Lanckorona

         We wsi Zawada żył sobie onegdaj pewien chłop, który nazywał się Mateusz Sikora. Zdarzyło się, że pewnego letniego wieczora zawitało do jego zagrody trzech dziwnie wyglądających mężczyzn. Wszyscy mieli twarze pokryte gęstym zarostem i utykali na jedną nogę. Poprosili Mateusza by podwiózł ich swoją furą na wzgórze św. Marcina, gdzie stały ruiny starego zamczyska i obiecywali sowitą nagrodę. Jakaś dziwna siła biła od przybyłych tak, że chłop nie potrafił odmówić. Podjechali pod mury zamku a następnie zeszli do jego lochów. W miejscu gdzie zawsze były rumowiska ujrzał Mateusz korytarz, jasny i szeroki, który zaprowadził ich do komnaty pełnej skarbów. Tu poznał, że ma do czynienia z diabłami, gdyż ich cienie rzucane na ściany lochu miały wyraźnie zarysowane rogi i kopyta. "Musisz pomóc nam przewieźć te skarby do Lackorony" rzekli mężczyźni do chłopa, a ten zdjęty strachem zgodził się na wszystko. Gdy załadowali wóz wyruszyli w drogę, nie traktem jednak jechali, a po diabelsku, przez przestworza tak, że cała podróż zajęła najwyżej godzinę. W Lanckoronie pomagał Mateusz ukryć skarby w jednym z tamtejszych lochów. Trzy takie podniebne kursy odbyli, aż cały skarb znalazł się w lanckorońskim zamku. Na koniec diabły nakazawszy chłopu milczenie pozwoliły mu wrócić do domu. Po powrocie znalazł na dnie wozu całą stertę dukatów.
      Nikomu nie powiedział o źródle swoich bogactw. Dokupił ziemi, zatrudnił parobków i przestał pracować na roli. Jednak diabelskie skarby nie dały mu szczęścia. Nie potrafiły uratować życia jego chorej żonie. Gdy ta umarła zaczął pić w karczmie, aż przepił cały majątek. Pewnego dnia znaleziono go na zamku ze skręconym karkiem. Powiadają, że poszedł tam szukać skarbu, a diabły zabiły go za nie dotrzymanie tajemnicy.
Zaś skarby... pewnie do dziś spoczywają w podziemiach zamku w Lanckoronie, a przypadną temu, kto przechytrzy strzegące ich diabły.

 
 

      Zamek w Lanckoronie wzniósł Kazimierz Wielki w połowie XIV wieku. W 1410 roku, król Jagiełło oddaje zamek w zastaw zasłużonemu w bitwie pod Grunwaldem rycerzowi Zbigniewowi z Brzezia. Potomkowie jego przybrali nazwisko Lanckorońskich i władali zamkiem do 1512 roku.
     Była to budowla wzniesiona na planie prostokąta, z dwiema wieżami od południa. Wraz z trzema budynkami mieszkalnymi postawionymi z pozostałych stron tworzyły one dziedziniec. Wjazd do zamku prowadził od strony wschodniej.
     Po 1512 roku zamek stał się własnością Spytka z Jarosławia, a następnie Mikołaja Wolskiego. Zajęty siłą przez Albrechta Łasiego został odbity przez wojska Stefana Batorego. Później należał do Zebrzydowskich i Czartoryskich. W 1768 roku zamek zajęli konfederaci barscy, którzy wznieśli nowe fortyfikacje ziemne. W 1772 roku do zamku weszły wojska austriackie. Wkrótce opuszczony zaczął popadać w ruinę, którą pozostaje do dziś.