![]() |
||||
| Danków Niegdyś
władał w Dankowie Stanisław Warszycki. Potężny
magnat dzierżący najpierwsze urzędy w Rzeczpospolitej
i właściciel olbrzymiej fortuny. Niestety, sercem jego
targały namiętności równie wielkie jak fortuna. Zasłynął
więc jako okrutnik i zazdrośnik. Był postrachem dla
swoich poddanych, których gnębił niemiłosiernie i najmniejsze
objawy niezadowolenia bezwzględnie tłumił. Gdy pewnego
razu dowiedział się, że do jego pięknej żony przybył
jakiś młody człowiek uwierzył plotce, że to jej
kochanek. Oszalały z zazdrości, w straszliwym gniewie
udał się do budynku, w którym nieświadoma niczego
para miała spotkanie, podłożył ładunek prochowy i wysadził
wszystko w powietrze grzebiąc nieszczęsnych pod
gruzami własnego zamku. Do dziś można w okolicy
Dankowa usłyszeć tętent konia i zobaczyć jeźdźca
bez głowy, ubranego po pańsku dosiadającego dorodnego
rumaka, którego kopyta nie pozostawiają żadnych śladów.
Powiadają, że to właśnie kasztelan Warszycki nawet po
śmierci zazdrośnie strzeże swoich włości. |
||||
Pierwsze budowle
obronne na prawym brzegu rzeki Liswarty powstały
zapewne ok. XV wieku. Jednakże potężną bastionową
fortecę wzniósł tu późniejszy kasztelan krakowski
Stanisław Warszycki w pierwszej połowie XVII wieku.
Mury miały kształt wydłużonego czworoboku z bastionami
w narożach. Na jednym z krótszych boków znajduje się
dwukondygnacyjna brama wjazdowa. Na dłuższym boku, od
strony największego zagrożenia, znajduje się jeden
potężny bastion. Twierdza uchodziła za tak potężną,
że w czasie potopu wojska szwedzkie nawet nie próbowały
jej atakować. |
||||
![]() ![]() |
||||