Logo
-

Historia

[ HISTORIA OGÓLNA ] [ HISTORIA O.S.P. ] [ HISTORIA PKP I PKS ] [ HISTORIA OŚRODKA "ŚWIT" ]
[ ŁASKARZEW 1939-1945 ] [ GENEZA l PRZYCZYNY WALK O ŁASKARZEW 12-17 IX 1939 ROKU ]
[ HISTORIA PARAFII ] [ PACYFIKACJA WANAT ] [ HISTORIA PEWNEGO POMNIKA ]
[ HISTORIA RODZINY PROCZKÓW ]

Pacyfikacja Wanat w dniu 28 lutego 1944 roku.

W

ieś Wanaty w gminie Łaskarzew liczyła przed spaleniem 22 zagrody i 132 mieszkańców. 21 lutego 1944 r. (w poniedziałek) do Wanat przyjechali samochodem Niemcy, prawdopodobnie na kontrolę mieszkańców. W jednym z gospodarstw Niemcy zauważyli ślady wiodące do lasu (w nocy padał śnieg). Niemców było kilkunastu, więc postanowili pójść do lasu tymi śladami. Gdy partyzanci spostrzegli, że są tropieni przez Niemców, to zaczęli się szybko oddalać w głąb lasu. (Kilku partyzantów nocowało w lej wiosce właśnie 20 lutego 1944r.) W pobliżu wsi Bączki, gdzie las był mniej gęsty partyzanci otworzyli ogień do Niemców. Sądzili bowiem, że Niemcy mogą mieć wkrótce przewagę nad nimi biorąc pod uwagę ludzi i broń.

     W wyniku tego zbrojnego starcia zginęło 7 Niemców, a 3 zostało rannych. Partyzanci mieli tylko jednego rannego. Szczęśliwie wycofali się z akcji i poszli dalej w las, a Niemcy wzięli furmanki ze wsi Bączki i na nie załadowali zabitych i rannych. Następnie okrężną drogą, przez Maciejowice i Sobolew, wrócili do Garwolina.

     Wydarzenie to na pewno było pretekstem, aby Niemcy zastosowali wobec mieszkańców Wanat zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Decyzję o pacyfikacji właśnie Wanat Niemcy podjęli najprawdopodobniej po zapoznaniu się z zeznaniami ocalałych żandarmów. Nie ma bowiem żadnych danych o prowadzeniu jakiegokolwiek śledztwa.

     W tygodniu poprzedzającym pacyfikację Niemcy nie próbowali wyjaśnić zaszłych wydarzeń, w ogóle nie pojawili się we wsi. Tragedia mieszkańców Wanat nastąpiła wkrótce, bo już 28 lutego 1944 roku (w poniedziałek).

     Nad ranem w dniu 28 lutego Niemcy otoczyli wieś. Obstawili drogi wylotowe do sąsiednich wsi: Lewikowa, Dąbrowy i Woli Łaskarzewskiej. Rozstawione posterunki niemieckie legitymowały i zatrzymywały wszystkich, którzy chcieli wydostać się z wioski. Na jej opuszczenie zezwolono tylko mieszkańcom powołanym na roboty przymusowe do Rzeszy; 28 lutego był bowiem dniem poboru z gm. Łaskarzew-wieś. Karty poboru mieli głównie ludzie młodsi, toteż rodzicom pozwolono na towarzyszenie dzieciom do punktu zbiorowego w Łaskarzewie. Dzięki temu uniknęło śmierci 11 osób.

     Mieszkańcy Wanat wiedzieli o potyczce partyzantów z Niemcami w rejonie Bączek. Mężczyźni, w obawie przed represjami, ukrywali się przez cały następny tydzień w sąsiednich wioskach. Odwet nie nastąpił jednak w ciągu najbliższych kilku dni, lecz dopiero po upływie tygodnia. Wielu mieszkańców uznało już wtedy, ze minęło główne niebezpieczeństwo i powróciło do domów. Nie opuszczał ich jednak niepokój.

     We wsi sądzono, że jeżeli nastąpią jakieś represje, to będą one wymierzone tylko przeciw mężczyznom, na myśl im nie przyszło nawet, by Niemcy mogli stosować jakieś represje wobec kobiet i dzieci.

     Znając przypadki stosowania przez okupanta odpowiedzialności zbiorowej, represji obawiali się zwłaszcza ci mieszkańcy wsi, którzy byli aktywni politycznie np. Marcin Boratyński, członek kierownictwa gminnego SL "Roch" w Łaskarzewie, a także wszyscy ci, którzy współdziałali z podziemiem zbrojnym. Przypuszczali bowiem, że Niemcy mogą znać nazwiska osób współdziałających z partyzantami i że właśnie oni zostaną w pierwszej kolejności objęci wszelkimi represjami.

     Pozostali mieszkańcy, bierni politycznie, wywiązujący się na czas ze wszystkich zobowiązań nałożonych przez okupanta, a zwłaszcza kobiety i dzieci nie czuli się zagrożeni. Zwiększyło to tylko rozmiar zbrodni, bowiem mimo dogodnych warunków do ucieczki (w nocy), skorzystali z niej jedynie nieliczni i to sami mężczyźni.

     Niemcy przyjechali do wsi około 2.00 w nocy. Zatrzymali się na wschodnim krańcu wsi, od strony nieosłoniętej lasem, odcinając dostęp do wsi sąsiednich. Droga do lasu była jeszcze przez pewien czas nieobsadzona. Od chwili przybycia Niemców do wsi do momentu jej obstawienia upłynęło dosyć dużo czasu. Wykorzystało to kilku mężczyzn i zdołało opuścić wieś. Byli to między nimi: Aleksander Skoczylas, Ryszard Boratyński, Marcin Boratyński, Józef Wiśniewski, Jan Kędzior i inni. Z możliwości ucieczki mogła skorzystać prawie połowa ludności. Największe szansę mieli mieszkający tuż przy lesie. Niektóre zabudowania znajdowały się w odległości około 50 metrów od lasu. Panujące ciemności ułatwiały ucieczkę.

     Niemcy rozpoczęli pacyfikację wioski około godz. 8.00, gdy zrobiło się widno i cała wieś została już otoczona. Do przeprowadzenia akcji podzielili się na trzy grupy. Pierwsza grupa mordowała wszystkich obecnych w zagrodzie, druga grupa rabowała ubrania i cenniejsze przedmioty z domów oraz żywy inwentarz, żołnierze z trzeciej grupy podpalali wszystkie budynki.

     Po wymordowaniu wszystkich mieszkańców i zrabowaniu ich mienia Niemcy wycofali się na skraj wsi, gdzie znajdowało się dowództwo akcji. Kazimierzowi Chodkiewiczowi, sołtysowi sąsiedniej wsi Lewikowa, Niemcy polecili by dostarczył 5 furmanek w celu przewiezienia zrabowanych rzeczy do Łaskarzewa. Niemcy odjechali w godzinach popołudniowych. Pozostała po nich płonąca wieś z pomordowanymi mieszkańcami.

     Do późnego wieczora nikt z mieszkańców sąsiednich wiosek nie odważył się pójść do Wanat. Groza ogarnęła wszystkich, którzy widzieli płomienie i słyszeli krzyki ofiar.

     Uratowani różnymi sposobami nieliczni mieszkańcy wioski dopiero rankiem następnego dnia oglądali miejsca, gdzie jeszcze wczoraj były ich zagrody, bądź zagrody ich krewnych lub znajomych. Pozostały tam jedynie zgliszcza spalonych zabudowań. Zwłoki pomordowanych, właściwie szczątki zwłok, były w zasadzie nierozpoznawalne. Grzebaniem pomordowanych zajęły się ich rodziny. Zwłoki ofiar zostały pochowane we wspólnej mogile na cmentarzu w Łaskarzewie.

     Z mieszkańców przebywających we wsi w czasie pacyfikacji uratowały się tylko dwie osoby: Julianna Olejnik i Władysław Górzkowski. Obydwoje byli ciężko ranni. Właśnie dzięki ich zeznaniom jest znany sposób przeprowadzenia akcji pacyfikacyjnej. Do końca okupacji osoby te ukrywały się u swoich krewnych, podobnie jak i ci, którzy w tamtym dniu byli nieobecni w domu, bądź uciekli tuż po wkroczeniu Niemców, albo opuścili wieś wraz /. wyznaczonymi na roboty przymusowe do Niemiec dziećmi.

     W spacyfikowanych Wanatach zginęło 108 osób, w tym 47 dzieci i młodzieży w wieku od 1 miesiąca życia do 16 lat, 37 kobiet w wieku od 18 do 78 lal oraz 24 mężczyzn w wieku od 17 do 88 lat. Największy odsetek wśród zabitych stanowiły dzieci - 44.5%, a następnie osoby dorosłe, w tym kobiety 32.4% i mężczyźni -19.4%, zginęli też wszyscy starcy (powyżej 70 lat) - 3.7%.

     Stosując represje wobec ludności cywilnej Niemcy motywowali je potrzebą karania "bandytów" za wystąpienia przeciwko władzy niemieckiej.

     We wsi mieszkali głównie ludzie młodzi, w pełni wieku produkcyjnego, w większości młode małżeństwa. Średnia wieku w przedziale 18-40 wynosiła 34 lata.

     W stosunku do Wanat Niemcy zastosowali wszelkie możliwe metody represji. Po wymordowaniu mieszkańców i zrabowaniu cenniejszych rzeczy, podpalili wszystkie zabudowania mieszkalne i gospodarcze. Wobec tego zniszczenia w majątku trwałym wyniosły 100%. Wysokość szkody materialnej w wartości sprzed września 1939r. wynosiła około 600 000 zł. (Pierwsze szacunkowe dane opracowane przez Urząd Gminy w Łaskarzewie na polecenie Starostwa Powiatowego w Garwolinie z dn. 12.IX.1946r.)

     Po wojnie opracowano szczegółowy wykaz szkód spowodowanych przez pacyfikację. Za podstawę obliczeń przyjęto szacunkową wartość najlepszego gospodarstwa we wsi Wanaty w cenach z 1939 roku. Ponieważ wieś ta ze względu na położenie na glebach piaszczystych, należała do średnio zamożnych, więc wartość takiego gospoda; siwa ustalono na około 6 000 z, następnie w stosunku do lak wyliczonego wskaźnika ustalano wartość poszczególnych zagród w roku 1939.

     W roku 1945 sporządzono jeszcze jeden rejestr szkód indywidualnych. Jest on bardziej szczegółowy. Podaje dane o szkodach niematerialnych, stratach ruchomości, nieruchomości, ziemiopłodów i szkodach w przemyśle. Oparty został na zeznaniach mieszkańców Wanat. Zawiera dane tylko w stosunku do tych rodzin, z których pozostał choć jeden człowiek. Na uwagę zasługuje rubryka "szkody niematerialne". Przy jej opracowaniu posłużono się kwestionariuszem szkód niematerialnych, który wyszczególniał:

  • upośledzenie fizyczne,
  • upośledzenie umysłowe,
  • utratę życia żywiciela.
  • straty moralne,
  • wysokość żądanej sumy, bądź jednorazowego odszkodowania.

     W Wanatach największe spośród nich były straty materialne. Wliczono tu utratę życia przez najbliższych i krewnych. Nawet spośród osób, które przeżyły tragedię, nie ocalała żadna rodzina w całości. Spośród 108 zamordowanych ludzi, trzy osoby były spoza Wanat. W tym tragic?Jiym dmJ w różny sposób ocalało 27 mieszkańców Wanat, w tym 7 kobiet i 20 mężczyzn.

     W pacyfikacji Wanat brali udział żandarmi z posterunków: Garwolina, Żelechowa, Sobolewa, Sobienich-Jezior i Kołbieli. Ponadto ze Starostwa Powiatowego w Garwolinie przybyły do Wanat: oddział policji specjalnej, funkcjonariusze Kryminalpolizei i Schultspolizei, oddział pomocniczej policji ukraińskiej stacjonującej w majątku Zawady obok Garwolina i funkcjonariusze policji polskiej, tzw granatowej z Garwolina. Do akcji skierowano też oddziały, które specjalnie sprowadzano poprzedniego dnia na teren powiatu garwolińskiego w związku z mającym się odbyć poborem ludności na roboty do Rzeszy.

     Niemcy chcieli w ten sposób zademonstrować zdolności władz okupacyjnych do użycia siły w razie wystąpienia jakiegokolwiek oporu ze strony Polaków. Prawdopodobnie Starostwo ściągnęło na powiat w nocy z 27 na 28.II około 800 żandarmów, Schupo i Ukraińców z Siedlec, Mińska Mazowieckiego, Warszawy i Rembertowa. Niemcy przysłani na teren powiatu zostali częściowo skierowani również do Wanat. Przypuszcza się, że w akcji pacyfikacyjnej wzięło udział około 300 Niemców. Około godz. 10.00 przyjechał do wsi, by osobiście nadzorować przebieg akcji, starosta powiatowy Freudenthal.

     Zbrodnia popełniona w Wanatach odbiła się głośnym echem w całej okolicy. Wiadomość o niej wzbudziła grozę wśród mieszkańców polskich wiosek. Obraz, który oglądali przybywający do spalonej wsi, powodował trwogę i pozostał do dziś w pamięci. Wieść o pacyfikacji szybko rozeszła się po powiecie. Pisała o niej również prasa konspiracyjna. Była to jedyna w powiecie na tak dużą skalę przeprowadzona pacyfikacja.

     Niemcy starali się zahamować udział i poparcie mieszkańców wsi dla partyzantów. Chcieli ich zastraszyć. Nie osiągnęli jednak zamierzonego celu. Wiosną 1944r, podobnie jak w całym kraju, również w pow. garwolińskim wzmogły działalność oddziały partyzanckie. Przykład Wanat nie spełnił założeń hitlerowców, nie wpłynął zastraszająco i demoralizująco na społeczeństwo.

     Tragedia Wanat nie została zapomniana po wojnie. W 1959r. odsłonięte w miejscu pacyfikacji pomnik ku czci ofiar.

     Po wyzwoleniu zamieszkało w wiosce 9 rodzin (przed wojną było 32). Byli to ci, którzy przeżyli pacyfikację, a po zakończeniu wojny wrócili do wsi. Borykali się z ogromnymi trudnościami, ponieważ znikąd nie otrzymali pomocy materialnej.

     W ciągu kolejnych lat niepodległości wieś Wanaty zmieniła się na korzyść. W 1972 roku oddano do użytku asfaltową szosę. Połączyła ona drogę międzynarodową E81 z tzw. trasę nadwiślańską. Było to ważne wydarzenie w życiu mieszkańców wioski, bowiem dotychczas korzystali z bardzo piaszczystej, polnej drogi.

     Wszystkie pozytywne zmiany nie zlikwidowały śladów pacyfikacji. Świadczą o niej swobodnie rosnące, przy biegnącej przez środek wioski szosie, kępy krzewów w kształcie niewielkich prostokątów. Są pozostałością dawnych przyzagrodowych sadów, bądź po prostu wyrosłymi na zgliszczach i ruinach dzikimi krzakami. Obecnie w Wanatach jest 11 zagród, w których mieszka 14 rodzin. Wioska liczy 42 mieszkańców, którzy zajmują się rolnictwem i rzemiosłem. Ludzie są bardzo pracowici i żyją sobie dostatnio.

nauczycielka historii

[Powrót do początku strony]