Logo
-

Historia

[ HISTORIA OGÓLNA ] [ HISTORIA O.S.P. ] [ HISTORIA PKP I PKS ] [ HISTORIA OŚRODKA "ŚWIT" ]
[ ŁASKARZEW 1939-1945 ] [ GENEZA l PRZYCZYNY WALK O ŁASKARZEW 12-17 IX 1939 ROKU ]
[ HISTORIA PARAFII ] [ PACYFIKACJA WANAT ] [ HISTORIA PEWNEGO POMNIKA ]
[ HISTORIA RODZINY PROCZKÓW ]

ŁASKARZEW 1939 - 1945. HISTORIA MOJEGO MIASTA PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

MICHAŁ BOŻEK

     I. WOJNA
     II. KONSPIRACJA NA TERENIE ŁASKARZEWA
     III. LOSY LUDNOŚCI ŻYDOWSKIEJ W ŁASKARZEWIE W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ
     IV. TRAGEDIA WSI WANATY

III. LOSY LUDNOŚCI ŻYDOWSKIEJ W ŁASKARZEWIE W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ

połeczność żydowska w Łaskarzewie liczyła przed II wojną światową ok. 1300 osób. W listopadzie 1941 Niemcy utworzyli getto w Łaskarzewie, które zmieniło życie Polaków i Żydów. Miasto zostało podzielone, na część wschodnią- polską i zachodnią- żydowską. Getto obejmowało ulice: Dąbrowską, 11-ego Listopada, Wolską, Garbarską i Alejową. Został również postawiony mur, który oddzielał getto i poza który nie wolno było wychodzić Żydom.4

     Do generalnego rozwiązania "kwestii żydowskiej" hitlerowcy przystąpili w październiku 1942 roku. Na łaskarzewskiej strzelnicy żandarmi z Sobolewa rozstrzelali 39 Żydów. Był wśród nich miejscowy rabin Ohner oraz wiele matek z maleńkimi dziećmi. Był to sygnał do ostatecznej rozprawy z mieszkańcami żydowskiej dzielnicy. Niemieccy żandarmi wraz z pozostającymi na służbie III Rzeszy Litwinami i Łotyszami oraz wyjątkowo gorliwymi żydowskimi policjantami przystąpili do usuwania z domów dotychczasowych mieszkańców. Na łaskarzewskim Rynku zebrano około 250 rodzin żydowskich. Była to tylko część ofiar holocaustu. Inni mieszkańcy getta zbiegli lub zostali wywiezieni wcześniej do obozu pracy w Wildze. Żydów popędzono na stację kolejową, aby przetransportować ich następnie do obozów masowej zagłady. Pochód otwierały furmanki wiozące starców chorych, zamykali piesi mieszkańcy getta w otoczeniu oprawców z policyjnymi psami. Przemarszowi towarzyszyły wrzaski i strzały. Inna grupa żandarmów przystąpiła natychmiast do rabunku pożydowskiego mienia.

     Nie był to jeszcze koniec koszmaru. Po wysiedleniu łaskarzewskich Żydów Niemcy na strzelnicy i w okolicznych lasach zamordowali 120 dalszych osób. Nie mniej "polowanie" na wyznawców religii mojżeszowej trwało do końca okupacji. Ofiarami zabójstw były najczęściej osoby, które znalazły opiekę w polskich domach lub szukały schronienia na własną rękę. Szczególnie ponurą rolę w likwidacji Żydów odegrał stacjonujący w Łaskarzewie oddział Schutzpolizei.

     Jego drugą specjalnością było zwalczanie działań partyzancko- dywersyjnych. To oni dopuścili się straszliwej zbrodni na mieszkańcach położonej w odległości 5 km od Łaskarzewa wsi Wanaty (którą opisuję w IV rozdziale).

     Tak zakończył się kilkusetletni epizod żydów w Łaskarzewie. Z kilku tysięcy zamieszkujących miasto i gminę przy życiu zostało zaledwie kilku, ja przedstawię historię ostatniego z łaskarzewskich żydów- historię Zygmunta Warszawera.5

     Zygmunt-Srul Warszawer urodził się w Łaskarzewie w 1906 lub 1907 roku. Dokładna data jego urodzenia nie jest znana.


fot.14. Zdjęcie Zygmunta Warszawera

     Był Żydem. Ojciec Srula, pobożny i poważany, miał piętrowy dom w rynku, rzeźnię i sklep. Handlował z dziedzicami, chłopami i na jarmarkach. Był prezesem gminy żydowskiej a także, wybranym radnym w Urzędzie miejskim głosami Żydów i chrześcijan. Srul od bardzo młodych lat zaczął jeździć po wsiach, co umożliwiało mu poznanie chłopów. "Byłem ich ulubiony" - wspominał. " Moje słowo było święte i oni o tym wiedzieli. Nie oszukiwałem nigdy i dawałem uczciwe ceny". Pożyczał także pieniądze bez lichwy, a kiedy nie mogli oddać, co zdarzało się często, bo ludzie w tych okolicach byli biedni, długo prolongował, bywało że w nieskończoność. Do wybuchu II wojny światowej Srul żył i pracował w swoim rodzinnym mieście. Jeździł po wsiach i poznawał okoliczną ludność. Tu założył swoją rodzinę, ożenił się, miał dwoje dzieci: córeczkę i syna.

     Wszystko zmieniło się we wrześniu 1939 roku. Wojna dla Srula to okres ciągłej ucieczki, ciągłego ukrywania się, walki o byt. Właśnie w tym okresie pomogła mu znajomość okolic Łaskarzewa i pobliskich wsi, dobre stosunki z chłopami, ale przede wszystkim życzliwość i dobra wola Polaków.

     Zaczęło się na początku wojny. Po raz pierwszy uratował Srulowi życie przedwojenny komendant policji Smarzewski. Do miasta przyjechały dwa samochody z niemieckimi żandarmami. Wzięli 28 Żydów, wśród nich Warszawera. Komendant policji spytał się Niemców " to i Polaków zabieracie?". Niemcy na to ze nie. Wtedy komendant wskazał na Warszawera i powiedział: " A to jest Polak". Wtedy Niemcy kazali wystąpić z szeregu Srulowi, i odjechali w stronę Pilczyna. Po kilku godzinach chłop przybyły ze wsi Kacprówek powiedział, że Niemcy zabili wszystkich Żydów z transportu.

     W listopadzie 1941 roku Niemcy utworzyli getto w Łaskarzewie. Po jego likwidacji w październiku 1942 roku Warszawer wraz ze swoim synkiem schronił się w obozie pracy w Wildze. Po zapoznaniu się z sytuacją niestety i stamtąd musiał uciekać. Wtedy po raz drugi z pomocą przyszedł mu komendant policji Smarzewski. Ukrył go wraz z czteroletnim synkiem.

     Niedługo potem Warszawer wraz ze swoim synkiem dowiedziawszy się, że część Żydów z Łaskarzewa znajduje się w getcie w Sobolewie, udaje się tam i odnalazłszy rodzinę zostawia synka pod jej opieką a sam udaje się po żywność. Udawał się po żywność, której tak bardzo brakowało w getcie. Nocami Warszawer wędrował starym szlakiem po wsiach i dworach. Kupował bydło, zarzynał je, ćwiartował. Część zanosił do getta, część oddawał handlarzom, którzy przemycali mięso do Warszawy. Po rodzinę przyszedł pewnej soboty 1943 roku, kiedy dowiedział się, że w najbliższych dniach mają wszystkich wywieźć do obozu śmierci. Wszedł, lecz już nie wyszedł. W godzinę po nim przyjechało gestapo i szczelnie obstawiło cały teren.

     Warszawera wraz z innymi Żydami zapędzono do ciasnych wagonów. To miała być jego ostatnia podróż, podróż na śmierć. Tak jednak się nie stało. Kiedy synek Srula udusił się z braku powietrza zdesperowany Żyd wyskoczył z pociągu. Następnie położył się nieruchomo na ziemi i czekał, aż Niemcy przestaną strzelać, aż pociąg odjedzie, i odjechał. Był znowu cudem ocalony.

     Wymęczony doszedł do wsi Przyłęk, gdzie miejscowy chłop (Pielecki) udzielił mu schronienia i pomocy. Gdy nieco ozdrowiał i doszedł do sił poszedł do następnego gospodarza, potem dalej - od sąsiada do sąsiada, od wsi do wsi.

     Tak zaczęło się wielkie wędrowanie. Chodził zawsze sam. Ukrywał się przez 26 miesięcy, nieustannie wędrując pomiędzy lasem, polem, chałupą, stodołą. Krążył tak między kilkunastoma wsiami w trójkącie Łaskarzew - Sobolew - Wilga odwiedzając każde gospodarstwo.

     Po wojnie osiadł w Warszawie, gdzie prowadził sklep mięsny. Często odwiedzał Łaskarzew, był z nim mocno związany. Świadczy o tym między innymi fakt, że pierwsze zarobione pieniądze dał na odbudowę zniszczonego Kościoła w Łaskarzewie. Był wdzięczny ludziom za okazaną pomoc i pomagał im materialnie. Został fundatorem tablicy pamiątkowej na cmentarzu żydowskim oraz inicjatorem ogrodzenia zniszczonego przez Niemców cmentarza żydowskiego.


Fot. 15. Brama główna cmentarza żydowskiego w Łaskarzewie.

     Zygmunt - Srul Warszawer zmarł 25 lutego 1997 roku. Jego pogrzeb odbył się w Warszawie 27 lutego 1997 roku na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej. W pogrzebie wzięło udział ponad 250 osób, w tym 4 księży katolickich, 2 rabinów , duża liczba osób z Łaskarzewa i okolic, z władzami miasta.


Fot. 16 i fot. 17. Zdjęcia z pogrzebu Zygmunta Warszawera

     Jak wiadomo Polska była jedynym krajem okupowanym, w którym za ukrywanie Żydów groziła śmierć. Mimo tak surowej kary wielu ludzi ryzykowało życie swoje i swoich bliskich pomagając Żydom. Niektórzy z tych ludzi ponieśli straszliwą karę za udzielanie pomocy Żydom. Jest to historia rodziny Proczków zamieszkałych we wsi kolonia Dąbrowa.

     Tomasz Proczek zamieszkały w Kolonii Dąbrowa, gm. Łaskarzew dał schronienie w swoim domu Żydowi z Łaskarzewa. Nie wiadomo jak długo ten Żyd - szewc, przebywał u Proczków. Natomiast jest pewne, że w lutym 1943 roku rano, około 8.00 podjechały pod dom Proczków dwa niemieckie samochody.

      Niemcy otoczyli zagrodę Tomasza Proczka, a następnie rozstrzelali 5 osób z tej rodziny i jednego Żyda. Zamordowani zostali:

  • Tomasz Proczek - ojciec
  • Marianna Proczek - żona
  • Natalia Proczek - córka
  • Stanisław Proczek - syn
  • Żyd - uciekinier z Łaskarzewa

     Uratowali się:

  • najstarszy syn, Jan Proczek z żoną i dziećmi, gdyż mieszkał w oddzielnej części zagrody, więc Niemcy go oszczędzili
  • najmłodsza córka, Aleksandra, gdyż była w tym czasie u sąsiadów

     Żyd, który przebywał u Proczków próbował uciekać, ale został zabity w pobliżu obecnej gajówki. Teren był bardzo podmokły, toteż Żyd ugrzązł w bagnie i tam pozostał prawdopodobnie na zawsze.

      Po ograbieniu zagrody Tomasza Proczka Niemcy odjechali zostawiając zwłoki pomordowanych na podwórku6. Ocalały syn Jan Proczek uzyskał zgodę Niemców na pochowanie zwłok najbliższej rodziny na cmentarzu w Łaskarzewie. Niemcy zastrzegli jednak, że ta ceremonia ma się odbyć późnym wieczorem i tak się stało. Rodzina Proczków spoczywa we wspólnej mogile.

4 Relacja Eugeniusza Bożek z 11.10.2002
5 Relacja Waldemara Trzaskowskiego z 11.10.2002
6 Powyższe wydarzenie znane mi są również z przekazu mojego dziadka, Eugeniusza Bożek, świadka tych wydarzeń, które znajdują też potwierdzenie w gazecie Nasze Sprawy nr. 19

[Poprzednia strona] 1 | 2 | 3 | 4 [Następna strona]

[Powrót do początku strony]