Krościenko nad Dunajcem

         Niedaleko Krościenka nad Dunajcem pewien góral siał pszenicę. Słońce już zachodziło ale on koniecznie chciał skończyć robotę więc został w polu. Niezadługo posłyszał dziwny szelest, i oto jego zdumionym oczom ukazała się procesja ubranych na czarno niewiast poprzedzanych przez niosącego krzyż kapłana. Jedna z dam, widać znaczniejsza, podeszła do chłopa i zapytała co tu robi o tej porze. - Sieję pszenicę - odrzekł. Wtedy pani przykazała mu, że gdyby kto o nich pytał, to niech powie, zgodnie z prawdą, że widział procesję, gdy siał tę pszenicę. Jakież było zdziwienia górala, gdy nazajutrz ujrzał na swoim polu bujne kłosy. Zrozumiał jednak wszystko, gdy wkrótce nadjechał oddział Tatarów. Ta pani to była Kinga, żona krakowskiego księcia, która wraz ze swoim dworem szukała schronienia przed Tatarami w swoim zamku ukrytym wysoko w Pieninach. I to ona uczyniła ów cud. Tymczasem, dowódca wojowników jął wypytywać chłopa o Kingę. Ten odparł, że owszem widział ją, wtedy, kiedy siał tę pszenicę. Tatarzyn próbował prośby i groźby, a chłop wciąż mówił to samo. Wreszcie, zniechęcony odjechał wraz z resztą wojów drogą, którą przyjechał. Tak Kinga i jej dwór zostali ocaleni.

 
 

     Na wysokiej skale, w Pieninach, pomiędzy Trzema Koronami i Sokolicą znajdują się pozostałości zamku książęcego zwanego tak, jaki góry, w których stanął - Pieniny. Zbudowano go najprawdopodobniej w połowie XIII wieku. Tradycja wiąże jego powstanie z księżną Kingą, podówczas Panią na tych terenach. Położony wysoko (779 m), w trudno dostępnych górach, oddalony od ludzkich siedzib, stanowił doskonałe schronienie dla krakowskiego dworu w czasie najazdów obcych wojsk. Został zniszczony w pierwszej połowie XV wieku i od tamtego czasu pozostaje malowniczą ruiną. Na wzniesieniu dopatrzyć się można fragmentów kamiennych murów i fundamentów.