Strona startowa

Menu główne

Moskwa

Górny Karabach

Armenia

Iran

Turcja

Linki

Moje strony

 Wystawy

 

 

Górny Karabach 1/2

 

W Górnym Karabachu znalazłem się już drugiego dnia mojej obecności na Kaukazie. Samolot z Moskwy wylądował w Erewaniu ok. 4.00 w nocy. Jakieś 4 godziny później jechałem już do Górnego Karabchu z 3 Ormianami, których wcześniej w życiu na oczy nie widziałem. Jechaliśmy Ładą mojego internetowego ormiańskiego kolegi, którego poznałem przez internet kilka miesięcy wcześniej ... cel: Górny Karabach.

W tym miejscu chciałbym wyrazić podziękowania dla moich ormiańskich przyjaciół Mihrana, Armo i Emina - dzięki nim ta podróż była możliwa i niezwykle miła.

 

Trochę o Karabachu

Formalnie Górny Karabach (w języku ormiańskim ‘Artsakh’, nazwa Karabach powstała w XIII wieku i oznacza dosłownie „Czarne Ogrody”), kraj o powierzchni 4,4 tys. km2, jest częścią Azerbejdżanu. Od czasu wojny wygranej przez separatystów ormiańskich w 1994 r. proklamowana przez nich Republika Górnego Karabachu jest de facto niepodległym państwem, mającym swojego prezydenta, rząd, parlament i armię. Jest to jednak twór, którego nie uznaje żadne państwo na świecie, nawet Armenia (chociaż republika ma swoje przedstawicielstwa w Erewaniu, Moskwie, Waszyngtonie, Paryżu, Sydney i Bejrucie). Karabach pozostaje w izolacji międzynarodowej oraz w dużej zależności od Armenii (pewna wymiana handlowa odbywa się także z Iranem), bez której pomocy znalazłby się w bardzo trudnej sytuacji.

Większość publikowanych i dostępnych map Armenii i Karabachu wprowadza w błąd. Na mapach tych widać Karabach oddzielony od Armenii terenami należącymi do Azerbejdżanu (przejazd możliwy jest tylko w jednym punkcie, Goris). W rzeczywistości wszystkie te tereny są kontrolowane przez Armenię, jedynie z pogłosek można dowiedzieć się o sporadycznej wymianie ognia między snajperami. Ponadto wjazd do Górnego Karabachu jest także możliwy od północnej strony (od Vardenis) – szczegóły w relacji.  

 

 

Republika Górnego Karabachu to miejsce na końcu świata. Kraj jest zrujnowany zakończoną 10 lat temu wojną. Ślady wojny z Azerbejdżanem widoczne są wszędzie – spalone, opuszczone domy (głównie azerskie), porozrzucany sprzęt wojenny, zaminowane spore obszary kraju. Nie ma też ani jednego Azera ... (kilkaset tysięcy uciekło do Azerbejdżanu).

 

                   

 

Młode „państwo” próbuje jednak radzić sobie z trudną sytuacją. Widać inwestycje. Charakterystyczną rzeczą jest fakt „powracania” w rodzinne strony mieszkańców, którzy osiągnęli sukces za granicą. Ormianie, którzy za granicą zdobyli majątek często inwestują go w rodzimej Armenii lub Górnym Karabachu. W samym Karabachu zdarzyło mi się widzieć kilka tego rodzaju inwestycji (hotele, szkoły itp.). Z uwagi na ogromnych rozmiarów korupcję, część ze środków przekazywanych na te cele po prostu się rozpływa.

 

Podróż po Górnym Karabachu jest bezpieczna, nie licząc terenów zaminowanych (tutaj naprawdę trzeba uważać). Mieszkańcy (Ormianie) są przyjaźni i uczynni. Wojsko i policja na ogół też. Turyści w tej republice są naprawdę rzadkością i nie leży w interesie tego państwa utrudnianie im życia.

 

 

Wizy - formalności

 

Formalnie żeby wjechać do Górnego Karabachu cudzoziemcy (nie-Ormianie) muszą mieć tzw. wizę tej republiki. Wiza jest wydawana przez Stałe Przedstawicielstwo Republiki Górnego Karabachu w Republice Armenii (ul. Moskovian 11, Erewań, e-mail: ankr@arminco.am). Biuro jest czynne w godzinach 10.30-13.00 i 14.00-17.00

Wiza kosztuje 25 USD + 1000 DRAM. Należy stawić się z paszportem i 1 zdjęciem oraz wypełnić formularz wizowy. Przy odrobinie szczęścia jeśli zgłosicie się w pierwszej połowie dnia pracy, to w drugiej wydadzą Wam wizę. Ponadto, po wjechaniu do Karabachu trzeba udać się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki w Stepanakert (www.nkr.am) i zarejestrować tam swoją obecność. W drodze powrotnej z Karabachu do Armenii nie jest potrzebna kolejna ormiańska wiza.

Obywatele Polski (ale też każdego innego państwa na świecie) muszą się także liczyć z tym, że w razie jakichkolwiek problemów na terenie Karabachu, możliwości udzielenia im pomocy przez polskie placówki dyplomatyczno-konsularne będą bardzo ograniczone. Górny Karabach nie jest uznawany przez RP za niepodległe państwo. W związku z polska ambasada w Armenii nie ma możliwości objęcia opieką polskich obywateli na terenie tej republiki. Placówka w Azerbejdżanie formalnie ma takie możliwości, w praktyce jednak nie mogłaby zrobić nic – Karabach nie utrzymuje z Azerbejdżanem stosunków dyplomatycznych, a granica jest zamknięta. W rzeczywistości nie ma jednak żadnych problemów, zwłaszcza jeśli kupi się wymaganą wizę.

 

 

Mój sposób na Górny Karabach

 

Mój pomysł na wjazd do Górnego Karabachu polegał na całkowitym olaniu wszelkich wymogów wizowych (uznałem, że 25 USD to trochę za dużo). Udało mi się wjechać i spędzić w Karabachu kilka dni, a następnie wyjechać bez wizy oraz rejestrowania się w Stepanakert. Szczegóły w relacji, którą wysyłam zainteresowanym.

 

Krótką relację z Karabachu można przeczytać też na stronach PilotGuides.com (portal producentów takich programów TV jak Globe Trekker, Pilot Guides i Planet Food).

 

 

 

Galeria

 

Prezentowane zdjęcia zostały wykonane przeze mnie oraz moich ormiańskich przyjaciół.

Zdjęcia zostały przedstawione na 2 oddzielnych podstronach:

 

1. Shushi, Mamik i Dadik, Kapin Tzov, Gandzasar, Taq Jur

2. Dadivank, Różne fotki

 

 

Shushi

 

         

 

 

Tatik i Papik :)

 

 

 

Kapin Tzov

 

 

 

 

Gandzasar (1216-1238)

 

         

 

         

 

 

Taq Jur - ... in the middle of nowhere ...

 

Niesamowite miejsce, na dostępnych mapach gdzieś pomiędzy Karabachem i Armenią. Dotarliśmy tam w środku nocy, po dłuższym błądzeniu w ciemnościach. A na miejscu - gejzer gorącej wody!

Mieliśmy jeszcze spore zapasy wina więc złoiliśmy się przepisowo ... :)

 

 

 

DALEJ Ţ