Opowiadania erotyczne

KOLEGA Z DAWNYCH LAT:

O Boże. Zaraz ja wezmie. Będzie ja miał. Wejdzie w nia. Nie dbał o Henryka. Nie dbał o spiace obok dzieci. To wszystko było nie ważne. Ogarnęła go dzika, zwierzęca żadza seksu. Szybszym ruchem zaczał rozpinać po kolei wszystkie guziki jej koszuli nocnej. Gdy to zrobił, odsunał się od niej i ułożył ja na wznak. Odrzucił kołdrę. Dopiero teraz mógł się jej przyjrzeć. W panujacym w pokoju półmroku podziwiał jej cudowne, kuszace kształty. Rozchylił jej rozpięta koszulę nocna na boki. Duże, pełne piersi ułożyły się równomiernie na jej klatce piersiowej, czekajac na pieszczoty. I te sterczace sutki z ciemnymi obwódkami. Podziwiał jej zgrabny, lekko zaokraglony brzuszek, fantastyczne uda. Białe majtki ciasno opinały wydatny wzgórek łonowy. Wyciagnał rękę, dotknal tego delikatnego miejsca i zaczal ja tam piescić. Miał wrażenie, że Joanna zaczęła szybciej i głębiej oddychać. Piescił ja coraz intensywniej. W końcu odsunał na bok cieniutki materiał. I dotknał jej nagich, goracych, wilgotnych płatków. Cudowna, rozkoszna. Piescił ja dalej. Powoli, niesmiało zaczał penetrować jej norkę. Jednym palcem, dwoma. Wsuwał i wysuwał, rozsmarowujac wilgoć dookoła jej płatków. Była wygolona. Jedynie z drobnym meszkiem dookoła. Poczynał sobie coraz smielej. Posuwał ja palcami coraz gwałtowniej. Aż Joanna jęknęła. Poruszyła się. Zbyszek gwałtownie przerwał pieszczoty. Nie chciał aby się jeszcze obudziła. Za wczesnie. Sam był jednak też maksymalnie podniecony. Uznał, że nie ma co dłużej zwlekać. Chwycił jej majtki oburacz i próbował delikatnie zsunać. Miał trochę trudnosci, ale szarpnał mocniej i zsunał je z bioder kobiety. Dalej poszło już łatwiej. Z nóg zdjał je bez problemu. Joanna zaczęła się jednak przebudzać. Widocznie będac w podnieceniu, odruchowo sięgnęła dłonia do swojego krocza. Rozchyliła uda i przesunęła palcami po swojej cipce. Dotykała się z wprawa. Zbyszek nie wierzył własnym oczom. O tym nawet nie marzył. Oto Joanna w półsnie, naga, całkowicie otwarta przed nim masturbuje się. Jej ciało nie miało przed nim teraz tajemnic. Widział dokładnie każdy centymetr jej boskiego ciała. Druga dłoń położyła na piersi. Zaczęła piescić sutek. Ciagle w półsnie z zamkniętymi oczyma. Zbyszek nie mógł już dłużej czekać. Jeszcze chwila a wytrysnie jesli nie zazna z nia prawdziwego kontaktu. Dosłownie rzucił się na nia. Zbliżył kutasa do jej cipki, naparł na nia i wslizgnał się swoim twardym penisem w jej rozpalona norkę bez żadnego problemu. Była niewyobrażalnie delikatna, miękka, wilgotna i goraca zarazem. Joanna nadal się masturbowała. Zbyszek czuł jej dłoń ocierajaca się o jego kutasa. Boże, co za szał. Przyssał się do jej drugiej, wolnej piersi. Zaczał piescić ustami jej sutek. Kobieta jęknęła rozkosznie. Gwałtownie poruszał biodrami, zaczał ja posuwać. Rozkosz penetrowania jej wnętrza była nie do opisania.
- Ooooch... Heniu - jęknęła powoli się rozbudzajac w przeswiadczeniu, że to jej maż ja posuwa. Uniosła nieco biodra w gescie oddania, poddajac się mężczyznie i ułatwiajac głębsza penetrację. Zbyszek posuwał ja w dzikim szale. Opusciła biodra, ale za to objęła go teraz swoimi nogami. Zaplotła mu nogi na posladkach i przyciagnęła do siebie. Mocno, bardzo mocno. Dzięki temu penetracja była jeszcze dobitniejsza, jeszcze głębsza. W dodatku zarzuciła mu ręce na szyję i przytuliwszy się do niego pocałowała go w usta. Zaczęli się całować goraco, namiętnie. Penetrowali językami wnętrze swoich ust. Joanna pojękiwała coraz częsciej i coraz głosniej. Co za rozkosz czuć tę kobietę pod soba, czuć żar jej rozpalonego ciała, jej goracy oddech na twarzy i wsłuchiwać się w jej ekstatyczne jęki. Joanna już rozbudzona na moment otworzyła oczy. Spojrzała na swego kochanka sennym, wzrokiem. Miała cudowne, ciemne, duże oczy. Zamknęła je po chwili z powrotem. Zaraz jednak ponownie je otworzyła. Tym razem rysowało się w nich zdziwienie, które zaraz przeszło w przerażenie. Rozpoznała bowiem kto ja pieprzy.
- O Boże... - jęknęła - o Boże, Zbyszek!
- Cicho Asiu, cichutko - uspokajał ja nie przerywajac ja posuwać.
- Boże, co ty robisz, Zbyszek, przestań! - natychmiast wyswobodziła go z uscisku w jakim go do tej pory trzymała.
- Cicho kotku, wszyscy spia, pobudzisz ich - ciagle ja posuwał.
- Zostaw mnie, przestań, przestań natychmiast - próbowała się wyswobodzić.
- Czyż nie jest ci dobrze? Nie przerywaj tego, nie teraz - przypierał ja mocniej do łóżka.
- Nie, Zbyszku, proszę, nie rób tego, Zbyszku proszę... - próbowała się wyrwać coraz mocniej.
Dłonie oparła o jego ramiona próbujac go zepchnac z siebie.
Zbyszek uznał, że Joanna może mu się rzeczywiscie wyrwać. Chwycił więc szybko jej rękę w nadgarstku i wygiał na bok. Druga rękę wygiał na drugi bok. Leżała teraz pod nim bezbronna z rozrzuconymi na boki ramionami. Trzymał ja mocno przygniatajac jej ręce w nadgarstkach do łóżka. Nie mogła się wyrwać.
- Zerżnę cię. Nie przeszkodzisz mi. Od tak dawna o tym marzyłem, żeby cię wziać. Żeby ssać twoje piersi. Żeby spuscić się w twoja sliczna cipkę. I teraz nareszcie to mam. Mam cię - wysapał jednym tchem.
- Nie zbyszku, proszę nie...
- Odpręż się, przecież to cię podnieca. Chciałas tego. Skorzystaj z okazji. Daj z siebie wszystko. Oddaj mi się.
- Boże co my robimy... Boże... - rozwarła szeroko swe uda i uniosła biodra w gescie oddania, potęgujac rozkosz u obojga.
- Taaak, o taaaak - wchodził w nia jeszcze głębiej, jeszcze gwałtowniej.
Czuła wyraznie w sobie każdy jego ruch. Miał dużego penisa. Większego niż jej maż. Rozciagał jej cipkę sprawiajac jej niesamowita rozkosz. Teraz, kiedy już oddała mu się całkowicie, Zbyszek puscił jej nadgarstki. Majac wolne ręce mógł się zajać pieszczeniem jej wspaniałych piersi. Joanna jęczała z nieopisanej rozkoszy jaka jej sprawiał. Zapomniała zupełnie o spiacych tuż obok dzieciach. Oto Zbyszek ja posuwał, a ona pragnęła teraz już tylko jednego - ostrego, bezkompromisowego seksu. Była maksymalnie rozpalona i potrzebowała zaspokojenia. A ten mężczyzna jej to teraz dawał. Czuła, że dochodzi. Gorace dreszcze przebiegały całe jej ciało. Rodziły się tam, w jej rozpalonej, rozwartej cipce i rozchodziły promieniujac na całe ciało. Aż po czubki palców. Dawno nie przeżywała takiego seksu. Joanna czuła, że już dłużej nie wytrzyma. Jeszcze kilka pchnięć, jeszcze troszkę i... pękł kielich niebiańskiej rozkoszy. Potężne spazmy targnęły jej rozpalonym ciałem. Napięły się wszystkie jej mięsnie. Wydała przeciagły jęk i wygięła się pod Zbyszkiem w łuk, wypinajac swoje dorodne piersi. Dzięki temu Zbyszek mógł je jeszcze intensywniej piescić. Czuł skurcze jej pochwy na swoim penisie. Wykonał jeszcze kilka ruchów i też eksplodował w niej. Wtłoczył w jej gorace wnętrze olbrzymia ilosc spermy. Goraca i lepka maz wypełniła ja sprawiajac ich seks jeszcze przyjemniejszym. Zbyszek nadal ja posuwał. Jego penis nadal był duży i twardy. Nadal był podniecony. Zbyszek nadal piescił jej piersi. Teraz jeszcze złożył na jej ustach długi, namiętny pocałunek. Jeszcze pieprzyli się przez kilka minut, po czym ich zapał powoli wygasał. Ich ruchy stały się wolniejsze. Ale za to pełne czułosci. Piescili się nawzajem delikatnie. Wymieniajac musnięcia i pocałunki. W końcu Zbyszek zsunał się z niej zaspokojony i położył się obok. Przykryli się kołdra. Joanna przewróciła się na bok, tyłem do Zbyszka, a przodem do dzieci. Dopiero teraz uswiadomiła sobie ich obecnosc. Spały. Całe szczęscie. Jakby miała wytłumaczyć Pawłowi, gdyby się obudził, to co robiła przed chwila z wujkiem Zbyszkiem? Przecież widziałby wszystko dokładnie. To, jak wujek leży nagi, na niej. Ona też naga. I jak wchodzi w nia, jak ja posuwa. Widziałby każdy szczegół. Tymczasem wujek Zbyszek przytulił się do niej od tyłu i czule objał ja ramieniem. Nie protestowała. Potrzebowała teraz poczucia bliskosci mężczyzny. Zmęczona zasnęła w jego ramionach. Switało. Joanna obudziła się. Cos ja zbudziło. Cos dużego i twardego wciskało się od tyłu między jej uda. Uniosła głowę i rozejrzała się. Była w pokoju dzieci. Spały na łóżku obok. A przy niej... Tak, teraz przypomniała sobie zdarzenia ostatnich godzin. Zbyszek okazał się swietnym kochankiem. Teraz wtulony dobierał się do niej ponownie. Na sama mysl tego, że może przeżyć to jeszcze raz poczuła ciarki i ciepło rodzace się w kroczu. Ale teraz to co innego. Było już jasno. Dzieci mogły się obudzić w każdej chwili. Musi wstać. Musi isc do łazienki. Tym bardziej, że leży nago pod kołdra. Zbyszek też jest nagi. Jak wytłumaczy to Pawłowi, jesli się obudzi? Tak, musi teraz wstać. Lecz Zbyszek dobierał się do niej coraz smielej. Ramieniem, którym ja obejmował piescił jej piersi, a między posladki wsunał swojego wyprężonego znowu penisa. Wsuwał go głębiej i głębiej. W końcu poczuła jak otarł się o jej płatki. Zadrżała.
- Nie, Zbyszku, teraz to już dosyć.
- Cicho, tylko mały numerek.
- Nie, proszę, jest już jasno. Musimy wstać.
Ale Zbyszek mało sobie robił z jej protestów. Dłoń, która przed chwila piesciła jej piersi, zsunęła się teraz w dół jej ciała. Poprzez brzuszek, podbrzusze dotarła do jej wzgórka łonowego. Od tyłu piescił ja penisem a z przodu dłonia. Wspomnienia minionej nocy odżywały. Jej podniecenie znowu narastało. Piescił ja tak kilka minut, po czym zauważywszy, że jest już wilgotna, zaczał wsuwać palce jej w szparkę. Penetrował ja delikatnie, z wprawa. Ich podniecenie potęgowało się. Jęknęła z rozkoszy.
- Wezmę cię od tyłu - szepnał jej do ucha.
- Nie, nie - protestowała jeszcze, ale była zbyt podniecona, aby teraz mu przerwać.
Zbyszek odsunał się od Joanny, ułożył ja na brzuchu i odrzucił kołdrę. Obnażył całkowicie jej nagie ciało. Tu, przy dzieciach.
- Co robisz? - jęknęła.
- Wypnij pupcię - szepnał.
- Co? Zwariowałes, przykryj mnie.
- Wypnij tyłek, zrobimy to szybko, nie obudza się - chwycił w ręce jej biodra unoszac je do góry.
Joanna w końcu sama wypięła tyłeczek, podkurczajac zgięte w kolanach nogi. Rozwarła je przy tym wystawiajac swoja szparkę Zbyszkowi. Ten przesunał dłonia po jej rozwartej, mokrej cipce, po czym nie czekał już dłużej. Usadowił się za nia i zbliżył do niej swojego nabrzmiałego penisa. Otarł się nim o płatki Joanny. Zadrżała.
- Wez mnie, teraz, proszę - jęknęła, unoszac tyłeczek jeszcze wyżej.
Zbyszek przytknał czubek penisa do jej rozpalonej szparki i naparł delikatnie. Wchodził powoli, z rozmysłem, celowo przedłużajac ten akt, rozkoszował się jej goracym wnętrzem. Wchodzac w nia rozciagał ja stopniowo coraz głębiej. Słyszał jej przyspieszony oddech. Wiedział, że ja też to rozpala. Długo trwało, zanim wszedł w nia na cała długosc penisa. Był w niej cały. Niesamowite uczucie. Pochylił się i objał ja rękoma. Chwycił w dłonie jej pełne piersi. Miała niesamowicie sztywne, sterczace sutki. Zaczał ja piescić. Zaczał ja posuwać. Ale nadal powoli, powolutku, z rozwaga. Joanna odchodziła od zmysłów. Swiat jej wirował w głowie. Teraz była tylko ona, jego dłonie na jej piersiach i jego kutas w niej. Nic więcej dla niej nie istniało. Znowu pragnęła ostrego seksu, a on robił to tak powoli. Celowo przedłużał ten stan. Delektował się jej ciałem.
- Szybciej, proszę, wez mnie - jęknęła.
Ale Zbyszek nie robił sobie nic z jej prosby. Nadal posuwał ja bardzo wolno. Poza w jakiej teraz była umożliwiała mu niesamowicie głęboka penetrację. To było cos fantastycznego. W końcu czuł jednak, że jego orgazm się zbliża. Posuwał ja stanowczo, mocno i głęboko wchodzac za każdym razem. Cały czas jednak robił to powoli. Jeszcze dwa pchnięcia, jedno i... ponownie wstrzelił goracy ładunek do jej wnętrza. To była niesamowita rozkosz. Tej nocy posiadł ja po raz drugi. Po raz drugi ja miał. Cudowna, rozpalona, seksowna. Joanna też po raz drugi poczuła goraco rozlewajace się w jej wnętrzu. Potrzebowała jednak czegos więcej.
- Zerżnij mnie - wyszeptała.
- Co? - jęknał w odpowiedzi.
- Zerżnij mnie, szybko, rżnij mnie mocno, proszę...
Zbyszek nie mógł odmówić takiej prosbie. Objał ja mocniej i zaczał ja posuwać ostro i gwałtownie. jego cały czas nabrzmiały kutas swidrował w pochwie Joanny, sprawiajac kobiecie niesamowita rozkosz. O to jej chodziło. Tego chciała. Znowu ostrego, szybkiego seksu. Czuła jak dochodzi. Jak kielich rozkoszy ponownie się przepełnia. Jak rozlewa się na całe jej ciało. Traciła zmysły. Mdlała. Sama też poruszała biodrami, aby głębiej i mocniej nadziać się na ten pal. Szybciej, szybciej, jeszcze, jeszcze...
- Aaaach... - wyrwało się jej z ust, gdy sięgnęła szczytów.
Rżnęli się ostro przez kilka długich minut. Jednak i teraz ich podniecenie stopniowo wygasało. Z czasem zwalniali tempo, wolniej i wolniej. Aż w końcu wyczerpani, ale szczęsliwi padli na posciel. Przykryli się kołdra. Zbyszek cały czas wtulony był w plecy Joanny. Objał ja czule i piescił delikatnie. Po kilkunasto minutach Joanna jednak wstała, narzuciła na siebie koszulę nocna i wyszła z pokoju. Zbyszek odprowadził ja pożadliwym wzrokiem. W końcu jednak i on ubrał się i poszedł do swojego pokoju. Było po piatej. Jeszcze na trochę może się zdrzemnać. Rano zjedli razem sniadanie. Henryk przepraszał Zbyszka, że tak szybko zasnał, że nie dotrzymał mu towarzystwa.
- Nic nie szkodzi. Naprawdę nie przejmuj się.
- Czy dobrze spałes? - dopytywał się Henryk.
- Wysmienicie. Jak nigdy dotad - Zbyszek spojrzał na Joannę.
Kobieta zarumieniła się i spusciła głowę. Po sniadaniu Joanna pożegnała się ze Zbyszkiem w korytarzu. Henryk odprowadzał go do samochodu. Gdy podeszli do samochodu, Zbyszek otworzył drzwi.
- A niech to, zapomniałem zegarka - zauważył Zbyszek - Leży pewnie na stoliku, przy łóżku. Zaraz przyjdę.
Cofnał się do domu zostawiajac Henryka przy otwartym samochodzie. Wszedł do domu i udał się do pokoju. Tak jak przypuszczał, zegarek leżał na stoliku. Zbyszek wział go w kieszeń i wyszedł z pokoju. Mijajac kuchnię, rzucił wzrokiem do srodka. Joanna stała przy zlewie. Zmywała naczynia. Wygladała bardzo ponętnie w tej swojej kusej sukience. Zbyszek nie mógł się oprzeć. Podszedł do niej od tyłu i złapał za jędrne posladki.
- Co? Co... to ty? Co tu robisz? - krzyknęła zaskoczona.
- Wróciłem na chwilkę po zegarek. Gzie dzieciaki?
- Bawia się w swoim pokoiku. Zwariowałes? Pusc mnie.
- Masz cudowny tyłeczek - szepnał jej do ucha, pieszczac oba posladki.
- Zbyszek, nie możemy teraz...
- Dzieci nie ma, a Henryka mamy na oku, patrz - zlewozmywak był pod oknem, tak, że oboje stojac przy nim widzieli samochód i stojacego przy nim Henryka.
- Mamy jeszcze kilka chwil dla siebie - piescił ja coraz gwałtowniej.
- Wariat - jęknęła Joanna, jej podniecenie narastało - Henryk zaraz wróci.
- Wtedy my przerwiemy - to mówiac zadarł Joannie sukienkę do góry i chwycił jej tyłeczek przez majtki.
- Zbyszek, przyhamuj troszkę - jęknęła, ale on już wsunał dłonie do jej majtek pieszczac nagie posladki.
- Popatrz - Zbyszek zauważył, że do Henryka podszedł sasiad, zapalili, zaczęli rozmawiać - teraz tak szybko nie wróci.
Po tym stwierdzeniu Zbyszek chwycił jej majtki i jednym ruchem zsunał je z tyłeczka Joanny. Opadły na podłogę. Joanna nie zdażyła zaprotestować, gdy Zbyszek pchnał ja tak, że pochyliła się, opierajac się o blat szafki i wypinajac jednoczesnie swój ponętny tyłeczek. Zbyszek wsunał dłoń między jej uda i błyskawicznie dotarł do jej muszelki. Zaczał ja piescić. Joanna jęknęła poddajac się. Oboje obserwowali Henryka, żeby w razie czego od razu przerwać pieszczoty. Po chwili jednak Zbyszek, podniecony, rozpiał spodnie wysuwajac swój nabrzmiały już organ.
- Nie, nie tutaj - Joanna nie chciała ryzykować, ale Zbyszek przytrzymał ja mocno.
- Wezmę cię, nic nam nie przeszkodzi - to mówiac rozsunał uda kobiety i zbliżył swojego penisa do jej szparki. Naparł przez moment i gładko wszedł do wilgotnego wnętrza.
- Aaaach, nieee... - jęknęła - przestań...
- Mam cię - szepnał jej do ucha pochylajac się aby chwycić w dłonie jej piersi.
Zaczał ja posuwać, szybko, gwałtownie, spieszac się aby zdażyć nim Henryk wróci. Ale on stał tam ciagle rozmawiajac z sasiadem. Joanna i Zbyszek szybko dochodzili.
- O taaak, taaak - mamrotał podniecony Zbyszek.
Joanna pojękiwała co jakis czas. W miarę nadchodzacej fali rozkoszy Zbyszek posuwał ja coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Joanna mdlała. Stała oparta o szafkę, czujac jego dłonie sciskajace jej piersi i jego sztywnego penisa swidrujacego jej cipkę. Jeszcze kilka ruchów, jeszcze chwilka, jeszcze, jeszcze... Orgazm przyszedł silny i gwałtowny. Targnał jej seksownym ciałem. Napięła mięsnie, zesztywniała. To przyspieszyło wytrysk Zbyszka. Po raz trzeci wystrzelił w niej wtłaczajac w jej pochwę lepka, gesta spermę. Posuwał ja nadal szybko, gwałtownie, delektujac się jej wspaniałym ciałem, starajac się zapamiętać na długo to uczucie... W końcu wysunał się z niej, zapiał spodnie i pocałowawszy Joannę na do widzenia skierował się do wyjscia. Joanna długo jeszcze stała w rozkroku, nie mogac się otrzasnać z minionych wydarzeń.

WSTECZ