![]() |
||||
| Lesko Józef
Malicki, kasztelan sanocki, poważanie wśród braci
szlachty miał, co radowało go niepomiernie, gdyż
łasy był na honory i dostojeństwa. Krew psuł mu jedynie
Józef Ossoliński, wojewoda wołyński, który wyższy
był godnością i majątkiem. Malickiego traktował
grzecznie wprawdzie, ale na równi z całą bracią
szlachecką, co nieszczęsnego kasztelana bolało
niepomiernie. Ta skrywana niechęć musiała kiedyś
wybuchnąć. Stał się to pewnej niedzieli, gdy karety
obu panów zajechały jednocześnie pod leską farę i ludzie
obu wielmożów zaczęli się ścigać i przepychać,
która kareta pierwsza przed drzwi kościoła zajedzie.
Kasztelańscy byli pierwsi i pierwsi ustawili się do wyjazdu.
Awantura wisiała w powietrzu, ale zażegnał ją wojewoda,
który swoich ludzi uspokoił. Po skończonej mszy
wojewoda wyszedł pierwszy, ale Malicki umyślnie
zwlekał zmuszając wojewodę i jego ludzi do czekania.
Gdy w końcu obie karety ruszyły znów zaczęły się
przepychanki. Wojewoda powstrzymywał swoich ludzi ale kasztelańscy
wyraźnie szukali zaczepki, co łatwo im przychodziło,
gdyż było ich znacznie więcej. Aby uchronić siebie i swoich
ludzi od razów Ossoliński zamknął się w murach
Leskiego zamku. Kasztelańscy próbowali sforsować
bramę, lecz z zamku zaczęto strzelać, jeden z atakujących
padł trupem i oblegający ustąpili. Na chwilę.
Kasztelan zaczął organizować panów braci do szturmu
na zamek. Ściągnięto skądś dwie armaty, Malicki
kazał serwować darmo gorzałkę, dzięki czemu grono
jego zwolenników nieustannie rosło. Wojewoda widząc na co się
zanosi postanowił działać. Przypasał szablę do boku
i sam wyszedł przed mury leskiego zamku. Szlachta
widząc wojewodę jak dostojnie i bez lęku kroczy,
natychmiast zmieniła front krzycząc "wiwat
Ossoliński". A ten podszedł do Malickiego,
pozdrowił go i wyciągnął rękę. Kasztelan chcąc,
nie chcąc musiał wyciągniętą dłoń uścisnąć i odejść
spod murów zamku z niczym. Tak mądrość wojewody
zapobiegła awanturze, w której ucierpieć mógł leski
zamek, a wielu ludzi życie stracić. |
||||
W XV wieku istniał w Lesku
drewniany dwór obronny. Murowany zamek wybudowano w stylu
renesansowym w XVI wieku na rodową siedzibę rodu
Kmitów, właścicieli licznych dóbr w okolicy. Początkowo
składał się on z piętrowego budynku mieszkalnego,
okrągłej mieszkalnej wieży oraz oficyn. Po śmierci
ostatniego z Kmitów warownia przeszła w ręce
Stadnickich. Za ich czasów dokonano rozbudowy zamku i umocniono
go murowanymi obwarowaniami. Pierwszych poważnych
zniszczeń warowni dokonali Szwedzi w 1701 roku. Trud
jego odbudowy podjął kolejny właściciel, Józef
Ossoliński, jednakże prace zostały przerwane przez pożar
i budowlę porzucono. Po pewnym czasie, dzieła odnowy
podjął się nowy właściciel, Ksawery hr. Krasicki.
Wtedy to rozebrano część dawnych murów, na ich miejscu
wzniesiono nowe skrzydła z galeriami zwróconymi w stronę
dziedzińca. Po kolejnych zniszczeniach w czasach I i II
wojny światowej zamek odbudowano. Do dziś zachowała się
jedna basteja, wieża mieszkalna oraz dwa skrzydła
mieszkalne. W zamku mieści się hotel i restauracja. |
||||
![]()
|
||||