(Warszawa)
Odczytywanie wszelkich kart obrazkowych, zatem Tarota, Kart Cygańskich czy Kart
Mademoiselle Lenormand - to nic innego, jak intuicjonizm.
Wprawdzie w wielu "wróżbiarskich podręcznikach" można znaleźć opisy poszczególnych
obrazków i ich układów, ale interpretacja, według mnie, zawsze pozostaje
indywidualna i właśnie intuicyjna.
Jak mówi jeden z największych znawców Tarota, dr Jan W. Suliga, "Bywa, że
interpretator, odczytując karty, sugeruje się wyrazem twarzy Pytającego, nagina
interpretację lub pod wpływem negatywnej reakcji osoby, której wróży, wycofuje
się z czegoś, co powiedział. Nie należy tego robić.(...)".
Należy mówić to, co się w rozłożonych na stole obrazkach widzi, a najważniejsze
jest pierwsze odczytanie.
Ale zawsze trzeba pamiętać, że są to tylko (a może raczej... aż) kolorowe obrazki i że interpretująca je osoba jest omylna, poza tym - to my sami decydujemy o naszym życiu i poczynaniach, nie możemy więc budować domków z kart... ani dosłownie, ani w przenośni. Zawarte w tych obrazkach przesłanie bywa tylko podpowiedzią, czasem sugestią, sygnałem, a i tak kierować się musimy naszym sercem i rozumem, a nie słowami czy wizjami stawiającego karty!
"Seans karciany" to współpraca dwóch osób: Pytającego i rozkładającego karty, a zatem obie te osoby muszą być do niego przygotowane, nie może być więc mowy o nieporuszaniu drażliwych tematów, które same "wyszły z kart". Naturalnie, jeśli Pytający nie życzy sobie rozmowy na dany temat - nie podejmujemy jej, ale jeśli coś się pokazuje - należy powiedzieć, co się zauważyło, bo niejednokrotnie okazuje się, że najważniejszym problemem wcale nie jest to, z czym klient przychodzi do wróżbity...
Nie może być mowy o zadawaniu fałszywych pytań. Mówiłam wcześniej, że interpretator może się mylić, ale karty się nie mylą, a zatem ważnie jest też to, o co i jak pytamy... Jeśli pytamy o fałsz - nie spodziewajmy się prawdziwej odpowiedzi... Na fałsz - dostajemy fałszywą odpowiedź, na prawdę - karty odpowiadają prawdą!