"Po Super Pucharze" - cz.1


Oryginał napisany przez: Michael Borkow, Mike Sikowitz & Jeffrey Astrof
Przepisane przez: Joshua Hodge.
Drobne dodatki i poprawki naniesione przez: Dan Silverstein.

Tłumaczenie: Sito

[Scena: Wszyscy oglądają w mieszkaniu Moniki i Rachel reklamę telewizyjną z udziałem Marcela.]

[Jakiś facet siedzi przy swoim biurku i wchodzi jego szef i rzuca mu ogromny stos papierów na biurko. Facet patrzy przybity.]

GŁOS W REKLAMIE: Nie możesz się pozbyć małpy ??? To ją włóż do ust...

[Małpka wskakuje na biurko i podaje facetowi piwo. On je otwiera i nagle znajduje się na plaży, w hamaku, z pięknymi kobietami wokół.]

GŁOS W REKLAMIE: ...z piwem Małpi blask. [temat z Małpi'ego blasku] piwo małpi blask, a wokół ciebie dżungla.]


[Kamera przechodzi z telewizora do pokoju, gdzie wszyscy siedzą.]

ROSS: Ta reklama zawsze mnie zasmuca.

JOEY: Tak, ale potem ten facet otwiera swoje piwo i otaczają go piękne kobiety, więc, wszystko kończy się dobrze, OK.

ROSS: Ta małpka przypomina mi Marcel'a.

PHOEBE: To widać, obie mają takie duże brązowe oczy, mały wydęty podbródek.

MONICA: No i obie są małpkami.

ROSS: Czasem zastanawiam się czy postąpiłem dobrze oddając go.

RACHEL: Oh, Ross, musiałeś, niszczył wszystko co dorwał. Miałam kiedyś Malibu Barbi...i ona już nigdy nie założy ślubnej sukni.

ROSS: Pamiętasz jak pożyczał sobie twój kapelusz i zostawiał w nim bobki ???

CHANDLER: Tak, jak to robił to było zabawne [ironicznie]. Kiedy ja tak zrobiłem mojemu szefowi...chyba mam problemy z nastawieniem.

INTRO


[Scena: Central Perk. Chandler, Monica, Rachel i Phoebe siedzą na kanapie.]

[Joey wchodzi, trzymając list]

JOEY: Hey, hey, zgadnijcie co mam.

CHANDLER: Rytm ???

JOEY: Nie, mój pierwszy list od wielbiciela.

WSZYSCY: Dobra!

MONICA: [czyta] "Kochany doktorze Remore, kocham cię i zrobiła bym wszystko, żeby cię mieć. Nie zbyt tajemnicza wielbicielka Erica Ford". Ooh czekajcie, "PS. załączam 14 moich rzęs."

RACHEL: W tym szalonym świecie to oznacza, że jesteś żonaty.

MONICA: Nie jest adresowany do Dni z Życia, to przyszło do ciebie do mieszkania. Nie ma nawet znaczka, ta kobieta była w naszym bloku.

JOEY: Oh mój Boże. Mam swoją własną prześladowczynię.

[Ross wchodzi z walizką]

ROSS: Cześć wszystkim.

WSZYSCY: Hey.

PHOEBE: Ooh, dokąd to, Jasiu wędrowniczku ???

ROSS: W Los Angeles jest zjazd paleontologów. Pomyślałem, że pojadę i potem wpadnę do zoo i zrobię niespodziankę Marcel'owi.

CHANDLER: Myślę, że będzie zaskoczony, aż zrozumie, że jest małpą, i...no wiesz...nie jest w stanie tak tego przeżyć.

[Rob (Chris Isaac) wchodzi]

RACHEL: Oh, Phoebe, ten przystojniak znowu tu jest.

PHOEBE: Oh, oh, OK, wszyscy, udawajcie, że coś wam opowiadam, OK. Coś zabawnego. Śmiejcie się wszyscy, teraz.

[Wszyscy się śmieją.]

PHOEBE: Wiem, wiem. [do Rob'a] Cześć.

ROB: Cześć. Jestem Rob Dohnen.

PHOEBE: Witam Rob Dohnen.

ROB: Nie mam pojęcia o muzyce, ale uważam, że jesteś naprawdę świetna.

PHOEBE: Oh, wow.

ROB: No więc, załatwiłem występy w dziecięcych bibliotekach w całym mieście i tak sobie myślałem, nie chciała byś grać dla dzieci ???

PHOEBE: Oh, chciała bym mieć dzieci...żeby...żeby słuchały piosenek, które dla nich napiszę.

[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Chandler i Joey stoją w kuchni.]

JOEY: Hey, co robimy na obiad ???

CHANDLER: Może zostaniemy i sami coś ugotujemy. [oboje zaczynają histerycznie się śmiać]

[dzwonek domofonu]

CHANDLER: Halo.

ERICA: Nazywam się Erica.

JOEY: Ah, prześladowczyni.

ERICA: Nieważne już, jest otwarte.

CHANDLER: [Joey łapie za patelnię] Tak, walnąć ją w łeb patelnią to niezły pomysł. Ale może potrzebować będziemy jakiegoś awaryjnego, w razie jakby to nie był koniec.

JOEY: Spadamy stąd.

[wybiegają i pukają do mieszkania Moniki i Rachel]

CHANDLER: Akurat nie ma ich w domu.

JOEY: OK, może po prostu wyjdziemy, jak minie nas na schodach to mnie nie pozna, bo się nigdy nie spotkaliśmy.
CHANDLER: Tak uciekają ci z radia.

JOEY: Już idzie.

[Wbiegają do siebie, pukanie do drzwi.]

ERICA: To ja.

JOEY: Uhh, to już to, w taki sposób zginiemy. [Joey łapie za patelnię, a Chandler za płyn do mycia naczyń.]Gotów ???

CHANDLER: Czekaj, czekaj, czekaj. [Otwiera butelkę z płynem.]

[Joey otwiera drzwi i widzi Erica'ę (Brooke Shields). Joey uśmiecha się szeroko, a Chandler naciska butelkę i tryska płynem w sufit.]

ERICA: Cześć.

JOEY: Erica.

[Scena: San Diego, Zoo. Ross jest przy klatkach z małpami.]

LIPSON: Witam, Dean Lipson, administrator zoo. Powiedziano mnie, że chce mnie pan o coś spytać.

ROSS: Nie mogę znaleźć małpki, którą oddałem rok temu. To kapucynek, reaguje na imię Marcel.

LIPSON: Ahh, Obawiam się, że mam złe wieści. Marcel odszedł.

ROSS: Oh mój Boże, co się stało ???

LIPSON: Zachorował, potem zachorował bardziej, potem mu się trochę polepszyło, a potem zmarł.

ROSS: Nie mogę w to uwierzyć.

LIPSON: Przykro mi panie Geller. Ale zna pan to powiedzenie: "bywa, że i małpy umierają". Nie jest to może najlepsze powiedzenie, ale dziś pasuje jak ulał.

ROSS: chyba ktoś powinien mnie zawiadomić.

LIPSON: Przykro mi, wiem, że to go nam nie wróci, ale to taki gest.

ROSS: Zoo dolary ???

LIPSON: Tak, proszę wpaść o 4 na pokaz ptaków. Macaw'y noszą kapelusze. Lepiej by było, jakby pana małpka nie umarła.

[Scena: Biblioteka. Phoebe przygotowuje się do grania dla dzieci. Chandler, Monica i Rachel też tam są.]

[Phoebe wyciąga gitarę]

DZIECI: Ooohhh.

PHOEBE: Wiem.

MONICA: Nie mogę uwierzyć, że Joey je lunch ze swoją prześladowczynią. Jak ona wygląda ???

CHANDLER: Pamiętacie Cathy Bates w Nieszczęściu ???

RACHEL I MONICA: Tak.

CHANDLER: Wygląda zupełnie inaczej niż ta w filmie.

RACHEL: I nie jest wariatką ???

CHANDLER: Oh nie, nie, nie. Tak jest, myśli, że Joey to naprawdę doktor Drake Remore.

RACHEL: Oh mój Boże.

MONICA: I poszedł z nią ??? Nie da rady.

CHANDLER: Hey, to, że ona uważa go za to co widzi w magicznej kuli w skrzynce w salonie, to nie znaczy, że nie jest kimś. Czy nie zasługuje na szczęście, na miłość ??? Czemu tak na mnie patrzycie ??? To on jest stuknięty.

ROB: Wszystko OK ???

PHOEBE: Nie, uh-uh, Denerwuję się. Wiesz co, może zaśpiewam coś o bieliźnie.

ROB: To niezbyt dobry pomysł, z tego właśnie powodu ostatniego wylali.

PHOEBE: Po prostu kiedyś grałam tylko dla dorosłych. No wiesz, oni pili swoją dorosłą kawę i robili swoje dorosłe rzeczy, a dzieci tylko słuchają. To wielka odpowiedzialność. Co ??? Chcesz mnie pocałować ???

ROSS: Myślałem o tym.

PHOEBE: OK. [całują się] OK, zagrajmy coś. Witam wszystkich, jestem Phoebe

WSZYSCY: Cześć Phoebe.

PHOEBE: OK, um, zagram wam coś o dziadkach, OK. [śpiewa]
Babcia to ktoś, kogo wszyscy miłują,
babcie nam śliczne prezenty kupują.
Ostatnio nie przyszła na kolację,
Jak ją ostatnio widzieliście była chudsza.
Mama i tatuś pojechali do Peru,
ale prawda jest taka, że babcia umarła i każdy umrze tu.
La-la-la la la-la-la la la-la-la la...


[Wszystkich oprócz dzieci zatkało]

[Scena: Restauracja. Joey i Erica jedzą obiad.]

ERICA: Oh, Drake, czyż to nie wspaniałe ???

JOEY: Tak, tak...co ???

ERICA: Że sobie tu tak siedzimy, nic nas nie obchodzi, a jeszcze przed momentem nastawiałeś kręgosłup.

JOEY: Tak, rzeczywiście. Na prawdę taka operacja trwa ponad 10 godzin, a oni ją pokazali w 2 minuty.

ERICA: Jacy oni ???

JOEY: Nikt.

ERICA: Oh Drake, jesteś taki uzdolniony, pokaż ręce. Oh te ręce, piękne ręce, oh mogła bym je zjeść...ale nie zrobię tego.

JOEY: Dobrze, bo by mi spadł zegarek. [Erica histerycznie się śmieje]

ERICA: Nie, poważnie. Te ręce. Te wspaniałe, magiczne ręce, dające życie. Oh, chce być blisko nich, dotykać je, może nawet polizać jedną ???

JOEY: Dobra, tylko jedną. [zaczyna lizać jego rękę z wielką namiętnością] Wow, jesteś w tym dobra.

[Jakiś facet z innego stolika zaczyna się krztusić.]

WAITER: Oh mój Boże! On się krztusi. Czy jest tu lekarz ???

ERICA: Tak, tak, najlepszy w całym Salem, Dr. Drake Remore.

[Scena: San Diege, Zoo. Ross ciągle siedzi przy klatkach z małpami. Woźny zamiata.]

WOŹNY: Spotkajmy się w nocnym domku za 15 minut.

ROSS: Uhh, nie podnieca mnie przebywanie z innym mężczyzną. Ale...zoo dolara ???

WOŹNY: Chodzi o pańską małpę, ona żyje.

[Scena: Restracja. Joey i Erica ciągle tam są.]

ERICA: Nie rozumiem, czemu nie pomogłeś temu człowiekowi ???

JOEY: Uhh, bo ja jestem neurochirurgiem, a to było zakrztuszenie się jedzeniem. Słuchaj, muszę ci coś powiedzieć.

ERICA: Nie, nie, nie, nie, nie musisz mi nic mówić. Nie musisz się tłumaczyć. Ooh, kim to ja jestem, żeby wypytywać wielkiego doktora Drake Remore ???

JOEY: Ale, właśnie...

ERICA: Powinnam się cieszyć, że jestem przy tobie.

JOEY: Hey Ja- [przyciąga go do siebie i całują się]

ERICA: Hey co ???

JOEY: Tyle, po prostu hey. Jak na koniec tańca, HEY! [zaczyna mu przygryzać dłoń] Hey. He-hey.

[Scena: Biblioteka. Phoebe śpiewa.]

PHOEBE: [śpiewa] Przyjdzie czas, gdy będziesz większy,
kiedy będziesz chciał dzielić z innymi łóżko swe,
i że inni będą lubili cię...
Ale nie.
Zastanów się czy tego chcesz, wszyscy
To kolejna rzecz, której nie chcesz robić.


MONICA: Doskonale!

CHANDLER: Bardzo pouczające!

RACHEL: I jakie nie stosowne!

PHOEBE: Dzięki, że przyszliście. Z tyłu są ciasteczka.

ROB: To było wspaniałe, dzieci cię uwielbiają.

PHOEBE: Bo fajnie gram.

ROB: I wiesz czemu ??? Bo mówisz prawdę, a nikt nigdy nie mówił dzieciom prawdy. Byłaś niesamowita.

PHOEBE: Ale.

ROB: Skąd wiesz, ze jest "ale" ???

PHOEBE: Wyczuwam to. Zazwyczaj jest jakieś "ale".

ROB: Pomyślałem sobie o ich rodzicach, mieli nadzieję, że będziesz grała o zwierzątkach.

PHOEBE: Mogę.

ROB: Naprawdę ???

PHOEBE: Tak.

ROB: Było by fantastycznie. Co ??? Chcesz mnie pocałować ???

PHOEBE: Myślałam o tym.

[Scena: San Diego Zoo. Ross i woźny są w nocnym domku.]

WOŹNY: Nietoperz. Ambasador ciemności, wylatuje ze swojej jaskini jak uskrzydlony posłaniec. Niewidomy zwiastun "Macabe".

ROSS: Koleś, co z małpą ???

WOŹNY: Oh, tak, racja. Kilka miesięcy temu było włamanie. Pańska małpka została porwana.

ROSS: Oh mój Boże. A zoo powiedziało, że nie żyje.

WOŹNY: Zoo! Wierzysz we wszystko co ci mówi zoo ???

ROSS: To jedyna rzecz, jaką kiedykolwiek mi powiedziało.

WOŹNY: Oczywiście, że powiedzieli, że umarła. Nie chcą sobie robić złej reklamy. To jedna wielka zmowa. Masz pojęcie jak wysoko to sięga ???

ROSS: Ten facet...Lipson ???

WOŹNY: Lipson wie ??? Masz pojęcie kto jeszcze ???

ROSS: Nie, znam tylko Lipson'a.

WOŹNY: Hmm, Lipson wie, tak ??? Ahh, witam panie Opossum, zagadka drzew, wisząca głową w dół podczas nocy, przecząc grawitacji...

ROSS: koleś, moja małpa, moja małpa.

WOŹNY: Mówi się na ulicach - kiedy mówię ulice, mam na myśli nasze, udające ulice ogrodowe alejki - że pańska małpka wybrała drogę kariery, w rozrywce. To wszystko co wiem.

ROSS: To niesamowite.

WOŹNY: No to ile ta informacja jest dla ciebie warta, przyjacielu ???

ROSS: Chcesz, żebym cię przekupił ???

WOŹNY: Może.

ROSS: Już wszystko mi powiedziałeś.

[Scena: Biblioteka. Ross pokazuje plakat z piwem "Małpi blask".]

ROSS: Patrzcie na to, to rzeczywiście on jest w tej reklamie.

RACHEL: No i co zrobisz ???

ROSS: Zamierzam zadzwonić do firmy od piwa i zapytać się gdzie mogę go znaleźć.

CHANDLER: Tak zrobiłem kiedy mi zginęły konie.

PHOEBE: OK, witam znowu.

WSZYSCY: Cześć Phoebe.

PHOEBE: Dziś zaczniemy od piosenki o zwierzątkach.
[śpiewa] Oh, krowa na łące mówi moo,
Oh, krowa na łące mówi moo.
Farmer wali ją w łeb,
I stąd się biorą hamburgery.
Teraaaz, kurczaki!


[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Monica, Rachel, oglądają Dni z Życia.]

LEKARZ: Jesteś jedynym, który może go uratować.

JOEY W TV: Cholera, jestem lekarzem a nie Bogiem.


ROSS: Oto cała moja wiara.

[pukanie do drzwi]

ERICA: Tu Erica.

JOEY: Oh mój Boże, wyłączyć telewizor.

RACHEL: Nie, nie, nie, czekaj, Chcę zobaczyć co będzie.

JOEY: Uh, wyciągam Leslie ze śpiączki i zakochujemy się.

RACHEL: Jak to możliwe, przed momentem całowałeś się z Sabriną ???

MONICA: Rachel, to świat, w którym Joey jest neurochirurgiem.

JOEY: Hey Erica, wejdź.

ERICA: Jak tu dotarłeś tak szybko, przed chwilą widziałam cię w Salem ???

JOEY: Tak więc...przywieźli mnie helikopterem. Co jest ???

ERICA: Ohh, widzę, że macie tu małe przyjęcie. Ona tu jest, huh, huh ???

JOEY: Kto ???

ERICA: Sabrina. Wiem o was dwojgu. Widziałam cię dziś jak całowałeś się z nią .

JOEY: To nie to co myślisz, to było...

ERICA: Mówiłeś, że jestem jedyna. [wylewa mu wodę ze szklanki na twarz]

JOEY: Dobra, patrz. Myślę, że nie powinniśmy się więcej widywać, dobrze. Powinienem ci to był już dawno powiedzieć, ale nie jestem Drake'iem Remore, OK. Nawet nie jestem lekarzem, jestem aktorem. Tylko udawałem doktora.

ERICA: Oh mój Boże. Czy ludzie w szpitalu o tym wiedzą ???

JOEY: Ktoś mi pomoże ???

RACHEL: Już wiem, wiem. [Włącza telewizor. Leci serial z Joey'em.]

ERICA: Jak możesz być tam i tu ???

JOEY: Bo to serial.

ERICA: Drake, do czego zmierzasz ???

JOEY: Nie jestem Drake'iem.

ROSS: Racja, nie jest Drake'iem, to Hans Remore, zły bliźniak Drake'a.

ERICA: To prawda ???

RACHEL: Tak,tak to prawda. A wiem o tym, bo udawał Drake'a, żeby się ze mną przespać. [woda w twarz.]

MONICA: A potem powiedział mi, że ze mną ucieknie i nie uciekł. [znów woda]

CHANDLER: I zostawił podniesioną deskę w kiblu, drań. [woda]

ERICA: Czy to wszystko prawda ???

JOEY: Tak, obawiam się, że tak. Zasługujesz na kogoś lepszego. Na to, żeby być z prawdziwym Drake'iem, to w nim się zakochałaś. Jedź do Salem, znajdź go, on jest dla ciebie.

ERICA: Oh Hans. [całują się]

ROSS: Hans...Hans...ty niedobry bliźniaku.

JOEY: Racja. Żegnaj Erica, powodzenia w Salem. Dbaj o siebie.

ERICA: Nigdy cię nie zapomnę Hans. [Joey zatrzaskuje jej drzwi przed twarzą]

JOEY: OK, dobra, kto mnie polewał.

[Scena: Central Perk. Phoebe i Rob siedzą na kanapie.]

PHOEBE: Wylana! Czemu ???

ROB: Biblioteka dostała mnóstwo zażaleń od rodziców, z powodu twoich piosenek.

PHOEBE: Nie wierzę. Mówiłeś im, że dzieci chcą słuchać prawdy ???

ROB: Nie.

PHOEBE: Właśnie.

ROB: Może jakbyś śpiewała zwykłe piosenki dla dzieci.

PHOEBE: Nie. Chcesz, żebym była jakaś głupia jak purpurowy dinozaur ???

ROB: Nie mówię, że masz być jak Barney.

PHOEBE: Kto to jest Barney.

[Scena: Central Perk. Wszyscy tam są.]

ROSS: Znalazłem Marcela. Jest zdrowy, szczęśliwy i jest tu w Nowym Jorku i kręci Wybuch II - Wirus, który opanował Manhattan.

RACHEL: Żartujesz.

JOEY: To niesamowite.

ROSS: Wiem.

JOEY: Ja dostałem w końcu rolę w telewizji, a małpa kręci film.

PHOEBE: OK, Rachel, jestem gotowa.

RACHEL: OK.

[wpada mały chłopiec]

CHŁOPIEC: Przepraszam. To tu jest ta pani, która mówi prawdę ???

PHOEBE: Um, tak, to chyba ja.

CHŁOPIEC: [krzyczy na zewnątrz] Jest tu.

[masa dzieciaków wpada do Central Perk'u]

PHOEBE: [śpiewa] Czasem pan kocha panią,
bywa, że pan kocha pana,
są tacy co wolą to i to,
a inni widzą w tym samo zło.
la la-la-la la-la-la-la-la-la-la...


[Scena: Ulica. Wszyscy idą na plan filmu.]

ROSS: To takie podniecające, nie widziałem go od prawie roku.

CHANDLER: Co, a nigdy nie patrzysz w dół pod prysznicem ??? Oh daj spokój. Nie mogę sobie pożartować ???

OCHRONIARZ: Proszę się cofnąć, no dalej.

ROSS: Uh, przepraszam, uh, gdzie możemy znaleźć małpkę ???

OCHRONIARZ: Przykro mi, teren zamknięty.

ROSS: Uh, pan nie rozumie, jestem jego przyjacielem. Kiedyś byliśmy razem.

OCHRONIARZ: Tak, a ja grywam w golfa z jednym zającem.

MONICA: Ross, tam jest.

ROSS: Hey, hey stary, Marcel. Marcel. [Marcel nie reaguje, więc Ross zaczyna śpiewać] In the jungle, the mighty jungle the lion sleeps tonight. [bez reakcji, Monica i Joey dołączają się] In the jungle, the mighty jungle the lion sleeps tonight. [Marcel rozgląda się i teraz wszyscy śpiewają] a-weema-way, a-weema-way..... [Marcel podbiega i wskakuje na ramię Ross'a]

Końcowe napisy
PHOEBE: [udziela lekcji Rob'owi. Śpiewa fragment "Śmierdzącego kota"] Nie wezmą cię do weterynarza, ludziom się to w ogóle nie zdarza,
Śmierdzący kot, śmierdzący kot, to nie twoja wina" [Rob dodaje udziwnione zakończenie, Phoebe się śmieje.]

ROB: Co ??? Coś nie tak ???

PHOEBE: Powinieneś śpiewać bardziej po męsku.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ








"Po Super Pucharze" - cz.2

************************************************************************************************ [Scena: Na planie filmu.]

OCHRONIARZ: Uh, przykro mi...

JOEY: Zamknięte. Wiemy, ale jesteśmy przyjaciółmi małpy. [strażnik ich wpuszcza]

ROSS: Dzień dobry. Hey stary, patrz co przyniosłem. To twój stary przyjaciel Harry Elefante. [Marcel łapie za słonia i rzuca go na ziemię.]

JOEY: Wow.

ROSS: Nie rozumiem, wydawał się być szczęśliwy jak mnie wczoraj zobaczył.

TRAINER: Hey proszę nie brać tego do siebie, jest pod presją, wiecie, gra w filmie.

RACHEL: Jak dużą gwiazdą jest Marcel ???

TRAINER: W ludzkiej skali, powiedział bym Cybill Shepard.

WSZYSCY: Woah.

CHANDLER: [do facetów, noszących żółte kombinezony ochronne] Wy wszyscy w filmie, czy tylko ty masz paranoję.

ASYSTENT REŻYSERA: Hey Sal, Jerry pyta, czy małpa jest gotowa do sceny w metrze ???

JOEY: Uh, przepraszam. Jerry jest reżyserem, który to ???

ASYSTENT REŻYSERA: Ten w fotelu reżysera.

JOEY: Rozumiem. Phoebs, chodź ze mną.

PHOEBE: OK. Um, czemu mam iść z tobą ???

JOEY: Podejdziemy tutaj, żeby być jak najdalej tego zabójczego wirusa. Na miłość boską kobieto spójrz na mnie. Patrzy ??? [reżyser patrzy jak na idiotę]

INTRO


SUSIE: Mamy problem.

ASYSTENT REŻYSERA: Mów.

SUSIE: Nie mogę zrobić makijażu Chris'owi. Nie chce dopuścić tego, że ma wąsy.

ASYSTENT REŻYSERA: Jest źle ???

SUSIE: Wygląda jakby jej się brew obsunęła. Jak jej nikt nie przekona, żeby to usunęła to Jean-Claude Van Damme zagra z Gabe Kaplan.

ASYSTENT REŻYSERA: Pogadam z nią.

SUSIE: Nienawidzę aktorów.

CHANDLER: [do gościa w mundurze polowym] Niezły kamuflaż, przez minutę prawie cię nie widziałem.

SUSIE: Przepraszam.

CHANDLER: Ahhhh.

SUSIE: Uh, jesteś Chandler ???

CHANDLER: Uh, tak, tak jestem.

SUSIE: Chandler Bing ???

CHANDLER: Znasz mnie czy jesteś taka dobra ???

SUSIE: Jestem Susie Moss. 4 klasa, okulary, kiedyś nosiłam pudełko po krakersach zamiast torebki.
CHANDLER: Susie Moss, jasne, wyglądasz...świetnie jak jesteś dorosła.

SUSIE: Miło cię widzieć bez tej głupiej czapki z lusterkami.

CHANDLER: Oh, tak, jak skończyłem 4 klasę zrozumiałem, że jest beznadziejna.

SUSIE: Pamiętasz szkolne przedstawienie ??? Zadarłeś mi sukienkę i wszyscy zobaczyli moje majtki.

CHANDLER: Tak, takie poczucie humoru to system obronny. Dzięki Bogu już tak nie robię.

[przeniesienie do Moniki i Rachel chodzących po planie filmowym]

MONICA: Oh mój Boże, Oh mój Boże, Oh mój Boże.

RACHEL: Co, co, co, co ???

MONICA: Jean-Claude Van Damme. Nie wiedziałam, że gra w tym filmie. Jest taki gorący.

RACHEL: Myślisz ???

MONICA: Mięśnie z Brukseli, wham bam Van Damme, widziałaś Strażnika czasu ???

RACHEL: Nie, był tam dobry ???

MONICA: Rachel, zupełnie zmienił czas.

RACHEL: Wow, więc czemu nie pójdziesz do niego ???

MONICA: Oh, jasne.

RACHEL: Co, idź tam, powiedz mu, że uważasz, że jest słodki, co się może stać ???

MONICA: Mógłby usłyszeć.

RACHEL: OK, zrobię to za ciebie.

MONICA: Oh Rachel nie, nie waż się, nie, NIE. Powiedz mu, że umiem gotować.

RACHEL: Przepraszam. Cześć.

VAN DAMME: Cześć.

RACHEL: Um, to może głupio brzmi, ale moja przyjaciółka, ona umie gotować, uważa, że pan jest przystojny.

VAN DAMME: A ty nie ???

RACHEL: Ja...ja nie wiem...a ty ??? [ Van Damme zjeżdża wzrokiem na dół, obserwując Rachel] OK, schodzimy z tematu. Um, Miałam tu podejść i powiedzieć, że moja przyjaciółka uważa, że jest pan przystojny. Co mam jej powiedzieć ???

VAN DAMME: Możesz jej powiedzieć, że uważam, że jej przyjaciółka jest słodka.

[z powrotem do Chandler'a i Susie]

CHANDLER: Nie, Stephen Hurs był tym, który zjadłby cokolwiek dla pieniędzy, David Stein to ten bez łokci.

SUSIE: OK, więc kogo złapano na tym jak się masturbował ???

CHANDLER: OK nie to robił. Dobra, szukał tylko pieniędzy na autobus.

[głos wołający Susie]

SUSIE: OK, to ja, muszę już iść.

CHANDLER: Oh uh, o, OK.

SUSIE: Um, Słuchaj, ile razy mam jeszcze dotknąć twojego ramienia, zanim się ze mną umówisz.

CHANDLER: No może jeszcze raz...no widzisz, powiedzmy u Ernie'ego o 8.

SUSIE: Będę i kto wie, jak sprawy się dobrze potoczą to może ja teraz zobaczę twoje majtki.

CHANDLER: Czy ktoś to usłyszał ???

[z powrotem do Rachel i Moniki]

MONICA: I co powiedział ???

RACHEL: Agh, co za pajac. Mówiłam mu o tobie, a on chciał umówić się ze mną. Oczywiście odmówiłam.

MONICA: No cóż, dzięki.

RACHEL: Ciągle pytał i pytał i pytał...

MONICA: Jak chcesz z nim iść to proszę. Dla mnie to pacan, ale jak chcesz to zrobić...

RACHEL: Jean-Claude zgodziła się, zobaczymy się wieczorem. [do Moniki] Dziękuję.

[Scena: Central Perk. Joey i dziewczyny siedzą na kanapach.]

RACHEL: A potem Jean-Claude zabrał mnie do Crossroads, a tam spotkaliśmy Drew Barrymore.

JOEY: Rany, ależ ona ognista, ma najlepsze...nie ma chłopaków, huh.

RACHEL: Ktoś coś potrzebuje ???

MONICA: Oh, dla mnie espresso. Oh właściwie to sama pójdę. Jakbym poprosiła ciebie, pewnie byś sama wypiła.

RACHEL: To niesprawiedliwe.

PHOEBE: Wiem, jak mogła byś wypić jej kawę po tym co jej zrobiłaś z Van-Damme'em.

[Ross wchodzi]

ROSS: Hey Joey muszę odwołać dzisiejszego rocketball'a, to treser Marcel'a. Pozwolił mi pobawić się z nim parę godzin.

JOEY: Odpychasz mnie dla małpy ???

ROSS: Hey, możemy przełożyć na sobotę.

JOEY: Tak, chyba, że się umówisz z gołębiami.

[Chandler wchodzi]

CHANDLER: Hey, wbijcie we mnie widelec, jestem ugotowany.

PHOEBE: Wbić widelec...co ???

CHANDLER: Tak jak byś gotowała stek.

PHOEBE: Oh, OK, Nie jem mięsa.

CHANDLER: To jak wiesz czy warzywa są gotowe ???

PHOEBE: No wiesz, zjadasz je i możesz powiedzieć czy są gotowe.

CHANDLER: OK, to zjedz mnie, już ugotowany.

CHANDLER: Poznałem idealną kobietę. OK, siedzieliśmy na kanapie i nagle ona odwróciła się do mnie i powiedziała: "czy chcesz to zrobić w windzie ???"

MONICA: Co powiedziałeś ???

CHANDLER: Ahh, dokładnie mówiłem: "Flaign,en - sten". Nie wiedziałem czy chcę w windzie.

PHOEBE: Oh, po prostu.

[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Chandler i Susie całują się na kanapie.]

SUSIE: Oh, musimy lecieć, za 30 minut mamy rezerwację.

CHANDLER: Oh nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, to co chcę zrobić nie potrwa więcej niż 2, 3 minuty góra.

SUSIE: Oh, 200 sekund namiętności. Musimy lecieć

SUSIE: Ale mam pomysł, nosiłeś kiedyś damskie majteczki ???

CHANDLER: Właściwie to tak, tak, ciotki Edna'y, było nas 3.

SUSIE: Pomyślałam, że było by sex'y, gdybyś nałożył moje na tą kolację.

CHANDLER: Chcesz, żebym nałożył twoje majteczki ???

SUSIE: Mógłbyś ???

CHANDLER: Jak ja nałożę twoje, to co ty będziesz nosić ???...Jesteś cudowna.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Ross przygotowuje się do spędzenia czasu z Marcel'em. Joey też tam jest.]

ROSS: OK, muzyka, kolacja. Oh i popatrz, zrobiłem ulubioną potrawę Marcel'a, ciasto bananowe.

JOEY: Oooh.

ROSS: Z robakami.

JOEY: Yaaahhh. Ahhh, świece. Co tu się dzisiaj będzie działo ???

[dzwoni telefon]

ROSS: Halo. Oh witam, jesteście już w drodze...oh. Nie, nie, rozumiem, małpa musi pracować. Nie, nie ma sprawy...nie planowałem niczego specjalnego.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica i Rachel są na siebie wkurzone. Phoebe medytuje.]

PHOEBE: OK, Rachel, ty zacznij mówić pierwsza.

RACHEL: Dobrze, myślę, że to zupełnie niesprawiedliwe. [Monica robi miny za jej plecami] Dała mi zielone światło, a ja... Myślisz, że cię nie widzę na ekranie telewizora ???

PHOEBE: Dobra, Monica, jak jest coś czym mogła byś się podzielić to...

MONICA: Nie miałaś prawa umawiać się z nim.

RACHEL: To śmieszne.

MONICA: Sprzedałaś mnie.

RACHEL: Nie sprzedałam cię.

MONICA: Tak, zrobiłaś to.

RACHEL: Pozwolisz mi mówić. [pstryknęła Monikę w przedramię]

MONICA: Pstryknęłaś mnie ???

RACHEL: OK, nie dałaś mi skończyć i wtedy... [Monica oddała jej] Ow. To bolało [jeszcze raz Monikę]

MONICA: Przestań [znowu to zrobiła]

RACHEL: Ow,ty przestań.

MONICA: Ty pstryknęłaś mnie pierwsza.

[Nie przestają się pstrykać. To przeradza się w bójkę. Dochodzi do wrestlingu na podłodze. Phoebe próbuje je rozdzielić. W końcu się wkurza.]

PHOEBE: OK, a teraz skopię komuś tyłek.

[Phoebe łapie je za uszy]

MONICA I RACHEL: Ow. Ow. Ow.

PHOEBE: Puszczę jak przestaniecie.

RACHEL: Oh, chcesz, żebym przestała się z nim widywać ???

MONICA: Uh-huh.

RACHEL: Mam do niego zadzwonić i powiedzieć, żeby się zaczął spotykać z tobą ??? Tego chcesz ???

MONICA: OK.

RACHEL: Oh więc tego chcesz.

MONICA: Tak.

RACHEL: Dobra.

MONICA: Dobra,

PHOEBE: No i już. Wiecie, gdybyśmy były w więzieniu, była bym waszą panią.

[Scena: Restauracja (Marcel'a). Joey, Ross, Chandler, Susie, i asystentka reżysera jedzą kolację.]

ROSS: Dzięki, że mnie zaprosiliście.

JOEY: Nie ma sprawy.

SUSIE: Jak ci idzie ???

CHANDLER: Trzymam się...nie bardzo.

JOEY: Asystentka reżysera. Ekscytująca praca, pewnie bardzo odpowiedzialna.

ASYSTENTKA REŻYSERA: Nie mam nic wspólnego z castingiem.

JOEY: Co jemy ???

SUSIE: Jak to jest, że jedyne o czym myślę to żeby wziąć do ust kostkę lodu i wodzić nim po twoim ciele ???

CHANDLER: Bo chodziłem do męskiej szkoły i splotły się nasze losy.

SUSIE: Pragnę cię, teraz.

CHANDLER: Teraz, tu ??? Nie sądzisz, że jesteśmy w miejscu publiiiii... [Susie złapała go pod stołem] Oni zamówili krewetki.

SUSIE: W toalecie. [wychodzi]

CHANDLER: Idę do łazienki. [wychodzi]

[W toalecie Susie i Chandler całują się.]

SUSIE: Dalej.

CHANDLER: Nie wierzę, że to robię.

SUSIE: Dobra, pokaż majteczki.

CHANDLER: Już. [widać tylko jak ubranie Chandlera spada na podłogę w kabinie]

SUSIE: Ooh. Ooh. Wiesz co było by bardziej sexowne ???

CHANDLER: Co ???

SUSIE: Gdybyś wyjął z nich koszulę.

CHANDLER: Oh.

SUSIE: Dobra. Chciała bym, żebyś nie miał nic poza nimi. Rozbieraj wszystko.

CHANDLER: OK, mam nadzieję, że wiesz, że w ten sposób ominie nas część konwersacji.

SUSIE: Pośpiesz się.

CHANDLER: Hey, chcesz szybko czy porządnie ???

SUSIE: Odwróć się. Czas zobaczyć cię od tyłu.

CHANDLER: OK.

[Susie wybiega i zabiera wszystkie jego ubrania.]

SUSIE: Ktoś tu występował w filmie "Stalowe tyłeczki".

CHANDLER: Mam jeszcze coś zrobić... Susie ??? Susie.

SUSIE: To za 4 klasę.

CHANDLER: Huh ??? Jak to ???

SUSIE: Jak to ??? Majtki mój panie, tak to.

CHANDLER: O co ci chodzi ???

SUSIE: Sukienka, poderwałeś ja, dzieci się śmiały. Byłam Susie majtkowa do 18 roku życia.

CHANDLER: To było w 4 klasie, jak możesz być jeszcze za to zła ???

SUSIE: Zadzwoń do mnie za 20 lat i powiedz czy nadal jesteś za to zły. [wychodzi]

CHANDLER: Dobra, mam nadzieję, że wiesz, że nie dostaniesz swoich majtek z powrotem.

[Scena: Monica i Van Damme idą ulicą.]

MONICA: Nie wierzę, jeszcze 2 tygodnie temu oglądałam Nagłą Śmierć, a teraz jestem na randce z Jean-Claude Van Damme'em. Pobił byś go ??? [przytakuje] A tego ???

VAN DAMME: Jasne.

MONICA: To takie dzikie. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie to, że zgodziłeś się pójść w ciemno ze mną.

VAN DAMME: Normalnie bym się nie zgodził.

MONICA: Czemu więc zrobiłeś dla mnie wyjątek ???

VAN DAMME: Rachel powiedziała mi, że marzysz o trójkąciku ze mną i Drew Barrymore. Przy okazji Drew ma pewne zasady...

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Teraz to się biją o to co Rachel powiedziała.]

MONICA: Powiedz, że jest ci przykro.

RACHEL: Nie. [walą się po głowie]

MONICA: Mów.

RACHEL: Nie. [znowu]

[Monica łapie Rachel za sweter. Rachel wysuwa się z niego.]

MONICA: Rachel, powiedz, albo spruję ci sweter.

RACHEL: OK, OK, to mój ulubiony, na 3 randkę.

MONICA: Powiedz, że ci przykro.

RACHEL: OK, chcesz się bawić ??? OK, no to bawmy się. [Łapie za butelkę sosu pomidorowego i torebkę Moniki.]

MONICA: Co chcesz zrobić ???

RACHEL: Oddaj mi sweter, albo twoja torebka będzie w marynacie.

MONICA: Nie odważysz się.

RACHEL: Oh tak. Ja przynajmniej nie bałam się powiedzieć facetowi, że jest przystojny.

[Monika wyciąga nitkę ze swetra Rachel, a ona wlewa sos do torebki.]

PHOEBE: Oh dobra, przestańcie. DOŚĆ TEGO!!!. To szaleństwo. Nawet nie pamiętacie o co poszło ???

[Monica i Rachel krzyczą razem.]

PHOEBE: Racja, ale spójrz na torebkę, a ty na sweter, spójrzcie na siebie.

MONICA: Pomogę ci zaszyć sweter.

RACHEL: Pomogę ci...wyrzucić torebkę.

MONICA: Przepraszam, że zmusiłam cię, żebyś przestała się z nim widywać.

RACHEL: Przykro mi, że poszłam z nim, wiedząc, że ci się podoba.

MONICA: Przykro mi, że pożyczyłam twoje rękawiczki [wyciąga rękawiczki Rachel z torebki]

[Scena: Restauracja. Chandler ciągle siedzi w toalecie, Joey wchodzi to łazienki.]

[Joey zaczyna gwizdać, Chandler dokańcza utwór. Joey gwiżdże jeszcze raz.]

CHANDLER: Joey ???

JOEY: Mama ???

CHANDLER: Joey!

JOEY: Chandler ??? Co ty tu jeszcze robisz, myślałem, że już poszliście.

CHANDLER: Oh, nie, nie, nie, ona poszła z moim ubraniem.

JOEY: Jesteś nago ???

CHANDLER: Nie zupełnie...mam majteczki.

JOEY: Huh, zawsze nosisz majteczki ???

CHANDLER: Nie, nie, to pierwszy raz.

JOEY: Wow, ty to masz pecha. Pierwszy raz przymierzasz majteczki i ktoś ci kradnie ubranie.

CHANDLER: Nie przymierzałem, Susie poprosiła mnie, żebym je nałożył.

JOEY: No to pokaż.

CHANDLER: Nie. Nikomu nie pokażę.

JOEY: Dobrze, dobrze. [wspina się na następny sedes i patrzy z góry] Woah, jedwabne.

[Ross wchodzi, widzi Joey'ego w lustrze]

ROSS: [do Joey'ego, patrzącego na kibel obok z góry] Joey, niektórzy tego nie lubią.

JOEY: Chandler nosi majteczki.

ROSS: Co ??? Pokaż. [wspina się z drugiej strony]

CHANDLER: Nie, nie, nie musisz patrzeć.

ROSS: Cześć maleńka.

CHANDLER: Dobra, niech któryś mi da majtki.

JOEY: Nie mogę ci pomóc, bo nie mam.

CHANDLER: Jak można nie nosić majtek ???

JOEY: Oh, gorąco mi się robi na widok gościa w różowym.

CHANDLER: Dobra, słuchaj Ross. Dam ci 50 dolarów za twoje majtki.

[Jakiś facet wszedł.]

WSZYSCY: Cześć.

[Przy stoliku. Joey i Ross wrócili. Chandler wychodzi i trzyma drzwi od kabiny, w której siedział, wychodzi.]

[Scena: Central Perk. Ross, Phoebe i Chandler siedzą.]

CHANDLER: Hey Phoebs, dasz mi mleka ???

PHOEBE: Prawie skończyłam, czekaj, nie zdejmuj majteczek.

[Joey wchodzi]

JOEY: Hey, hey, gram w filmie.

ROSS: Co się stało ???

JOEY: Jedną z ofiar wirusa, Cathy poleciła mnie i boom, umieram na noszach. Oh Ross, Marcel właśnie skończył ostatnią scenę, więc jak chcesz to możesz teraz się pożegnać.

ROSS: Ahh, w porządku OK, Pewnie teraz chodzi na jakieś przyjęcia. Zapomniał o mnie, tak to już jest.

PHOEBE: [widzi Marcel'a za oknem] Oh mój Boże.

ROSS: Co ???

["Looks Like We Made It" zaczyna grać. Różne sceny z Ross'em i Marcel'em bawiącymi się w mieście.]

[Scena: Plan filmu. Monica i Rachel żegnają się z Jean-Claude'm]

VAN DAMME: [do Rachel] Szkoda, że nie wyszło między nami, [do Moniki] albo z nami. Drew była zawiedziona.

RACHEL: OK, no to żegnaj. [całuje go]

VAN DAMME: Do widzenia.

MONICA: Żegnaj. [całuje go]

RACHEL: Do widzenia raz jeszcze. [znowu go całuje]

MONICA: OK.

VAN DAMME: Może nas troje mogło by...

MONICA I RACHEL: Oh, nie, nie, nie, nie, nie.

VAN DAMME: Jesteście pewne, mogę rozwalić orzecha tyłkiem.

MONICA I RACHEL: Nie, nie, nie, nie.

RACHEL: Imponujące.

MONICA: Ale nie. Może gdybym coś piekła.

MONICA I RACHEL: Do widzenia.

[Scena: Ulica. Wszyscy żegnają Marcel'a.]

ROSS: Żegnaj Marcel. Do zobaczenia na dużym ekranie. Niech ludzie piją to piwo...OK. Będę tęsknić.

[Marcel'a zabiera limuzyna]

PHOEBE: Wiecie co, chyba napiszę o tym piosenkę.

RACHEL: Oh tak.

PHOEBE: Tak. Oh, tylko, że struna mi pękła. Hey, Chandler, pożyczysz mi gumkę z majteczek ???

CHANDLER: Ile nad tym myślałaś ???

PHOEBE: 20 minut.
Końcowe napisy


[Scena: Filmowana jest scena z Wirusa... Joey umiera na noszach, Van Damme opiekuje się nim.]

VAN DAMME: Nie widzicie co się dzieje, ten człowiek umiera.

JOEY: Aaaaagggghhhhh.


DIRECTOR: Cięcie.

VAN DAMME: Nie widzicie co się dzieje, ten człowiek umiera.

JOEY: Aaaaagggghhhhh.


DIRECTOR: Cięcie.

VAN DAMME: Nie widzicie co się dzieje, ten człowiek umiera.

JOEY: Aaaaagggghhhhh. Mamo!


DIRECTOR: Cięcie.

VAN DAMME: Nie widzicie co się dzieje, ten człowiek umarł.

KONIEC