynie z Głogówka, który zakończyliśmy zwycięstwem  3:2. Kolejny mecz to spotkanie z bardzo dobrze dysponowanymi zawodnikami z SOKOL BUDICE.  Był to mecz walki z którego zwycięsko wyszli koledzy z Czech, a mecz zakończył się wynikiem 1:0. Jak okazało się później była to jedyna nasza porażka i co może usprawiedliwić ze zwycięzcą turnieju J.  No cóż stwierdziliśmy, że jeszcze nic straconego i do kolejnego meczu przystąpiliśmy bardzo zmotywowani, zważywszy że graliśmy z gospodarzami z Kietrza. Stawką meczu było miejsce II w turnieju. Ten mecz był jednym z najciekawszych meczów tych zawodów. Zwroty akcji i dramaturgia spotkania mogłaby obdarzyć kilka meczy. W mecz weszli lepiej piłkarze z Kietrza, którzy szybko zdobyli bramkę i było 1:0. Chwilę później było już 1:1 i mecz rozpoczął się od początku. Na 2:1 pierwsi strzelili koledzy z Kietrza i okazało się, że do końca meczu pozostały niespełna 4 minuty. Te cztery minuty to cztery bramki, ale dla kogo i w jakiej kolejności?  2:2 to pierwsza nasza odpowiedź, którą szybko zamieniliśmy na 3:2. Kiedy wszystko okazywało się oczywiste, zespół z Kietrza przeprowadził „wzorcową akcję” po której wyrównali stan meczu na 3:3. Do końca meczu zostało 17 sekund, kiedy to nasza drużyna przeprowadziła książkową akcje,  a Zbyszek Trojanowski zdobył czwartą bramkę meczu. Tutaj trzeba nadmienić, że piłka wpadała do bramki w rytm kończącej spotkanie syreny (tu zdania były podzielonej). Ostatni nasz mecz to „spacerek” z drugą drużyną z Czech SOKOL BELA. Można się pokusić nawet, że był to  „spacer farmera”, gdyż wygrywając 4:0 w ostatnich minutach koledzy z Czech strzelili nam 3 bramki a mecz zakończył się wynikiem 4:3 dla ZEFIRA.

Po turnieju nastąpiło uroczyste wręczenie pucharów i nagród przez burmistrza Kietrza ……….

 

I miejsce - SOKOL SUDICA

II miejsce - ZEFIR Kędzierzyn Koźle

III miejsce - OLD BOYS KIETRZ

IV miejsce - OLD BOYS FORTUNA GŁOGÓWEK 

V miejsce - OLD BOYS SOKOL BELA (ubiegłoroczni triumfatorzy tego turnieju)

 

Najlepszym bramkarzem turnieju został zawodnik zwycięskiej drużyny SOKOL SUDICA, który dał się pokonać jedynie raz gospodarzom turnieju. Najlepszym zawodnikiem turnieju został wybrany zawodnik z zespołu ZEFIR –a  Zbigniew Iwański, któremu bardzo mocno gratulujemy i życzymy dalszego rozwoju sportowego w klubie i po za nim J.

 

Podsumowując  - turniej bardzo dobrze zorganizowany, super atmosfera „ostro ale po przyjacielsku” i cóż oby takich zawodów było więcej (może w Kędzierzynie?).

 

TURNIEJ W GŁOGÓWKU

18.12.2010r otrzymaliśmy zaproszenie na turniej Halowy do Głogówka, a ponieważ jesteśmy zakręceni na punkcie piłki i nie odpuszczamy takich okazji zebraliśmy się w dziesięciu i pojechaliśmy zdobyć Głogówek, a co z tego wyszło w poniższej relacji.
Pierwszy mecz z drużyną miejscowych (wystawili dwie drużyny) GTG Głogówek zagraliśmy ostrożnie, patrząc cały czas na zegar który odmierzał czas pierwszej połowy od dwunastu minut w dół. Niestety tuż przed upływem 10 minuty przeciwnicy strzelili nam bramkę do szatni. Pełni zapału i zaciętości sportowej chcieliśmy zacząć drugą połowę niestety jak się okazało drugiej połowy nie będzie, gdyż turniej rozgrywany jest meczami 1x12 minut (następne były po 15 a my mieliśmy swoje 3 minuty dograć na końcu). Tak więc pierwszy mecz 0:1 w plecy. Do następnego meczu podeszliśmy skoncentrowani i świadomi że mamy tylko 15 min na zwycięstwo zwłaszcza iż graliśmy ze zwycięzcą poprzedniego turnieju, Raciborzem. A jednak daliśmy sobie strzelić bramkę i trzeba było odrabiać straty na szczęście duet Adam Tynda i Zbyszek Iwański zrobił swoje i wygraliśmy zasłużenie 3:1. Po drugiej długiej przerwie ( tak to w turniejach bywa) przyszedł czas na drugą drużynę gospodarzy, Głogówek, która gra na co dzień w lidze halowej Głogówka. Mecz miał dramatyczny przebieg bo gdy prawie od początku zaczęliśmy prowadzić to tuż przed końcem przeciwnicy doprowadzili do remisu, a ten zaprzepaszczał nam widoki już nie tylko na zwycięstwo ale i także na „pudło”. Na nasze szczęście a właściwie zasłużenie bo przyparliśmy przeciwnika do muru, po składnej akcji wrzuconą piłkę w pole karne zagrywa ręką jeden z zawodników drużyny przeciwnej i to na 2,5 sek. do końca meczu, sędziowie bez wątpliwości gwiżdżą rzut karny, a syrena obwieszcza koniec spotkania. Teraz nasze być albo nie być w walce o puchar, gdyż mamy tylko jeden strzał i albo remis albo wygrana. Do piłki podchodzi Zbyszek Iwański i pewnym strzałem w lewy róg bramki załatwia nam pozostanie w grze o główne trofeum. Korzystając z bufetu który był bardzo dobrze zaopatrzony, oglądaliśmy grę przeciwników i licząc punkty wiedzieliśmy że musimy wszystko wygrać. Następny mecz i jak się okazało ostatni, gdyż drużyna z Kietrza podała walkowerem ostatnie z nami spotkanie rozgrywaliśmy z zespołem z Wierzchu. Zaczęliśmy bardzo dobrze składnymi akcjami czego wynikiem było dość szybkie prowadzenie 1:0. „Siedząc dalej na przeciwniku” oczekiwaliśmy dalszych bramek lecz jakaż była nasza konsternacja gdy na 30 sekund przed końcem meczu po zagraniu piłki z rzutu rożnego nie pilnowany zawodnik przeciwnej drużyny strzela pod nogami obrońców i piłka „wkręca” się pod słupek obok bardzo dobrze broniącego Piotrka Pabisza. Mecz kończy się wynikiem 1:1. Tak więc mamy jeden remis i jedną przegraną no i pozostaje nam patrzeć na grę rywali i liczyć punkty bo zgodnie z regulaminem w razie identycznej ilości punktów liczy się bezpośredni pojedynek. No i jak to jest w życiu najwięcej emocji nie dostarczyły nam nasze mecze a bratobójczy mecz między drużynami gospodarzy GTG Głogówek : Głogówek. Sytuacja w tabeli wyglądała w ten sposób, że tylko liczyły się te dwie drużyny i my. Zwycięstwo dawało puchar tej drużynie która wygra mecz , lecz remis wynosił nas na pierwsze miejsce. Niestety już w połowie meczu GTG prowadził 2:0 no i nam pozostawało cieszyć się z drugiego miejsca, ale Głogówek się nie poddawał i szybko strzelił jedną a później drugą bramkę doprowadzając do remisu na 5 minut przed końcem spotkania. Spróbujcie sobie wyobrazić te nerwy i doping, ale doping dla obu drużyn, aby żadna z nich nie strzeliła nic więcej. Czarowaliśmy zegar by czas płyną szybciej i zawodników na boisku by najlepiej piłkę rozgrywali w strefie środkowej , nie zagrażając sobie nawzajem. 10.. 9..8..7..6..5..4..3..2..1.. Syrena 2:2 i MAMY MISTRZA TURNIEJU!!!!! Dziękujemy serdecznie za zaproszenie organizatorom przepraszamy że na końcu tej opowieści, ale szczerze jesteśmy BARDZO zadowoleni z organizacji, części socjalnej jak też z bufetu który zapewnili organizatorzy. Organizacja na NAJWYŻSZYM POZIOMIE. Pozdrawiamy i do następnego spotkania.
Skład drużyny: Dariusz Drochliński, Tomasz Wagan, Piotr Pabisz, Grzegorz Garbas, Adam Tynda, Zbigniew Iwański, Zbigniew Trojanowski, Ryszard Basa, Józef Cebula, i piszący ten artykuł Bogdan Biedrawa.

 

 

 

 

0fhnnhf