PHOEBE: Ok, więc tak to mniej więcej było: Ross kocha się w Rachel od zawsze, ale za każdym razem jak próbował jej to powiedzieć to coś mu przeszkadzało: Koty, Włosi, no a Chandler powiedział mu żeby w ogóle o niej zapomniał. Ale kiedy Ross wyjechał do Chin Chandler wygadał się że Ross kocha Rachel, a ona wtedy "Boże!". Pojechała po niego na lotnisko, ale nie wiedziała jednak, ze Ross przyleciał z inna. No to już mniej więcej wszystko co musicie wiedzieć. No ale dość o nas! Co u Was ???
{Intro}RACHEL: O mój Boże! O mój Boże! Przepraszam. To pilne! Przepraszam!
ROSS: Rache!
RACHEL: Oh, tu jesteś! Cze! Oh, więc, jak było w Chinach ???
ROSS: Wspaniale! Co ci się stało???
RACHEL: Co ???
ROSS: Ty krwawisz.
RACHEL: Tak ??? Oh, faktycznie. No ale dosyć o mnie panie wracający z Orientu. Chcę usłyszeć wszystko!
ROSS: Od czego by tu zacząć ??? To jest Julie. Julie, to Rachel.
RACHEL: A to..., to nie jest dla ciebie. To dla ciebie. Witamy w naszym kraju.
JULIE: Dziękuję. Jestem z Nowego Yorku.
RACHEL: Ok, nie ma sprawy. Użyję ich jako plastra. Ok...idziesz po bagaż ???
{Mieszkanie Moniki i Rachel}
MONICA: Mówię wam. Pojechała na lotnisko i zacznie z Rossem.
PHOEBE: Mój Boże. Potężna sprawa. Nawet większa. To jest jak...zaraz, co jest większe od potężnego ???
JOEY: Um, to ???
PHOEBE: Tak.
MONICA: Hej, obcieliście włosy ???
CHANDLER: Tak, tak, wszystko dzięki Vidal Buffay.
PHOEBE: Jest tak jak mówią, jeśli wy nie wyglądacie dobrze, to my też nie. Uwielbiam ten głos.
RACHEL: Lotnisko, lotnisko. Ross, nie sam, Julie, trzymają się za ręce. Skurcz, skurcz!
CHANDLER: Ok, myślę że ona próbuje nam coś powiedzieć. Szybko, szukajcie czasowników.
RACHEL: Ty, ty, mówiłeś, że mnie lubi! Ty, ty guzdrało!
ROSS: Nie szkodzi. Przynieśliśmy bagaże. Cześć. Julie, to moja siostra Monika, to Chandler, Joey. Wszyscy, to jest Julie.
JULIE: Cześć, udawajcie, że mnie nie ma. Poczuję się dużo lepiej jak już odpocznę po 20-godzinnej podróży samolotem i taksówką.
ROSS: I autobusem.
JULIE: O mój Boże.
ROSS: Musicie tego posłuchać.
JULIE: Jesteśmy w autobusie, miał co najmniej 200 lat, no i ten facet...
RACHEL: A kura narobiła jej na nogę. Oh, przepraszam!. Zepsułam zakończenie ??? Oh! To dlatego, że słuchałam tego w taksówce i teraz ciągle o tym myślę.
MONICA: To niesamowite. Znaczy się, jak to się stało ???
JULIE: Więc, Ross i ja chodziliśmy razem do ogólniaka.
ROSS: I nie widzieliśmy się od tamtej pory. Wylądowałem w Chinach, i zgadnijcie kto kierował tamtejszymi wykopami.
RACHEL: Julie! Julie, czyż to nie wspaniałe ??? Tak jakby ktoś kopnął cię w jaja i napluł w twarz! super nie ???
MONICA: To tylko takie wyrażenie.
ROSS: Tak, ale my chcieliśmy tylko się przywitać i szybko jedziemy do dziecka.
JULIE: No a potem musimy się coś przespać.
ROSS: No na moim zegarku jest właściwie jutro 6:00 wieczór.
CHANDLER: Czekaj!, nie mów co się stanie, bo lubimy niespodzianki.
{Central Perk}
ROSS: Hey, Rache, dostanę kawy ???
RACHEL: Jasne.
ROSS: Dzięki.
CHANDLER: Hey, Rache, a ja...
RACHEL: Rozmawiałeś z nim ???
CHANDLER: Jeszcze nie.
RACHEL: No to... nie.
CHANDLER: Co tam się do cholery stało w tych Chinach? Znaczy się jak wyjeżdżałeś byłeś całkowicie zakochany w...no wiesz.
ROSS: Wiem, wiem, ale gdzieś w głębi jakiś cichy głosik wołał: "Nic z tego nie będzie!" I wiesz czyj to był głos ???
CHANDLER: Boga ???
ROSS: To byłeś ty, koleś.
CHANDLER: Może to Bóg mnie naśladował ???
ROSS: Słuchaj, miałeś rację. Widzi we mnie tylko przyjaciela, to wszystko. Ale potem poznałem Julie i wiesz co ??? Świetnie się rozumiemy. No ale nigdy bym się nie zdecydował gdyby nie ty.
CHANDLER: Aaa... No to mi wisisz!
RACHEL: Twoja lemoniada.
ROSS: Nie zamawiałem.
RACHEL: Oh. To lepiej odnieś bo ci policzą.
ROSS: Ale...
RACHEL: Idź, idź, idź! No, czego się dowiedziałeś?
CHANDLER: Powiedział, powiedział, że...świetnie się rozumieją. Przykro mi. ALE!, jak zwrócisz uwagę na tłusty druk to zobaczysz, że podjął tą decyzję całkowicie samodzielnie, bez niczyjej pomocy!
RACHEL: Jaki tłusty druk ???
CHANDLER: Musisz chcieć go zobaczyć!
{Mieszkanie Moniki i Rachel}
ROSS: Jak na ironię tych gości zawsze wybierali ostatnich.
MONICA: Phoebes, wiesz co myślę ???
PHOEBE: Oh, ok. Tak dawno się nie kochałaś i pytasz się czy nic się nie zmieniło ???
MONICA: Nie, chociaż teraz...
PHOEBE: Ok, więc o czy myślałaś?
MONICA: Umm, myślałam, że skoro tak dobrze obcięłaś chłopaków to może obetniesz mnie ???
PHOEBE: Oh. Nie.
MONICA: Czemu?
PHOEBE: Bo jestem bardzo wrażliwa i mam do bólu uporządkowane życie.
MONICA: Nie prawda.
PHOEBE: Wiem że nie, ale ty tak!. Chciałam ci oszczędzić nerwów.
{dzwoni telefon}
JOEY: Halo? Oh, cześć. Poczekaj chwilę. Ross, to Julie.
ROSS: Halo? Cześć.
CHANDLER: Cze. Zna ktoś dobrego krawca ???
JOEY: Chcesz przerobić ubrania ???
CHANDLER: Nie, nie, potrzebuję tylko kogoś kto pobazgrał by po mnie kredą.
JOEY: Czemu nie pójdziesz do Frankiego ??? Moja rodzina chodziła do niego od zawsze. Uszył mi pierwszy garnitur kiedy miałem 15 lat. Nie czekaj...16. Nie, przepraszam 15. Ok, kiedy był 1990?
CHANDLER: Ok, musisz przestać ruszać głową jak czujesz drgania!
ROSS: Ok, ok, skarbie, Zobaczymy się później. Ok, cześć. Co? Oh, to takie słodkie. Nie, nie, ok, ty odłóż. Ok, ok, raz, dwa, trzy. Heh...ty też nie odłożyłaś. Ok, nie, nie, ty odłóż. Ty, ty, t...
RACHEL: Oh przepraszam, myślałam, że mówiłeś do mnie.
ROSS: Rachel! Oddzwonie do niej.
RACHEL: Ok, ok, ok. Jak to się stało? Jak to się stało? Jeszcze tydzień temu...dwa, nic się ze mną nie działo. Ross był dla mnie po prostu Rossem. A teraz...teraz jest wspaniałym facetem, którego nie mogę mieć.
MONICA: Kochanie, ja tez chciałam żebyście byli razem.
RACHEL: Wiem. Muszę się z tym pogodzić, muszę się z tym pogodzić. Muszę stąd wyjść!
CHANDLER: Ok, nieważne co powiecie, ale coś ją wkurza.
JOEY: Wiesz co...chyba miałem wtedy 16.
MONICA: Proszę, tylko troszkę z tyłu.
PHOEBE: Ciągle jestem na "nie".
RACHEL: Uh, dzień dobry. Moglibyście na chwilę zamknąć oczy ???
JOEY: Nie nie nie nie nie, znów się na to nie nabiorę!
PHOEBE: Co się dzieje ???
RACHEL: Umm...zrobiłam wczoraj coś głupiego.
CHANDLER: Co zrobiłaś ???
PAOLO: Bon giorno tutti!
PHOEBE: Ewww!
RACHEL: Ok, Paulo, ubieraj się i idź sobie, ok, cześć.
MONICA: Rachel, jak to się stało?
RACHEL: Nie wiem, chyba po prostu wpadłam gdzieś na niego.
PHOEBE: Gdzie ???
RACHEL: U niego w mieszkaniu.
JOEY: Czekaj, czekaj. Rzuciłaś go przecież bo przystawiał się do Phoebe!
RACHEL: Wiem, wiem...jestem żałosna.
MONICA: Kotku, nie jesteś żałosna tylko smutna.
CHANDLER: Ludzie robią różne głupie rzeczy kiedy są w dołku.
MONICA: Mój Boże, gdybym dostawała piątaka za każdego faceta, którego żałuje...no ale pomówmy o twojej strasznej pomyłce.
ROSS: Cze. Przepraszamy za spóźnienie, ale byliśmy...dotykanie też było.
PHOEBE: Hey, hey Ross.
ROSS: Hey, Paulo. Co ty tu robisz?
PAOLO: Robię Rachel.
ROSS: Więc, uh, on wrócił.
RACHEL: Taak, wrócił. Jakiś problem ???
ROSS: Nie, żaden problem.
RACHEL: No to się cieszę.
PHOEBE: Ok, będziesz musiał tylko postarać się nie dotykać mojego tyłka.
CHANDLER: No więc, pomimo pysznych bułeczek i ciężkiego powietrza muszę iść przerobić spodnie.
JOEY: Hey, Chandler, jak zobaczysz Frankiego to powiedz mu, że Joey go pozdrawia. Będzie wiedział co to znaczy.
CHANDLER: Myślisz że będzie w stanie złamać ten szyfr ???
MONICA: Wiecie to zabawne, ostatnim razem jak Paulo tu był, miałam o wiele lepsze włosy.
PHOEBE: W porządku. Ok, ale, ale musisz mmi obiecać, że nie będziesz taka drobiazgowa i Monikowa.
MONICA: Przyrzekam.
PHOEBE: Dobra. Niektóre z was zetnę, a niektóre zostawię, ale przyrzekam, że nic nie poczujecie.
{Pokój Moniki}
PHOEBE: No nie, to koniec, wycofuję się.
MONICA: Co? Przecież nic nie mówiłam.
PHOEBE: No tak, ale to nie jest ufna mina. Ta mina jest nie ufna.
MONICA: Przepraszam. przepraszam, Phoebe. To dlatego, że są troszkę krótsze niż się umawiałyśmy.
PHOEBE: Wyluzuj się? Wiem co robię. Są dokładnie takie jakie nosił .
MONICA: Kto ???
PHOEBE: Demi Moore.
MONICA: Demi Moore to nie on.
PHOEBE: No...to był on jak grał Arthura w "Ten".
MONICA: To Dudley Moore. Mówiłam, że chcę wyglądać jak Demi Moore.
PHOEBE: Oh, oh, oh o mój Boże!
MONICA: O mój Boże!
PHOEBE: Przepraszam, przepraszam. A która to Demi Moore ???
MONICA: Aktorka, która grała w "Disclosure", "Niemoralnej Propozycji" i "Duchu".
PHOEBE: Oh, ona to ma wspaniałe włosy.
MONICA: WIEM!
{zakład krawiecki Frankiego}
FRANKIE: Na ile chcesz mankiety?
CHANDLER: Przynajmniej na tyle co spodnie.
FRANKIE: Właśnie zrozumiałem. Ok, teraz robimy szef.
{Mieszkanie Moniki i Rachel}
RACHEL: Jak ona się czuje ???
PHOEBE: Za wcześnie by to powiedzieć. Odpoczywa, co myślę, że jest dobrym znakiem.
ROSS: A jak włosy ???
PHOEBE: Nie będę kłamać, Ross, nie wyglądają zbyt dobrze. Założyłam spinkę, która ma powstrzymać kręcenie.
JOEY: Możemy ją zobaczyć ???
PHOEBE: Umm...twoje włosy wyglądają zbyt dobrze, to mogło by ja przygnębić. Ross, ty możesz wejść.
JOEY: A jak ty się czujesz ???
RACHEL: W porządku.
JOEY: Ooh, aż tak źle, huh? Wyczuwam kiedy kobiety czują się źle. To jeden z moich darów.
RACHEL: Kiedy zobaczyłam go wysiadającego z samolotu z inna nią, to myślałam, że spadłam na dno. Ale teraz czuję jakby pod dnem było jeszcze 20 metrów ścieków i dopiero potem ja na dnie.
JOEY: Musisz powiedzieć Rossowi co do niego czujesz.
RACHEL: Daj spokój. Jak mam mu to powiedzieć ??? A co z Julie ???
JOEY: A co ma być z nią ??? Chodzą z sobą dopiero od 2 tygodni. Ross kocha cię od 10 lat.
RACHEL: Sama nie wiem.
JOEY: Posłuchaj, Rache, Rache, Bywałem z wieloma kobietami. Właściwie to z wieloma cudzymi kobietami. Chodzi mi o to, że nigdy nie czułem do nich tego co Ross do ciebie.
CHANDLER: Ty, pieszczoch. Możemy pogadać? Twój krawiec to bardzo niegrzeczny pan!
JOEY: Franki? O czym ty mówisz ???
ROSS: Hey, co jest ???
CHANDLER: Krawiec Joego...wykorzystał mnie!
ROSS: Co ???
JOEY: Niemożliwe. Chodziłem do tego faceta przez 12 lat.
CHANDLER: Powiedział, że będzie mi robił szef, pojechał ręką do góry a potem...!
ROSS: co ???
CHANDLER: Dotykał mnie!
JOEY: No bo tak właśnie robią spodnie! Pierw jadą do góry jedną stroną, przerzucają, a potem robią tył. Co ? Ross, Ross mógłbyś mu powiedzieć, że tak właśnie robią spodnie ???
ROSS: Tak, tak dokładnie. W WIĘZIENIU! Co się z tobą dzieje ???
JOEY: Co ??? Nie ??? O mój Boże.
MONICA: Nawet Mary Tyler Moore wyglądała by w tym lepiej.
ROSS: Mnie się podoba. Naprawdę...strzał w 10.
MONICA: Dzięki. Moje włosy są rozbawione.
CHANDLER: Wyluzuj Mon, przecież mogło być gorzej. Mogła byś wyglądać jak księżyc nad Nowym Yorkiem. Wiem, że to szalone ale to prawda.
PHOEBE: Dziękuję.
ROSS: Ja muszę lecieć. Cześć Rachel.
RACHEL: Czekaj...już idziesz ???
ROSS: Tak, dlatego mówiłem "cześć"!
JOEY: Hey, a kiedy doktor bada przepuklinę...???
CHANDLER: Wtedy ok.
ROSS: O co chodzi ???
RACHEL: Więc...po pierwsze chciałam powiedzieć, że Paolo i ja nie jesteśmy znów razem. To było głupie i jakbym mogła cofnąć czas to bym tego nie zrobiła. Po drugie,...co ???
ROSS: Ok. Zanim coś powiesz, muszę wiedzieć, czy to jest jeden z tych numerów kiedy ty zrywasz z facetem, ja mówię ci co o tym myślę, potem ty do niego wracasz, a jak wychodzę na kompletnego idiotę ???
RACHEL: Nie.
ROSS: W takim razie myślę, że ten gość to wielka świnia. Nienawidzę go. Fizycznie go nienawidzę. Zawsze tak było. Jesteś dla niego za dobra. Zasługujesz na kogoś lepszego, kogoś, kto cię doceni, kto dostrzeże jaka jesteś zabawna, słodka, wspaniała, miła i sexowna, kto co rano będzie sobie powtarzał "rany! jestem z Rachel!", kto będzie o ciebie dbał...tak jak ja o Julie. Coś jeszcze ???
RACHEL: Nie, myślę, że to wszystko.
JOEY: Przysięgam na Boga, tato. Tak się nie robi spodni!
{Końcowe napisy}
JULIE: Tak sobie myślałam...może je skrócić, no wiesz, jak u Andy McDowell ???
PHOEBE: Chcesz to zrobić teraz ???
JULIE: Świetnie!
PHOEBE: Ok, tym razem chcę się upewnić. Andy McDowell to ta z "Czterech wesel i pogrzebu", nie ???
RACHEL: Nie. Nie nie nie nie nie. To Rody McDowell. Andy McDowell to ta z "Planety Małp".
PHOEBE: Oh, właśnie. Ok, dzięki.
RACHEL: Nie ma za co.