Alexander Graham Bell


Alexander Graham Bell - fizyk i fizjolog amerykański. Urodził się w 1842 roku w Szkocji. Gdy miał 34 lata, w roku 1876 opatentował telefon, w 1877 uzyskał patent na membranę. Ponad 600 razy musiał udowadniać swoje pierwszeństwo do wynalazku. W życiu Alexandra Grahama Bella w przedziwny sposób przeplatają się motywy dźwięku i ciszy. Jego dziadek był znanym nauczycielem wymowy i dykcji, ojciec fizjologiem mowy. Bell, obdarzony słuchem absolutnym, już od najmłodszych lat pobierał lekcje gry na fortepianie od wybitnego pianisty Auguste'a Benoit Bertiniego. Mały Alexander poznał też królestwo ciszy, w którym żyła jego niemal całkowicie głucha matka. Zrozumiał, jak ciężka może być samotność, na którą są skazani ludzie niesłyszący. Korzystając z metody opracowanej przez swojego ojca, uczył czytania tekstu z ruchów warg i mówienia. Tam też poznał swoją przyszłą żonę, Mabel Hubbard, która straciła całkowicie słuch w wieku pięciu lat po ciężkiej szkarlatynie. Bell zakochał się w Mabel po uszy. Jej rodzice nie byli zachwyceni romansem córki. Powód był prozaiczny - dwudziestosiedmioletni Beli wyglądał na starszego niż był w rzeczywistości i państwo Hubbard byli przekonani, że ich siedemnastoletnią Mabel podrywa jakiś czterdziestolatek! W końcu jednak pozwolili na zaręczyny. Alexander obiecał, że: "uczyni życie Mabel najwspanialszym, jakie tylko może sobie wymarzyć". Dotrzymanie tej obietnicy okazało się trudne. Na przeszkodzie stanął charakter Bella i jego nawyki - Mabel była zaszokowana, że narzeczony pracował do późna w nocy, a potem spał do południa. Panna Hubbard nie znosiła też wielkiego roztrzepania narzeczonego i ustawicz nego przerzucania Telefonuwagi z tematu na temat. Jednego dnia pracował nad nowym rodzajem telegrafu, następnego dnia rzucał go w kąt i postanawiał zająć się czymś zupełnie innym. W końcu Mabel i jej rodzice postawili Alexandrowi ultimatum: jeśli nie skonstruuje "wielokrotnego telegrafu", do czego się od dłuższego czasu przymierzał - nici ze ślubu! Bell był wściekły, ale musiał przysiąść fałdów. Pomysł zasadzał się na tym aby tak przebudować telegraf, by ten przekazywał nie jeden sygnał, lecz wiele naraz. Mimo usilnych starań, Beli nie skonstruował owego telegrafu, ale, jakby niechcący, przy pracy nad nim wpadł na pomysł... telefonu! Nie wiem, czy wiesz, ale twórca telefonu miał też pewne (nazwijmy to) słabości. Otóż w wolnych chwilach usiłował nauczyć swojego psa... mówić!
źródło: http://www.wynalazki.mt.com.pl