Wstrząsająca to wiadomość, że parlament ukraiński debatuje nad uznaniem członków OUN i UPA za "bojowników o wolność i niepodległość państwa ukraińskiego". Prędzej należałoby oczekiwać rozważania przez ten parlament możliwości uznania przynależności tych formacji za zdradę wobec Ojczyzny, a działania OUN-UPA za ludobójcze.
Ludobójcze nie tylko dlatego, że w bestialski sposób wymordowały przy aprobującej bierności Niemców dziesiątki tysięcy Polaków i obywateli Polski, lecz przede wszystkim dlatego, że będąc typowo terrorystyczne wymordowały być może nie mniej Bogu ducha winnych Ukraińców.
Spełniają się prorocze słowa błogosławionego biskupa Grzegorza Chomyszyna, który już w 1932 roku mówił o panujących wśród nacjonalistów zwyczajach dawnego Zaporoża, gdzie poklaski znajdowała anarchia i takież zachowania. Duch dawnego Zaporoża zakradł się do ukraińskiego parlamentu.
Kto by przypuszczał, że można będzie rozważać czy nie uznać za bohaterów narodowych terrorystycznych przestępców? A czy współodpowiedzialnością za ten stan rzeczy nie należy obciążyć stronę polską? Ukraińcy z całą pewnością bacznie obserwowali zachowania polskie.
Czy niedawno zakończone trwające kilka lat niesławne seminaria polsko-ukraińskie nie były prowadzone przy wsparciu finansowym i błogosławieństwie polskiej strony rządowej, z poduszczenia tuzów Unii Wolności? Inżynier Andrzej Żupański to tylko ochoczy wykonawca haniebnego przedsięwzięcia.
Wyniki tego seminarium upewniły
nacjonalistów na Ukrainie, że strona polska będzie milczała, więc można działać.
Zapewne byliśmy zbyt bierni, więc nie dziwmy się, że jest jak jest. Czas okaże,
czy młode pokolenie stać będzie na obronę naszych tam grobów, naszych pomników
przeszłości, a przede wszystkim obronę naszych granic, bo jeżeli OUN-UPA okażą
się bohaterami, to i cele jakie sobie stawiali i stawiają okażą się w rozumieniu
już nie tylko OUN, ale i Ukrainy - słuszne.