Ross: Uh, Rach, kończą nam się kartki z życiorysami.
Monica: Naprawdę chcesz pracować w Popular Mechanics ???
Chandler: Jak będziesz pracować u tych mechaników, to oni są tacy, dla których możesz pracować.
Rachel: Hey, patrzcie, staram się o wszystko, OK ??? Nie mogę już być kelnerką, poważnie. Mam już dość nędznych napiwków i mam już dość wołania do mnie: "Przepraszam"...
Ross: Rach, poprawiłaś to ???
Rachel: Uh... tak, a co ???
Ross: Uh, nic, jestem pewny, że będą pod wrażeniem twojej doskonałej znajomości kompupera.
Rachel: [smutna] O mój Boże! Oh, myślicie, że tak jest na wszystkich ???
Joey: Oh nie, jestem pewny, że kserokopiarka coś musiała namieszać.
[Scena: Central Perk. Ross i Chandler siedzą przy stoliku. Rachel pracuje. Monica i Phoebe wchodzą.]
Monica: Hey, chłopaki.
Chandler, Ross: Hey.
Rachel: Hey... Cześć, paniom... uh, podać coś ??? [do Moniki, po cichu]: Przyniosłaś pocztę ???
Monica: Mnóstwo odpowiedzi.
Rachel: [do Moniki]: Poważnie ??? [na głos]: Jasne, mamy jeszcze babeczki! [do Moniki]: OK, czytaj.
Phoebe: [czyta]: Droga pani Green, dziękujemy za zainteresowanie, niemniej jednak... oh... [mnie list]
Rachel: [na głos]: Mamy cynamon jabłkowy...
Monica: [czyta]: OK... Droga pani Green... Tak... Tak... Tak... Nie. [mnie list]
Phoebe: Wow!
Rachel: Co ???
Phoebe: [czyta]: Ogromny rachunek na Visa'ie!
Rachel: [zabiera jej rachunek] Dawaj to!
[Kamera przejeżdża do Chandlera i Ross'a przy stoliku.]
Chandler: Wiesz co, nie wierzę. Linda jest taka wspaniała! Czemu nie chcesz się z nią umówić jeszcze raz ???
Ross: Nie wiem.
Chandler: Wciąż chodzi o to całe: "Flinstonowie naprawdę mogli istnieć " ???
Ross: Nie, to nie to. Tylko...pragnę kogoś kto... kto zrobi coś dla mnie, wiesz ??? Kto przyprawi mnie o bicie serca, kto... kto uczyni mnie, uh... [słodko zaczyna patrzeć się na Rachel]
Chandler: ...całuśną zabawką przy przędzeniu ???
Ross: Co ???
Chandler: Czy mógłbyś pragnąć jej bardziej ???
Ross: Kogo ???
Chandler: [sarkastycznie] Dee, sarkastycznej siostry z Whats Happening.
Ross: Słuchaj, całkowicie, całkowicie z nią skończyłam, OK, ja tylko... [Rachel podchodzi, Ross kładzie głowę na stole]: Czeeeeść!
Rachel: Cześć! Co tam ???
Ross: W porządku, dobrze.
Rachel: OK. [odchodzi]
[Ross wciąż się na nią patrzy z głową na stole. Chandler wali go w łeb gazetą. Joey wchodzi, Ross i Chandler zaczynają się z niego śmiać.]
Joey: Zamknijcie się!
Chandler: My nie...nic nie mówiliśmy.
Phoebe: Co ???
Ross: Uhhhh... Joey popłakał się wczoraj.
Joey: Dzięki.
Chandler: [do dziewczyn] Gramy sobie w pokera, dobra...
Joey: Na trójce była czekolada. Wyglądała jak ósemka, nie ???
Ross: Oh, powinnyście go zobaczyć. "Patrz i płacz."
Chandler: I popłakał się.
Rachel: Jak to jest, że nigdy nie gracie w pokera z nami ???
Phoebe: Tak, o co chodzi ??? To tylko męska rozrywka ??? Sexistowskie podejście ??? W pokera mogą grać tylko faceci ???
Ross: Nie, kobiety tez mogą grać.
Phoebe: Oh, ok, to o co chodzi ??? To jakiś rodzaj... wiecie, jak, jak... no wiecie... dobra, o co chodzi ???
Chandler: Tak się jakoś ułożyło, że nie graliśmy z żadnymi kobietami.
Joey: Tak, nie znamy po prostu kobiet, które potrafią grać w pokera.
DZIEWCZYNY: Oh, tak, jasne.
Monica: Oh, proszę, tania wymówka!
Rachel: Tak.
Monica: Typowa męska odpowiedź.
Ross: Przepraszam, czy któraś z was wie jak grać ???
DZIEWCZYNY: Nie.
Rachel: Ale moglibyście nas nauczyć.
CHŁOPAKI: Nie.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Chłopaki uczą dziewczyny jak grac w pokera.]
Chandler: OK, teraz wymieniamy karty.
Monica: To ja nie będę potrzebowała ??? Bo mam strita.
Rachel: Oh, dobrze!
Phoebe: Gratulacje!
[Odzywa się dzwonek w mikrofalówka. Monica wstaje.]
Chandler: OK Phoebs, ile chcesz ???
Phoebe: OK, 2... wezmę, um, 10 pik i 6 trefl.
Ross: Nie. Nie, uh, Phoebs ??? Nie...tak nie można...
Rachel: Oh zaraz, ja mam 10 pik! Masz! [daje to Phoebe] Ross: Nie, nie. Uh... Nie, widzicie, tak nie można.
Rachel: Oh, nie, nie, nie, nie, nie, w porządku, ja nie potrzebuję. Dobieram do czwórek.
Ross: Oh, ty... [poddaje się]
[Monica wraca do stolika z talerzami jedzenia.]
Monica: Dobra, macie. Mamy roladę z łososia, babeczki owocowe.
Phoebe, Rachel: OOooooo!
Joey: Zaraz, zaraz, zaraz, Monica, co ty robisz ??? To poker. Nie podaje się potraw, których nazwa ma więcej niż jedna sylaba. Mają byś Chipsy, sos, precle...[dociera do niego]
Chandler: [zmienia temat] OK, w tym momencie rozdający...
Monica: Dobra, wiecie, już rozumiemy. Gramy na prawdę. Wysokie stawki... wielkie pieniądze...
Ross: Jesteście pewne ??? Phoebe odrzuciła właśnie parę waletów, bo nie byli szczęśliwi...
Phoebe: Ale... jestem gotowa, rozdawaj.
Chandler: OK, dobra, ostatnia lekcja, ostatnia. [wyciąga 2 karty] Joey... 3... 8. 8... 3. [Joey nie jest rozbawiony] Dobra, dziecinko, rozdajemy.
[Przerwa.]
Monica: [odrzuca wszystkie karty] Cholera, cholera!
Phoebe: [do Joey'a]: Widzę, więc kłamałeś.
Joey: Kiedy ???
Phoebe: Jak mówiłeś, że masz dobre karty.
Joey: Heh... blefowałem.
Phoebe: A-ha! A... co to blefowanie ??? to kolejne określenie... kłamstwa ???
Rachel: OK, przepraszam, że musze przerwać tą zabawę, ale jutro przed praca muszę przefaksować te życiorysy... [wstaje]
CHŁOPAKI: Zaraz, zaraz, zaraz!
Chandler: Rach, Rach, musimy się ustawić.
Rachel: Co ustawić ???
Chandler: Jamestown kolonię Virginii. Król George ofiarował nam ziemię, więc...
Ross: Grę, Rachel, grę. Wisisz nam pieniądze za grę.
Rachel: Oh. Jasne.
Joey: Wiecie co chłopaki ??? To ich pierwszy raz, może zapomnimy o pieniądzach ???
Monica: Ni, zapłacimy!
Phoebe: OK, Monica ??? Ja miałam już inną odpowiedź.
Monica: I wiecie co ??? Żądamy rewanżu.
Ross: W porządku. Przydadzą się pieniądze.
Rachel: [do Ross'a]: Więc ogólnie, zabawiacie się w wyłudzanie pieniędzy od przyjaciół.
Ross: [cisza]...Tak.
Chandler: Tak, a mnie bawi kupowanie Ikea. Trzeba samemu składać, ale taniej wychodzi.
Ross: Słuchaj, Rachel, to jest poker. Gra się, żeby wygrać ??? Żebym ja mógł wygrać inni muszą przegrać. Jak chcesz grać ze mną w pokera, nie oczekuj ode mnie, żebym był miłym facetem, OK ??? Bo jak karty zostaną rozdane... [klaszcze w ręce 3 razy]
Joey: [cisza]...no co ???
Ross: Nie jestem miły.
[Scena: Mieszkanie Ross'a. Chandler i Joey tam są. Ross wchodzi z pizzą.]
Ross: Dobra, jemy.
Chandler: Oh, kupiłeś to w pizzerii "Kocham Rachel" ???
Ross: Ty wciąż o tym ???
Chandler: Oh, daj spokój. A co to miało być z tym przemówieniem ??? [pokazuje]: Jak gram w pokera, nie jestem miły!
Ross: Odbiło ci.
Joey: Nie, nie wydaje mi się, wiesz Ross, bo ty chyba ją kochasz.
Ross: Um.... Nie. Wiecie, kiedyś mogłem mieć do niej jakieś uczucia, ale...już nie. Ja...ja...
[Marcel wydaje jakiś skrzeczący dźwięk.]
Ross: Marcel! Dokąd idziesz z tą płytką ???
[Marcel wkłada kompakt do odtwarzacza.]
Ross: Nie włączysz tego znowu! Marcel, ok...jak naciśniesz ten guzik, będziesz miał wielkie, wielkie kłopoty.
["The Lion Sleeps Tonight" zaczyna grać. Marcel zaczyna tańczyć.]
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel, Monica i Phoebe tam są.]
Rachel: [otwiera pocztę] Uwierzyły byście co za palant z tego Ross'a ???
Monica: Tak, wiem. Potrafi współzawodniczyć.
Phoebe: Ha. Ha, ha.
Monica: Co ???
Phoebe: Oh, halo, czajniczku ??? Tu Monica. Ale jesteś czarny.
Monica: Proszę! Nie jestem taka zła jak Ross.
Rachel: Oh, ośmielę się nie zgodzić. A co to za incydent ???
Monica: To nie był żaden incydent! Gestykulowałam, talerz wyśliznął mi się z dłoni.
Rachel: Oooooh. [czyta list] [zaskoczona]: Oh! Mam rozmowę! Mam rozmowę!
Monica: Żartujesz! Gdzie ??? Gdzie ???
Rachel: [z niedowierzaniem]: U Sak'a... 5... aleja.
Monica: Oh, Rachel!
Phoebe: Oh, to jakby statek twojej matki zadzwonił do ciebie do domu.
Monica: Co to za praca ???
Rachel: Asystentka do spraw zakupów. Oh! Robiła bym zakupy... będę z tego żyła!
[Pukanie do drzwi.]
Monica: OK, słuchajcie. To ciocia Iris. Ona grała w pokera od wieku 5 lat. Zapamiętajmy każde jej słowo. [otwiera drzwi] Cześć!
IRIS: Czy Tony Randall nie żyje ???
Rachel: Nie.
Monica: Chyba nie.
Rachel: A co ???
IRIS: Teraz może już tak, bo chyba potrąciłam go samochodem.
Monica: Co ???
Rachel: O mój Boże!
Monica: Poważnie ???
IRIS: Nie! To był blef. Lekcja numer jeden. [idzie do kuchni] Powiem wam coś... wszystko co słyszycie przy pokerze to kłamstwa. [do Phoebe]: Ładne kolczyki.
Phoebe: Dzięk... [myśli nad tym]
IRIS: Dziewczyny, siadajcie.
Monica: Uh, ciociu Iris ??? To Phoebe, a to Rachel...
IRIS: Tak, tak, tak, tak, tak, licznik na parkingu bije. Zaczynamy.
[Scena: Mieszkanie Ross'a. Wszyscy oprócz Rachel siedzą przy stole. The Lion Sleep Tonight znów leci w tle.]
Phoebe: Ross, mogli byśmy proszę posłuchać czegoś innego ???
Ross: Dobrze.
[Ross wyłącza płytę. Marcel wybiega do sypialni i zatrzaskuje z hukiem za sobą drzwi.]
Ross: Zapłacę za to wieczorem.
[Pukanie do drzwi. Ross otwiera. Rachel wchodzi.]
Rachel: Cześć!
Ross: Hey.
Rachel: Słuchajcie! Zgadnijcie co, zgadnijcie co!
Chandler: Um, ok... dobra... piąty już dentysta zbankrutował i wszyscy teraz rzucają się na Trident'a ???
Rachel: Nieee... rozmowa! Spodobałam się! Całkowicie się spodobałam. Rozmawiałyśmy przez 2 i pół godziny, mamy ten sam gust co do ubrań, i...oh, byłam na obozie z jej kuzynką... i, oh, praca jest idealna. Potrafię. Potrafię!
Wszyscy: Wspaniale! Świetnie!
Rachel: Oh Boże, oh, a potem opowiedziała najzabawniejszą historię...
Monica: OK, super. Powiesz nam a my się będziemy śmiać. Gramy w pokera.
Joey: Dobrze, słuchajcie, rozmawialiśmy o tym, jak nie chcecie grać to my to zrozumiemy.
Chandler: Oh tak, tak, możemy zagrać w coś innego... na przykład, uh, nie wiem... rebusy ???
[chłopaki chowają się pod stołem.]
Monica: Ha, ha, bardzo śmieszne, bardzo śmieszne. Ale dajmy pokerowi jeszcze jedną szansę. Zaczynamy panie ???
Phoebe/Rachel: Tak, jasne. chyba tak.
Ross: Uh, Rach, chcesz, żebym je potasował ???
Rachel: Nie, nie, w porządku. Poradzę sobie.
Ross: Dobrze.
Rachel: Dobrze... [robi to jak zawodowiec, chłopaki patrzą z niedowierzaniem]
[Przerwa.]
Ross: Więc, Phoebs wisi $7.50, Monica, ty $10, a Rachel, ty 15.
Joey: Ale hey, dzięki za nauczenie nas Zezowatej Mary. Słuchajcie chłopaki, powinniśmy grać w to regularnie.
Phoebe: Dobrze, masz tu $7.50. [daje im pieniądze] Ale powinniście wiedzieć, że te pieniądze są przeklęte.
Joey: Co ???
Phoebe: Oh, przeklęłam je. Coś złego stanie się temu co je wyda.
Chandler: W porządku ja je wezmę. I tak złe rzeczy wciąż mi się zdarzają. Wydam je na kino.
Ross: Zostaje jeszcze wielka maszyna pokerowa Green, która wisi nam 15...
Rachel: Mmm-hmmm. Oh, to takie typowe. Ooo, jestem mężczyzną. Ooo, mam penisa. Ooo, muszę wygrywać, żeby pokazać wyższość nad kobietami. [daje mu pieniądze]
Monica: Wiecie co ??? To jeszcze nie koniec. Zagramy jeszcze raz, wtedy my wygramy, a wy przegracie, będziecie błagać, a my się będziemy śmiać, odegramy się za wszystko, a wy znienawidzicie się za zawsze.
Rachel: Hmm. Wyjęłaś mi to z ust, Mon.
[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy są gotowi do kolejnej gry w pokera.]
Ross: To jak, chcecie od razu dać nam pieniądze ??? W ten sposób nie będziemy musieli przechodzić przez te formalności i całą grę.
Rachel: Ooooh, nie trzeba. Zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni.
Monica: OK, skończyliście już z tą gadką ??? Gotowi, żeby pograć poważnie ???
Phoebe: [wyciąga kartą i macha nią przed jej twarzą] Hey, patrzcie, jednooki walet idzie za mną wszędzie. [wszyscy patrzą się na nią] Właśnie, OK, jasne, poważny poker.
[Ross wstaje od stołu.]
Monica: A ty gdzie idziesz ???
Ross: Uh... do łazienki.
Monica: Chcesz iść do łazienki czy grać w pokera ???
Ross: Chcę do łazienki. [wychodzi]
Joey: Dobra, zamawiam pizzę. [wstaje]
Rachel: Oh nie, nie, nie, nie, wciąż czekam na telefon w sprawie tej pracy, sklep zamykają o 9, wtedy sobie zjesz.
Joey: Świetnie. Będę musiał przeżyć na Tic-Tac'ach.
Monica: W porządku, żadnej gry w ciemno, każdy podnosi stawkę. [rozdaje karty]
Phoebe: [patrzy na swoje karty] Tak! [wszyscy na nią patrzą] .... albo nie.
[Ross wraca z łazienki.]
Ross: Dobrze. [do Rachel]: Twoje pieniądze są moje, Green.
Rachel: Twój rozporek jest otwarty, Geller. [sprawdza i zasuwa]
[Przerwa.]
Phoebe: Wiecie co do mnie właśnie dotarło ??? 'Joker' to 'poker' przez 'J.' Przypadek ???
Chandler: Hey, to... to 'przyjadek' przez 'p'!
Joey: Uh... Phoebe ??? Phoebe ???
Phoebe: Tak. Um... pas. [odrzuca karty]
Rachel: Wchodzę.
Monica: Ja też.
Joey: Ja też. Dobra, co masz.
Ross: Lepiej się poddaj, bo... mam. [kładzie karty]
Rachel: No, no, no, wracaj z powrotem, bo mam cztery 6! [kładzie karty] Wygrałam! Wygrałam! O mój Boże! Wiecie co ??? [zbiera żetony] Zrobię sobie stos z żetonów Ross'a. [bierze żeton] Chyba to było Ross'a, to to tez było Ross'a. Tak! [zaczyna śpiewać]: Well, mam twoje pieniadze i nigdy już ich nie zobaczysz...
[Ross wstaje.]
Rachel: I twój rozporek wciąż jest otwarty...
[Ross patrzy na dół.]
Rachel: Ha, spojrzałeś....
[Przerwa.]
Rachel: Nie mogę. Monica ???
Phoebe: Monica, wchodzisz czy nie ???
Monica: [wyrzuca karty] Nienawidzę tej gry!
[Joey przesuwa talerz od Moniki w kierunku Chandler'a, który chowa go pod stołem.]
Phoebe: OK Joey, teraz ty.
Joey: Ahhh, odpadam jak tania dziwka, co dostała od pryszczatego grubasa w brzuch. [dziewczyny patrzą się na niego] Oh, odpadam.
Phoebe: Ross ???
Ross: Oh, wchodzę.
Phoebe: Chandler ???
Chandler: Wypadam. [odrzuca karty]
Phoebe: Ja też. Rachel.
Rachel: Uh, zobaczę u ciebie... i podbijam. [dorzuca żetony] Co powiesz... żałujesz kolejnego dolara ???
Ross: Nie, nie tym razem. To... co miałaś ???
Rachel: Nie powiem. [zbiera żetony]
Ross: No dalej, pokaż. [sięga po karty, Rachel zakrywa je]
Rachel: Nie..!
Ross: Pokaż mi je!
Rachel: Zabieraj ręce! Nie!
Ross: Pokaż! Pokaż je!
Chandler: Wiecie, miałem takie randki.
Rachel: [rozdaje jeszcze raz] Rany, naprawdę nie możesz znieść porażki, co ??? Twarz ci czerwienieje... żyły na skroni ci wyłażą...
Phoebe: I koszula nie bardzo pasuje ci do spodni.
[Ross jest widocznie przygnębiony.]
Ross: Po pierwsze nie przegrywam...
Rachel: Oh, przegrywasz. Zdecydowanie. [dzwoni telefon]
Ross: Nie mówmy o przegrywaniu. Rozdawaj...
Rachel: [odbiera] Hal-lo, Rachel Green.
Ross: [naśladuje Rachel] Mee mee, mee-mee mee.
Rachel: [przez telefon]: Przepraszam. [zakrywa słuchawkę i mówi do Ross'a]: To w sprawie pracy.
[Rachel idzie do kuchni, żeby pomówić przez telefon.]
Rachel: Barbara! Cześć, co u ciebie ??? [cisza] Uh-huh. [cisza] Nie, rozumiem. Tak. Oh, oh, daj spokój, nic mi nie jest. Nie bądź głupia. Tak... oh, ale wiesz co, jak coś się pojawi, to...halo ??? Halo ??? [odkłada słuchawkę, przygnębiona]
[Rachel wraca i siada. Reszta nie wie co powiedzieć.]
Monica: Przykro nam, Rach.
Phoebe: Wiesz, będzie całe mnóstwo okazji.
Rachel: Tak...[wzdycha]....OK. Na czym stanęliśmy ??? Oh, OK... po pięć kart, uh... walety są lepsze... nic, wszyscy dorzucają.
Joey: Słuchaj, Rachel, nie musimy tego robić.
Rachel: Tak, musimy. [cisza]
Monica: Dobrze, sprawdzam.
Joey: Ja też.
Ross: Wchodzę za 45 centów. [dorzuca je]
Chandler: Sprawdzam.
Phoebe: Wchodzę.
Rachel: Mam twoje... i dorzucam... 5 dolarów. [dorzuca]
Ross: Myślałem, uh... jest limit do 50 centów.
Rachel: Właśnie straciłam pracę, podnoszę do 5 dolarów. Komuś to nie pasuje ???
[Wszyscy mówią: "nie", oprócz Ross'a, który się nad tym zastanawia.]
Rachel: [do Ross'a]: Przegrany ???
[Chandler, Monica, Joey i Phoebe odsuwają się na krzesłach od stołu.]
Ross: Nie, odpadam. [kładzie karty i wstaje]
Rachel: Co znaczy odpadasz ??? Hey, dalej! Co to ma być ??? Myślałam, że jak karty rozdane to nie jesteś miły. Co, masz już dość ???
[Ross myśli nad tym w końcu siada i bierze karty.]
Ross: Wchodzę. [dorzuca żetony]
Rachel: Ile chcesz ???
Ross: Jedną. [Rachel daje mu kartę.]
Rachel: A ja 2. [bierze sobie 2] Za ile wchodzisz ???
Ross: 2 dolary. [dorzuca]
Rachel: OK... twoje 2... i moje 20. [dorzuca]
Ross: Twoje 20 i moje 25. [dorzuca]
[Wszyscy patrzą na to z niedowierzaniem.]
Rachel: Twoje 25...i...uh, Monica, moja torebka.
[Monica wstaje i patrzy do torebki Rachel.]
Monica: Rachel, tu nic nie ma.
Rachel: OK, to twoja torebka.
[Monica daje Rachel swoją torebkę.]
Monica: OK, masz. Powodzenia.
Rachel: [do Moniki]: Dzięki. [do Ross'a]: Twoje 25 i moje... siedem.
Phoebe: ...naście! [dorzuca 10 dolarów]
[Ross patrzy do portfela i wyciąga 2 dolary.]
Ross: [do Joey'a]: Joey, trochę się krępuję.
Joey: W porządku, proś o co chcesz. Co ???
[Ross patrzy na Joey'a, oniemiały z powodu jego głupoty.]
Chandler: [do Ross'a]: Czego ci potrzeba ???
Ross: 15.
Chandler: Dobra, masz 10. [daje mu]
Joey: A ja mam 5, ja mam 5. [Ross bierze pieniądze]
Ross: Dzięki.
Chandler: Powodzenia.
Ross: [do Rachel]: OK, mam twoje 17. Co masz ???
[Długa przerwa, kiedy oboje na siebie patrzą.]
Rachel: [kładzie karty] Fula.
[Ross patrzy na nią. Myśli o tym. Kładzie swoje kart na stół, ale odwrotnie.]
Ross: No to masz mnie.
[Monica i Phoebe wstają i zaczynają świętować w kuchni, nalewają sobie wino i śpiewają. Rachel, zaszokowana idzie do nich.]
Joey: [do Ross'a]: Ahhh, w porządku. Wiesz, trudno było przewidzieć.
Chandler: [do Ross'a]: Myślałem, że je mamy!
Ross: Oh, cóż, jak nie masz karty to nie masz karty, wiecie. [patrzy na Rachel] Ale, uh... patrzcie jaka jest szczęśliwa. [uśmiecha się]
[Chandler i Joey patrzą na nią, a potem z powrotem na niego. Oboje jednocześnie chcą dorwać najwyraźniej lepsze karty Ross'a, żeby zobaczyć co miał i odzyskać pieniądze.]
[Scena: Wszyscy grają w rebusy w mieszkaniu Moniki i Rachel. Monica rysuje, chłopaki zgadują. Narysowała coś co wygląda jak samolot.]
Chandler: Samolot! Lotnisko! Port lotniczy '75! Port lotniczy '77! Port lotniczy '79!
[Odzywa się minutnik.]
Rachel: Oh, koniec czasu.
Monica: [pokazuje na rysunek] Żegnaj...żegnaj... Ptaszku.
Joey: Oh!
Phoebe: To jest ptaszek ???
[Monica patrzy się na Phoebe.]
Phoebe: Ależ to ptaszek!
[Monica siada, Rachel wstaje.]
Rachel: OK, OK, moja kolej. [czyta hasło]
Chandler: Start.
[Rachel narysowała coś w rodzaju fasolki.]
Ross: Uh.... fasola! Fasola!
[Rachel zaczyna walić w tablice w miejsce tej fasolki.]
Joey: [w akcie triumfu] Nieznośna Radość Bytu!
Rachel: Tak!
Monica: To, ma być to ??? To ???
[Monica podnosi szklankę, żeby napić się drinka, wszyscy się chowają.]