| |
Rytro
W XIII wieku
Panem zamku w Rytrze był Piotr Wydżga herbu Janina.
Starostwo w Rytrze i kilku innych zamkach
nie zaspokajało jego ambicji. Uważał, że zasługuje
na najwyższe urzędy w kraju i król czyni mu
krzywdę pomijając go przy kolejnych nominacjach. Swoje
niepowodzenia postanowił powetować sobie szukając
w ryterskich górach złota, które otworzyłoby mu
drogę do upragnionych urzędów.
Lata całe strawił
na włóczeniu się po górach. Stał się nieufnym
odludkiem, stroniącym od ludzi, a i ci nie szukali
jego towarzystwa. W końcu szczęście się doń
uśmiechnęło. Znalazł żyłę złota. Ale swoim
nie ufał. Gdy dowiedzą się o złocie przybędą
setki poszukiwaczy i pozbawią go skarbu. Postanowił
poszukać górników na Śląsku, wśród Niemców. Jak
postanowił, tak zrobił, ale gdy wydobyto już wszystko,
powstał problem, co dalej z tym złotem. Swoi zaczną
wypytywać skąd ono pochodzi, a tego pan Piotr za nic
nie chciał zdradzić. Król zaś może powiedzieć,
że urzędy zdobywa się mężnymi czynami a nie
pieniędzmi. Co robić? Przełożony niemieckich kopaczy
poradził, by ze złotem udał się do Krzyżaków,
gdyż oni potrafią docenić wartość kruszcu
i nie będą nazbyt dociekliwi. Ale co z górnikami?
Wśród Krzyżaków będą jak między swoimi. Czy nie
zdradzą? I tak obmyśla pan Piotr zbrodnię.
Gdy złoto załadowano już na tratwy
zabił nieszczęsnych najemników. Potem zgodził
polskich flisaków i mówił im, że płyną
do Malborka zawieźć żelazo. Na miejscu komtur
przyjął go godnie, obiecał zaszczyty, udzielne
księstwo, a wszystko to, póki złoto
nie znalazło się w podziemnych skarbcach potężnego
zamczyska. A potem Krzyżacy odpędzali od bram
wariata, który przywiózł żelazo, o czym świadczą
jego właśni ludzie, dostał godziwą za nie zapłatę,
a roi coś o skarbach, coś o złocie.
Upokorzony szlachcic postanowił
powrócić do swoich skarbów, ale wstyd i poczucie
winy, że oto dał Krzyżakom złoto, które oni
przeciwko Polsce obrócą, wpędziły go w chorobę.
I zmarł zapomniany, gdzieś w jakiejś ubogiej
wieśniaczej chatce, a jego złoto nadal tkwi ukryte
głęboko w górach i czeka, aż odnajdzie je ktoś
o czystych rękach i zacnych intencjach.
|
|
| |
Murowany zamek
w Rytrze wzniesiono, najprawdopodobniej na miejscu
drewnianej stróży, na przełomie XIII i XIV wieku.
Pierwotnie był zapewne własnością rycerską, choć
próbuje się wiązać jego powstanie z osobą
czeskiego księcia Wacława. Pewien jest fakt, że
z początkiem XIV wieku stanowił już własność
królów polskich, którzy przeznaczyli warownię
do ochrony granic, szlaku wiodącego doliną Popradu
na Węgry oraz punktu poboru ceł.
Zamek zbudowany na planie nieregularnym
składał się z wysokiej, kamiennej wieży oraz
budynku mieszkalnego. Całość otaczał mur obwodowy.
W 1418 starostą ryterskim zostaje Piotr
z Buszkowa herbu Topór, w późniejszym czasie
na zamku urzędowali starostowie sądeccy.
Zamek został zniszczony w 1657 roku podczas
najazdu Rakoczego, choć przekazy świadczą,
że wcześniej nie znajdował się w najlepszym
stanie. Od tamtego czasu opuszczony zachował się
do naszych czasów jako ruina wieńcząca wysokie
wzgórze nad rzeczną doliną.
|
|