Ryczów

         W XVI wieku, gdy Polska przeżywała swój wiek złoty, panem pobliskiego zamku w Ogrodzieńcu był Boner, człek niezwykle wpływowy i majętny. Choć siedziba jego słynęła z bogactwa oraz urody, nie zadowalała go jednak. Zapragnął wznieść zamek jeszcze większy i piękniejszy, żeby żaden inny nie mógł się z nim równać. Budowę rozpocząć miano właśnie w Ryczowie. Jednak tak śmiałe i wielkie poczynania polskiego magnata wzbudziły zaniepokojenie samego diabła. Zazdrosny o bogactwo, wpływy i potęgę Bonera postanowił przeszkodzić w budowie. I tak, mury które murarze wznosili za dnia, bies burzył nocą. Robotnicy, na rozkaz swego pana, nie dawali za wygraną i wiele razy na nowo podejmowali trud budowy. Jakże to, Polska była wówczas jednym z najpotężniejszych i najbogatszych państw w Europie, a Boner, jednym z najpotężniejszych i najbogatszych jej obywateli. Miałżeby człowiek o takiej pozycji nie zrealizować swojego zamierzenia? Ponawiano więc próby wielokrotnie, aż wreszcie dumny magnat pojął, iż z diabłem nie wygra i, upokorzony, dzieła poniechał. A ślady owych zmagań - resztki murów na wysokiej skale można w Ryczowie podziwiać do dzisiaj.

 
 

     Strażnica w Ryczowie wzniesiona została zapewne w XIV wieku na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego. Spełniała rolę służebną względem pobliskiego zamku w Ogrodzieńcu. Na wysokiej skale znajdowała się kamienna budowla o kształcie zbliżonym do trapezu, stanowiąca zapewne miejsce pobytu straży. Poniżej skały znajdowały się wały i fosy. Została opuszczona i zniszczona najprawdopodobniej już w XV wieku. Od tamtego czasu pozostaje ruiną. Podobno jeszcze w początkach XX wieku można było podziwiać tu pozostałości wysokiej wieży.
     Dziś wierzchołek wysokiej skały wieńczą resztki murów zabezpieczonych i częściowo zrekonstruowanych przez archeologów.