Fałszywa Monika


Napisane przez: Adam Chase i Ira Ungerleider.
Przepisane przez: guineapig.
Tłumaczenie: Sito.


[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy przeglądają jakieś papiery.]

Joey: Jak ktoś mógł zdobyć numer twojej karty kredytowej ???

Monica: Nie mam pojęcia. Ale patrzcie ile wydał!

Rachel: Monica, uspokoisz się ??? Ludzie z banku powiedzieli, że zapłacisz tylko za rzeczy, które ty kupiłaś.

Monica: Wiem. To bezmyślne wydawanie.

Ross: Ale jak ktoś kradnie kartę kredytową, to na pewno nie planuje zakupów.

Chandler: Wow, co za czubek. Wydał $69.95 na mop'a.

Monica: To ja.

Phoebe: Oh! Ross, on znów to robi! [Pokazuje na lampę, która się trzęsie za kanapą]

Ross: Marcel, przestań targać lampą! Przestań targać! Marcel, wracaj tu...[Marcel biegnie do pokoju Rachel] wracaj, Marcel...

Rachel: Oh nie, nie do mojego pokoju! Załatwię go.

Monica: Ross, musisz zrobić coś z tym targaniem.

Ross: Co ??? To tylko taka faza.

Chandler: To samo mówiliśmy o Joey'u...

Ross: Uspokój się, ok ??? To nie takie wielkie rzeczy.

Rachel: [ze swojego pokoju] Przestań! Marcel! Zła małpa!

Ross: Co ???

Rachel: Powiedzmy, że moja lalka Ciekawy George nie jest już ciekawa.

Intro


[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Później tej nocy. Mon wciąż przegląda rachunki. Rachel wychodzi z pokoju]

Rachel: Oh, Monica. Wciąż przeglądasz te papiery.

Monica: Ta kobieta żyje moim życiem.

Rachel: Co ???

Monica: Ona żyje moim życiem i robi to lepiej niż ja! Patrz na to, spójrz. Kupuje bilety na sztuki, które chciałam zobaczyć. Kupuje ubrania w sklepach do których wstydzę się wchodzić. Wydała 300 dolarów na przybory malarskie.

Rachel: Nie jesteś artystką.

Monica: Tak, mogła bym być jakbym miała przybory! Ja mogła bym robić wszystkie te rzeczy. Ale nie robię.

Rachel: Oh, Monica, daj spokój, robisz wiele fajnych rzeczy.

Monica: Oh tak ??? Dobra, porównajmy, dobrze.

Rachel: [ziewa] Oh, jest już tak późno...

Monica: Jeżdżę konno w parku ??? Chodzę na popołudniowe zajęcia ???

Rachel: [ziewa] Nieeee...

Monica: To niesprawiedliwe! Ona ma wszystko czego ja chcę i nie ma mojej matki.

[Scena: Central Perk. Joey i Chandler rozmawiają o teatralnych nazwiskach.]

Chandler: A może Joey... Pepponi ???

Joey: Nie, za bardzo etniczne. Moja agentka powiedziała mi, że muszę mieć bardziej neutralne nazwisko.

Chandler: Joey... Szwajcar ???

[Kelnerka przynosi kawę]

Joey: Na dodatek, wiesz, wydaje mi się, że powinno być Joe. No wiesz, Joey sprawia, że wyglądam na malutkiego. [Kelnerka patrzy na niego] Ale nie jestem.

Chandler: Joe...Joe...Joe...Stalin ???

Joey: Stalin...Stalin...czy ja znam to nazwisko ??? Brzmi znajomo.

Chandler: Mnie nic nie mówi...

Joey: [zapisuje] Joe Stalin. wiesz, całkiem niezłe.

Chandler: A może spróbuj Joseph.

[Joey wyraźnie myśli: "oczywiście" i zapisuje.]

Joey: Joseph Stalin. Od razu wpada w ucho!

Chandler: Oh tak! "Żegnaj, żegnaj ptaszku", w roli głównej Joseph Stalin. Joseph Stalin w "Skrzypku na dachu".

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Mon tam jest jak wchodzą Phoebe i Rachel]

Rachel: Hey.

Phoebe: Hey.

Monica: Cześć. [przez telefon] Cześć, uh, tak, tu Monica Geller. Um, zdaje się, że chodzę do was na zajęcia popołudniowe i ciekawa byłam jakie.

Phoebe: Co ty robisz ???

Monica: [ucisza ją] Dobrze, świetnie. Dziękuję. [rozłącza się] Idę na lekcję stepowania.

Rachel: Co, zamierzasz tańczyć z tą kobietą, która ukradła ci kartę ???

Monica: Ta kobieta ma moje życie i chciałam zobaczyć kim ona jest.

Rachel: To idź na pocztę! Na pewno mają jej zdjęcie! ...Dobra, Monica, wiesz co kochanie, gubisz się trochę! Poważnie, to już naprawdę staje się dziwną obsesją.

Phoebe: To szaleństwo. Szaleństwo, mówie ci, NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, MONICA, NIE RÓB TEGO!! ...Dziękuję.

[Scena: Lekcje stepowania. Dziewczyny stoją w drzwiach.]

Monica: Co myślicie ???

Phoebe: Wiele rzeczy.

[Wchodzą i siadają na ławce]

Rachel: Myślicie, że która to ???

[Wychodzi nauczycielka]

Nauczycielka: W czym mogę pomóc ???

Monica: Oh, nie dzięki, tylko się przyglądamy.

Nauczycielka: Na tych lekcjach się nie patrzy. Tu się tańczy. wole buty są tam.

Rachel: Co ona ma na myśli ???

Phoebe: Chyba chce [pokazuje] 'Tu się tańczy'. Oh, chodźcie. [Wkładają buty]

Monica: Dobra, widzicie kogoś kto mógłby być mną ???

Nauczycielka: [do grupy] Ludzie! Poprzednim razem zostały puste pudełka po jogurcie. Nie to się już nie powtórzy!

Rachel: Ona mogła by być tobą.

[Zaczyna grać muzyka]

Nauczycielka: Zaczynamy. 5, 6, 5, 6, 7 i...

[Wszyscy zaczynają zgodnie tańczyć. Monica zaczyna się plątać.]

Monica: Dobra, nie nadążam!

Phoebe: [tańczys woim stylem] Mnie idzie doskonale!

Monica: Czułyście kiedyś jakbyście tracili poczucie rytmu ???

[Rachel pojawia się tańcząc, idealnie równo z resztą grupy]

Rachel: Co ??? Trzeba tylko stukać tak jak oni.

Nauczycielka: dobra, teraz wszyscy dobierają się w pary.

[Dziewczyny nie są pewne jak się dobrać. Phoebe rozwiązuje to.]

Phoebe: Dobra. (wyliczanka) "I, my, dead, mother, says, you, are, it." Jestem z Rachel.

Monica: Świetnie. Znów zaczyna się koszmar ze szkoły.

Phoebe i Rachel: Aww.

Nauczycielka: Nie szkodzi, możesz podejść tu i zatańczysz ze mną.

Monica: Może po prostu się rozbiorę i przeżyję koszmar.

[Powoli zaczyna iść do nauczycielki. Ona łapie ją za rękę i przyciąga do siebie. Nagle wpada jakaś kobieta.]

Kobieta: Już jestem, jestem. Przepraszam za spóźnienie, dobra, już. Kim jest ta nowa spięta dziewczyna ???

Nauczycielka: To twoja partnerka.

Kobieta: Cześć. Jestem Monica.

Monica: Oh. Monica! ...Cześć. A ja Mo- ...nana.

Kobieta [Fałszywa Monica]: Monana ???

Monica: Tak. To holenderskie imię.

Fałszywa Monica: Żartujesz! 3 lata spędziłam w Amsterdamie. [pyta ją coś po holendersku]

Monica: Um, Holenderka z Pensylvanii.

Nauczycielka: I tańczymy. 5, 6, 7, 8 i...

[Przeniesienie do Central Perk'u. Ross właśnie przyszedł]

Ross: [przygnębiony] Cześć.

Chandler i Joey: Hey.

Joey: Gdzie byłeś ???

Ross: U weterynarza.

Chandler: Ale nie musisz nosić jednej z tych wielkich plastikowych na szyi ???

Ross: Mówi, że targanie Marcel'a to nie faza. Najwyraźniej osiągnął dojrzałość płciową.

Joey: [do Chandlera] Hey! Prześcignął cię.

Ross: Powiedziała, że stanie się bardziej agresywny i drażliwy.

Chandler: Co to znaczy ???

Ross: Będę musiał go oddać.

[Scena: Central Perk. Przerwa. Chłopaki siedzą przybici jak "Trzy małpy"]

Joey: Nie wierzę, Ross. do dupy!

Chandler: Dopiero go dostałeś. Jak może już być dorosły ???

Ross: Wiem, wiem. Jednego dnia jest malutki, a zanim się obejrzysz, jest tym maleństwem, którego nie mogę odciągnąć od nogi.

Joey: Nie ma sposobu, żebyś go zatrzymał ???

Ross: Nie, nie. Weterynarz powiedziała, że jak będzie w miejscu, gdzie będzie miał dostęp do regularnych sesji... małpiej miłości, to nie stanie się wściekły. Będę musiał go oddać do zoo.

Joey: Jak wsadzić małpę do zoo ???

Chandler: Ja wiem! ...Nie, to z papieżem do Volkswagena.

Ross: Będziemy się starać o wiele. Oczywiście pierw pójdziemy do wielkiego, stanowego, wiecie jak to w, uh, San Diego... nie ??? Ale to może się nie udać bo jest spoza stanu. Uh, weterynarz zna jakieś w Miami, więc to jest możliwe.

Chandler: Tak, ale to jest ze 2 przecznice od plaży. To całkowicie imprezowe zoo.

[Wchodzą Phoebe, Monica i Rachel]

Phoebe: Hey. Znalazłyśmy ją, tą dziewczynę.

Chandler: Co ???

Joey: Dzwoniłyście na policję ???

Rachel: Nie. Zabrałyśmy ją na lunch.

Chandler: Ah. Sprawiedliwość mściciela.

Ross: Co ???! Oszalałyście ??? Ona cię okradła. Ona kradnie. Jest złodziejką.

Monica: Wiesz co ??? Po 10 minutach z nią, zapominasz o tym wszystkim. Jest zdumiewająca, ma ten niesamowity duch.

Ross: Tak, którego prawdopodobnie ukradła od przewodniczącej drużyny dopingującej.

Chandler: ...Zdejmijcie im czapki!

Phoebe: Papież w Volkswagenie! ...Uwielbiam ten dowcip.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Mon, Rach i fałszywa Monica tam sa.]

Rachel: Nie ma mowy. Nie mogłyście tego zrobić.

Fałszywa Monica: Monana była bardzo odważna.

Monica: To było takie dzikie. Powiedziałyśmy im, że jesteśmy gunnersenkami z pokoju 615. Wiedziałyśmy tylko, że całe 6 piętro zajmowali Boston Celtics!

Fałszywa Monica: Jak się tylko zorientowali, że jesteśmy niskie i mamy piersi...

Monica: ...Wywalili nas! Wyrzucono mnie z hotelu! Ja!

Rachel: Dalej Monana! Nie wy jedne spełniacie swoje marzenia. Ja nalewam kawę ludziom, których nie znam. Nie czekajcie. [wychodzi]

Fałszywa Monica: Oh, przy okazji, jutro pójdziemy na Broadaway.

Monica: Że co ???

Fałszywa Monica: Robią nabór aktorów do sztuki "Koty". Myślę, że pójdziemy tam, zaśpiewamy "Memories" i zrobimy z siebie kompletne idiotki. Co powiesz ???

Monica: Nie, nie, nie, nie, nie. Pomyśl o tym z kim tu siedzisz. Nie jestem taka jak ty. Nawet nie mogę stać przed całą stepującą grupą.

Fałszywa Monica: To pewnie dlatego, że masz amiszowskie korzenie.

Monica: Co ???

Fałszywa Monica: Jesteś Holenderką z Pensylvanii ???

Monica: Tak. ale mnie wygnali za kupno suszarki.

Fałszywa Monica: Kiedyś tez byłam taka jak ty. Jednego dnia zobaczyłam film, który odmienił moje życie. Widziałaś kiedyś "Stowarzyszenie umarłych poetów" ???

Monica: Uh-huh.

Fałszywa Monica: Ten film był tak niesamowicie... nudny. A ten koniec jak dzieciak się zabija bo nie zagra w sztuce ??? Co to było ???! Poczekał by z rok, odszedł z domu, sam stworzył by teatr. Wyszłam z kina i pomyślałam: 'to 2 godziny w życiu, których nigdy nie odzyskam'. To mnie wystraszyło bardziej niż wiele innych rzeczy, których do tej pory bałam się robić.

Monica: Wow. To zdecydowanie nie polecam Pani Doubtfire.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Później. Wszyscy oprócz Joey'a i Moniki tam są.]

Ross: [czyta list] Oh Boże. [do Marcel'a] Nie dostałeś się do Scranton. [do reszty] To było nasze rezerwowe zoo. Przyjmują tylko psy i krowy. Nie ??? Nie wiem dla kogo to jest trudniejsze, dla niego czy dla mnie.

Phoebe: Ja bym powiedziała, że dla krzesła.

Ross: Marcel! Marcel! Marcel, Nie! Dobry. Widzicie, jak można go nie chcieć ???

Rachel: Oh, ktoś go weźmie.

[Wchodzi Joey]

Joey: Wiedzieliście, że już jest jakiś Joseph Stalin ???

Chandler: Żartujesz.

Joey: Najwyraźniej to był jakiś rosyjski dyktator, który wyrzynał swoich ludzi. Myślisz, że wpadł byś na to!

Chandler: A wiesz, że tak.

Joey: Phoebe. Wymyśl mi jakieś przezwisko na scenę ???

Phoebe: ...Ognisty chłopak.

[Scena: Central Perk. Ross rozmawia z Dr. Baldhara. ]

Ross: A gdzie dokładnie jest to pańskie zoo ???

Dr. Baldhara: Właściwie to nie jest zoo, to może raczej bardziej jak miejsce na dzikie doświadczenia życiowe dla zwierząt. Zadam panu kilka pytań o Marcela, dobrze ???

Ross: Tak.

Dr. Baldhara: Często gryzie się z innymi zwierzętami ???

Ross: Nie, nie, jest bardzo potulny.

Dr. Baldhara: Nawet jakby był otoczony ???

Ross: Nie wiem. A co ???

Dr. Baldhara: Uh, a radzi sobie z drobnymi przedmiotami ???

Ross: Potrafi trzymać banana, jeżeli o to panu chodzi...

Dr. Baldhara: A młotek, albo mały nóż ???

Ross: A...a...a po co mu nóż ???

Dr. Baldhara: Jak stanie do walki z wielkim kotem, albo kimś z dżungli, nie bądźmy bezlitośni. Z gołymi rękami...to by było okrutne.

[Chandler i Joey wpadają z Marcel'em]

Chandler i Joey: Dostaliśmy się do San Diego.

Joey: Wróciliśmy ze spaceru...i...i zadzwonił telefon...

Chandler: Dostał się.

Ross: Dostał się! Oh, słyszałeś to, Marcel ??? San Diego. San Diego!

Dr. Baldhara: Popełniasz duży błąd. San Diego jest dobre, ale jak oddasz go mnie, wystawię go przeciw ślepemu królikowi i dam ci 20% z zysków.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel ściera kurze. Podchodzi do stolika, podnosi wszystkie pisma i gazety i ściera pod nimi, potem na "czysty" stół znów je kładzie. Monica wpada, widocznie pijana]

Monica: Yo- hooo!

Rachel: Gdzie ty do cholery byłaś ???

Monica: Monica i ja wbiłyśmy się na imprezę w ambasadzie.

Rachel: Jesteś pijana ???!

Monica: Nieeee! [Podchodzi bliżej i szepcze do ucha Rachel] Kłamię. Jestem bardzo pijana.

Rachel: Oh Boże, oh. Świetnie, Monica, wiesz co, mogłaś zadzwonić, siedzę tu i się martwię...

[Monica podchodzi do zlewu i pije wodę prosto z kranu]

Rachel: Monica ??? Monica!

Monica: Woda jest super!

Rachel: Tak, tak, jasne. Dobra, słuchaj, dzwonili z restauracji, chcieli wiedzieć, czy pojawisz się w pracy ???

Monica: Nie. Idę dziś do cyrku.

Rachel: Dobra Monica, co ty wyprawiasz ??? stracisz pracę! To cała nie ty!

Monica: Nie, to ja! Wiesz, Nie jestem taka, która poprawia poduszki i płaci rachunki zaraz jak tylko przyjdą! Wiesz, jak jestem z nią, jestem kimś jeszcze więcej. Jestem...jestem..jestem Monana!

[Dzwoni telefon. Rachel odbiera]

Rachel: Halo ??? Tak, jest, proszę poczekać. Monana, do ciebie, ludzie z banku.

Monica: Haloooo ??? Tak. O mój Boże. Dzięki.

Rachel: Co ???

Monica: Aresztowali Monikę.

[Scena: Areszt. Monica przyszła odwiedzić fałszywą Monicę.]

Monica: Cześć.

Fałszywa Monica: Hey.

Monica: Jak się czujesz ???

Fałszywa Monica: Nie tak źle. Na szczęście niebieski to mój ulubiony (wszyscy więźniowie są ubrani na niebiesko). Skąd wiedziałaś, że tu jestem ???

Monica: Bo... to ja testem Monica Geller. To moich kart używałaś.

Fałszywa Monica: Tego się nie spodziewałam.

Monica: Ale chcę, żebyś wiedziała, że to nie ja cię wydałam.

Fałszywa Monica: Oh. Dzięki.

Monica: Nie, tobie dziękuję! Tak wiele mi dałaś! Znaczy się, jakbyś nie była ze mną, nigdy nie zaśpiewała bym "Memories" w teatrze Wintergarden!

Fałszywa Monica: Właściwie to zdążyłaś zaśpiewać tylko: 'Memo...'.

Monica: Nie mogę w to uwierzyć, że tu jesteś. Co ja teraz z tobą zrobię ??? Kto będzie chodził ze mną na imprezki do ambasady ??? Z kim pójdę do cyrku ???

Fałszywa Monica: Monica, zaczęłam dzień sikając na oczach 25 innych kobiet, a ty się martwisz kto cię weźmie do cyrku ???

Monica: Cóz, nie... martwię, tylko... zastanawiam.

Fałszywa Monica: Nie ma nad czym, Monica. Wrócisz i będziesz taka sama jaka byłaś bo taka jesteś.

Monica: Nie koniecznie...

Fałszywa Monica: Tak koniecznie! Nie wiem co to, ale może przez to amiszowskie pochodzenie.

Monica: Um, nie jestem amiszką.

Fałszywa Monica: Tak ??? To czemu tak się zachowujesz ???

[Scena: Lekcje stepowania. Monica stoi przy drzwiach.]

Nauczycielka: Ty przy drzwiach. Wchodzisz albo wychodzisz ???

Monica: Wchodzę. [Przyłącza się do tańca. Wciąż jej nie idzie]

Nauczycielka: Ty z tyłu, tańczysz nie tak!

Monica: Tak, ale przynajmniej to robię!

[Scena: Lotnisko. Wszyscy oprócz Moniki żegnają Marcel'a.]

GŁOS MEGAFONU: To ostatnie wezwanie pasażerów lotu 67 do San Diego, bramka 42A.

Phoebe: Dobra. Żegnaj, mała małpko. Dobra, napisałam ci ten wiersz. Dobra, ale nie zjedz go zanim nie wejdziesz do samolotu.

Ross: Aww. Dziękuję ciociu Phoebe.

Phoebe: Oh!

Chandler: Dobra, cześć, mistrzu. wiem, że w San Diego będzie kupa panienek, ale pamiętaj, musisz się wiele nauczyć.

Joey: Nie wiem co powiedzieć, Ross. Uh, to w końcu małpa.

Ross: Powiedz to co czujesz.

Joey: Marcel, jestem głodny.

Ross: To było dobre.

Rachel: [Przyniosła misia Marcel'owi] Marcel, to dla ciebie. to coś do targania w samolocie.

Ross: Uh, jak nie macie nic przeciwko, chciałbym z nim pobyć przez chwilkę sam na sam.

Wszyscy: Oh, jasne. Oczywiście. [Wszyscy stoją bez ruchu aż dociera do nich o co mu chodzi]

Ross: Marcel, chodź, chodź. [siada, a Marcel wskakuje na krzesełko obok niego] to koniec kolego. Jest jeszcze kilka rzeczy, które chciałbym ci powiedzieć. Naprawdę będę tęsknił, nigdy o tobie nie zapomnę. Byłeś dla mnie kimś więcej niż tylko zwierzakiem, byłeś... [Marcel zeskakuje i złapał się kurczowo jego nogi] Dobra, Marcel, proszę, możesz zostawić w spokoju moją nogę ??? Możesz przestać na 2 minuty ???! Marcel, możesz...dobra, zabierzcie go. Po prostu go weźcie.

[Marcel wchodzi do klatki i jest odniesiony.]

Końcowe napisy


[ Scena: Jakiś teatr.]

Aktor: [Bardzo dramatycznie, i bardzo źle] Oh, gdybym tylko mógł być rękawiczką na tej ręce, tylko... dotykać policzków...

Reżyser #1: W porządku, dziękujemy.

Reżyser #2: Następny. [Joey wchodzi na scenę]

Joey: Cześć, uh, staram się o rolę Mercutio'a.

Reżyser #2: Nazwisko ???

Joey: Holden McGroin.
(groin - pachwina)
KONIEC