"Video z balu promocyjnego"


Oryginał napisany przez: Alexa Junge.
Przepisane przez: Josh Hodge.

Tłumaczenie: Sito.

NOTA: W tym epizodzie używam kursywy, żeby oznaczyć części zawarte w filmie (fragmenty z kasety).


[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Chandler gra w football z sobą samym, Joey wchodzi.]

JOEY: Hey.

CHANDLER: Hey. Czekaj chwilkę. [strzela gola] No co ???

JOEY: Nie źle. Hey mam coś dla ciebie. [podaje mu kopertę].

CHANDLER: Co to ???

JOEY: 812 dolarów.

CHANDLER: Nie wiem co ci powiedział wielki Leon, ale jak chcesz mnie na całą noc to będzie 1000. Za co to ???

JOEY: Ostatnio zarabiam i teraz chcę ci oddać za rachunki, pizze, których nawet nie zliczę... Kocham cię stary.

CHANDLER: Dzięki stary, teraz wreszcie mogę sobie kupić kucyka.

JOEY: Hey, a to coś extra za to, że zawsze przy mnie byłeś. [podaje Chandler'owi pudełko z biżuterią]

CHANDLER: Wow, nie wiem co powiedzieć. [otwiera i wyciąga niesamowicie krzykliwą, złotą bransoletę] Wow, nie wiem co powiedzieć.

JOEY: Heh, i co powiesz ???

CHANDLER: Nie wiem. To bransoleta.

JOEY: No nie ??? Jest też wygrawerowana, popatrz.

CHANDLER: [czyta] Najlepszemu kumplowi. [odkłada do pudełka] Dzięki najlepszy kumplu.

JOEY: Włóż ją.

CHANDLER: Oh, teraz ??? [wkłada do szuflady] Nie, nie, myślę, że coś tak ładnego powinno się odłożyć na specjalne okazje. [stawia krzesło, blokując dostęp do szuflady]

JOEY: Oh, nie, nie, to jest najlepsze, że pasuje do wszystkiego. [wyciąga bransoletę z szuflady] Jak ją założysz, wszędzie będziesz dobrze w niej wyglądał. [nakłada ją Chandlerowi] Ohhh stary, ależ ty ją nosisz.

CHANDLER: Ależ noszę.

JOEY: Masz pojęcie jak to wpłynie na twoje życie sexualne ???

CHANDLER: Pewnie z początku je zwolni, ale jak się przyzwyczaję do dodatkowej wagi to wszystko wróci do normy.

INTRO


[Scena: Jakaś kuchnia. Monika stara się o pracę.]

PRZESŁUCHUJĄCY: Dobrze to wygląda.

MONICA: Świetnie.

PRZESŁUCHUJĄCY: Ma pani jakieś referencje z ostatniego miejsca pracy ???

MONICA: Oh, są tu na dole, od dyrektora, Chandler'a Bing'a.

PRZESŁUCHUJĄCY: Dobrze, zobaczmy, czy jest pani aż taka dobra jak na papierze. Proszę przyrządzić sałatkę.

MONICA: Sałatkę ??? Mogę zrobić coś trudniejszego jak pan chce.

PRZESŁUCHUJĄCY: Nie, wystarczy sałatka.

MONICA: Jasne.

INTERVIEWER: Proszę jeszcze dokładnie omawiać to co pani robi.

MONICA: Dobrze, dzielę sałatę.

PRZESŁUCHUJĄCY: Uh-huh. Jest brudna ???

MONICA: Oh-oh, nie, nie proszę się nie martwić, umyję ją.

PRZESŁUCHUJĄCY: Nie! Lubię brudną.

MONICA: Jak pan woli.

PRZESŁUCHUJĄCY: Co następne ???

MONICA: Teraz pokroję pomidory.

PRZESŁUCHUJĄCY: Czy są jędrne ???

MONICA: Są w porządku.

PRZESŁUCHUJĄCY: Na pewno nie sflaczały ??? Nie sflaczały za bardzo ???

MONICA: Naprawdę, są w porządku.

PRZESŁUCHUJĄCY: Zamierza je pani ładnie pokroić ???

MONICA: Dokładnie ala'jullienne.

PRZESŁUCHUJĄCY: Aaaahhhhhhh.

MONICA: Wychodzę. [Monica wychodzi]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Chandler i Phoebe siedzą na kanapie. Ross siedzi przy stole i odbiera telefon.]

ROSS: Y-ello. Nie, Rachel teraz nie ma, zostawić wiadomość ??? Dobrze, jak pisze się Casey, jak ten nietoperz czy jak ta słoneczna kapela ??? OK, do widzenia. Hey, co to za Casey ???

PHOEBE: Oh, spotkała go w kinie.

ROSS: Oh tak ??? Co on od niej chce ???

CHANDLER: Pewnie trochę potańczyć...no wiesz, pewnie też, żeby została na noc pokochać się....

ROSS: [wkłada wiadomość wysoko do szafki] Nic z tego nie rozumiem, jeszcze 2 miesiące temu byliśmy tak blisko, a teraz zapisuje jej wiadomości od jakichś facetów z kina. Rachel i ja powinniśmy być razem i razem odbierać wiadomości.

PHOEBE: Poczekaj jeszcze, będzie i tak.

ROSS: Skąd to wiesz ???

PHOEBE: Bo ona jest twoim homarem.

CHANDLER: Oh, ona gdzieś chodzi.

PHOEBE: Dajcie spokój. Każdy wie, że homary zakochują się na całe życie. Wiecie, nawet widać jak spacerują sobie po akwarium, trzymając się za kleszcze jak...

[Monica wychodzi z łazienki po prysznicu]

CHANDLER: Hey, lepiej ci ???

MONICA: Tak, Wiecie, dopiero 5 prysznic zmył ze mnie tą rozmowę.

PHOEBE: Nie ma innych możliwości ???

MONICA: Jest, może taka, że nie zapłacę czynszu.

ROSS: Monica, jak chcesz, to mogę ci pożyczyć.

MONICA: Nie, nie, nie, jak nie oddam ci od razu, to będzie mi głupio i będę się jeżyć na twój widok.

ROSS: Oh OK. No to czemu nie pożyczysz od rodziców ??? I tak się jeżysz na ich widok, a pieniądze ci się przydadzą.

CHANDLER: On ma rację. [spada mu bransoleta]

PHOEBE: Co to takiego ???

CHANDLER: To...takie...świecidełko.

ROSS: Nie, nie, nie, nie, nie świecidełko, nie dla kogoś takiego.

MONICA: Niesamowite. Musiało kosztować parę dublonów.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica otwiera drzwi swoim rodzicom. Wnoszą różne pudełka.]

MONICA: Cześć.

PAN GELLER: Cześć.

PANI GELLER: Cześć kochanie.

MONICA: Co to jest.

PAN GELLER: Trochę twoich starych rzeczy.

PANI GELLER: Mamy dla ciebie niespodziankę. Zrobiliśmy u ciebie siłownię.

MONICA: Wow, to rzeczywiście niespodzianka. Tylko małe pytanie, uh, czemu nie u Ross'a ???

PAN GELLER: Rozmawialiśmy na ten temat, ale twój brat ma tyle rzeczy naukowych i plakietek, że nie chcieliśmy tego ruszać.

MONICA: Boże broń.

[Rachel wchodzi z koszem prania.]

PANI GELLER: Oh, witaj Rachel.

RACHEL: Dzień dobry.

PANI GELLER: Oh, strasznie nam przykro z powodu twoich rodziców.

RACHEL: Oh, są tylko w separacji, nigdy nic nie wiadomo, zobaczymy.

PAN GELLER: Nie powiem, żeby to nas zaskoczyło. Nie układało im się od początku, jak ich znamy. Zwłaszcza po tym na Hawajach.

RACHEL: Co, co na Hawajach ???

PAN GELLER: Uhh, naa, nie, nie, nie, pomyliło mi się z kimś innym, uh, może ze mną. Może masz coś do roboty ??? To rób. Idź, idź. [prowadzi ją do pokoju]

[Scena: Central Perk. Chandler i Phoebe siedzą na kanapie. Piękna kobieta patrzy się na Chandler'a.]

PHOEBE: Nalać ci ???

CHANDLER: Nie, dzięki.

PHOEBE: OK. Ooh, OK, musisz mi chwilkę poświęcić. [Phoebe odchrząkuje, udrażnia nos i w najlepszym wykonaniu udaje męski głos...] No to co skarbie, o 11 , będę gorący, sam sprawdź. No, to było niezłe, teraz jestem gotowa na faceta.

CHANDLER: [podchodzi do kobiety] Wiem co myślisz, Dave Thomas, założyciel knajpy u Wendy.

GAIL: Jestem Gail.

CHANDLER: Chandler. [potrząsa ręką, tak że wysuwa mu się bransoleta]

GAIL: Teraz muszę być gdzieś indziej, ale miło było cię poznać.

CHANDLER: Co ??? [zdaje sobie sprawę, że to przez bransoletę] Cudownie. A mógł mi kupić magnetowid albo kije golfowe, ale nie, musiał kupić stracha na dziewczyny, z kolekcji Liberace.

PHOEBE: Nie jest tak źle.

CHANDLER: Oh, tak, łatwo ci mówić, nie musisz się nosić w stylu Mr. T. [Joey staje za Chandler'em]

PHOEBE: Chandler, Chandler.

CHANDLER: Żal mi głupca, który nosi moją biżuterię, jakiż z niego głupiec... [odwraca się i widzi Joey'ego] Cześć stary, właśnie...właśnie zabawiamy się w scenki. Zrób Marcel'a Marceau. [Joey odwraca się i wychodzi bez słowa] Nawet niezły jest.

[Scena: Central Perk. Rachel rozmawia z facetem przy bufecie. Ross i Phoebe siedzą na kanapie.]

ROSS: Spójrz tylko na niego, jak długo już rozmawiają. Jazda stąd, to kelnerka nie gejsza.

PHOEBE: Chyba nic jej nie będzie.

ROSS: [Rachel śmieje się i kładzie rękę na ramieniu tego faceta] Patrz na to, patrz na to. Widzisz jak go odpycha, a on nic. Dobra, zamierzam coś z tym zrobić. [wchodzi w środku ich rozmowy Przepraszam, ty jesteś Rachel ???

RACHEL: Co ???

ROSS: Jestem Ross Geller. W ogłoszeniu napisałaś, że jesteś ładna, ale to co widzę...wow.

RACHEL: Co ty wyprawiasz ???

ROSS: Oh, oh mój boże, pomyliłem dni ??? Nie wierzę, uh, myślę, że jak nam wyjdzie to będzie o czy opowiadać wnukom.

FACET: Jasne. Muszę lecieć. Trzymaj się.

ROSS: OK, żegnam, miło było cię poznać. [facet odchodzi]

RACHEL: Co ???

ROSS: Uratowałem cię.

RACHEL: Ratowałeś, ratowałeś od przyjemnej rozmowy z miłym facetem...uratowałeś ???

ROSS: Oh, no wiesz, stamtąd gdzie ja siedziałem...

RACHEL: OK, Ross, posłuchaj, nie jestem twoja, żebyś mnie ratował.

ROSS: Ale jesteś...

RACHEL: Co ???

ROSS: Uh, uh, jesteś moim homarem.

RACHEL: OK, wiesz co, znowu się bawisz w randki w ciemno ???

ROSS: Nie, nie, jesteś moim homarem. Widzisz...homary w akwarium, jak są stare... łapią się...spacerują, trzymając się za kleszcze. W akwarium...za kleszcze... Uhh, Phoebs pomożesz mi z tymi homarami ???

PHOEBE: Zrób jeszcze raz "KLESZCZE".

ROSS: Rach. OK, zapomnij o homarach. Pogadajmy o nas ???

RACHEL: Ross, nie ma żadnych nas, OK.

ROSS: Nie, ale...

RACHEL: Nie, ty mnie posłuchaj. Zakochałam się w tobie i się sparzyłam. Potem ty we mnie i też się sparzyłeś. Dość mam tego parzenia się...nie warto.

ROSS: Tak, ale, ale...

RACHEL: Nie Ross. Nic z tego nie będzie, OK. Zaakceptuj to.

ROSS: Oprócz czego, co ???

RACHEL: Nie, nie, Przyjmij to do wiadomości.

ROSS: Oh.

[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Chandler tam jest. Joey wchodzi.]

CHANDLER: Hey, to mój najlepszy kumpel. Co tam ??? [Joey nie odpowiada] Naprawdę jesteś dobry robiąc Marcel'a Marceau. co byś powiedział, gdybyśmy sobie pograli, ty i ja, no co ty na to ??? [Rzuca piłkę do kosza do Joey'ego. Joey nie rusza się, żeby ją złapać i piłka rozwala lampę] To moje łóżko.

JOEY: Jak ci się nie podobała bransoleta, to trzeba był powiedzieć.

CHANDLER: Nie chodzi o bransoletę, nawet jak mi się nie podobała, tylko o to ile dla mnie znaczy przyjaźń.

JOEY: A to, że mnie obraziłeś i wystawiłeś na pośmiewisko ???

CHANDLER: OK, tu się nie popisałem. Ale miałem nadzieję, że nie zwrócisz uwagi. [Joey idzie do swojego pokoju i trzaska za sobą drzwiami] Hey, daj spokój, powiedziałem, że mi przykro chyba ze 100 razy, przysięgam, że nigdy już nie zdejmę... [zauważa, że nie ma bransolety na ręce]...jej z ręki. Ale jak chcesz tam siedzieć i być na mnie zły to siedź. [zaczyna szukać tego pod poduszkami na kanapie]

JOEY: Wiesz co...[widzi Chandler'a na kolanach z poduszkami w rękach]

CHANDLER: Klęczę tu przed tobą, trzymając te poduszki jako symbol skruchy, jak w Biblii. Jeśli masz do mnie żal...[Joey wraca do pokoju]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Pan i pani Geller oglądają tenisa w telewizji, Monica siedzi przy stole]

PAN GELLER: Wiesz, ta Steffi Graf to ma wykop. Tak tylko powiedziałem, to widać tu.

ROSS: Cześć.

PANI GELLER: Cześć skarbie. Gdzie mój wnuczek, nie przyprowadziłeś go ???

ROSS: Nie, dziś jest u Carol i Susan.

PAN GELLER: Mam lesbijkę w pracy. Tylko mówię.

PANI GELLER: Oh, Jack patrz, to ta reklama farby co tak cię wkurza. [Państwo Geller wracają do oglądania telewizji, a Ross podchodzi do Moniki.]

MONICA: Gdzie byłeś ???

ROSS: W emocjonalnym piekle. Pożyczyli ci pieniądze ???

MONICA: Nie, ale pewnie dlatego, że jeszcze nie poprosiłam.

ROSS: No dalej, zrób to. Hey, Monika chce wam coś powiedzieć.

MONICA: Um, tak, przykro mi, że nie powiedziałam wam tego wcześniej, ale już nie pracuję. Musiałam odejść.

PANI GELLER: Czemu ???

MONICA: Bo mnie zmusili.

PANI GELLER: Wylali cię ??? No i co teraz zrobisz ???

PAN GELLER: Judy, Judy, spokojnie, to nasza mała Monika. Dobrze ją wychowaliśmy. 10% dochodu, gdzie one są ???

MONICA i ROSS: W banku.

PAN GELLER: No widzisz. Będzie żyła z oszczędności. Poradzi sobie, a jak będziesz potrzebowała czegoś więcej to wiesz gdzie szukać... [wyciąga 25 centów zza jej ucha]

MONICA: Nic większego tam nie ma ???

[Scena: Central Perk. Chandler i Phoebe wchodzą.]

CHANDLER: Nie wierzę.

PHOEBE: Przestań ??? Nie złość się i poigraj na sianie.

CHANDLER: Oh, masz rację, powinienem poigrać na sianie. I zapomnieć, że zapłaciłem 400 dolarów za to, żeby odkupić tę kretyńską bransoletę. Dawaj sianko! [siada przy barze]

RACHEL: [pojawia się za barem i straszy Chandler'a] Hey. Mam coś co cię ucieszy. Zgadnij co Gunther znalazł??? [podaje mu starą bransoletę]

PHOEBE: Hey, Teraz masz 2. [Chandler patrzy wkurzony] Oh, teraz masz 2.

CHANDLER: No i mam z tym zrobić, huh ??? [Joey wchodzi i staje za nim]

JOEY: Hey.

CHANDLER: Hey.

JOEY: Jak to jest, że masz 2 ???

CHANDLER: Jedna dla ciebie.

JOEY: Nie gadaj.

CHANDLER: Nie, nie gadam. Wiem ile to dla ciebie znaczy, wiem, że to coś więcej niż biżuteria. Chodzi o nas, o to, że jesteśmy najlepszymi kumplami. [nakłada bransoletę Joey'owi]

JOEY: Wow, czy to oznacza przyjaźń ??? Chyba tak, patrz jesteśmy bransoletowymi kumplami.

CHANDLER: Tak będą na nas mówić.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica i Ross stoją w kuchni. Ross wypełnia czek.]

ROSS: Masz, oddasz kiedy będziesz chciała.

MONICA: Czeki z dinozaurem ???

ROSS: Tak, tak, weź te pieniądze i naucz się wreszcie czegoś, co w tym złego ???

MONICA: Nic, nic, hey pieniądzozaur. Żartuję, dziękuję, jestem ci bardzo wdzięczna.

PHOEBE: [Stoi w pokoju z Chandlerem i Joey'm. [wyciąga ogromną sukienkę z pudełka] Hey, Mon, co to jest ???

MONICA: Oh, um, to moje z czasów szkoły. Wtedy byłam troszkę większa.

CHANDLER: Oh, a myślałem, że to do przykrycia Connecticut jak pada.

JOEY: [wkłada kasetę do video] Hey Monica, co jest na tym ???

MONICA: Hey, nie wiem, włączmy.

ROSS: [Rachel wchodzi] Oh.

RACHEL: Cześć.

ROSS: Cześć.

PANI GELLER: Tutaj Jack. OK. Rachel wychodzi cała na niebiesko. Oh czyż nie wygląda ślicznie. Jack, filmuj to. [Rachel wychodzi, ma ogromny nos]

RACHEL: Oh mój Boże.

JOEY: Co z twoim nosem ???

RACHEL: Miałam operację przegrody.

CHANDLER: OK, myliłem się, to ten noc był do schowania Connecticut.

MONICA: Wiecie co to jest, to film jak przygotowujemy się do balu promocyjnego.

RACHEL: Oh.

ROSS: Wiecie co, nie musimy tego oglądać.

WSZYSCY: Oh tak musimy.

PANI GELLER: Kręć Monikę. Gdzie ona jest Monica.

MONICA: Tutaj tato. [wchodzi w kadr i widzimy ją zajmującą cały ekran]

PAN GELLER: Czekaj, Jak się pomniejsza ??? [po zmniejszeniu widzimy Monikę (strasznie grubą), jedzącą ogromną kanapkę] O jest.


JOEY: Jakaś dziewczyna zjadła Monikę.

MONICA: Cicho, kamera dodaje 5 kilo.

CHANDLER: Ahh, to ile kamer miałaś wtedy na sobie ???

MONICA: Oh, wyglądasz świetnie.

RACHEL: Ahh, ty też. [obejmują się]

MONICA: Oops.

RACHEL: Co ???

MONICA: Poplamiłaś się majonezem.

RACHEL: Oh, nie szkodzi, tylko na plecach, nie na sukni.

PAN GELLER: Wszyscy uśmiech.

MONICA: Oh, tato, wyłącz to.

PAN GELLER: Wyłączona.

MONICA: Nie, światełko się pali ???

PAN GELLER: Bo wyłączyłem. Prawda Ross ??? [widzimy Ross'a z fryzurką "afro" i wąsami]

JOEY: Dobrze pan wygląda panie Cotter.

ROSS: Ślicznie wyglądasz.

RACHEL: Oh, dzięki. Co robisz w wakacje ???

ROSS: Oh, zamierzam udoskonalić moją muzykę.

RACHEL: [suknia ciągle jej się zsuwa z ramion] Nie rozpięło mi się, ciągle opada ???

ROSS: Uh, potrzymaj, niech zobaczę, no nie wiem. A ty co będziesz robić... [dzwonek do drzwi]

RACHEL: Oh, chłopaki przyszli.

ROSS: tego lata ???


CHANDLER: Doskonalić muzykę ???

[Ross siedzi na schodach z keyboard'em i gra 'Axel-F']

RACHEL: Oh mój Boże, patrz to Roy Gublik.

MONICA: Wiesz, że Roy widział Gwiezdne wojny 317 razy. Pisali o nim w gazecie.

RACHEL: A gdzie jest Chip ??? Czemu jeszcze go nie ma ???

ROY: Przyjdzie, masz. [Chip przypina coś Monice, a ona później szepcze coś Rachel]


MONICA: Właśnie powiedziałam Rachel, że Roy dotknął mojej piersi.

RACHEL: Nie mogę iść tam sama, nie idę, już za późno.

MONICA: Jak ty nie idziesz to ja też.

ROY: Oh, skopie mu tyłek.

PANI GELLER: [do Ross'a] Mam wspaniały pomysł. Ty idź z Rachel na bal.

ROSS: Wątpię.

PANI GELLER: Jack, daj mi to, porozmawiaj z synem.

PAN GELLER: Matka ma rację. Weź ją, możesz założyć mój smoking.

ROSS: Tato, ona ze mną nie pójdzie.

PAN GELLER: Jasne, że pójdzie. Przecież chodzisz do collage'u.

ROSS: Nie wiem.

PAN GELLER: No dalej, nie chcesz się przekonać ???

RACHEL: Nie do wiary, nie pójdę na bal promocyjny, ale to okropne.

ROSS: OK. Trzymaj to.

PAN GELLER: Zuch chłopak. [Ross idzie na górę, żeby się przebrać]


ROSS: OK, widzieliśmy już za dużo, wyłączamy.

WSZYSCY: Nie, nie, nie.

ROSS: OK, dobra, ja nie oglądam.

PAN GELLER: No dalej, idziemy.

PANI GELLER: Ahh, ależ ty jesteś przystojny.

PAN GELLER: Pokażmy im.

ROSS: Uh, poczekaj chwilkę. [do siebie] OK, spokojnie. [schodzi na dół i bierze kwiatki z wazonu] Dobra tato.

PAN GELLER: [schodzi] Rachel, gotowa, czy nie, oto twój książę...oh nie. [Chip pokazał się i wychodzą we 4]

RACHEL, MONICA, ROY, i CHIP: Cześć.

PANI GELLER: Jak się to wyłącza ???

PAN GELLER: Naciśnij guzik.

PANI GELLER: Który ??? Który, Jack.

PAN GELLER: Guzik, guzik.


MONICA: Nie wierzę, że to zrobiłeś.

ROSS: No cóż...

[Rachel, widząc co dla niej zrobił, wstaje, przechodzi przez pokój i całuje go]

PHOEBE: Widzicie, to jej homar.

Końcowe napisy


[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica ogląda resztę kasety.]

PANI GELLER: Zatańcz z nim.

MONICA: Mamo jestem głodna.

PANI GELLER: Zatańcz z ojcem.

PAN GELLER: Może nie znam się na nowoczesnych tańcach, ale radzę sobie na parkiecie.

MONICA: Dobra.

[na taśmie teraz jej scena z rodzicami pod kołdrą]

PANI GELLER: Oh, Jack.

PAN GELLER: Oh, Judy. Oh, Judy.

OBOJE: Oh, ohhhhh.

[Monica wyraźnie zaskoczona]

KONIEC