Barwałd

         W połowie XV wieku zamek w Barwałdzie stał się siedzibą Włodka Skrzyńskiego, który trudnił się rozbojem. Urzędnicy królewscy pomimo licznych skarg nie byli w stanie zdobyć się na interwencję. Gdy Włodek zmarł cała okolica odetchnęła z ulgą. Przedwcześnie. Wdowa po zmarłym rabusiu, Włodkowa Katarzyna, chciwa bogactw sama zaczęła uprawiać mężowski proceder prześcigając go jeszcze w chciwości i okrucieństwie. Miarka się przebrała gdy sprytna dama postanowiła bić własną monetę. Król przykazał staroście z pobliskiego zamku w Lanckoronie, który dobrze Włodkową znał pojmać ją i dostarczyć przed sąd królewski. Pani Katarzyna dowiedziała się o tym planie i postanowiła mu przeciwdziałać. Zaprosiła starostę do siebie. Zbrojnej służbie rozkazała przyczaić się w ukryciu, a sama z promiennym uśmiechem i miłym słowem poszła witać gościa, który przybył sam. Gdy ten jednak okazał się odporny na podsuwane trunki oraz gładkie słówka, Włodkowa sięgnęła po nóż i ugodziła nim gościa. Nie przewidziała tylko, że ten przygotuje się na taką ewentualność. Ostrze noża ześliznęło się po ukrytej pod szatami kolczudze, a słudzy starosty, którzy zostali pod murami, na dany przez pana znak wtargnęli do zamku i pojmali Włodkową oraz jej sługi.
      Legenda głosi, że za swoje postępki pani z Barwałdu została spalona na stosie. Rzeczywiście, była to kara przewidziana wówczas dla fałszerzy pieniędzy. Problem w tym, że Włodkowa była szlachcianką. A osoby szlachetnie urodzonej nie można było na ten rodzaj śmierci skazać. Jak więc było naprawdę? Co stało się z niewiastą, która wzbudzała tak wielki strach? Nie sposób dzisiaj odgadnąć.

 
 

      Zamek na wysokiej górze Żar zbudował zapewne książę oświęcimski Jan w połowie XIV wieku. W roku 1440 stał się własnością Kazimierza Jagiellończyka, który uzyskał go na drodze wymiany z księciem cieszyńskim za zdobyty wcześniej przez wojska polskie Zator. W 1447 r. Barwałd był siedzibą Włodka Skrzyńskiego herbu Łabędź - rycerza rabusia. Trzydzieści lat później znajdował się już w rękach znaczącej wówczas rodziny Komorowskich. Gdy jednak Mikołaj Komorowski wszedł w konszachty z królem węgierskim Maciejem, Kazimierz Jagiellończyk obawiając się by zamek nie stał się bazą wypadową dla wojsk węgierskich rozkazał wojewodzie sandomierskiemu Dembińskiemu zdobyć i zburzyć zamek. Stało się to w 1477 roku. Od tego czasu pozostaje on ruiną.
      Zachowały się ślady wałów i fos oraz bardzo nikłe resztki kamiennych murów i fundamentów.