Mit arturiański w literaturze fantasy jako przejaw współczesnej potrzeby usymboliczniania historii

Mitologia celtycka nie ma początku, gdyż geneza jej wymyka się naszej zdolności poznawczej, ale nie ma też końca, skoro wątki jej są po dziś dzień tworzywem w literaturze europejskiej i światowej. Nadzwyczaj często spotykamy je w literaturze fantasy, która zdaje się być stworzona właśnie do kontynuowania wielkiej, choć zapomnianej sztuki opowiadania baśni, o której pisał Waldemar Łysiak; do powielania mitów starożytnej Europy oraz usymboliczniania historii. Wydawać by się mogło, że chrystianizacja ostatniego bastionu kultury celtyckiej spowoduje zupełną jej zagładę. Stało się jednak inaczej. Jak słusznie zauważył Jerzy Gąssowski - Chrześcijaństwo stało się dla kultury celtyckiej ożywczym powiewem. Nowa wiara znalazła swoje miejsce w micie i literaturze, nie łamiąc starej tradycji, a wprowadzenie pisma pozwoliło rękami chrześcijańskich skrybów klasztornych zapisać wątki od wieków przekazywane w tradycji ustnej. Druidzi - intelektualna elita społeczeństw celtyckich nie pozwalała sobie na utrwalanie swych wierzeń, nauk, tradycji za pomocą pisma. Wierzyli w świętość słowa i w to, że poprzez pismo przeniknie do ludu i równocześnie straci swą potężną moc. "Słowa, które wypowiadamy, rzucają cień na to co ma nadejść. Mówiąc o czymś, często dokonujemy czegoś". Swego świętego pisma Ogam używali tylko wykonując zabiegi magiczne i odprawiając uroczystości.
"Mit i epos późnoceltycki gościnnie przyjął chrześcijaństwo. Mnisi i święci walczyli teraz z demonami symbolizującymi pogaństwo, odbywali błędne żeglugi do Krainy Zaświatów. Dawni bogowie stali się mitycznymi bohaterami, nieszkodliwymi dla duchowych wartości nowej wiary, bezpośrednio przeniknęli do religii, bądź przekształcali się w średniowiecznych rycerzy zasiadających u okrągłego stołu króla Artura." Wielka Bogini, najważniejsze celtyckie bóstwo, ma swoje wcielenia we wszystkich religiach świata. (Tiamat, Izyda, Hera...) Chrześcijaństwo skutecznie walczyło z pogaństwem, jednak Wielka Matka jest obecna i tu - w postaci Matki Boskiej.
Skoro kultura Celtów była w rękach mnichów w zimnych, romańskich kościołach, nic dziwnego, że jej dziedzictwo w ogromnym stopniu wyraziło się w literaturze. Kroniki i liczne manuskrypty, karty zapisane fantazyjnym, kaligraficznym pismem odręcznym. To tym dziełom zawdzięczamy mit arturiański. Wielką rolę odegrała też nowa zupełnie wizja miłości. Romantycznej, prawdziwej, zmysłowej. Późno celtycki epos i romans rycerski odegrały rolę największą w tej pięknej misji.
Jaka jest geneza mitu arturiańskiego?
Można ją prześledzić i zanalizować, ale nawet mocno uproszczona zdradza wielowiekową drogę do pełnego ukształtowania.
W VI w pewien zakonnik Gildis napisał o bitwie pod Badon stoczonej w 516 roku (bitwie, w której według późniejszych podań zwyciężył Król Artur) w utworze "De excidio et conquestu Britannicae". Samo imię władcy jednak pojawia się już w pochodzącej z 796r, "Historii Britoneum" autorstwa mnicha walijskiego Nenniusa. Kolejne utwór, w którym spotykamy się z królem Arturem to: Williama z Malmesbury (1080 - 1143) "Gesta regum Anglorum", a w innym skrypcie z tego okresu jest mowa o bitwie pod Bodon i pojwia się data śmierci Artura w bitwie pod Camlann - 537 rok. Unetien de Troyes (1135 - 1183) na pisał szereg wierszowanych romansów o rycerzach Artura i Pierwszy wprowadził motyw św. Graala. J. Campbell - wiek VI nazywa momentem mitogennym. Jest to czas powstania legendy arturiańskiej w tradycji ustnej i przenikania jej do kronik. W latach 1140 - 1150 biskup walijski Geoffrey of Monmounth zebrał i wydał po łacinie wszystkie opowieści, legendy i mity, które jego zdaniem odzwierciedlały dzieje Walii. Dzieła te owiane są owym typowym walijskim zamiłowaniem do cudowności i traktowania tego, co nadprzyrodzone, na równi z rzeczywistością. W Walii opowieść mitologiczna nie przestała się rozwijać, póki trwał walijski romans rycerski i pierwiastek ten schodził w niej na plan drugi przed motywem folklorystycznym i mitycznym.
Był to okres rozwoju legendy w popularnej twórczości bardów i trwał do połowy XII w.
Do legendy przeniknęło wiele elementów celtyckiej mitologii i opowieści heroicznej. Najdawniejsze epickie utwory walijskie przypisywano na poły mitycznym bardom : Aneirinowi, llywarchowi Henowi, Myrddinowi (późniejszemu Merlinowi) i Taliesinowi. Celtyccy bardowie przypisywali rycerzom Artura przygody Cuchuleinna, Taliesina, Gwydona i innych bogów, herosów z walijskich i irlandzkich legend, które już w tym czasie były gromadzone do Mabinogionu. Ale i te wczesnośredniowieczne utwory nie były wszak najwcześniejszymi. I one czerpały nader szczodrą ręką z jeszcze wcześniejszej twórczości druidów.
Epos arturiański obrastał w coraz więcej szczegółów i zyskiwał na uroku, zwłaszcza dzięki średniowiecznym tłumaczom i poetom francuskim. Jeden z nich - mnich Wace of Yersey dokonał około 1155 roku upoetyzowanego przekładu eposu na język francuski i przy tym znacznie go wzbogacił, korzystając z nieznanych dziś, lub z istniejących tylko w jego wyobraźni źródeł. Tutaj po raz pierwszy pojawia się temat "Rycerzy Okrągłego Stołu". Do najważniejszych źródeł inspiracji i wiedzy zalicza się trzy utwory powstałe na przestrzeni dwustu lat. "Wulgata" w skład której wchodzą: historia św. Graala, historia Merlina, Księgi Lancelota, Poszukiwanie św. Graala i śmierć Artura.. Dzieło to powstało w latach 1215 - 1235 jako praca zespołu anonimowych cystersów. W 1485 roku Thomas Malory "Le Morte Darthur" zebrał i wykorzystał wszystko, co stworzyli jego poprzednicy. Napisał doskonały utwór (pisał będąc w więzieniu, miał więc wiele czasu), z którego korzystało wielu późniejszych pisarzy. Postać króla Artura i jego otoczenie zajaśniały tu blaskiem, jakiego nie znały mity z cyklu Mabinogionu, który jest właśnie trzecim z owych najważniejszych utworów.
Mabinogion - proza angielska z najwcześniejszego okresu piśmiennictwa. Zbiór opowieści, występujących w różnych wersjach lokalnych i w odmiennych realiach. Były to "opowieści przykładne", od których każdy bard zaczynał naukę.
"Cztery Starożytne Księgi Walii" (rękopisy):
- Czarna Księga z Caermarthen (XII w)
- Księga Aneurina (XIII w)
- Księga Taliesina (XIV w)
- Czerwona Księga z Hergest (XIV - XV w) - Mabinogion zawiera się właśnie w tej księdze, oraz w Białej Księdze Rhyddercha (XIV w) Ksiega Taliesina zawiera 56 poematów, głównie historycznych, sławiących północnobrytańskich bohaterów: Uriena i jego syna Oweina (Owena), obu władców Rheyed (VI w).
Król Artur, jest w znacznej części Mabinogionu wcieleniem ideału władcy sprawiedliwego i zbawcy narodu, dziedziczy haryzmę imperatorów starożytnego Rzymu, rezyduje w Caerllion (Colchester), na terenie dawnego centrum Legionis. Na szczególną uwagę zasługują dwa inne utwory o temacie arturiańskim: "Łupy z Annwfn" (Annwfn to w późniejszych opowieściach Avallon) i "Tron monarszy". W XV w i XVI w powstaje pierwsza i jedyne bezpośrednie tłumaczenie na irlandzki opowieści z arturiańskiego kręgu "Poszukiwanie św. Graala". Ten utwór jednak także obrasta wkrótce otoczkę innych opowieści z kręgu Okrągłego Stołu. Jak pisze Peter S. Beagle :
"Ludzie nie umieją się obejść bez bohaterów. Lecz człowiek z krwi i kości zawsze będzie za mały, żeby zaspokoić ich pragnienia, więc legenda stopniowo narasta wokół ziarna prawdy, całkiem jak perła." Wpływ wątków bretońskich na inne literatury europejskie, na francuską i angielską był znaczny. Z wątków bretońskich czerpali Geoffrey Chancer i Marie de France. Są one przy tym źródłem niejednego utworu anonimowego. Z około 1450 r. pochodzi dłuższy utwór poetycki "Rozmowa Artura z Gwyngalaffem", ten drugi z tytułowych bohaterów w tradycji bretońskiej jest identyfikowany z walijskim Merlinem. Tak pokrótce przedstawia się geneza legendy o królu Arturze, którą dziś znamy. Jest to początek przenikania mitu w gatunek literatury XXw zwany "fantasy".
Mówiąc o micie arturiańskim należałoby wyjaśnić sobie, co rozumieć przez słowo "mit". Właściwie do dziś nie udało się ustalić jednoznacznie co to jest mit, otwiera się więc przed nami wiele możliwości. Michał Błażejewski, autor książki o twórczości j.R.R Tolkiena tak charakteryzuje mit: Można mówić o micie jako o jakiejś rzeczywistości, tej, z której wyłania się historia. Może to być rzeczywistość wieczna , istniejąca niezmiennie, trwale, takiej samej u początków wszystkiego jak i teraz. To rzeczywistość powtarzania tych samych archetypów, powrotów i cykli. Istnieje też rzeczywistość mityczna ukryta przed naszymi oczami, istniejącej gdzieś obok, żywiąca się naszą podświadomością, jest naszą podświadomością.
Mit organizuje sposób widzenia świata i decyduje też o tym, czy taki właśnie obraz uznamy za prawdziwy.
Mit pozwala nam na psychologiczną akceptację świata nawet wtedy, gdy akceptacja logiczna jest dla nas nie do przyjęcia. Jednym ze źródeł tworzenia mitów jest sfera podświadomości. To w niej, w ludzkiej podświadomości kryją się pewne stałe, będące jednocześnie efektem, wynikiem działań zbiorowych popędów i jednostkowych doświadczeń. Archetypy. Ich istotą jest to, że nie mogą być nazwane, a poznać je można jedynie pośrednio - poprzez symbol. Bohaterowie mitu są personifikacjami tych archetypowych obrazów - stąd ich podobieństwo do siebie, podobieństwo losów i funkcji. Dlatego na całym świecie, we wszystkich mitologiach powtarzają się wciąż te same historie. Wspólna wszystkim sfera podświadomości wyjaśnia w mitach odległych ludów obecność tych samych postaci: Matki Ziemi, herosa itd. Wielkich mitów od początku dziejów jest tylko kilka. Wciąż te same historie, w Hinduiźmie czy micie arturiańskim. Istnieją w każdej kulturze. Słownikowa definicja tego terminu mówi o opowieści symbolicznej zawierającej historie bóstw. J. Campbell ciekawie ją rozwija:
"mit to opowieść o bogach, które są przecież personifikacjami sił nami kierujących albo systemu wartości, które funkcjonują w ludzkim życiu i we wszechświecie."
"Mit jest publicznym snem, a sen -prywatnym mitem." (J. Campbell) Czy nie tym właśnie są opowieści z kręgu arturiańskiego? Publicznym snem? Moim zdaniem tak, ale od razu nasuwa się pytanie: Czy może jest bajką dla dzieci? Na pewno może nią być ("T.H. White "Miecz dla króla" "Pani powietrza i ciemności"), ale czym różni się od mitu? Baśń według Campbella to tylko mit da dziecka. Opowieść zawierająca motywy mitologiczne - jednak przeznaczona dla rozrywki. J. R. R. Tolkien wiele lat wcześniej pisał, że "Panuje przeświadczenie o istnieniu naturalnego związku między dziecięcym umysłem a baśnią. Uważam to przekonanie za błędne. W obecnych nowoczesnych i oczytanych czasach zesłano baśnie do pokoi dziecinnych"
To gatunek literacki godny najwyższego szacunku. Nie można mówić, że jest to literatura wyłącznie dla dzieci - taka postawa świadczy o degradacji samej baśni i degradacji sposobów jej badania. Baśń jest bliska mitowi tak, jak wyrasta z najtajniejszych ludzkich pragnień pokonania czasu i przestrzeni i ujawnienia marzenia o chęci porozumienia z całym światem. To, co nazywamy dziecięcym fantazjowaniem lub subkreacją - zdolnością tworzenia nowych światów, których realności baśń nie kwestionuje. Zgadzam się w zupełności z wielkim mistrzem baśni, że dostarcza ona przeżyć nieporównanie wznioślejszych niż inne gatunki literackie. Pozwala zobaczyć świat w jego pierwotnym wymiarze - nie bawi się w alegorie, nie pseudonimuje otaczającej nas rzeczywistości. Mówi o tym co wieczne, niezmienne, ujawnia podstawowe mechanizmy życia. Zachęca do wyrwania się z krępującego nas świata fałszu i pozorów i przynosi obietnicę pomyślnego zakończenia wszelkich trosk. Baśń - gatunkiem chrześcijańskim.
Inne spojrzenie na przedstawia R. Kochanowicz:
"Baśń - mit pozbawiony sacrum - wiary w boską ingerencję. Opowieść, w której losy bohatera tracą motywację sakralną, zyskując egzystencjalną."
Podstawowymi szczeblami przekształcania się mitu w bajkę jest desakralizacja, osłabienie niezachwianej wiary w prawdziwość wierzeń mitycznych. Dla mnie mit to usymboliczniona historia. Nie jest ważne jak bardzo jest prawdziwa. Ma w sobie ziarno prawdy, ale najważniejsze jest jej przesłanie, jej symbolika, jej mitologia. Legendy o Arturze są zakorzenione w kulturze i sztuce Zachodu. Jak to się stało, że historie o tym mitycznym władcy wywarły tak ogromny wpływ na światową kulturę? W naszym odmitologizowanym świecie potrzebujemy usymboliczniania historii, potrzebujemy mitów. Współczesność jednak wyprała nas z tej wrażliwości, która jest potrzebna do prawidłowego odczytywania tajemnic zawartych w mitach. Mit zmienił się w baśń i tak pozostał przenikając do literatury "popularnej", niedocenianej przez literaturoznawców, pomijanej w słownikach i encyklopediach, zepchniętej na margines literatury "wysokich lotów" - do literatury fantasy. Krytycy wciąż się spierają o jej wartości artystyczne, charakter, strukturę, przesłanie. "Fantasy to literatura mityczna, literatura pionowego wymiaru człowieka, prowadząca go od zwierzęcia do Boga. Często wiąże się to z dojrzewaniem bohatera. Ta literatura utrwala pewne wzorce postępowania, system wartości charakterystyczny dla cywilizacji." (Jęczmyk)
"Wywodzi się bezpośrednio z baśni, ale wymyka się rygorom konstrukcji baśniowej jak i w ujęciu wizji świata. Można śmiało uznać fantasy za rodzaj baśni" (K. Lewicka)
Niektórzy twierdzą i dowodzą, że często w fantasy rządzi duch romantyzmu, bez którego gatunek ten nigdy by nie powstał. Romantyczna wizja rzeczywistości, wszechobecny duch przygody, wolności; dziki, pierwotny, przesycony poezją świat wywodzący się z odkrytych na nowo, i nobilitowanych przez romantyzm dawnych mitologii. Pani Lewicka tutaj znajduje przyczynę stylizacji na mit, podanie, legendę, bogactwa odniesień i aluzji do kultur starożytnych, do wierzeń celtyckich i mitu arturiańskiego. Romantyzm niewątpliwie wywarł wpływ na poetykę fantasy w kontekście tych zjawisk kultury, które wcześniej wyłowił z pomroki dziejów (mity, baśnie, epos rycerski), upowszechnił i utrwalił. Fantasy zaspokaja potrzeby duchowe.
Polega to na definiowaniu tajemnicy, manifestowaniu uczuć religijnych, rozstrzyganiu skąd się wzięliśmy. F. Mówi o tajemnicy i snach kulturowych. Od Le Guin wiemy, że fantastyka bywa metafora naszego życia wewnętrznego. I "tak jak niegdyś religia chrześcijańska przechowywała się w irlandzkich klasztorach, tak literatura wysoka przechowa ducha swej najszczytniejszej powinności w gatunku popularnym jakim jest fantasy." (M. Parowski)
Dziś pozornie może się wydawać, że nie potrzebujemy wielkości. Jest wręcz odwrotnie. Potrzebujemy wielkości, potrzebujemy mitów i baśni, potrzebujemy fantasy i zawartych w niej archetypów. Przecież celem tej literatury jest wydobycie człowieka z bagna codzienności I wzniesienia ku światu piękna, gdzie "dusza słucha swych własnych pragnień"
Mit arturiański jest silnie zakorzenionym w starożytnych wierzeniach praludów Europy, ale stworzonym na potrzeby nowożytnych cywilizacji. Potrzeba usymbolicznienie historii. Trudno mi jest wytłumaczyć to zjawisko. Można je interpretować na wiele sposobów. Ja widzę przyczynę w potrzebie mitu. Dziś, kiedy prawdziwa wiara na Zachodzie jest tak słaba, a religia tak lekceważona, tłumione potrzeby obcowania z mitem, baśnią, archetypem, Prawdą spełniają się w literaturze. W baśni i legendzie. W fantasy bazującej na historii usymbolicznionej, na tym, co uniwersalne.
Wiele utworów fantasy czerpie wenę twórczą z mitu arturiańskiego, ale tak naprawdę niewiele z nich rozwija, kontynuuje mitologiczne treści. Do wartościowych wyjątków należą: "Mgły Avalonu" M. Zimmer Bradley, "Amber" Rogera Zelaznego, "The Fisher King", Stephen Lawhead - cykl pendragoński: "Taliesin", "Merlin", "Artur", "Pendragon", "Mokra magia". Najczęściej spotykamy się tylko z motywami zaczerpniętymi z tych opowieści, postaciami, motywami, wątkami. (Henry Kuttner "Mokra Magia") Tych najpopularniejszych elementów zaczerpniętych z mitu arturiańskiego w literaturze fantasy jest bardzo wiele. Najbardziej popularne są magiczne miecze o niezwykłych imionach i właściwościach. Specjalnie wykute i przeznaczone dla wybrańców służą bóstwom i siłom nadprzyrodzonym. (Mercedes Lackey "Prawo miecza") Równie często spotykamy magiczne zamki (Szklane, Obrotowe, Czworograniaste), niedostępne dla śmiałków, kryjące wspaniałe skarby, magiczne przedmioty i potężnych władców. (Lavrence Watt - Ewans "Jednym zaklęciem") To z legend o królu Arturze wywodzą się opowieści, w których nadnaturalnym światem, rajem na ziemi, miejscem, gdzie przebywają bogowie i herosi jest wyspa. Wyspy kobiet, czarodziejek, wróżek, pełne pokus i niebezpieczeństw często symbolizują śmierć, wieczność, centrum duchowe. (Jack Vnce trylogia "Llyonesse")
W fantasy spotykamy wiele innych motywów i symboli zaczerpniętych z mitu arturiańskiego: jabłko, łódź, dąb, zaczarowany las. A także cały bestiariusz postaci: smoki, trolle, elfy, wróżki, driady. A wielcy magowie i czarodziejki, obowiązkowo obecni w każdej powieści fantasy to przecież nowe wcielenia druidów. Literatura ta istnieje właśnie po to, by opowiadać te historie wciąż na nowo i wciąż na nowe sposoby. Fantasy opowiada baśnie i mity zaklęte w opowieściach rodem z dawnej Bretanii, z czasów, kiedy istniały smoki, a granica miedzy światami była bardzo elastyczna. Na tym jednak nie koniec, św.Graal jest do odnalezienia, każdy musi i dziś walczyć ze swym smokiem, Avallon spowijają mgły,a król Artur powróci. No, chyba, że nadal jest zaklęty w dębie...

Strona główna

Mitologia

Powstanie świata

Ogólnie o mitologii

Galeria grafik - Smoki

Wyszukiwarka

Bibliografia