"Mąż Phoebe"


Oryginał napisany przez: Alexa Junge
Przepisane przez: Josh Hodge.
Tłumaczenie: Sito


[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel rozmawia przez telefon.]

RACHEL: Mamo, daj spokój. To było 10 przecznic stąd, ta kobieta szła samotnie w nocy, ja nigdy bym tak nie zrobiła. Mamo, przestań się martwić. To bezpieczna ulica, bezpieczny budynek, nie ma nic [jakiś gołąb wleciał przez okno i usiadł na stole] O MÓJ BOŻE, o mój Boże, oh muszę lecieć, muszę kończyć. [rozłącza się] OK, dobrze...poczytaj sobie gazetkę, a ja wezmę rondel, nie na ciebie. [bierze rondel i pokrywkę i czai się na gołębia] OK, przeczytaj dowcipy, pooglądaj komiksy... [nakrywa gołębia rondlem i przykrywa go pokrywką] Aaahh, o mój Boże, o mój Boże, o mój Boże, o mój Boże,o mój Boże,o mój Boże,o mój Boże,o mój Boże, aaaaahh. [pukanie do drzwi] Otwarte.

[jakiś obcy wchodzi z kwiatami]

STRANGER: Cze.

RACHEL: Cześć, w czym mogę służyć ???

STRANGER: Tak, Szukam Phoebe...jeszcze tu mieszka ???

RACHEL: Nie, już nie, ale mogę wziąć dla niej wiadomość.

STRANGER: Świetnie. Uhh, powiedz jej, że jej mąż tu był. [zostawia kwiaty na stole]

RACHEL: Co ??? [ze zdziwienia zapomina, że ma gołębia w rondlu i pozwala mu uciec]

STRANGER: Hey, jak to zrobiłaś ???

Intro

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy tam są.]

JOEY: To niesamowite Phoebs, jak możesz być mężatką ???

PHOEBE: Więc, znaczy się, nie jestem, no wiecie, to tylko przyjaciel, jest gejem z Kanady, który potrzebował zielonej karty.

MONICA: Nie mogę uwierzyć, że poślubiłaś Duncan'a. Jak mogłaś mi nic nie powiedzieć ??? Mieszkałyśmy razem, mówiłyśmy sobie wszystko.

PHOEBE: Przykro mi Monika, ale wiedziałam, że gdybym ci powiedziała to byś mnie krytykowała i byś się nie zgodziła.

MONICA: Jasne, że bym się nie zgodziła!, znaczy się, byłaś wtedy po uszy zakochana w tym...geju. O czym ty do diabła myślałaś ???

ROSS: Widzisz, a myślałaś, że będzie cię krytykować.

PHOEBE: OK, po pierwsze to nie byłam w nim zakochana, a po drugie to tylko pomagałam przyjacielowi.

MONICA: Litości, kiedy odszedł to chodziłaś w piżamie przez miesiąc i widziałam, jak jadłaś cheeseburgera.

ALL: Huuh.

MONICA: No, nieprawda ???

PHOEBE: Mogłam jeść.

MONICA: Nie mogę uwierzyć, że mi nie powiedziałaś.

PHOEBE: Daj spokój. Ty mi mówisz wszystko ???

MONICA: A czego ci nie powiedziałam ???

PHOEBE: Oh, nie wiem. Umm, Może tego, że majtki wiszące na kablu telefonicznym na tarasie są twoje, bo rzuciłaś je tam po tym jak się kochałaś z zabawnym Bobby'm .

RACHEL: Co!

MONICA: Zaraz, kto ci powiedział ??? [patrzy na Chandlera, a ten spogląda na nią zmieszany] Jesteś trupem.

CHANDLER: Nie wiedziałem, że to taka wielka tajemnica.

MONICA: Oh, nie taka duża, wcale, no wiesz, taka jak, powiedzmy, oh no nie wiem, że ktoś ma 3 sutek.

PHOEBE: Masz 3 sutek ???

CHANDLER: Ty zdziro.

ROSS: Pokaż, pokaż.

CHANDLER: Dajcie spokój, to tylko dodatkowy, bezużyteczny wzgórek.

RACHEL: Oh w przeciwieństwie do tych pożytecznych ???

JOEY: Nie wieżę. Powiedziałeś mi, że to grudka.

ROSS: Joey, a co to twoim zdaniem jest grudka ???

JOEY: Nie wiem, tak usłyszałem i tak powiedziałem, no i to chyba to. Pokaż jeszcze raz.

ALL: Taak, pokaż. Pokaż. Sutek, sutek, trzeci sutek!

CHANDLER: A Joey grał w pornosie.

ALL: Huuh ???

CHANDLER: Jeżeli idę na dno to pociągnę wszystkich za sobą.

ROSS: Grałeś w pornosie ???

JOEY: Ahh, dobra, dobra, w porządku, byłem młody i potrzebowałem pracy, OK. Ale w końcu nie mogłem, więc zagrałem faceta, naprawiającego kopiarkę, który nie mógł nic zrobić bo była na niej jedna parka uprawiająca sex.

MONICA: To jest dzikość.

ROSS: [do Chandler'a] To jaki ma kształt ???

PHOEBE: Tak, jest obrośnięta ???

JOEY: A gdyby tak ją wycisnąć ???

[Scena: Central Perk. Chandler, Ross, i Julie siedzą na kanapie.]

ROSS: Więc, uh, coś robi...specjalnego ???

CHANDLER: No tak Ross, jak ją naciśniesz to otwiera się brama do magicznej krainy Narni.

JULIE: Wiesz, w niektórych kulturach 3 sutek to oznaka męskości. Dostajesz najlepsze chaty, a nagie kobiety tańczą dookoła.

CHANDLER: Huh ??? a jest jakaś szansa, że są jakieś w Stanach ???

ROSS: Wiesz jesteś niesamowita, czy jest coś, czego nie wiesz ???

RACHEL: [do Moniki przy bufecie] Ooh, Julie taka mądra, Julie taka wyjątkowa.

MONICA: Posłuchaj, chciałam, żebyś była z Rossem tak jak ty. Ale on jest teraz z nią, więc musisz się z tym pogodzić.

RACHEL: Ohh, właśnie!...pogodzić się. Dlaczego wcześniej na to nie wpadłam.

[Phoebe wchodzi super ubrana]

ALL: Woah.

JOEY: Kocica!

JULIE: Dokąd idziesz ???

PHOEBE: Um, spotykam się z Duncan'em, jeździ dziś na łyżwach w Garden Capades.

JOEY: W tym Capades ???

CHANDLER: Nie, nie, w gravel capades. Taak, zakręty są wolniejsze, ale jak ktoś upadnie to jest wesoło.

MONICA: Nie wierzę, że się dla niego ubrałaś. Chcesz znowu przez to przechodzić ???

PHOEBE: OK, nie. Dla twojej informacji, spotykam się z nim, żeby z tym skończyć. OK, a ubrałam się dlatego, bo uznałam, że powinnam wyglądać dobrze przy mężu geju.

ROSS: [trzyma mały dzbanek] Oh, kurczę, nie ma mleka. [trzyma dzbanek przed klatą Chandler'a i dzwoni wieczkiem] Hey Chandler, nalejesz mi ???

CHANDLER: Oh rozumiem, zbijasz się z 3 sutka. Ha ha ha ha. . .

[Scena: Central Perk przed zamknięciem. Ross i Julie jeszcze tam są. Rachel zmywa ze stołów.]

ROSS: OK kochanie, zobaczymy się później.

JULIE: Do zobaczenia Rach.

RACHEL: Cześć Julie. [Julie odchodzi]

[Rachel nadal zmywa, Ross leży na kanapie. Ross kopie Rachel w tyłek.]

RACHEL: Hey.

ROSS: Hey.

[Ross znów ją kopie.]

RACHEL: Hey, przestań.

ROSS: Hey ???

RACHEL: Co ???

ROSS: Mogę cię o coś spytać ???

RACHEL: Jasne.

ROSS: Niee.

RACHEL: Co ??? No mów.

ROSS: OK, jak długo chodziłaś z facetem zanim doszło do...sexu ???

RACHEL: Co ??? Czy wy... Czy ty i Julie nie...,czy ty i..., nie uprawiacie sexu ???

ROSS: Technicznie, huh, nie.

RACHEL: Wow. Czy to dlatego, że jest zimna w łóżku ??? Albo rządzi się i czujesz się jak w szkole ???

ROSS: Nie, nie, jest cudowna. Nie mówię, że nic nie robimy. Znaczy się, uh, uh, my, my robimy różne inne rzeczy jak...

RACHEL: Nie, nie, nie, nie, nie muszę znać szczegółów.

ROSS: To chyba przeze mnie. Byłem tylko z jedną kobietą, która okazała się lesbijką i czuję się trochę onieśmielony. Chyba myślisz, że jestem dziwny.

RACHEL: Nie, nie, nie, wiesz co myślę ???

ROSS: Co ???

RACHEL: Myślę, że to jest sexy.

ROSS: Sexy ???

RACHEL: Pozwól, że ci coś powiem. Jako kobieta uważam, że nie ma nic bardziej sexy niż mężczyzna, który nie chce uprawiać sexu.

ROSS: Poważnie ???

RACHEL: Jasne. Wiesz co ja bym zrobiła ???

ROSS: Co ???

RACHEL: Poczekała bym.

ROSS: Poczekała byś ???

RACHEL: Tak, bezwzględnie. Powinieneś czekać, czekać...a potem jeszcze trochę.

ROSS: Na prawdę ???

RACHEL: Tak, bez względu na to jak by tego chciała, błagała na kolanach, mówiła, że pójdzie z innym. Wtedy znaczy, że to działa.

ROSS: I kobiety na prawdę tego chcą ???

RACHEL: Bardziej niż biżuterii. [Rachel odchodzi, niesamowicie dumna z siebie]

[Scena: Madison Square Garden. Przebieralnia Duncan'a.]

PHOEBE: Cześć.

DUNCAN: Phoebe!

PHOEBE: Ta-da.

DUNCAN: Hey.

PHOEBE: Cześć.

DUNCAN: Ahh, wyglądasz super.

PHOEBE: naprawdę ??? Dziękuję. Ty też.

DUNCAN: Dzięki.

PHOEBE: Tak świecąco. Więc, wow, to wspaniałe, huh. Główna atrakcja. Pamiętam jak byłeś tylko Królem Piętaszkiem w rewii Rogera.

DUNCAN: Zawsze mówiłaś, że mi się uda.

PHOEBE: Tak, czasem aż sama się tego boję. Wooo.

DUNCAN: Tęskniłem. [przytulają się] Pójdę się przebrać.

PHOEBE: OK. [Nie puszcza go.]

DUNCAN: Um, teraz.

PHOEBE: Oh, dobra, OK. Ole.

DUNCAN: Co ???

PHOEBE: Um, drzwi. [Duncan wychodzi] Ole, ha ha ha.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Ross i Julie przygotowują stół.]

ROSS: Julie, możesz to potrzymać, dzięki. [Podaje jej miskę i całuje ją.]

[Chandler, Monica, Joey, i Rachel wchodzą. Ross i Julie nie zauważają tego.]

CHANDLER: Uh, Julie.

JULIE: Tak ???

CHANDLER: Przepraszam, miałaś paleontologa na twarzy. Ale już odleciał.

ROSS: Cześć wszystkim.

ALL: Cze.

ROSS: [odpycha Rachel na stronę] Chciałem ci podziękować za radę.

RACHEL: Nie ma sprawy. Będziesz więc czekał ???

ROSS: Zamierzałem, ale po tym jak rozmawiałem z tobą, mówiłem z Joey'm.

RACHEL: No i co ci powiedział ???

ROSS: Ogólnie...żebym wziął się w garść i poszedł na całość. Przemyślałem twoją radę, potem jego radę i wyszło na to, że jego sposobem jeszcze dzisiaj czeka mnie sex.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Po kolacji. Chandler wchodzi.]

CHANDLER: A cóż to jest w mojej kieszeni ??? Pornos Joey'ego.

ROSS: Włączaj.

JOEY: Mnie to nie przeszkadza, jeśli jesteś w stanie oglądać film z ludźmi pełnych sutków. [Chandler wkłada kasetę...]

RACHEL: Świetnie, ludzie uprawiający sex, tego mi było trzeba.

ROSS: Coś nie tak ???

RACHEL: No więc...takie filmy są obraźliwe, poniżające dla kobiet i samic. Światło zawsze nieodpowiednie, a ...Monika pomóż mi.

MONICA: Chcę zobaczyć Joey'ego!

[video zaczyna pokazywać film z typową muzyczką]

JULIE: Będzie jakaś fabuła, czy od razu zaczną...nieważne.

CHANDLER: OK, czekajcie. To najbardziej szalony test na maszynistkę jaki kiedykolwiek widziałem.

MONICA: Powinna dostać tę robotę.

ROSS: Jak dla mnie to na razie tylko on coś robi.

JOEY: Shh, OK, teraz ja, teraz ja. Wchodzę naprawić kopiarkę, nie mogę podejść, myślę co zrobić, ...więc postanawiam popatrzyć na sex. A teraz mówię...czekajcie...to moja kwestia, [Joey z telewizora] możecie uszkodzić podajnik papieru.

CHANDLER: Niezła robota stary.

JOEY: Dzięki. Czekaj, czekaj, zaraz znów będę. Zasłania mnie tyłek tego faceta. Teraz jestem, Teraz jestem, Teraz jestem, Teraz jestem, Teraz jestem...

[Scena: Madison Square Garden, Przebieralnia Duncan'a. Phoebe poprawia włosy, Duncan wchodzi]
PHOEBE: Więc...byłeś u mnie wczoraj. O co chodziło ???

DUNCAN: A tak, no więc, potrzebuję rozwodu.

PHOEBE: Ohh...dobrze. Dlaczego ???

DUNCAN: Umm, chcę się znów ożenić.

PHOEBE: Co ???

DUNCAN: Boże. Nie wiem jak mam ci to powiedzieć. Jestem hetero.

PHOEBE: Huuh.

DUNCAN: Tak wiem.

PHOEBE: Nie rozumiem, jak możesz być normalny ??? Znaczy się jesteś taki mądry, zabawny, urządzasz takie fajne imprezy.

DUNCAN: Wiem, ciągle sobie to powtarzałem, ale nie można się wciąż okłamywać.

PHOEBE: Więc od jak dawna wiesz ???

DUNCAN: W jakimś stopniu od zawsze. Tylko myślałem, że mam być inny, no wiesz, jeżdżę na łyżwach, koledzy są gejami, chciałem się dopasować.

PHOEBE: Więc masz kogoś...kobietę ???

DUNCAN: Ma na imię Debra.

PHOEBE: Oh. To jest twoja pierwsza kobieta ???

DUNCAN: No więc, nigdy ci tego nie mówiłem, ale parę razy w college'u się upiłem i poszedłem do normalnego baru i budziłem się u boku kobiety. Ale wmawiałem sobie, że to alkohol, a w college'u każdy eksperymentuje.

PHOEBE: Jasne.

DUNCAN: Ale teraz wiem, że nie mam wyboru i taki się urodziłem.

PHOEBE: Nie wiem co powiedzieć. Po 6 latach małżeństwa wydaje się, że znamy partnera, a on nagle mówi "Nie jestem gejem!".

DUNCAN: Jestem ciągle sobą.

PHOEBE: Czemu nie doszedłeś do tego jakieś 6 lat temu ???

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Wszyscy siedzą w pokoju. Monika wychodzi z WC.]

MONICA: Tam nadal dziwnie pachnie.

JULIE: Oszczędziliśmy na rozmowie.

CHANDLER: Słuchajcie, było super, ale ja już padam.

JOEY: Ja też. Powinniśmy iść.

RACHEL: Nie, nie, znaczy się, jest dopiero wpół do 12. Porozmawiajmy, ostatnio w ogóle nie rozmawiamy.

MONICA: Rachel, tylko to robimy.

RACHEL: My może tak, ale co z Julie ???

JULIE: Co z Julie ???

RACHEL: Jesteś z nami od 2 miesięcy, a tak naprawdę cię nie znamy. Kim jest Julie ??? Co lubi, czego nie ??? Chcemy usłyszeć wszystko.

JULIE: To może trochę zająć.

RACHEL: No to co. Każdy z nas chętnie pozna Julie.

CHANDLER: Ja chętnie.

JOEY: Mam czas.

MONICA: Rach, ja już ją znam, mogę iść ??? [Rachel patrzy na nią z wrogą miną] W porządku.

RACHEL: OK Julie, zacznijmy więc od dzieciństwa, jak wyglądało ???

JULIE: No więc, w skrócie...

RACHEL: Nah, uh, uh, uh, uh.

[Scena: Madison Square Garden, przebieralnia Duncan'a. Phoebe podpisuje rozwód.]

PHOEBE: No to, um, powiedziałeś już rodzicom ???

DUNCAN: Nie, będzie dobrze, zrozumieją to, mój brat jest normalny, więc...

PHOEBE: [podaje mu papiery] Masz. Wiesz co, jeszcze tylko jedno pytanie, um, gdybyś doszedł do tego wcześniej, a ja, um, była bym w pobliżu, to myślisz, że to ja została bym...nie, um, przepraszam, nie mów, żadna odpowiedź nie poprawi mi humoru.

DUNCAN: Kocham cię Phoebe. [przytulają się i całują]

PHOEBE: Więc twój brat jest normalny co ??? Poważnie.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Julie opowiada o sobie.]

JULIE: W drugiej klasie moją nauczycielką była pani Thomas, a w pierwszej pani Cobb.

RAHCEL: Pani...pani...Gobb ???

JULIE: Nie Cobb, jak sałatka.

RACHEL: Teraz, co dokładnie się do niej dodaje ???

CHANDLER: Idę do domu.

RACHEL: Co ???

[Na korytarzu, Chandler, Joey, i Monica wychodzą]

JOEY: Ale ta Julie ma gadanie, huh???

ROSS: Dobranoc.

RACHEL: Całkiem późno już, chyba nie planujesz...

ROSS: Oh, nie, nie, planuję!

RACHEL: Denerwujesz się ???

ROSS: Um, nie, już kiedyś to robiłem.

RACHEL: Uh, OK, znaczy się, jak się do tego zabierzesz ??? Zamierzasz pierw porozmawiać, czy uderzysz od razu ???

ROSS: Sam nie wiem, zobaczę co będzie.

RAHCEL: OK, powodzenia.

ROSS: Wha, uhh, co ???

RACHEL: Nic, to twój pierwszy raz z nią, a jeśli pierwszy dobrze nie wyjdzie, to ciężko potem z tego wybrnąć.

ROSS: OK, teraz się denerwuję.

RACHEL: Może powinieneś to odłożyć ???

ROSS: Nie, nie, nie chcę tego odkładać, przez ostatni rok byłem taki przygnębiony, a teraz wreszcie jestem szczęśliwy. Na prawdę. Po prostu nie chcę tego zepsuć.

RACHEL: Wiem, przepraszam.

ROSS: Co, to nie twoja wina.

RACHEL: Może wcale nie musi być ciężko. Może miałeś rację z tą całą spontanicznością. Kobiety na prawdę tak lubią.

ROSS: N prawdę ???

RACHEL: Tak, gdybym to była ja, chciała bym, żebyś mnie złapał znienacka w takim cudownym pocałunku, z początku delikatnie, potem może odgarnął byś mi włosy, spojrzał głęboko w oczy, chcąc przekazać mi to, jakby miało się zaraz stać coś wspaniałego, a potem przyciągnął byś mnie do siebie blisko, tak, żebym oparła się o ciebie, wtedy zrobiło by się wilgotno i rozkosznie i wtedy by się stało.

ROSS: [zasłuchał się w jej słowach] Uh-huh. Ohh. . . Dzięki Rach, dobranoc. [wraca do mieszkania]

RACHEL: Ohh, Boże.

Końcowe napisy


[Scena: Następnego dnia na ulicy. Ross tańczy, a Singing in the Rain gra. Dwie staruszki siedzą sobie na ławce.]

ROSS: Dzień dobry.

STARUSZKA: Ktoś tu wczoraj zaliczył.

ROSS: Dwa razy.

KONIEC