"Poker"


Napisane przez: Jeffrey Astrof i Mike Sikowitz. .
Przepisane przez: Dan Silverstein. Specjalne podziękowania dla: Nancy Brown.
Tłumaczenie: Sito.



[Wszyscy pomagają Rachel zaadresować koperty, w których napisała swój życiorys. Wszyscy nucą muzykę z filmy The Bridge on the River Kwai.]

Ross: Uh, Rach, kończą nam się kartki z życiorysami.

Monica: Naprawdę chcesz pracować w Popular Mechanics ???

Chandler: Jak będziesz pracować u tych mechaników, to oni są tacy, dla których możesz pracować.

Rachel: Hey, patrzcie, staram się o wszystko, OK ??? Nie mogę już być kelnerką, poważnie. Mam już dość nędznych napiwków i mam już dość wołania do mnie: "Przepraszam"...

Ross: Rach, poprawiłaś to ???

Rachel: Uh... tak, a co ???

Ross: Uh, nic, jestem pewny, że będą pod wrażeniem twojej doskonałej znajomości kompupera.

Rachel: [smutna] O mój Boże! Oh, myślicie, że tak jest na wszystkich ???

Joey: Oh nie, jestem pewny, że kserokopiarka coś musiała namieszać.

INTRO

[Scena: Central Perk. Ross i Chandler siedzą przy stoliku. Rachel pracuje. Monica i Phoebe wchodzą.]

Monica: Hey, chłopaki.

Chandler, Ross: Hey.

Rachel: Hey... Cześć, paniom... uh, podać coś ??? [do Moniki, po cichu]: Przyniosłaś pocztę ???

Monica: Mnóstwo odpowiedzi.

Rachel: [do Moniki]: Poważnie ??? [na głos]: Jasne, mamy jeszcze babeczki! [do Moniki]: OK, czytaj.

Phoebe: [czyta]: Droga pani Green, dziękujemy za zainteresowanie, niemniej jednak... oh... [mnie list]

Rachel: [na głos]: Mamy cynamon jabłkowy...

Monica: [czyta]: OK... Droga pani Green... Tak... Tak... Tak... Nie. [mnie list]

Phoebe: Wow!

Rachel: Co ???

Phoebe: [czyta]: Ogromny rachunek na Visa'ie!

Rachel: [zabiera jej rachunek] Dawaj to!

[Kamera przejeżdża do Chandlera i Ross'a przy stoliku.]

Chandler: Wiesz co, nie wierzę. Linda jest taka wspaniała! Czemu nie chcesz się z nią umówić jeszcze raz ???

Ross: Nie wiem.

Chandler: Wciąż chodzi o to całe: "Flinstonowie naprawdę mogli istnieć " ???

Ross: Nie, to nie to. Tylko...pragnę kogoś kto... kto zrobi coś dla mnie, wiesz ??? Kto przyprawi mnie o bicie serca, kto... kto uczyni mnie, uh... [słodko zaczyna patrzeć się na Rachel]

Chandler: ...całuśną zabawką przy przędzeniu ???

Ross: Co ???

Chandler: Czy mógłbyś pragnąć jej bardziej ???

Ross: Kogo ???

Chandler: [sarkastycznie] Dee, sarkastycznej siostry z Whats Happening.

Ross: Słuchaj, całkowicie, całkowicie z nią skończyłam, OK, ja tylko... [Rachel podchodzi, Ross kładzie głowę na stole]: Czeeeeść!

Rachel: Cześć! Co tam ???

Ross: W porządku, dobrze.

Rachel: OK. [odchodzi]

[Ross wciąż się na nią patrzy z głową na stole. Chandler wali go w łeb gazetą. Joey wchodzi, Ross i Chandler zaczynają się z niego śmiać.]

Joey: Zamknijcie się!

Chandler: My nie...nic nie mówiliśmy.

Phoebe: Co ???

Ross: Uhhhh... Joey popłakał się wczoraj.

Joey: Dzięki.

Chandler: [do dziewczyn] Gramy sobie w pokera, dobra...

Joey: Na trójce była czekolada. Wyglądała jak ósemka, nie ???

Ross: Oh, powinnyście go zobaczyć. "Patrz i płacz."

Chandler: I popłakał się.

Rachel: Jak to jest, że nigdy nie gracie w pokera z nami ???

Phoebe: Tak, o co chodzi ??? To tylko męska rozrywka ??? Sexistowskie podejście ??? W pokera mogą grać tylko faceci ???

Ross: Nie, kobiety tez mogą grać.

Phoebe: Oh, ok, to o co chodzi ??? To jakiś rodzaj... wiecie, jak, jak... no wiecie... dobra, o co chodzi ???

Chandler: Tak się jakoś ułożyło, że nie graliśmy z żadnymi kobietami.

Joey: Tak, nie znamy po prostu kobiet, które potrafią grać w pokera.

DZIEWCZYNY: Oh, tak, jasne.

Monica: Oh, proszę, tania wymówka!

Rachel: Tak.

Monica: Typowa męska odpowiedź.

Ross: Przepraszam, czy któraś z was wie jak grać ???

DZIEWCZYNY: Nie.

Rachel: Ale moglibyście nas nauczyć.

CHŁOPAKI: Nie.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Chłopaki uczą dziewczyny jak grac w pokera.]

Chandler: OK, teraz wymieniamy karty.

Monica: To ja nie będę potrzebowała ??? Bo mam strita.

Rachel: Oh, dobrze!

Phoebe: Gratulacje!

[Odzywa się dzwonek w mikrofalówka. Monica wstaje.]

Chandler: OK Phoebs, ile chcesz ???

Phoebe: OK, 2... wezmę, um, 10 pik i 6 trefl.

Ross: Nie. Nie, uh, Phoebs ??? Nie...tak nie można...

Rachel: Oh zaraz, ja mam 10 pik! Masz! [daje to Phoebe] Ross: Nie, nie. Uh... Nie, widzicie, tak nie można.

Rachel: Oh, nie, nie, nie, nie, nie, w porządku, ja nie potrzebuję. Dobieram do czwórek.

Ross: Oh, ty... [poddaje się]

[Monica wraca do stolika z talerzami jedzenia.]

Monica: Dobra, macie. Mamy roladę z łososia, babeczki owocowe.

Phoebe, Rachel: OOooooo!

Joey: Zaraz, zaraz, zaraz, Monica, co ty robisz ??? To poker. Nie podaje się potraw, których nazwa ma więcej niż jedna sylaba. Mają byś Chipsy, sos, precle...[dociera do niego]

Chandler: [zmienia temat] OK, w tym momencie rozdający...

Monica: Dobra, wiecie, już rozumiemy. Gramy na prawdę. Wysokie stawki... wielkie pieniądze...

Ross: Jesteście pewne ??? Phoebe odrzuciła właśnie parę waletów, bo nie byli szczęśliwi...

Phoebe: Ale... jestem gotowa, rozdawaj.

Chandler: OK, dobra, ostatnia lekcja, ostatnia. [wyciąga 2 karty] Joey... 3... 8. 8... 3. [Joey nie jest rozbawiony] Dobra, dziecinko, rozdajemy.

[Przerwa.]

Monica: [odrzuca wszystkie karty] Cholera, cholera!

Phoebe: [do Joey'a]: Widzę, więc kłamałeś.

Joey: Kiedy ???

Phoebe: Jak mówiłeś, że masz dobre karty.

Joey: Heh... blefowałem.

Phoebe: A-ha! A... co to blefowanie ??? to kolejne określenie... kłamstwa ???

Rachel: OK, przepraszam, że musze przerwać tą zabawę, ale jutro przed praca muszę przefaksować te życiorysy... [wstaje]

CHŁOPAKI: Zaraz, zaraz, zaraz!

Chandler: Rach, Rach, musimy się ustawić.

Rachel: Co ustawić ???

Chandler: Jamestown kolonię Virginii. Król George ofiarował nam ziemię, więc...

Ross: Grę, Rachel, grę. Wisisz nam pieniądze za grę.

Rachel: Oh. Jasne.

Joey: Wiecie co chłopaki ??? To ich pierwszy raz, może zapomnimy o pieniądzach ???

Monica: Ni, zapłacimy!

Phoebe: OK, Monica ??? Ja miałam już inną odpowiedź.

Monica: I wiecie co ??? Żądamy rewanżu.

Ross: W porządku. Przydadzą się pieniądze.

Rachel: [do Ross'a]: Więc ogólnie, zabawiacie się w wyłudzanie pieniędzy od przyjaciół.

Ross: [cisza]...Tak.

Chandler: Tak, a mnie bawi kupowanie Ikea. Trzeba samemu składać, ale taniej wychodzi.

Ross: Słuchaj, Rachel, to jest poker. Gra się, żeby wygrać ??? Żebym ja mógł wygrać inni muszą przegrać. Jak chcesz grać ze mną w pokera, nie oczekuj ode mnie, żebym był miłym facetem, OK ??? Bo jak karty zostaną rozdane... [klaszcze w ręce 3 razy]

Joey: [cisza]...no co ???

Ross: Nie jestem miły.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Chandler i Joey tam są. Ross wchodzi z pizzą.]

Ross: Dobra, jemy.

Chandler: Oh, kupiłeś to w pizzerii "Kocham Rachel" ???

Ross: Ty wciąż o tym ???

Chandler: Oh, daj spokój. A co to miało być z tym przemówieniem ??? [pokazuje]: Jak gram w pokera, nie jestem miły!

Ross: Odbiło ci.

Joey: Nie, nie wydaje mi się, wiesz Ross, bo ty chyba ją kochasz.

Ross: Um.... Nie. Wiecie, kiedyś mogłem mieć do niej jakieś uczucia, ale...już nie. Ja...ja...

[Marcel wydaje jakiś skrzeczący dźwięk.]

Ross: Marcel! Dokąd idziesz z tą płytką ???

[Marcel wkłada kompakt do odtwarzacza.]

Ross: Nie włączysz tego znowu! Marcel, ok...jak naciśniesz ten guzik, będziesz miał wielkie, wielkie kłopoty.

["The Lion Sleeps Tonight" zaczyna grać. Marcel zaczyna tańczyć.]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel, Monica i Phoebe tam są.]

Rachel: [otwiera pocztę] Uwierzyły byście co za palant z tego Ross'a ???

Monica: Tak, wiem. Potrafi współzawodniczyć.

Phoebe: Ha. Ha, ha.

Monica: Co ???

Phoebe: Oh, halo, czajniczku ??? Tu Monica. Ale jesteś czarny.

Monica: Proszę! Nie jestem taka zła jak Ross.

Rachel: Oh, ośmielę się nie zgodzić. A co to za incydent ???

Monica: To nie był żaden incydent! Gestykulowałam, talerz wyśliznął mi się z dłoni.

Rachel: Oooooh. [czyta list] [zaskoczona]: Oh! Mam rozmowę! Mam rozmowę!

Monica: Żartujesz! Gdzie ??? Gdzie ???

Rachel: [z niedowierzaniem]: U Sak'a... 5... aleja.

Monica: Oh, Rachel!

Phoebe: Oh, to jakby statek twojej matki zadzwonił do ciebie do domu.

Monica: Co to za praca ???

Rachel: Asystentka do spraw zakupów. Oh! Robiła bym zakupy... będę z tego żyła!

[Pukanie do drzwi.]

Monica: OK, słuchajcie. To ciocia Iris. Ona grała w pokera od wieku 5 lat. Zapamiętajmy każde jej słowo. [otwiera drzwi] Cześć!

IRIS: Czy Tony Randall nie żyje ???

Rachel: Nie.

Monica: Chyba nie.

Rachel: A co ???

IRIS: Teraz może już tak, bo chyba potrąciłam go samochodem.

Monica: Co ???

Rachel: O mój Boże!

Monica: Poważnie ???

IRIS: Nie! To był blef. Lekcja numer jeden. [idzie do kuchni] Powiem wam coś... wszystko co słyszycie przy pokerze to kłamstwa. [do Phoebe]: Ładne kolczyki.

Phoebe: Dzięk... [myśli nad tym]

IRIS: Dziewczyny, siadajcie.

Monica: Uh, ciociu Iris ??? To Phoebe, a to Rachel...

IRIS: Tak, tak, tak, tak, tak, licznik na parkingu bije. Zaczynamy.

[Scena: Mieszkanie Ross'a. Wszyscy oprócz Rachel siedzą przy stole. The Lion Sleep Tonight znów leci w tle.]

Phoebe: Ross, mogli byśmy proszę posłuchać czegoś innego ???

Ross: Dobrze.

[Ross wyłącza płytę. Marcel wybiega do sypialni i zatrzaskuje z hukiem za sobą drzwi.]

Ross: Zapłacę za to wieczorem.

[Pukanie do drzwi. Ross otwiera. Rachel wchodzi.]

Rachel: Cześć!

Ross: Hey.

Rachel: Słuchajcie! Zgadnijcie co, zgadnijcie co!

Chandler: Um, ok... dobra... piąty już dentysta zbankrutował i wszyscy teraz rzucają się na Trident'a ???

Rachel: Nieee... rozmowa! Spodobałam się! Całkowicie się spodobałam. Rozmawiałyśmy przez 2 i pół godziny, mamy ten sam gust co do ubrań, i...oh, byłam na obozie z jej kuzynką... i, oh, praca jest idealna. Potrafię. Potrafię!

Wszyscy: Wspaniale! Świetnie!

Rachel: Oh Boże, oh, a potem opowiedziała najzabawniejszą historię...

Monica: OK, super. Powiesz nam a my się będziemy śmiać. Gramy w pokera.

Joey: Dobrze, słuchajcie, rozmawialiśmy o tym, jak nie chcecie grać to my to zrozumiemy.

Chandler: Oh tak, tak, możemy zagrać w coś innego... na przykład, uh, nie wiem... rebusy ???

[chłopaki chowają się pod stołem.]

Monica: Ha, ha, bardzo śmieszne, bardzo śmieszne. Ale dajmy pokerowi jeszcze jedną szansę. Zaczynamy panie ???

Phoebe/Rachel: Tak, jasne. chyba tak.

Ross: Uh, Rach, chcesz, żebym je potasował ???

Rachel: Nie, nie, w porządku. Poradzę sobie.

Ross: Dobrze.

Rachel: Dobrze... [robi to jak zawodowiec, chłopaki patrzą z niedowierzaniem]

[Przerwa.]

Ross: Więc, Phoebs wisi $7.50, Monica, ty $10, a Rachel, ty 15.

Joey: Ale hey, dzięki za nauczenie nas Zezowatej Mary. Słuchajcie chłopaki, powinniśmy grać w to regularnie.

Phoebe: Dobrze, masz tu $7.50. [daje im pieniądze] Ale powinniście wiedzieć, że te pieniądze są przeklęte.

Joey: Co ???

Phoebe: Oh, przeklęłam je. Coś złego stanie się temu co je wyda.

Chandler: W porządku ja je wezmę. I tak złe rzeczy wciąż mi się zdarzają. Wydam je na kino.

Ross: Zostaje jeszcze wielka maszyna pokerowa Green, która wisi nam 15...

Rachel: Mmm-hmmm. Oh, to takie typowe. Ooo, jestem mężczyzną. Ooo, mam penisa. Ooo, muszę wygrywać, żeby pokazać wyższość nad kobietami. [daje mu pieniądze]

Monica: Wiecie co ??? To jeszcze nie koniec. Zagramy jeszcze raz, wtedy my wygramy, a wy przegracie, będziecie błagać, a my się będziemy śmiać, odegramy się za wszystko, a wy znienawidzicie się za zawsze.

Rachel: Hmm. Wyjęłaś mi to z ust, Mon.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy są gotowi do kolejnej gry w pokera.]

Ross: To jak, chcecie od razu dać nam pieniądze ??? W ten sposób nie będziemy musieli przechodzić przez te formalności i całą grę.

Rachel: Ooooh, nie trzeba. Zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni.

Monica: OK, skończyliście już z tą gadką ??? Gotowi, żeby pograć poważnie ???

Phoebe: [wyciąga kartą i macha nią przed jej twarzą] Hey, patrzcie, jednooki walet idzie za mną wszędzie. [wszyscy patrzą się na nią] Właśnie, OK, jasne, poważny poker.

[Ross wstaje od stołu.]

Monica: A ty gdzie idziesz ???

Ross: Uh... do łazienki.

Monica: Chcesz iść do łazienki czy grać w pokera ???

Ross: Chcę do łazienki. [wychodzi]

Joey: Dobra, zamawiam pizzę. [wstaje]

Rachel: Oh nie, nie, nie, nie, wciąż czekam na telefon w sprawie tej pracy, sklep zamykają o 9, wtedy sobie zjesz.

Joey: Świetnie. Będę musiał przeżyć na Tic-Tac'ach.

Monica: W porządku, żadnej gry w ciemno, każdy podnosi stawkę. [rozdaje karty]

Phoebe: [patrzy na swoje karty] Tak! [wszyscy na nią patrzą] .... albo nie.

[Ross wraca z łazienki.]

Ross: Dobrze. [do Rachel]: Twoje pieniądze są moje, Green.

Rachel: Twój rozporek jest otwarty, Geller. [sprawdza i zasuwa]

[Przerwa.]

Phoebe: Wiecie co do mnie właśnie dotarło ??? 'Joker' to 'poker' przez 'J.' Przypadek ???

Chandler: Hey, to... to 'przyjadek' przez 'p'!

Joey: Uh... Phoebe ??? Phoebe ???

Phoebe: Tak. Um... pas. [odrzuca karty]

Rachel: Wchodzę.

Monica: Ja też.

Joey: Ja też. Dobra, co masz.

Ross: Lepiej się poddaj, bo... mam. [kładzie karty]

Rachel: No, no, no, wracaj z powrotem, bo mam cztery 6! [kładzie karty] Wygrałam! Wygrałam! O mój Boże! Wiecie co ??? [zbiera żetony] Zrobię sobie stos z żetonów Ross'a. [bierze żeton] Chyba to było Ross'a, to to tez było Ross'a. Tak! [zaczyna śpiewać]: Well, mam twoje pieniadze i nigdy już ich nie zobaczysz...

[Ross wstaje.]

Rachel: I twój rozporek wciąż jest otwarty...

[Ross patrzy na dół.]

Rachel: Ha, spojrzałeś....

[Przerwa.]

Rachel: Nie mogę. Monica ???

Phoebe: Monica, wchodzisz czy nie ???

Monica: [wyrzuca karty] Nienawidzę tej gry!

[Joey przesuwa talerz od Moniki w kierunku Chandler'a, który chowa go pod stołem.]

Phoebe: OK Joey, teraz ty.

Joey: Ahhh, odpadam jak tania dziwka, co dostała od pryszczatego grubasa w brzuch. [dziewczyny patrzą się na niego] Oh, odpadam.

Phoebe: Ross ???

Ross: Oh, wchodzę.

Phoebe: Chandler ???

Chandler: Wypadam. [odrzuca karty]

Phoebe: Ja też. Rachel.

Rachel: Uh, zobaczę u ciebie... i podbijam. [dorzuca żetony] Co powiesz... żałujesz kolejnego dolara ???

Ross: Nie, nie tym razem. To... co miałaś ???

Rachel: Nie powiem. [zbiera żetony]

Ross: No dalej, pokaż. [sięga po karty, Rachel zakrywa je]

Rachel: Nie..!

Ross: Pokaż mi je!

Rachel: Zabieraj ręce! Nie!

Ross: Pokaż! Pokaż je!

Chandler: Wiecie, miałem takie randki.

Rachel: [rozdaje jeszcze raz] Rany, naprawdę nie możesz znieść porażki, co ??? Twarz ci czerwienieje... żyły na skroni ci wyłażą...

Phoebe: I koszula nie bardzo pasuje ci do spodni.

[Ross jest widocznie przygnębiony.]

Ross: Po pierwsze nie przegrywam...

Rachel: Oh, przegrywasz. Zdecydowanie. [dzwoni telefon]

Ross: Nie mówmy o przegrywaniu. Rozdawaj...

Rachel: [odbiera] Hal-lo, Rachel Green.

Ross: [naśladuje Rachel] Mee mee, mee-mee mee.

Rachel: [przez telefon]: Przepraszam. [zakrywa słuchawkę i mówi do Ross'a]: To w sprawie pracy.

[Rachel idzie do kuchni, żeby pomówić przez telefon.]

Rachel: Barbara! Cześć, co u ciebie ??? [cisza] Uh-huh. [cisza] Nie, rozumiem. Tak. Oh, oh, daj spokój, nic mi nie jest. Nie bądź głupia. Tak... oh, ale wiesz co, jak coś się pojawi, to...halo ??? Halo ??? [odkłada słuchawkę, przygnębiona]

[Rachel wraca i siada. Reszta nie wie co powiedzieć.]

Monica: Przykro nam, Rach.

Phoebe: Wiesz, będzie całe mnóstwo okazji.

Rachel: Tak...[wzdycha]....OK. Na czym stanęliśmy ??? Oh, OK... po pięć kart, uh... walety są lepsze... nic, wszyscy dorzucają.

Joey: Słuchaj, Rachel, nie musimy tego robić.

Rachel: Tak, musimy. [cisza]

Monica: Dobrze, sprawdzam.

Joey: Ja też.

Ross: Wchodzę za 45 centów. [dorzuca je]

Chandler: Sprawdzam.

Phoebe: Wchodzę.

Rachel: Mam twoje... i dorzucam... 5 dolarów. [dorzuca]

Ross: Myślałem, uh... jest limit do 50 centów.

Rachel: Właśnie straciłam pracę, podnoszę do 5 dolarów. Komuś to nie pasuje ???

[Wszyscy mówią: "nie", oprócz Ross'a, który się nad tym zastanawia.]

Rachel: [do Ross'a]: Przegrany ???

[Chandler, Monica, Joey i Phoebe odsuwają się na krzesłach od stołu.]

Ross: Nie, odpadam. [kładzie karty i wstaje]

Rachel: Co znaczy odpadasz ??? Hey, dalej! Co to ma być ??? Myślałam, że jak karty rozdane to nie jesteś miły. Co, masz już dość ???

[Ross myśli nad tym w końcu siada i bierze karty.]

Ross: Wchodzę. [dorzuca żetony]

Rachel: Ile chcesz ???

Ross: Jedną. [Rachel daje mu kartę.]

Rachel: A ja 2. [bierze sobie 2] Za ile wchodzisz ???

Ross: 2 dolary. [dorzuca]

Rachel: OK... twoje 2... i moje 20. [dorzuca]

Ross: Twoje 20 i moje 25. [dorzuca]

[Wszyscy patrzą na to z niedowierzaniem.]

Rachel: Twoje 25...i...uh, Monica, moja torebka.

[Monica wstaje i patrzy do torebki Rachel.]

Monica: Rachel, tu nic nie ma.

Rachel: OK, to twoja torebka.

[Monica daje Rachel swoją torebkę.]

Monica: OK, masz. Powodzenia.

Rachel: [do Moniki]: Dzięki. [do Ross'a]: Twoje 25 i moje... siedem.

Phoebe: ...naście! [dorzuca 10 dolarów]

[Ross patrzy do portfela i wyciąga 2 dolary.]

Ross: [do Joey'a]: Joey, trochę się krępuję.

Joey: W porządku, proś o co chcesz. Co ???

[Ross patrzy na Joey'a, oniemiały z powodu jego głupoty.]

Chandler: [do Ross'a]: Czego ci potrzeba ???

Ross: 15.

Chandler: Dobra, masz 10. [daje mu]

Joey: A ja mam 5, ja mam 5. [Ross bierze pieniądze]

Ross: Dzięki.

Chandler: Powodzenia.

Ross: [do Rachel]: OK, mam twoje 17. Co masz ???

[Długa przerwa, kiedy oboje na siebie patrzą.]

Rachel: [kładzie karty] Fula.

[Ross patrzy na nią. Myśli o tym. Kładzie swoje kart na stół, ale odwrotnie.]

Ross: No to masz mnie.

[Monica i Phoebe wstają i zaczynają świętować w kuchni, nalewają sobie wino i śpiewają. Rachel, zaszokowana idzie do nich.]

Joey: [do Ross'a]: Ahhh, w porządku. Wiesz, trudno było przewidzieć.

Chandler: [do Ross'a]: Myślałem, że je mamy!

Ross: Oh, cóż, jak nie masz karty to nie masz karty, wiecie. [patrzy na Rachel] Ale, uh... patrzcie jaka jest szczęśliwa. [uśmiecha się]

[Chandler i Joey patrzą na nią, a potem z powrotem na niego. Oboje jednocześnie chcą dorwać najwyraźniej lepsze karty Ross'a, żeby zobaczyć co miał i odzyskać pieniądze.]

Końcowe napisy

[Scena: Wszyscy grają w rebusy w mieszkaniu Moniki i Rachel. Monica rysuje, chłopaki zgadują. Narysowała coś co wygląda jak samolot.]

Chandler: Samolot! Lotnisko! Port lotniczy '75! Port lotniczy '77! Port lotniczy '79!

[Odzywa się minutnik.]

Rachel: Oh, koniec czasu.

Monica: [pokazuje na rysunek] Żegnaj...żegnaj... Ptaszku.

Joey: Oh!

Phoebe: To jest ptaszek ???

[Monica patrzy się na Phoebe.]

Phoebe: Ależ to ptaszek!

[Monica siada, Rachel wstaje.]

Rachel: OK, OK, moja kolej. [czyta hasło]

Chandler: Start.

[Rachel narysowała coś w rodzaju fasolki.]

Ross: Uh.... fasola! Fasola!

[Rachel zaczyna walić w tablice w miejsce tej fasolki.]

Joey: [w akcie triumfu] Nieznośna Radość Bytu!

Rachel: Tak!

Monica: To, ma być to ??? To ???

[Monica podnosi szklankę, żeby napić się drinka, wszyscy się chowają.]

KONIEC