ENGLISH
medulloblastoma
WITAM WSZYSTKICH
Jestem chłopcem chorym na złośliwego guza mózgu.
MEDULLOBLASTOMA
To są moje zdjęcia przed chorobą i w trakcie jej.
To moje zdjecie jeszcze przed chorobą.
To z babcią też przed.
To tuż po operacji z tatą.
To w trakcie napromieniowań zwiedzałem z tatą Pałac Kultury.
A tu odwiedziła Centrum Zdrowia Dziecka Pani Joanna Brodzik.
Nazywam się Tomasz Czernianin urodziłem się 21 lutego 1997 roku. Mieszkam w Zielonej Górze razem z rodzicami i młodszym o 4 lata bratem Krystianem.
A teraz napisze trochę o mojej chorobie,która mnie dotknęła.
Pierwsze objawy zaczęły się na początku listopada 2004 roku,właśnie wtedy wracalem z bólami głowy do domu.Lekarze do których chodziłem z moimi rodzicami,twierdzili zgodnie,że to na tle nerwowym.Po konsultacji okulistycznej i tomografii komputerowej stwierdzono guza mózgu.Po tej strasznej diagnozie dnia 17.12.2004r.ze szpitala w Zielonej Górze natychmiast zostałem przewieziony do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.Liczyła się każda chwila gdyż guz bardzo szybko powiększał się(4mm na dobę).
20.12.2004r.w Klinice Neurochirurgii wykonano zabieg usunięcia dużego guza górnej części robaka i przyśrodkowej części prawej półkuli móżdżku.
Okazalo się,że jest to nowotwór złośliwy(MEDULLOBLASTOMA).
W badaniu MR rdzenia nie stwierdzono rozsiewu choroby,w płynie mózgowo-rdzeniowym bez komórek nowotworowych.
Po operacji odzyskałem przytomność tak jak powinienem,spełniałem proste polecenia lekarza.Na szczęście nie miałem żadnych niedowładów.Operacja przebiegła pomyślnie.
W wypisie z Kliniki Neurochirurgii stwierdzono zespół móżdżkowy z zaburzeniami równowagi.Musiałem przez pewien czas chodzić z asekuracją.Zostałem zakwalifikowany do chemioterapii.
Niestety po trzeciej kuracji chemicznej nastąpiły powikłania i musiałem przebywac w szpitalu (od 04.03 do 17.03br.) wtedy też miałem przetoczoną krew.Z powodu osłabienia żył(wszystkie pękały)w Klinice Chirurgii w Warszawie założono mi zestaw "BardPort"do dalszego leczenia.
Kolejny pobyt w szpitalu (od 04.04 do 21.05br.) związany był z napromieniowaniem,które zniosłem w miare dobrze.
Od kilku miesięcy moje życie to nieustanne wyjazdy do szpitala w Warszawie.Z miejsca,gdzie mieszkam tj. z Zielonej Góry do Warszawy jest ok. 430 km.Podróże wiążą się z dużymi kosztami,których moi rodzice nie zawsze są w stanie pokryć.
Dzięki ludziom dobrej woli,którzy ofiarowali środki finansowe (w szkole,do której uczeszczam zorganizowano zbiórkę pieniędzy) udało się nam pokryć część kosztów.
Czeka mnie jeszcze dość długie leczenie jak na dzień dzisiejszy (czerwiec 2005r.) planowanych chemi w Warszawie jest 8 a w miedzy czasie mniejszą chemię "VINCRISTIN" w miejscu zamieszkania.
Tak mniej więcej wyglądało moje leczenie do tej pory,dalszą kontynuacje będe dopisywał co jakiś czas.
Wiadomo,że choroba która mnie dotknęła niesie za sobą ryzyko śmierci nigdy do końca nie wiadomo jak to dalej będzie a chciałbym w tym młodym wieku coś jeszcze przeżyć.Moim marzeniem jest zobaczyć po raz pierwszy morze lub góry.Nigdy nie miałem okazji przebywać tam.
Prośiłbym,jeżeli ktoś mógłby w jakiś sposób pomóc spełnić moje marzenie o kontakt.
MÓJ ADRES e-mail:tomciocz@poczta.of.pl
Dla ludzi dobrej woli chcących pomóc finansowo podaje imię nazwisko taty,adres banku i numer konta:
ROBERT CZERNIANIN
PKO BP I Oddział
ul.Żeromskiego 2
65-100 Zielona Góra
nr.konta dla mieszkających:
w Polsce- "21-10205402-0000010200776021"
za granicą- "BPKOPLPWPL 21-10205402-0000010200776021"