"Zaciemnienie"


Napisane przez: Jeffrey Astrof i Mike Sikowitz.
Przepisane przez: Ruth Curran.
Konwersja do HTML wykonana przez: Dan Silverstein.

Tłumaczenie: Sito.


[Scena: Central Perk. Rachel przedstawia Phoebe, która ma swój debiut w kawiarni.]

Rachel: Wszyscy ??? Shh, shhh. Uhhh... Central Perk z dumą prezentuje muzykę panny Phoebe Buffay.

[brawa]

Phoebe: Cześć. Um, chciała bym zacząć od piosenki o takiej chwili w życiu, w której nagle orientujesz się o co w nim chodzi. OK, zaczynam. [gra jeden dźwięk, potem gasną światła] OK, bardzo wszystkim dziękuję.

[Scena: Bankowy przedsionek z bankomatem. Chandler jest w środku. Światła gasną, a on jest uwięziony w środku.]

Chandler: Oh, świetnie. Po prostu...

[Chandler zauważa, że razem z nim w przedsionku jest piękna modelka. Robi entuzjastyczny gest.]

INTRO

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Monica rozmawia z matką przez telefon. Phoebe, Rachel i Ross też tam są.]

Rachel: Wow, to jest super. Całe miasto jest zaciemnione!

Monica: Mama mówi, że cały Manhattan, część Brooklyn'u i Queens, nikt nie ma pojęcia, kiedy wróci światło.

Rachel: Wow, to super.

Monica: [przez telefon] Spodnie i sweter ??? Po co, mamo ??? Kto mnie ma zobaczyć ??? Ludzie z elektrowni ??? Bandyta ??? Możemy o tym pomówić później ??? OK. [rozłącza się]

Phoebe: Mogę pożyczyć telefon ??? Chcę zadzwonić do siebie i sprawdzić co z babcią. [do Moniki] Jaki mam numer ???

[Monica i Rachel patrzą na Phoebe.]

Phoebe: Nigdy do siebie nie dzwonię.

[Scena: Bank. Jill Goodacre rozmawia przez komórkę. Myśli Chandlera zaznaczone są kursywą .]

Chandler: O mój Boże, to ta modelka z Victoria Secret. coś tam... coś tam Goodacre.

JILL: [przez telefon] Cześć mamo, tu Jill.

Chandler: Ma rację, to Jill. Jill Goodacre. O mój Boże. Jestem uwięziony w przedsionku z Jill Goodacre! [cisza] To przedsionek ??? Może to hol. Oh, tak, to dobra rzecz do przemyśleń, idioto!

JILL: [przez telefon] Tak, nic mi nie jest. Utknęłam w przedsionku z bankomatem.

Chandler: Jill mówi, że to przedsionek... No to niech będzie przedsionek.

JILL: [przez telefon] W porządku. Nie, nie jestem sama... nie wiem, jakiś facet.

Chandler: Oh! Jakiś facet. Jakiś facet. "Hey Jill, widziałem cię wczoraj z jakimś facetem. Tak, to był jakiś facet.

[Chandler dumnie kroczy po przedsionku, a Jill patrzy się na niego.]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Joey wchodzi z lichtarzem.]

JOEY: Cześć wszystkim.

ROSS: Na dzisiejszym zaciemnieniu honory pełni rabin Tribbiani.

JOEY: Poprzedni współlokator Chandlera był Żydem, a to jedyne świece jakie mamy, więc... Wesołego Chanukah, wszystkim.

Phoebe: [przez okno] Eww, patrzcie. Obleśny golas zapala pełno świec.

[Wszyscy patrzą przez okno, odsuwają się z obrzydzenia i wzdrygają.]

Rachel: To musiało boleć!

[Scena: Bankowy przedsionek.]

Chandler: Dobra, dobra, dobra. To już 14 i pół minuty, a ty jeszcze nic nie powiedziałeś. Oh Boże, zrób coś. Nawiąż kontakt, uśmiechaj się!

[Chandler uśmiecha się do niej, a ona słodko do niego.]

Chandler: Właśnie!

[On dalej uśmiecha się jak idiota, a ona się przestraszyła.]

Chandler: Ty tu z pewnością straszysz.

JILL: [skrępowana] Chcesz do kogoś zadzwonić ??? [podaje mu telefon]

Chandler: Tak, do jakiś 300 chłopaków ze szkoły. Tak, dzięki. [bierze telefon]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Dzwoni telefon. To Chandler.]

Monica: Halo ???

Chandler: Hey, to ja.

Monica: [do wszystkich] To Chandler! [przez telefon] W porządku ???

Chandler: Tak, nic mi nie jest. [stara się ukryć przed Jill to co mówi] Jestm uwięzn w przedsnku z Jll Gdcr.

Monica: Co ???

Chandler: Jestem uwięźn... w przedsnku... z Jll Gdcr!

Monica: Nie mam pojęcia co przed chwilką powiedziałeś.

Chandler: [wkurzony] Daj Joey'a.

JOEY: Co jest stary ???

Chandler: Jestem uwięźn... w przedsnku... z JLL GDCR.

JOEY: [do wszystkich] O mój Boże! Jest uwięziony w przedsionku z Jill Goodacre! [przez telefon] Chandler, słuchaj. [mówi coś celowo przekręcone]

Chandler: Tak, już o tym pomyślałem.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Przerwa. Cała piątka siedzi przy stoliku i rozmawia.]

Rachel: Dobra, ktokolwiek.

Monica: OK, ja. OK, ostatni rok collage'u... na stole bilardowym.

Wszyscy: Whoooaa!

ROSS: To moja siostra.

JOEY: OK... moje najdziwniejsze miejsce to... damska łazienka na drugim piętrze publicznej biblioteki.

Monica: O mój Boże! Coś ty robił w bibliotece ???

ROSS: Phoebs, a ty ???

Phoebe: Oh... Milwaukee.

Rachel: Um... Ross ???

ROSS: Disneyland, 1989, przy "Taki mały ten świat".

Wszyscy: Nie gadaj!

ROSS: Na przejażdżce. Carol i ja weszliśmy za jednego z tych dziwnych, wielkich holenderskich dzieciaków... potem wyszło, poproszono nas, żebyśmy już nigdy nie odwiedzali Magicznego Królestwa.

Phoebe: Oh, Rachel.

Rachel: Oh dajcie spokój, ja już mówiłam.

Monica: Nie prawda!

Wszyscy: Dalej.

Rachel: Oh, dobrze. Najdziwniejsze miejsce... [wzdycha]... oh, w nogach łóżka.

ROSS: Cofnijcie się.

JOEY: Mamy zwycięzcę!

[Scena: Przerwa. Ross i Rachel rozmawiają, Joey siedzi na kanapie, a Monica i Phoebe są w innym pokoju.]

Rachel: Nigdy jakoś nie miałam związku z taką namiętnością, no wiesz, jak ma się kogoś...w samym środku parku.

ROSS: To była jedyna rzecz, do której nie było kolejki .

Rachel: Widzisz ??? Barry nie pocałował mnie nawet na kursie mini golfa.

ROSS: Daj spokój.

Rachel: Nie, mówił, że wstrzymujemy tych ludzi za nami.

ROSS: [sarkastycznie] A ty nie wyszłaś za niego bo... ???

Rachel: Myślisz, że są ludzie, którzy przechodzą przez życie i nie mają tego...

ROSS: Pewnie. Ale wiesz, powiem ci coś. Namiętność jest zbyt przereklamowana.

Rachel: Tak, jasne.

ROSS: Naprawdę. W końcu to rodzaj... wypala się. ale na szczęście, to co zostaje to zaufanie i poczucie bezpieczeństwa i... cóż, w przypadku mojej byłej żony, lesbijstwo. Więc dla wszystkich tych ludzi, którym brakuje namiętności... coś tam, jest przecież wiele innych dobrych rzeczy.

Rachel: [wzdycha] OK.

ROSS: Ale, um... nie uważam, że tak będzie z tobą.

Rachel: Nie ???

ROSS: Uh-uh. Widzisz, ja widzę... wielką namiętność w twojej przyszłości.

Rachel: Poważnie ???

ROSS: Mmmm.

Rachel: Tak ???

ROSS: Tak.

Rachel: Oh Ross, jesteś wspaniały. [dla zabawy zaczyna głaskać jego głowę i wstaje]

[Ross wstaje, zadowolony z siebie.]

JOEY: Nigdy do tego nie dojdzie.

ROSS: [niewinnie] Co ???

JOEY: Ty i Rachel.

ROSS: [zaskoczony] Co ??? [cisza] Czemu nie ???

JOEY: Bo za długo czekałeś, żeby wykonać ruch, a teraz jesteś już w strefie przyjaciół.

ROSS: Nie, nie, nie. Nie ma mnie w strefie.

JOEY: Ross, jesteś burmistrzem tej strefy.

ROSS: Nie spieszę się, ok ??? Robię sobie podstawę. Tak. Znaczy się, z każdym dniem jestem coraz bliżej...

JOEY: Kapłaństwa! Patrz Ross, mówię ci, ona nie ma pojęcia, o czym ty myślisz. Jak jest szybko nie zaprosisz gdzieś to utkniesz w tej strefie na zawsze.

ROSS: Zaproszę, zaproszę. Patrz, czekam już na dobry moment. [Joey patrzy na niego] Co ??? Co, teraz ???

JOEY: Taaaaaak! Co ci przeszkadza ??? Wino ??? Świece ??? Światło Księżyca ??? Idź do niej i powiedz: "Rachel, myślę, że..." [Rachel wchodzi do pokoju]

ROSS: Shhhh!

Rachel: Co tak uciszasz ???

ROSS: Uciszamy się... bo... staramy się coś usłyszeć. Słuchaj. [cisza] Nie słyszysz ???

Rachel: Ahhhh!

ROSS: Widzisz ???

Rachel: Huh. [zgadza się z nimi, ale jest trochę zmieszana]

[Scena: Bankowy przedsionek.]

JILL: Chcesz gumę ???

Chandler: Um, jest bez cukru ???

JILL: [sprawdza] Nie, przykro mi.

Chandler: Oh, to nie, dzięki. co to do cholery było ??? Mała podpowiedź: Jak Jill Goodacre daje ci gumę, bierzesz. Jak daje ci zniekształconą padlinę, bierzesz.

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Phoebe śpiewa.]

Phoebe: [śpiewa] New York City has Nie power, i the milk is getting sour. Ale to me it is not scary, 'cause I stay away from dairy.... la la la, la la, la la... [zapisuje słowa]

ROSS: [do Joey'a] OK, zaczynam.

JOEY: Zamierzasz to zrobić ???

ROSS: Tak.

JOEY: Pomóc ci ???

ROSS: Jak stąd wyjdziesz to już nie żyjesz.

JOEY: Powodzenia, stary.

ROSS: Dzięki. [Joey obejmuje go] OK.

JOEY: OK. [Ross wychodzi na balkon do Rachel]

[Monica wchodzi i idzie od razu na balkon.]

JOEY: Hey, gdzie idziesz ???

Monica: Na zewnątrz.

JOEY: Nie możesz tam iść.

Monica: Czemu nie ???

JOEY: Bo... jest powód.

Monica: Mianowicie ???

JOEY: Nie mogę ci powiedzieć.

Monica: Joey, co się dzieje ???

JOEY: OK, ale musisz przyżec, że nigdy nie powiesz Ross'owi, że ci powiedziałem.

Monica: O czym ???

JOEY: On planuje twoje przyjęcie urodzinowe.

Monica: O mój Boże! Kocham go!

JOEY: [jak wchodzi Phoebe] Lepiej bądź zaskoczona.

Phoebe: Czemu ???

Monica: Moje przyjęcie niespodzianka!

Phoebe: Jakie przyjęcie niespodzianka ???

Monica: Oh przestań. Joey już mi powiedział.

Phoebe: Ale mi nie powiedział.

JOEY: Hey, nie patrz na mnie. to sprawa Ross'a.

Phoebe: To takie typowe. Ja zawsze się dowiaduję jako ostatnia.

Monica: Nie, wcale nie. Mówimy ci o wszystkim.

Phoebe: Yuh-huh! Ostatnia dowiedziałam się, że Chandlera pobił paw w zoo. Ostatnia się dowiedziałam, że miałaś ochotę na Joey'a jak się wprowadził. [Monica pokazuje Phoebe, żeby się zamknęła, a Joey patrzy zaskoczony, ale zadowolony] No tu chyba byłam przedostatnia.

[Scena: Balkon. Ross i Rachel rozmawiają.]

Rachel: Hmmm... to takie miłe.

ROSS: OK, mam pytanie. No właściwie to nie tyle pytanie, co... bardziej zastanawiam się... umm.

Rachel: OK.

ROSS: OK. Mówię. Przez jakiś czas, pragnąłem, um....

Rachel: Ohhh!!!! [patrzy na coś za Ross'em]

ROSS: Tak, tak, właśnie...

Rachel: Oh, patrz na tego miłego kotka! [Mały kotek jest na dachu za Ross'em]

ROSS: Co ??? [kot zeskakuje mu na ramiona] Ow!

[Scena: Wewnątrz. Monica, Joey i Phoebe śpiewają podczas gdy na zewnątrz Ross i Rachel starają się zdjąć kota z ramion Ross'a.]

Monika, Joey i Phoebe: [śpiewają] I'm on top of the world, looking down on creation i the only explanation I can find, is the wonders I've found ever since...

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Phoebe trzyma kota. Monica opatruje zadrapania na plecach Ross'a. Joey trzyma świecznik.]

Monica: [do Ross'a] to tylko woda utleniona. Nie będzie boleć.

[Ross wzdryga się z bólu.]

JOEY: Przepraszam, to był wosk.

Phoebe: Oh, biedna mała Tooty jest przerażona. Poszukajmy właściciela.

ROSS: A czemu po prostu nie wystawimy "biedną, małą Tooty" na hol ???

Rachel: Podczas zaciemnienia ??? Mogą ją zdeptać!

ROSS: [niechętnie] Tak ???

[Scena: Bankowy przedsionek.]

Chandler: Wiesz, tak sobie teraz myślę, że ta guma mi by się przydała. [Jill daje mu tą gumę i dziwnie na niego patrzy] "Guma mi by się przydała "??? "Guma mi by się przydała". Nie mogłeś powiedzieć: "możesz dać mi jednak tą gumę ???", albo "Wezmę jednak tą gumę", ale nie, nie, nie, nie. Dla mnie guma mi by się przydała. Nie cierpię siebie.

[Scena: Klatka schodowa w budynku z mieszkaniami. Phoebe i Rachel starają się znaleźć właściciela kota.]

Phoebe: [zatrzymują się przy drzwiach] Oh nie, Mendels'owie, oni nie znoszą wszystkiego co się rusza, tak ???

Rachel: Oh. [Pukają do drzwi obok, pan Heckles otwiera] Cześć. Właśnie znalazłyśmy tego kota i szukamy właściciela.

HECK: Er, tak, jest mój.

Phoebe: [stara się utrzymać, kotłującego się kota] Wydaje się, że on pana nienawidzi. Jest pan pewien ???

HECK: Tak, to mój kot. Oddajcie mi kota.

Phoebe: Zaraz no. Jak ma na imię ???

HECK: Ehhhh... B-Buttons.

Rachel: Bob Buttons ???

HECK: Mmm. Bob Buttons. Właśnie, Bob Buttons.

Phoebe: [kot jej ucieka] Oooh! Jest pan bardzo złym człowiekiem!

HECK: [jak Phoebe i Rachel odchodzą] Wisicie mi kota.

[Scena: Rachel teraz sama szuka właściciela.]

Rachel: Kici, kici. Kici, kici. Gdzie jesteś mały kotku ??? Kici, kici...

[Patrząc na podłogę i szukając kota Rachel wpada na jakieś nogi. Powoli się podnosi i widzi wielkiego faceta.]

PAOLO: [mówi coś po włosku]

Rachel: Wow. [Wzdycha ze zdziwienia i zdmuchuje świece]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Ross, Monica i Joey grają w Monopol.]

ROSS: [rzuca] Szczęśliwa szóstka...

Rachel: [wchodzi pod rękę z Paolo'em] Wszyscy, to jest Paolo. Paolo, poznaj moich przyjaciół. To jest Monica.

Monica: [oczarowana] Cześć!

Rachel: Joey...

Monica: Cześć!

Rachel: Ross.

Monica: Cześć!

PAOLO: [coś po włosku]

Rachel: [dumna] Nie mówi za dużo po Angielsku.

PAOLO: [pokazuje na grę] Monopol!

Rachel: Patrzcie na to!

ROSS: [zazdrosny] Więc, um... skąd się wziął Paolo ???

Rachel: Oh... z Włoch, chyba.

ROSS: Nie, chodzi mi o teraz, o budynek. Tak nagle. W naszych życiach.

Rachel: Kot... kot okazał się być Paolo'a!

ROSS: To, to zabawne... [do Joey'a]... i Rachel wciąż go dotyka.

[Phoebe wchodzi.]

Phoebe: Dobra. Łaziłam po całym budynku i nie mogłam znaleźć tego kota.

Rachel: Oh, znalazłam go. to kot Paolo'a.

Phoebe: Ah! Cóż! Właśnie! Znów ostatnia się dowiaduję! I zgaduję... że skoro nikt mi nie powiedział... to jest Paolo.

Rachel: Ah, Paolo, to jest Phoebe.

PAOLO: [coś po włosku, najwyraźniej Phoebe mu się podoba]

Phoebe: [uśmiecha się] Jasne!

[Scena: Bankowy przedsionek.]

Chandler: [żuje gumę] Ah, zobaczmy. Co teraz ??? Zrób balona. Balon będzie dobry. Ma w sobie... chłopięcy urok. Robimy.

[Chandler wyczekuje na chwilę, kiedy Jill patrzy, potem próbuje zrobić balona. Ale zamiast dmuchać przypadkowo wypluwa gumę, która leci na ścianę.]

Chandler: Nieźle. OK, w porządku. Muszę tylko pójść po to i wsadzić sobie z powrotem ją do ust. [Chandler nieśmiało idzie po gumę i wsadza do ust.]

Chandler: Dobra obrona! Wracamy na tor, i już... [grymasi] ...żuję jakąś inną gumę. To nie moja guma. O mój Boże! O mój Boże! A teraz się krztusisz.

[Chandler zaczyna się krztusić.]

JILL: Nic ci nie jest ???

[Chandler próbuje zrobić minkę, że wszystko w porządku, ale najwyraźniej nie może oddychać.]

JILL: Mój boże, ty się krztusisz! [Ona podbiega do niego i wali w plecy, a guma wylatuje mu z ust] Lepiej ???

Chandler: [wzdycha] Tak... dziękuję. To było... to było...

JILL: Co ci by się przydało ???

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Rachel i Paolo są przy oknie. Ross i Joey patrzą z odrazą.]

PAOLO: [mówi coś romantycznego o Rachel i gwiazdach]

ROSS: [kpi z Paolo'a] Blah blah blah, blah blah blah... blah blaaaaaah....

[Rachel odchodzi od Paolo'a, śmieje się.]

ROSS: To co powiedział to było takie zabawne ???

Rachel: Nie mam pojęcia.

ROSS: To ... to klasyczne.

Rachel: [do Moniki i Phoebe] O mój Boże, co ja robię ??? Co ja robię ??? To przecież nie-ja!

Monica: Jak ty nie chcesz to ja to zrobię.

[Ross patrzy na Joey'a.]

Phoebe: Wiem, ja chcę poczuć jego dolną wargę. [Rachel patrzy na nią] Ale nie.

Rachel: Boże, pierwszy raz jak się do mnie uśmiechnął... te 3 sekundy były bardziej podniecające niż całe 3 tygodnie na Bermudach z Barry'm.

Phoebe: A jeździłaś na motorkach ??? Bo słyszałam... [gapią się na nią]... oh, rozumiem... nie o tym teraz mówimy. OK.

Rachel: Wiem, że to całkowicie powierzchowne i nie mamy nic ze sobą wspólnego, no i nawet nie mówimy tym samym językiem, ale Boooooożeeeeeeeee...

[Scena: Druga strona mieszkania. Ross podszedł do Paolo'a, żeby mu wyjaśnić kilka rzeczy.]

ROSS: Paolo. Cześć.

PAOLO: Ross!

[Ross zauważa, że Paolo stoi na schodku, co sprawia, że jest wyższy. Ross wchodzi na ten sam schodek, żeby móc patrzec na Paolo'a z góry.]

ROSS: Słuchaj. Um, słuchaj. Coś co powinieneś... wiedzieć... um, Rachel i ja... coś nas łączy.

PAOLO: Coś ???

ROSS: Coś, tak. Coś.

PAOLO: Ah, ty... sex ???

ROSS: Nie, nie, nie. Technicznie... sex nie... nie sex, ale... widzisz, nie o to chodzi. Znaczy się jest tak... Rachel i ja powinniśmy być razem. Wiesz, jak ty wejdziesz... um...

PAOLO: Łóżko ???

ROSS: Nie, nie, nie tam szedłem. A jak ty wejdziesz... w drogę, nam, których łączy coś, to wtedy będę bardzo smutny.

PAOLO: Oh!

ROSS: Tak! Przeszkoda ???

PAOLO: Si.

ROSS: Więc znasz trochę Angielskiego.

PAOLO: Poco... troszkę.

ROSS: A znasz słowo dupek ???

PAOLO: Nie.

ROSS: To zabawne, bo wiesz, jesteś wielkim dupkiem!

[Obejmują się.]

[Scena: Bankowy przedsionek. Chandler i Jill siedzą pod blatem, z którego zwisają długopisy na sznurkach. Jill pokazuje Chandler'owi jak zakręcić długopisem wokół głowy.]

JILL: Chandler, już od godziny to robimy! Patrz, to proste.

Chandler: OK.

JILL: Gotowy ??? [ona okręca długopis wokół głowy]

[Chandler próbuje zrobić to samo, ale długopis uderza go w głowę.]

JILL: Nie, dookoła.

[Znó powtarza się ta sytuacja.]

[Scena: Mieszkanie Moniki i Rachel. Wszyscy siedzą koło stolika.]

Phoebe: Oh, patrzcie, patrzcie, patrzcie. Ostatnia świeca zaraz się wypali. 10, 9, 8, 7... [przerwa]... minus 46, minus 47, minus 48.... [ktoś ją gasi i w pokoju jest zupełnie ciemno]

ROSS: Dzięki.

Phoebe: Dzięki.

ROSS: Trochę... strasznie bez świateł.

JOEY: [śmieje się jak jakiś maniak] Bwah-hah-hah!

[Każdy zaczyna go naśladować.]

ROSS: OK, ludzie, ludzie ??? Ja mam definitywny. Mwwwooooo-hah-hah...

[Światła wracają i widać jak Paolo i Rachel się całują. Ross ma rękę na klatce piersiowej.]

ROSS: Oh.. oh... oh.

JOEY: Hey Ross. To pewnie nie najlepsza chwila na to, ale musisz urządzić przyjęcie dla Moniki.

Końcowe napisy

[Scena: Bankowy przedsionek. Wróciło światło.]

JILL: Fajnie było.

Chandler: Tak. Tak, dzięki za pożyczenie telefonu... i za uratowanie życia.

JILL: Żegnaj Chandler. Świetne zaciemnienie. [całuje go w policzek] Narazie.

[Ona wychodzi. Chandler przyciska twarz do szklanych drzwi za nią, łagodnie uderza szybę. Potem odwraca się do kamery i zaczyna do niej mówić.]

Chandler: Cześć, um, mój numer konta to 7143457. I, uh, nie wiem czy coś się nagrało, ale chciałbym dostać kopię tej kasety.

KONIEC