Gramatyka języka polskiego

Część szósta

Część poprzedniaPowrót do pierwszej strony

Morfologia – części mowy odmienne, cz. 3

Koniugacja, część 1


Odmianie przez osoby podlegają czasowniki, określane jako słowa w przeciwieństwie do wyżej omówionych imion. Rozmaite ich formy można scharakteryzować pod względem następujących kategorii:

Formy finitywne (osobowe) w zdaniu pełnią funkcję orzeczenia, są także sprecyzowane co do osoby. Pozostałe formy (bezokolicznik, imiesłowy, formy bezosobowe) mają charakter imienny, podlegają zatem generalnie deklinacji i nie wskazują same przez siebie na osobę. Właściwie formy te łączy z czasownikami przede wszystkim to, że da się je utworzyć od czasowników według określonych reguł, przez co stanowią część ich odmiany. Niektóre rzeczowniki odsłowne również tworzone są regularnie od czasowników; nie warto dyskutować, czy zagadnienie to wchodzi w skład słowotwórstwa czy fleksji – tutaj zostaną one potraktowane tak samo jak bezokoliczniki i imiesłowy.

Bezokolicznik w języku polskim charakteryzuje się określoną końcówką ( lub ~c), tak jak w niemieckim (~en, ~n) czy francuskim (~er, ~ir, ~oir, ~re), a w przeciwieństwie do angielskiego. Nie odmienia się przez przypadki czy liczby. Jest to słownikowa forma czasownika, niezdolna do samodzielnego pełnienia funkcji orzeczenia. W języku polskim nie istnieją bezokoliczniki dla poszczególnych czasów, stąd rozróżnienie jak w angielskim to write – to have written wyraża się w inny sposób. Jak i inne formy infinitywne nie rozróżnia także osoby, liczby ani rodzaju. Istnieją natomiast bezokoliczniki dla poszczególnych stron i aspektów. Trudne do zinterpretowania są formy typu by napisać wyglądające na formę przypuszczającą bezokolicznika. Szerzej o nich niżej.

Z uwagi na niechęć Polaków do posługiwania się stroną bierną język polski, podobnie jak inne języki słowiańskie, obfituje w różne konstrukcje i formy bezosobowe (niedopuszczające użycia podmiotu w zdaniu), formalnie zgodne z innymi formami czasowników. Spotyka się w polskim zdania, których orzeczenie ma pozornie formę bezokolicznika, np. znać po nim przebytą chorobę, tu słychać lepiej, stąd widać dalej, stać mnie na to. Formy takie powstały przez fakultatywną elipsę (nieobowiązkowe opuszczenie) predykatywu jest, czego dowodzi także czas przeszły, np. tu było słychać lepiej.

Imiesłowy są właściwie przymiotnikami lub przysłówkami i tak je traktują niektórzy językoznawcy. Nie podlegają co prawda stopniowaniu (jak i wiele innych przymiotników), choć nie bez wyjątków, odmieniają się natomiast przez liczby, rodzaje i przypadki (dotyczy imiesłowów przymiotnikowych). Istnieje tylko kilka form, które da się określić co do aspektu i strony, a także co do czasu (lecz inaczej niż formy finitywne):

W języku mówionym imiesłów przysłówkowy uprzedni zanika. Dawniej istniał także imiesłów przymiotnikowy przeszły czynny i zwrotny, którego formy zrosły się w języku staropolskim z formami osobowymi czasownika być tworząc czas przeszły. Dziś imiesłów ten w formie przymiotnikowej ostał się tylko w nielicznych przypadkach przy czasownikach dokonanych oznaczających przemianę, stawanie się, jak uschnąć – uschły, sczernieć – sczerniały. Natomiast krótka (rzeczownikowa) forma tego imiesłowu używana jest dziś tylko w złożonych formach czasu przyszłego, np. będę pisał.

Imiesłowy pełnią funkcje atrybutywne, a więc nie wyrażają orzeczenia. Imiesłowy bierne są ponadto częścią form osobowych strony biernej.

Rzeczowniki odsłowne zakończone na ~nie, ~cie (odsłowniki) przypominają zastosowaniem angielskie formy Gerund. Często da się je zastąpić bezokolicznikiem, mają jednak inną składnię (lubię czytanie książek (dopełniacz), ale lubię czytać książki (biernik), tak samo jak czytam książki) i stąd ich związek z innymi formami czasownika jest dyskusyjny. Czasowniki używane z partykułami się lub sobie zwykle nie tracą ich w formie na ~nie, ~cie, np. banie się, wyobrażanie sobie. Formy te są tworzone regularnie i można je uznać za część paradygmatu. Ponadto zachowują rząd czasownika, gdy ten wymaga celownika, np. pomaganie przyjacielowi – pomagać przyjacielowi, podczas gdy inne rzeczowniki odsłowne niekoniecznie stosują się do tej zasady – pomoc dla przyjaciela. Inne sposoby tworzenia rzeczowników odczasownikowych należą więc już na pewno do zagadnień słowotwórstwa, a nie odmiany.

Formy bezosobowe zakończone na ~no, ~to (bezosobniki) stanowią kolejną ilustrację wzmiankowanej wyżej względności podziałów w gramatyce polskiej. Nie wskazują one osoby, są tworzone od imiesłowów biernych (także tych „teoretycznych”, to jest nieistniejących z uwagi na nieprzechodniość czasownika), choć mają czynne znaczenie – te właściwości usprawiedliwiają zaliczenie ich do form infinitywnych. Z drugiej jednak strony pełnią one samodzielnie funkcję orzeczenia, choć nie dopuszczają istnienia podmiotu. Mają znaczenie przeszłe. Formy zwrotne zachowują partykuły się, sobie, np. odżywiano się, życzono sobie, troszczono się. Konstrukcja zdania zabito chłopca jest bardzo egzotyczna, nie tylko dla Anglika. Odcień znaczeniowy tej wypowiedzi wydaje się bliższy rzadko używanej w polskim stronie biernej został zabity chłopiec = a boy has been killed niż dosłownemu tłumaczeniu one has killed a boy z uwagi na całkowity brak odpowiednika podmiotu one w zdaniu polskim.

Kategoria osoby jest ściśle związana z kategoriami liczby i rodzaju. W odmianie czasownika znajdziemy odrębne formy dla każdej z 3 osób w 2 liczbach. Ponadto w czasie przeszłym istnieją odrębne formy dla rodzaju męskiego (m), żeńskiego (ż) i nijakiego (n) w liczbie pojedynczej oraz rodzaju męskoosobowego (mo) i niemęskoosobowego (nmo) w liczbie mnogiej. Przedstawia to poniższa tabela:

Czas teraźniejszy
Liczba pojedyncza mnoga
1 czytam czytamy
2 czytasz czytacie
3 czyta czytają
Czas przeszły
Liczba pojedyncza mnoga
Rodzaj męski żeński nijaki męskoosobowy niemęskoosobowy
1 czytałem czytałam   czytaliśmy czytałyśmy
2 czytałeś czytałaś   czytaliście czytałyście
3 czytał czytała czytało czytali czytały

Uwaga: Form rodzaju nijakiego 1. i 2. osoby liczby pojedynczej (teoretycznie czytałom, czytałoś) w zasadzie nie używa się. Nawet przy zwracaniu się do osoby rodzaju nijakiego (dziecka) obowiązuje rodzaj czasownika zgodny z płcią: dziecko, dlaczego nie przeczytałaś lektury? (do dziewczynki).

Istnienie tylu odrębnych form tworzy system bardzo skomplikowany w porównaniu nie tylko z językami zachodnimi, ale także z niektórymi innymi językami słowiańskimi, np. rosyjskim. Istnienie wyraźnych wykładników formalnych osoby eliminuje konieczność użycia zaimków osobowych – stosuje się je tylko dla podkreślenia, odróżnienia, przeciwstawienia. Użycie ich w innych sytuacjach jest rażącym błędem stylistycznym. W przeciwieństwie do języka polskiego w angielskim praktycznie brak końcówek, a użycie zaimków jest obowiązkowe. Ciekawe, że jedyna końcówka osobowa (~s) występuje w 3. osobie l.poj. czasu teraźniejszego, podczas gdy w polskim tu akurat brak końcówki.

Gdy podmiot jest jednocześnie odbiorcą treści zdania, co teoretycznie wymaga użycia drugiej osoby, w rzeczywistości używa się różnych form, w odróżnieniu od języka angielskiego, gdzie obecnie istnieje tylko jedna forma, np. you read. Wobec nieznajomej osoby dorosłej obowiązkowe jest użycie formy grzecznościowej: pan czyta (do mężczyzny) lub pani czyta (do kobiety). Wyraz pan lub pani pełni tu funkcję zaimka (nie da się go jednak opuścić) i łączy się z formą 3. osoby czasownika. W czasie przeszłym forma ta oczywiście jest zróżnicowana rodzajowo: pan czytał, ale pani czytała. Gdy zwracamy się do grupy mężczyzn, użyjemy formy mnogiej panowie czytają, panowie czytali. Podobnie do kobiet: panie czytają, panie czytały, do osób obu płci: państwo czytają, państwo czytali (rodzaj męskoosobowy!). W języku potocznym formy panowie, panie, państwo wykazują tendencję do łączenia się z 2 osobą, np. czy przeczytaliście państwo tę książkę?.

W odniesieniu do dziecka używa się „właściwych” form 2 osoby: (ty) czytasz (w czasie przeszłym czytałeś lub czytałaś, w zależności od płci dziecka). Na „ty” zwracamy się także do członków rodziny oraz do bliskich znajomych, z którymi przeszło się na „ty”. Przejście na „ty” jest swoistym aktem, niekiedy połączonym ze specjalną ceremonią, w każdym razie wymaga wyraźnej zgody obu stron. Zarówno zwracanie się na „ty” do kogoś, z kim tego nie uzgodniono, jak i powrót do formy „pan”, „pani” wobec osoby, z którą się było na „ty”, jest uważane za obraźliwe.

Zwracając się do grupy dzieci, członków rodziny lub osób, z którymi jest się na „ty”, używamy form 2 osoby liczby mnogiej: (wy) czytacie, czytaliście, czytałyście. Ta sama forma była niegdyś formą grzecznościową wobec pojedynczej osoby: do dziś bywa używana w tym znaczeniu wobec osób w podeszłym wieku, zwłaszcza na wsiach, np. babciu, jak się dziś czujecie?. Nawiasem mówiąc, formy tej używały również niegdyś (i niekiedy używają nadal) dzieci względem rodziców i innych dorosłych członków rodziny. Do niedawna zwracanie się na „wy” stosowane było wśród członków partii, w wojsku, milicji, a także przy kontaktach sił porządkowych z obywatelami. Formy takie odczuwane są obecnie jako kalka z języka rosyjskiego; w związku ze zmianami politycznymi wyszły one z użycia. Więcej o formach grzecznościowych znajdziesz tutaj.

Istnieje grupa czasowników niedopuszczających do siebie podmiotu. W angielskim odpowiadają im konstrukcje z it, czasami także z one lub „ogólnym” you. Obok wspomnianych wyżej bezokolicznikowych konstrukcji typu słychać z elipsą łącznika jest istnieją w języku polskim czasowniki używane formalnie tylko w 3 osobie, jak świta, świtało (wykluczone jest tutaj dodanie zaimka ono!), pada, padało (o deszczu lub śniegu: nie można dodać ono, ale poprawne są formy deszcz pada czy padał śnieg), grzmi, grzmiało (mówiąc ono grzmi myślimy raczej o jakimś krzyczącym dziecku, a nie zjawisku atmosferycznym), także modalne należy, należało (nawiasem mówiąc, nie należy tu zbliżone znaczeniowo trzeba, por. czas przeszły trzeba było; forma ta jest z pochodzenia rzeczownikiem). Od „normalnych” czasowników tworzy się formy bezosobowe na ~no, ~to, ponadto używa się w bezosobowym znaczeniu form 3. osoby liczby pojedynczej rodzaju nijakiego, np. urwało mu rękę oraz form z się, np. do naszego kościoła idzie się pod górę.


Ciąg dalszy


Strona głównaGramatyka polska

2008-02-21