Ogrodzieniec

         “Za czasów Bolesława Krzywoustego przebywała na zamku w Ogrodzieńcu Witysława, przecudna dziewoja, siostrzenica hetmana Skarbimira, który zachwycony jej urodą zapałał ku niej szaloną miłością i pomimo, że był w latach sędziwych, chciał ją koniecznie poślubić. Nie bacząc na wstręt i błaganie Witysławy, dziad obmierzły zmuszał młodziutką dzieweczkę do nienawistnego związku a jej narzeczonego Piotra Szczebrzyca, którego Witysławie przeznaczyła na męża matka, wtrącił do więzienia w swym zamku ojcowskim. Dopiero Krzywousty odkrywszy spiskowanie hetmana, Ojców szturmem zdobył, Skarbimira dostojeństw pozbawił i wyłupieniem oczu ukarał. Witysławę uwolnił i z umiłowanym Szczebrzycem połączył dodawszy do posagu Witysławy - którym był Ogrodzieniec - zamek ojcowski” (...)

Kalendarz ilustrowany Ungera

 
 

         Zacytowana powyżej historia, czy może raczej legenda działa się w czasach gdy na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej stał jeszcze gród drewniany, którego ślady odkryto w trakcie prowadzonych w Ogrodzieńcu prac archeologicznych. Kres tej średniowiecznej budowli przyniósł najazd Tatarów w 1241 roku. W wieku XIV, za sprawą rodu Włodków herbu Sulima powstał na tym miejscu murowany, gotycki zamek. Następnie zamek kilkukrotnie zmieniał właścicieli, by w 1523 roku stać się własnością Jana Bonera, bankiera królów Polski, człowieka wpływowego i zamożnego. Jego bratanek, Seweryn Boner, który odziedziczył zamek, postanowił zamienić go w okazałą rezydencję renesansową wzorowaną po częsci na zamku wawelskim. Do istniejącego budynku dobudowano trzy nowe skrzydła, które otoczyły reprezentacyjny dziedziniec ozdobiony krużgankami. Nie zapomniano także o obronności budowli. Od południa zamek wzmacniała tak zwana Kurza Noga, zamek otaczał mur zaopatrzony w otwory strzelnicze, podobne otwory znajdowały się w dolnych kondygnacjach budynków mieszkalnych oraz cylindrycznej wieży. Niestety, fortyfikacje te szybko okazały się przestarzałe i nie miały większego militarnego znaczenia. Zamek został kilkakrotnie zdobyty. Najpierw w 1587 przez pretendenta do tronu Polskiego, arcyksięcia Maksymiliana, a następnie dwukrotnie przez Szwedów w 1655 i 1702 roku. Kolejni właściciele, Stanisław Wierszycki i rodzina Męcińskich nie mieli ani woli ani środków materialnych na odbudowę. Ostatnia mieszkanka, pani Jaroszewska opuściła go w 1810 roku. Od tego czasu zamek niszczał a kamienie z jego murów służyły miejscowym jako budulec. Dopiero w XX wieku pozostałe budowle zostały zabezpieczone jako trwała ruina i udostępnione do zwiedzania.