Kruszwica

          "Ogromna wieża owa wzniesioną była w prastarych czasach, a o początku jej dziwne krążyły wieści. Z grubego muru na skale dźwignięta, pustą była we wnętrzu, belkami tylko, słupami i pomostami na piętra podzieloną. Na samym dole komory były ze skarbami pańskimi i zapasami do życia w zasiekach i bodniach. Niżej jeszcze były te lochy ciemne i wilgotne, z których wczoraj Leszka dobyto, gdzie jeszcze zamknięci siedzieli inni, i studnia, do której spuszczano na głodową śmierć przeznaczonych. Ponad komorami pomost górny miał na sobie kamieni siła do staczania i pocisku różnego do obrony. Tu stały beczki ze smołą, którą gorejącą lano na oblegających. Wyższy jeszcze pomost dla strzelców służył, którzy z niego przez otwory w murze pociski łatwo rzucać mogli. Stosy drewna, łuczywa i kamieni leżały nagromadzone przy ścianach. Była i studnia w lochach, która wody dostarczała, i piece do chleba, tak aby zamknięci na stołbie długo się trzymać mogli, a w owych czasach napady nigdy długo nie trwały w kraju obcym. Nachodzono niespodzianie, porywano wszystko, co się schwycić dało, i uchodzono szybko. Chwostek obszedł wszystko milczący. "Nie wezmą mnie tu psie syny!" rzekł w duchu i powrócił znowu lec na ławie. (...)
Szóstego dnia posłyszano nagle krzyki, wrzawę i płacze, coś jakby zacięty bój we wnętrzu, bo ściany jęczały tłuczone. Zawrzał kilka razy głos straszny, jakby z nim życie uciekało, przeszył powietrze i zamilkł jak urwana gęśli struna. Burzyło się i kołatało potem znowu w wieżycy, leciało coś gruchocąc, padało i trzaskało się. Potem cisza była długa. Niekiedy twarze blade ukazywały się w oknach i nikły, zdały się chcieć napić powietrza usty otwartymi, bo wargi miały rozemknięte i języki wiszące, ale o litość i zmiłowanie nie prosił nikt. (...) Na górnej połaci leżały dwa ciała, Chwostka i żony, z głodu czy od trucizny zmarłych, sinymi plamami okryte. Żyw tu już nikt nie pozostał. Zbuntowanemu znać ludowi z górnej połaci pułap ciśnięto na głowy, kamieniami ciężarny, i zgniótł motłoch na miazgą gruchocząc. Dwoje ich tylko. Mucha i Smerda, leżący po kątach, zostali na długie konanie. Gdy się wdarto do wieży, całe obozowisko ozwało się wielkim okrzykiem. Kmiecie i lud tęsknił do domów, powitano zwycięstwo radością i wrzawą. Myszkowie czapki podnieśli do góry, zaczęto grzebać się w gruzach, szukając ukrytych skarbów Chwostka, a rozbiegając się wnet gromady poniosły po mirach wieść, że na grodzie krucy już tylko panowali."

Józef Ignacy Kraszewski "Stara baśń"


 
 

     Stojąca do dziś wysoka wieża wraz z niewielkim fragmentem murów pochodzi z XIV wieku i żadną miarą czasów Popiela pamiętać nie może. Jednakże zamek swój wzniósł Kazimierz Wielki na miejscu wcześniejszego grodu, który mógł być świadkiem wydarzeń podobnych do opisanych w "Starej Baśni". Nowy, kazimierzowski zamek wzniesiony był na planie nieregularnym. Wieża zanajdowała się w jego zachodniej części. Po śmierci monarchy, na mocy jego testamentu warownia przeszła na ukochanego wnuka Kazimierza - Kaźka Słupskiego. Zapis ten został jednak unieważniony przez Ludwika Węgierskiego. Przez lata zamek był siedzibą starostów. Został zdobyty i zniszczony w czasie wojny ze Szwedami. Od tamtego czasu pozostaje w ruine.