"Banlieue 13" - (13 Dzielnica), kino akcji, Francja 2004
Tytułowa 13 dzielnica, to jedna z wielu dzielnic Paryża. Od pozostałych dzielnic różni się tym, że jest otoczona murem, a wjazdu do niej bronią zasieki i policja. Tak problem najgorszej dzielnicy postanowił rozwiązać rząd. Z dzielnicy utworzyło się getto i kwitnie tam przestępczość, bo w samej dzielnicy nie ma posterunków policji. Witamy w Paryżu roku 2013.
Sytuacja w dzielnicy komplikuje się, gdy w ręce lokalnego bossa - Tahy, trafia bomba masowego rażenia. Co więcej, w bombie w jakiś sposób włączyło się odliczanie i zostały 24 godziny, zanim wybuch zniszczy wszystko w promieniu 8 kilometrów (czytaj: całą 13 Dzielnicę). Policja wysyła jednego ze swoich najlepszych ludzi - Damiena (Cyril Raffaelli). Dostanie się tam nie jest proste. Do pomocy wyznaczają mu skazańca Leito (David Belle), który wychował się w tamtej dzielnicy. Tworzy się ciekawy duet - chłopak z getta, który walczy całe życie o przetrwanie na ulicach swojej dzielnicy i policjant z zewnątrz, ślepo wierzący w siłę prawa i rację swoich przełożonych. Na marginesie można dodać, że obaj świetnie walczą, co daje nam obraz filmu - przestępca z bombą i całą armią ludzi kontra dwóch młodych gniewnych ;). Sami widzicie, scenariusz jest tu po to, by chłopaki mieli jakiś pretekst do spuszczenia manta paru(dziesięciu) zbirom.
Film to czysta akcja od początku do końca. Już sam początek, ucieczka Leito, wciska w fotel. W ciągu blisko 90 minut zobaczymy nie tylko walkę wręcz. Jest tu także cała masa akrobacji, skakania po dachach budynków, biegania... Jest na co popatrzeć. Trafionym pomysłem był dobór aktorów do głównych ról. Mają za sobą występy na planach filmowych właśnie jako kaskaderzy. Nie ma sensu za bardzo się rozpisywać, wystarczy sięgnąć po przykłady. Cyril Raffaelli robił kiedyś salto w tył skacząc z budynku na budynek na wysokości 15 piętra bez żadnych zabezpieczeń.
David Belle nie jest gorszy. Jest twórcą le parkour - sztuki polegającej na szybkim pokonywaniu przeszkód w terenie zabudowanym. Nie wiem jak dla Was, mi to wystarczy. Właśnie dzięki nim sceny walk, ucieczek są naprawdę świetne i to one są siłą napędową filmu.
Oczywiście nawet najlepsze sceny można zepsuć, gdy za zdjęcia odpowiedzialny jest ktoś, kto przez ostatnie 10 lat robił zdjęcia do programu "Proszę, wybacz mi". Tu na szczęście mamy Philippe\"a Piffeteau, który takich programów raczej nie realizował. Dynamiczne, ciekawe, zaskakujące. Tak w trzech słowach powiedziałbym o jego ujęciach. Dobra, może nie dokonał niczego nadzwyczajnego i nie każde ujęcie jest wyjątkowe, ale wszystko ogląda się bardzo przyjemnie i nie ma żadnych powodów do narzekań (no może poza tym zwolnieniem czasu, jak leci kula - dajcie już sobie wszyscy z tym spokój).
Dobrze współgra ze zdjęciami muzyka. Tutaj DJ Spank i Joey Starr spisali się całkiem nieźle i muzyka znakomicie uzupełnia dynamiczne walki czy ucieczki. Warto się wsłuchać.
13 Dzielnica to nie film, który będzie się wspominać za 7 lat (no chyba że wtedy po raz pierwszy w TV puści go np. TVN). Producenci zmarnowali szansę stworzenia czegoś naprawdę dobrego. Polegli na jednym, ale bardzo ważnym polu - scenariuszu. Gdyby tutaj nie zawiedli i scenariusz byłby bardziej skomplikowany - bardziej od czegoś w stylu "on ma bombę i 150 ludzi, musimy ją odbić. Biegnijmy!" - otrzymalibyśmy naprawdę udaną produkcję o której mogłoby być głośno. No ale jest jak jest. Nawet bez tego warto obejrzeć 13 Dzielnicę, bo to porządne kino akcji. Szkoda tylko, że bez porządnego scenariusza. Ale podobno nie można mieć wszystkiego.
Artykuł pochodzi z serwisu Reset Forever
strona oficjalna: www.banlieue13-lefilm.com