"Russ"


Napisane przez: Ira Ungerlieder.
Przepisane przez: Josh Hodge.
Drobne dodatki i poprawki naniesione przez: Dan Silverstein.
Tłumaczenie: Sito

[Późno w nocy cały gang idzie obejrzeć gazety. Joey z niepokojem prowadzi.]

RACH: Joey, mógłbyś zwolnić ??? Na pewno nie sprzedadzą wszystkich gazet o 1 w nocy.

JOEY: Jestem taki podniecony! Nikt o mnie jeszcze nie pisał.

MNCA: Byłeś niesamowity jako król. Byłam pod wrażeniem, naprawdę.

PHOE: Chociaż wiesz co ??? Może zechciał byś rozważyć, czy następnym razem nałożysz majtki. Jak usiadłeś na tronie było widać twoje...królewskie klejnoty.

JOEY: Znalazłem, mam! [czyta w gazecie] Jedyną gorszą rzeczą od bezmyślnej reżyserii to beznadziejny Joseph Tribbiani w roli króla.

CHAN: OK, to tylko opinia jednego gościa, dobra. Phoebs, czytaj twoją.

PHOE: OK. [czyta] Jedyną gorszą rzeczą od bezmyślnej reżyserii to...

CHAN: Ma ktoś inną gazetę ??? Ross, czytaj twoją.

ROSS: Nie chcę.

RACH: Joey, skarbie, nie wiedzą o czym mówią.

ROSS: Tak.

JOEY: Może jednak. Robiłem to przez 10 lat i nic nie osiągnąłem. Musi być jakiś powód.

ROSS: Daj spokój, przecież zarabiasz na życie.

JOEY: Nie, nie, nie, tak jest za ciężko. Nie warto. Rzucam to.

MNCA: Czekaj, czekaj, czekaj chwilę. Myślę, że to ci się spodoba. [Czyta z gazety] W tej miernej sztuce, Joseph Tribbiani zdołał osiągnąć najwyższy poziom... dokończenie na stronie 153...[przewraca] durnoty.

INTRO

[Scena: Chandler, Phoebe, Rachel, Monica pocieszają Joey'ego w mieszkaniu Moniki i Rachel.]

JOEY: Jak byłem mały, chciałem być weterynarzem, ale potem zrozumiałem, że bym musiał wkładać ręce w krowy i inne takie.

[Ross wchodzi, przybity.]

ROSS: Hiiiiii.

PHOE: Wszystko w porządku ???

ROSS: Tak, tak, miałem dziś ciężki dzień. Stegozaur przewrócił się i przygniótł dziecko. Czekaj, czekaj, poznaję tę marynarkę, to, to marynarka...Zabawnego Bobby'ego! Gdzie on jest ??? Jest tu, nie ???

MNCA: Może.

ROSS: Nie drocz się ze mną.

[Zabawny Bobby (FBOB) wychodzi z sypialni Moniki.]

FBOB: Geller!

ROSS: Hey, Zabawny Bobby!

FBOB: Hey. Zaraz, ćwiczyłeś, huh ???

ROSS: Wcale! Kocham tego faceta. Hey, cieszę się, że wróciłeś do mojej siostry!

MNCA: Ty i ja.

FBOB: Hey, coś mnie ominęło ???

PHOE: Oh, właśnie pocieszaliśmy Joey'ego.

FBOB: Hey, poderwać cię ???

JOEY: Nie, już wszystko w porządku. Naprawdę.

FBOB: Nie, poderwę cię.

JOEY: Hey nie, poważnie, nie musisz mnie podrywać... [Zabawny Bobby poderwał Joey'ego z ziemi. Joey się śmieje.] Dobra! To ciągle działa.

FBOB: OK, zanim pójdę, czy ktoś jeszcze chce, żeby go poderwać ??? [każdy podnosi rękę do góry] Nadal zamierzam iść.

MNCA: OK, zobaczymy się później kochanie.

FBOB: Uh, uwaga: publiczne okazywanie uczuć. Zakryjcie oczy. [całuje Monikę]

[Chandler i Joey oglądają, Rachel odwraca się od Moniki.]

FBOB: Do zobaczenia. [wychodzi]

ALL: Cześć!

PHOE: Zabawny Bobby jest wspaniały.

MNCA: Oh, no nie ??? Oh, wiecie co, myślę, że tym razem nam wyjdzie. Ostatni byłam taka przygnębiona, bez pracy, bez chłopaka. Przynajmniej teraz mam pół filiżanki.

PHOE: Połowa wypełniona miłością.

MNCA: Na uczczenie naszych 2 tygodni razem, zabierze mnie na weekend do domku jego kuzyna.

PHOE: Domek miłości.

RACH: Wypiliśmy dziś dość dużo wina. [podchodzi do stolika, trzymając 5 pustych butelek po winie.]

MNCA: Tak ??? Ja tylko 2 kieliszki.

JOEY: Ja tylko 1.

PHOE: Dwie.

RACH: Ja też 1.

CHAN: A ja kubek z kośćmi historii naturalnej.

RACH: OK, wychodzą...tylko 2 butelki ??? A przecież poszło pięć ???

[Wszyscy patrzą na drzwi, którędy wyszedł Zabawny Bobbie.]

ROSS: Oooooh.

JOEY: [zrozumiał wreszcie to, co wszyscy przed minutą] Ooooooh.

MNCA: To co. Trochę dużo wypił.

ROSS: Tak, ale prawdę mówiąc nigdy nie widziałem go bez drinka.

PHOE: Tak. Oh, OOOH, tak i zauważyliście, że wszystkie opowieści zaczyna od słów: "Byłem taki nawalony", albo "Tak się naprółem", albo "Kiedy obudziłem się w tym kuble na śmieci"...

JOEY: Monica, widziałaś go kiedyś jak nie pił ???

MNCA: Po prostu zawsze chodzimy tam, gdzie można sobie wypić. Poszliśmy na degustacje win, do klubu czy do...zoo.

[Scena: Monica, Zabawny Bobby i Phoebe siedzą w Central Perk'u. Rachel podaje im zamówienia. Przyniosła kubek dla Moniki.]

MNCA: Rach, to mleko bez tłuszczu ???

RACH: Ehhhummmm, nie wiem, spróbuj.

MNCA: [próbuje] Mmmm, nie.

RACH: Za późno, przykro mi, już spróbowałaś.

FBOB: [wyciąga flaszkę] Co wy na to, żebyśmy sobie zrobili kawę po irlandzku ???

[Phoebe i Rachel patrzą z niepokojem.]

PHOE: Um, ciasto.

RACH: Właśnie, przyniesiemy...trochę ciasta. [Phoebe i Rachel idą do bufetu.]

MNCA: Wiesz co ??? Ostatnio wiele rzeczy robisz po irlandzku.

FBOB: Chciałem zrobić po belgijsku, ale trudno wcisnąć wafle do flaszki.

MNCA: Bobby.

FBOB: Tak, OK.

MNCA: Słuchaj, może to nie moja sprawa, albo moja, nie wiem..., ale martwię się o ciebie.

FBOB: OK, To nie pierwszy raz jak ktoś mi to mówi, no nie wiem...,ale zawsze wymyślam wtedy wymówki typu: "piję dla towarzystwa", albo "mamy święto".

MNCA: A co powiesz teraz ???

FBOB: Chyba to, że spróbuje z tym skończyć. To miło, że się o mnie martwisz. [obejmują się]

PHOE: [wraca z ciastem] więc, co się dzieje, huh ???

FBOB: Postaram się rzucić picie.

PHOE: [smutno] Ooohh, czemu ???

[Chandler i Joey wchodzą.]

CHAN: Hey.

JOEY: Hey.

MNCA: Hey.

PHOE: Hey.

CHAN: Zgadnijcie kto wrócił do interesu.

PHOE: Ohh, ohh, Lorne Green ???

CHAN: Nie, nie, Phoebs. I wiesz czemu ??? Bo on nie żyje.

PHOE: Oh, nie.

CHAN: OK, Pewnie zabrzmi to trochę dziwnie, ale to Joey.

JOEY: Tak, mój agent załatwił mi przesłuchanie do "Dnia z życia"!

PHOE: Oh, musimy to uczcić. Wiecie co powinniśmy zrobić ??? Powinniśmy zrobić scenę z opery mydlanej.

CHAN: Hey, tak...wszyscy prześpimy się razem, a jedno z nas dostanie amnezji.

PHOE: Hey Rach, o której kończysz ??? Zamierzamy coś dziś zrobić.

RACH: Ummmm....właściwie to już, ale mam plany.

MNCA: [zdziwiona] Masz innych przyjaciół ???

RACH: Tak...idę...na randkę.

MNCA: Co ???

JOEY: Z mężczyzną ???

RACH: Co ??? Co w tym dziwnego ???

JOEY: A co z Ross'em ??? Ciągle jesteś na niego zła, bo zrobił tą listę o tobie ???

RACH: Nieeee, nie, już nie. Nic już do niego nie czuję.

MNCA: O czym ty mówisz ???

RACH: Nie wiem. Cokolwiek do niego czułam...już mi minęło.

PHOE: Ale byliście tak blisko.

RACH: Oh, wiem, przykro mi. Musicie się pogodzić z tym, że nie spotykam się z Ross'em.

[Russ wchodzi do Central Perk'u. Wygląda jak Ross, z wyjątkiem włosów i podbródka (to rzecz jasna David Schwimmer w podwójnej roli).]

RACH: To on. Cześć. To jest Russ.

RUSS: [brzmi jak Ross] Czeeee.

[Wszyscy patrzą na siebie z zaskoczenia.]

[Scena: Estelle Leonard Talent Agency. Estelle (ESTL) rozmawia przez telefon.]

ESTL: Przestań mówić, że nie masz talentu, jesteś bardzo utalentowany. Tylko, że odkąd zdechł twój ptak nic się nie dzieje, nie ma nic. Oh, skarbie, przestaniesz ??? [pukanie do drzwi] Oooh, ooh, Zadzwonię później.

[Joey wchodzi.]

ESTL: Oto mój ulubiony klient. Powiedz kochanie, jak przesłuchanie ???

JOEY: Myślę, że poszło nieźle. Zadzwonią w czwartek.

ESTL: Joey, widziałeś mnie kiedyś w ekstazie ???

JOEY: Nie.

ESTL: No to patrz. [Prawie się uśmiecha.]

JOEY: OK, uh...słuchaj, muszę z tobą o czymś pogadać. Ta pani, która wybiera...

ESTL: Oh, czy Lori nie jest świetna ???

JOEY: Oh tak, tak, jest wspaniała, ale...miałem uczucie jakby ona...leciała na mnie. I pewnie dostał bym tę rolę jakbym...no wiesz...jakbym wepchnął generałka.

ESTL: Oh, rozumiem. Zaraz zadzwonię i dowiemy się o co chodzi i wyjaśnimy to. [podnosi słuchawkę] Tak, cześć, proszę Lori. [pauza] Witaj kochanie. Jak ci się podobał Joey Tribbiani w roli taksówkarza, czyż nie jest wspaniały ??? [pauza] Uh-huuuuh. [pauza] Uh-huuuuh. OK, to narazie. [odkłada słuchawkę] [do Joey'ego] Tak, będziesz musiał się z nią przespać.

[Scena: Central Perk. Monica i Rachel przy bufecie, Phoebe, Chandler, i Zabawny Bobby na kanapie.]

RACH: O co chodzi ???

MNCA: O Zabawnego Bobby'ego.

RACH: Co, nie jest trzeźwy ???

MNCA: Oh, on jest. Okazało się jednak, że Zabawny Bobby był zabawny jak był pijany.

RACH: Ohhh, OK.

[Monica wraca na kanapę i siada koło Zabawnego Bobby'ego.]

MNCA: To dla ciebie skarbie. [podaje mu kawę]

FBOB: Dzięki. Chcecie usłyszeć coś zabawnego ???

MNCA: Oh Boże, tak!

FBOB: Po północy w Village nie ma otwartych sklepów żelaznych.

PHOE: To jest zabawne.

FBOB: Potrzebowałem kupić młotek, ale okazało się, że w Villege nie ma otwartych sklepów żelaznych po północy.

MNCA: Ahhh, skarbie ??? Nie powinieneś być teraz na przesłuchaniu???

FBOB: Oh tak. Do zobaczenia. [wychodzi]

CHAN: Cześć...wyjątkowo nudny Bobby.

MNCA: Oh...mój...Boże.

PHOE: Nie jest tak źle.

MNCA: Nie tak źle ??? Słyszałaś historyjkę o młotku ???

PHOE: OK, OK, nie bądź grymaśna.

RACH: Może trzeba było z nim być ( w tym sklepie ).

MNCA: Ale ja zamierzam z nim być...do końca życia. Nie mogę z nim zerwać. To ja sprawiłam, że nie pije. Jest nudny przeze mnie.

PHOE: Nie mów tak. Pewnie zawsze był nudny. Ty to tylko uwolniłaś.

[Russ wchodzi, przechodzi za Chandler'em.]

RUSS: Cześć.

CHAN: [odwraca się] Hey Ross.... bahhhh!

RACH: Cześć Russ, muszę jeszcze wytrzeć 2 stoliki i możemy iść, OK ???

RUSS: Usiądę tu i pogadam z twoimi...przyjaciołowatymi.

[Phoebe podchodzi do Rachel, czyszczącej stolik.]

PHOE: Rachel ??? Um, cześć.

RACH: Cześć.

PHOE: OK, wiesz co robisz, nie ???

RACH: Uhh.... podaję ???

PHOE: Tak, ale... znaczy się nie. Czy Russ nie przypomina ci kogoś ???

RACH: [patrzy na niego] Huh, Bob'a Saget'a ???

PHOE: [patrzy na Russ'a] Oh, tak! Nie, nie, nie, nie, oh, oh.

[Phoebe odwraca się, ale Rachel już odeszła. Ross wchodzi.]

PHOE: Oh, mój, oh!

ROSS: Co ??? Coś nie tak ???

PHOE: Ja, OK....

MNCA: Jest zmartwiona, bo rano posmarowała tosta masłem z pająkiem.

ROSS: Dobra.

CHAN: [do Phoebe] Słuchaj, wszystko będzie dobrze, OK. [przedstawia Russ'a Ross'owi] Ross, Russ. Russ, Ross.

RUSS: Cześć.

ROSS: Cześć.

RUSS: Jesteś przyjacielem Rachel ???

ROSS: Tak, tak jestem. A ty ???

RUSS: Właściwie jestem...no wiesz...randkowatym przyjacielem.

ROSS: Randka.

RUSS: Tak, jestem jej randką.

ROSS: Oh, oh, jesteś jej...oh...randka.

CHAN: Wiecie, jest dobrze, bo jeśli kiedyś stracimy Ross'a to mamy zapas.

RUSS: Oh, jesteś tym paleontologiem.

ROSS: Tak, tak a ty...

RUSS: Dentystom.

MNCA: Widzisz ??? Różnią się jak noc i...później w nocy.

ROSS: Wezmę sobie coś do picia. Miło było cię poznać.

RUSS: Mnie też.

[Ross zbliżył się do Rachel przy bufecie.]

ROSS: Poznałem Russ'a.

RACH: Oh.

ROSS: Nie wiedziałem, że spotykamy się z innymi.

RACH: Nie spotykamy się z innymi więc...

ROSS: Chciałem poinformować cię, że w muzeum jest specjalistka od ciem i innych uskrzydlonych, której się podobam tak jak...no wiesz. Do tej pory trzymałem ją na dystans, ale skoro tak...

RACH: Tak, właśnie tak.

ROSS: OK, miłego wieczoru.

RACH: Um, Russ, gotów ???

RUSS: Tak.

RACH: Cześć.

MNCA: Cześć.

PHOE: Cześć.

[Russ i Rachel wychodzą razem.]

ROSS: [smutny] Ona się umawia. Umawia się.

CHAN: Tak, tak, ale widziałeś z kim ???

ROSS: O co ci chodzi ???

MNCA: Nie widziałeś ???

ROSS: Czego ??? Nie wiem co ona widzi w tym...ciemniaku. I wystarczył jej tydzień na zmianę zapatrywań.

CHAN: Tak, to wkurzające, nie ???

ROSS: ....................Tak.

[Scena: Mieszkanie Chandlera i Joey'ego. Joey robi sos i nakłada go do słoików. Chandler wchodzi.]

CHAN: Hey.

JOEY: Hey.

CHAN: Whoa, whoa, zgaduję, że albo nie dostałeś roli, albo...Włoch krzyczą, że są głodni ???

JOEY: Rola jest moja, jak będę ją chciał.

CHAN: Oh mój Bożę!

JOEY: Tak, jeśli prześpię się z dyrektorką od obsady.

CHAN: [nie wie jak zareagować] Oh mój...Boże ???

JOEY: 10 lat, czekałem na taki przełom, 10 lat! Dni z Życia lecą w telewizji.

CHAN: I co zrobisz ???

JOEY: Mógłbym się z nią przespać, ale...jak ???

CHAN: Mam poradnik, z którego wyczytałem wszystko co potrzeba wiedzieć o tym.

JOEY: Nigdy nie spałem z nikim, żeby dostać rolę.

CHAN: Czy ona...[sięga po ciastko do słoika, wyjmuje rękę, popapraną w sosie.]

JOEY: Przepraszam.

CHAN: W porządku...jest ładna ???

JOEY: Tak, nawet bardzo. Gdybym spotkał ją w barze, albo gdzieś to...postawił bym jej śniadanie. [pauza] Po tym jak bym się z nią przespał.

CHAN: Może to całkiem dobry interes. Dostaniesz świetną rolę i sex. Dorzucisz grubasa i drzewko i masz boże Narodzenie.

JOEY: Nie chcę tego robić w ten sposób. Zawsze zastanawiał bym się czy dostałem tę rolę dzięki talentowi czy generałkowi.

CHAN: Kiedyś nazywałeś go majorkiem ???

JOEY: Tak, ale po Denise DeMarco, musiałem go awansować.

[Scena: Restauracja. Zabawny Bobby i Monica zamawiają.]

KELNER: Podać coś z barku ???

MNCA: Tak, poproszę. [patrzy na Zabawnego Bobby'ego, zmienia zdanie] Nie, nie dziękuję.

FBOB: Jak...jak chcesz się czegoś napić to w porządku. Będę musiał do tego przywyknąć.

MNCA: Nie, nie koniecznie. Nie czuła bym się dobrze. [do kelnera] Tylko wodę.

FBOB: Jak zgasło światło w mojej lodówce...

MNCA: [łapie kelnera, który jeszcze nie zdążył odejść] Szkocką z lodem.

[Scena: Central Perk. Chandler siedzi na kanapie pomiędzy Russ'em a Ross'em, rozwiązuje krzyżówkę.]

CHAN: Ale zabawa, co Ross ??? Chcesz następną, huh Russ ??? OK... 11 liter, liczba atomowa 101... kończy się na: ium.

RUSS: Dysproz.

ROSS: [protekcjonalnie] Dysproz ??? Weź wpisz mendelev.

CHAN: Mały numer 2 wygrał. o ile 9 pionowo, Knights in White Satin śpiewała Doody Blues.

[Phoebe i Rachel rozmawiają przy bufecie.]

PHOE: Nie widzisz ??? Naprawdę nie widzisz ???

RACH: Co ???

PHOE: OK umawiasz się z Ross'em.

RACH: Nie, Phoebs. Z Russ'em.

PHOE: Russ to Ross. Russ... Ross!

RACH: Jurek...ogórek!

PHOE: OK, nie ma takiego imienia.

RACH: Phoebe,o czym ty do diabła mówisz ??? Poza podobnymi imionami niczego tu nie widzę.

[Patrzą na Russ'a i Ross'a.]

ROSS: [do Russ'a] Do twojej wiadomości mówi się "szuler" a nie "szu".

RUSS: Nie możesz bardziej się mylić. Jestem pewien, że nie masz racji.

CHAN: OK, pójdę po kawę zanim zaczniecie wtykać sobie palce w oczy.

RUSS: Wiem jaki masz problem.

ROSS: Oh tak ???

RUSS: Um-hum, jesteś zazdrosny.

ROSS: O co niby ???

RUSS: Jesteś zazdrosny bo ja jestem prawdziwym lekarzem .

ROSS: Hey, Jesteś lekarzem od dziąseł. To najmniejsza cześć ciała. Pierwszego dnia uczą o płukaniu, a następnego dają dyplom.

RUSS: Hey, daj skończyć.

ROSS: Nie, nie, to ty daj skończyć.

RUSS: Nie, ty.

ROSS: Nie ty...

[Rachel podchodzi i staje za nimi.]

ROSS: Cześć.

RUSS: Cześć.

RACH: Ewww, ewww, ewww, ewww! [odwraca się]

[Scena: Ross, Phoebe, Rachel i Chandler w mieszkaniu Moniki i Rachel.]

RACH: Joey mówił co zamierza ???

CHAN: Nie, chyba sam nie wiedział. Przespała byś się z kimś, żeby dostać pracę ???

RACH: Nie wiem, zależy z kim ???

CHAN: Ze mną.

RACH: Czemu miała bym z tobą spać ???

CHAN: To moja gra. Chcesz tę robotę czy nie ???

[Monica wychodzi z sypialni.]

CHAN: Hey.

MNCA: Dzień dobry.

ROSS: Gdzie jedziesz ???

MNCA: Bobby i ja wyjeżdżamy na weekend, pamiętasz ???

ROSS: Ooooohhhh.

[Monica wkłada do torby kilka butelek alkoholu.]

PHOE: Po co ci tyle alkoholu ???

ROSS: O co chodzi, czy Bobby znów pije ???

MNCA: Oh nie, nie, to nie dla niego, to dla mnie. Dzięki temu jest trzeźwy, a ja znoszę jego opowieści o sznurowadłach.

[Pukanie do drzwi, powolne.]

RACH: Oh Boże, nawet pukanie jest nudne.

[Monica otwiera. To Zabawny Bobby.]

MNCA: Cześć. Zaraz będę gotowa.

FBOB: Uh, możemy porozmawiać ???

MNCA: Jasne.

[Wychodzą na zewnątrz.]

FBOB: Na prawdę ciężko mi to mówić.

MNCA: Oh Boże, wypadłeś z wózka ???

FBOB: Oh, nie, nie, chodzi o ciebie.

MNCA: Co o mnie ???

FBOB: Chyba masz problemy z alkoholem.

MNCA: To ??? [trzyma swoje butelki] Oh, to tylko środki dezynfekujące.

FBOB: Jestem za słaby na związek z drugą osobą, OK ???

MNCA: Oh... cholera.

FBOB: Mimo wszystko myślę, że możemy być przyjaciółmi.

MNCA: OK.

[Obejmują się i całują.]

MNCA: Trzymaj się.

FBOB: Ty też.

[Zabawny Bobby odchodzi, a Monika wraca do środka.]

RACH: Co się stało ???

MNCA: Właśnie...zerwaliśmy.

GANG: Awwwwwwww.

[Ross, Phoebe, Chandler i Rachel wymieniają pieniądze.]

MNCA: [trzyma butelki] Ktoś ma ochotę ???

CHAN: Ja wezmę jedną. Czasem mam ochotę potrzymać coś takiego i udawać olbrzyma.

[Joey wchodzi.]

JOEY: Hey.

GANG: Hey!

ROSS: Jak poszło ???

JOEY: To było niesamowite! Jak tylko wszedłem owinęła się wokół mnie.

CHAN: I co zrobiłeś ???

JOEY: Nie mogłem tego zrobić. Powiedziałem jej, że nie chcę tej roli w ten sposób.

ROSS: No i dobrze.

JOEY: Ale czekaj, czekaj. Ale potem złapała mnie w windzie i zaproponowała jeszcze większą rolę.

PHOE: I...co ???

JOEY: Iiiii... patrzycie teraz na doktora Ramorey'eja, neurochirurga, występującego co najmniej w 4 odcinkach!

GANG: Świetnie!

JOEY: Dobra...muszę pod prysznic. [wychodzi]

[Phoebe, Ross, Rachel, Chandler znów wymieniają pieniądze.]

Końcowe napisy
[Scena: Central Perk. Russ wchodzi. Chandler i Phoebe siedzą na kanapie.]

RUSS: Cześć.

CHAN: Oh, hey.

PHOE: Cześć.

RUSS: Słyszeliście pewnie, że Rachel rzuciła mnie.

CHAN: Tak, przykro nam.

RUSS: Powiedziała mi tylko, że jej kogoś przypominam. Może wiecie o kim mówiła ???

[Chandler i Phoebe udają, że nie wiedzą.]

PHOE: Ja wiem...Bob'a Saget'a. Nie nawidzi go.

RUSS: Oh.

[Wchodzi Julie...była dziewczyna Ross'a.]

JULIE: Hey.

CHAN: Hey!

PHOE: Hey, Julie! Hey, co u ciebie ???

JULIE: Um, nic takiego. Z Ross'em było lepiej, ale dziękuję. Przyniosłam kilka jego rzeczy, które...

[Russ i Julie patrzą na siebie i chyba wpadli sobie w oko. Muzyka potęguje nastrój...]

KONIEC