*   strona 1   *   strona 2   *   strona 3   *   strona 4   *   ARCHIWUM   *   NUMER AKTUALNY   *   WYSTAWY   *

 

Str. 3     Nr 3   kwiecień  2005

INFORMACJE - ROZMOWY - OPINIE

t el. 610 12 53,   gazetka_s@poczta.of.pl

 

Uliczka Romeo i Julii jest naprawiana!!!

Zapytałem o tę sprawę prezesa spółdzielni, p. Romana Niewiadomskiego. Oto otrzymane informacje.

Remont w całości prowadzony i finansowany jest przez Urząd Gminy Praga-Południe. Rozpoczęto właśnie, podzielony na dwa etapy, remont chodni­ków na ulicy Romeo i Julii.. Obecnie wymieniane są chodniki od przedszkola do palcu zabaw. Wymienione będą płyty chodnikowe na kostkę Bauma. Drugi etap remontu, od przed­szkola do ul. Wspólna Droga, będzie realizowany według zapewnień Urzędu Gminy jeszcze w tym roku. Ponadto, według zapewnień Urzędu Gminy, przeprowadzony ma być w najbliższym czasie remont 2 studzie­nek kanalizacyjnych na jezdni, w oko­licach budynku Szase­rów 120a, gdzie dotychczas po obfitych deszczach były ogromne rozlewiska.



Psie kupy... CIĄG DALSZY - pomysły

        Już mamy pierwszy pomysł... nawet nie pomysł, ale już konkretną propozycje. Prezes spółdzielni, Pan Niewiadomski zainteresowany problemem czystości na osiedlu (także piaskownic dla dzieci), widzi możliwość wyznaczenia miejsca, gdzie Psy mogłyby mieć swój klub... i równocześnie toaletę. Powstawałaby wielka psia piaskownica, z kilkoma słupkami, które psy bardzo lubią.

Psy (ale też i suki) znaczą swój te­ren, więc ciągnie je w miejsca, gdzie  inne psy się już załatwiały, by po nich „poprawić” i wykazać, że nad nimi dominują (opinia weterynarzy).

Oczywiście na pewno, jak zawsze, będą i niezadowoleni z tego pomysłu. Jednak od czegoś trzeba zacząć. Niektórzy właściciele psów na pewno skorzystają z możliwości, którą się im zaproponuje i zaprowadzą tam swoje zwierzaki. Inni... myślę, że już z powodu istnienia tej „piaskownicy”, będą inaczej patrzyli na psy i ich dotychczasowe, nie liczące się z niczym zachowania. Żeby nie było „przepychanki” dotyczącej także kotów, przypominam, że koty starannie zakopują swoje odchody, a więc nie są one takie kłopotliwe.

Aha... byłem u pani weterynarz, z przychodni weterynaryjnej na Wspólnej Drodze 22, i zapytałem ją o to, co myśli o tej psiej sprawie. Oto jej odpowiedz:
Trawniki zanieczyszczone psimi odchodami są nie tylko nieestetyczne, ale i stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Szczególnie narażone na zakażenie pasożytami przewodu pokarmowego (zoonoza) są dzieci, beztrosko bawiące się na zanieczyszczonych trawnikach i nieświadome niebezpieczeństw, czyhających w trawie.
Zachęcam wiec do sprzątania po naszych pupilach, nie tylko z powodów estetycznych, ale też w celu ochrony zdrowia naszego i czworonożnych przyjaciół.

Jednak problemu psich nieczystości, nie da się załatwić administracyjnie. Nie można nakazywać ani karać. Żeby to było możliwe, muszą być uchwalone odpowiednie prawa miejskie. A psy też różne mają zwyczaje i nie zawsze są skłonne zachowywać się tak, jak byśmy chcieli.

Ale... na marginesie, czy wiecie że, nie pamiętam dokładnie, chyba na Taiwanie, a w każdym razie w którymś z krajów azjatyckich, mandaty za takie zanieczyszczenia wynoszą nawet 1000 dolarów?
U nas jednak wszystko i tak zależeć będzie od świadomości właścicieli psów.

Istnieją także specjalne woreczki, służące do uprzątania psich nieczystości. Tanie woreczki na psie odchody kosztują 5 groszy za sztukę. Droższe, za to bardziej wygodne w użyciu, 30-70 gr. Chcemy na początek zakupić z naszych funduszy spora ilość takich tanich woreczków i rozdać właścicielom psów.

 Nie może być tak, że ludzie wstydzą się sprzątać po swoich zwierzakach, a nie wstydzą się, gdy one brudzą.

Liczymy, że później, jak już oswoją się z tą najnormalniejsza w świecie technika sprzątania po swoich ulubieńcach, na pewno oni sami wezmą sprawę w swoje ręce i nie poskąpią tych kilku groszy na zakup „woreczków czystości. Postaramy się tez namówić władze spółdzielni, by umieściły na osiedlu kilka specjalnych pojemników na takie śmieci.

No i przypominam... na osiedlu mieszkają też ludzie nie mający psów. I o nich należy pomyśleć, że są zmuszeni do życia wśród psich nieczystości.


Szpaki

Trzy tygodnie temu przyleciały szpaki. Dwa dni przed nadejściem kalendarzowej wiosny. Zajrzały do budki, przysiadły na gałązce, pokręciły się i poleciały. Po chwili były z powrotem. Jak co roku ich przylot jest znakiem, że zima nie ma tu już nic do roboty. Już ponad trzydzieści lat mieszkają w budce na tym samym drzewie.

Kiedy przed kilku laty wiosenna wichura strąciła budkę, kręciły się zdezorientowane po gałęziach kasztanowca, nie wiedząc gdzie się podziać. Wówczas, na moją prośbę, sąsiad z narażeniem własnych kości, przy użyciu sprzętu alpinistycznego, wdrapał się na wysokość drugiego piętra i zawiesił nową budkę. Dzięki niemu znów mogę podglądać jej małych mieszkańców, a one mają swój bez­pieczny domek.

Kasztanowiec, na którym mieszkają “moje” szpaki rośnie na terenie przedszkola na naszym osiedlu. Ma prawie tyle lat, co osiedle. Równie stare są topole rosnące wzdłuż płotu przedszkola. Od dnia, w którym tu zamieszkałam, topole wyrosły na wielkie drzewa, zabierające większość światła oknom mojego bloku. Często się na to złoszczę, kiedyś nawet miałam zamiar cichcem podsypać soli pod korzenie tych topoli, żeby skrócić ich żywot i odzyskać utracone światło. Ale wtedy zobaczyłam wędrującego po pniu w górę i w dół pełzacza, a zaraz potem odwiedził te topole dzięcioł i od razu wybaczyłam starym drzewom, że zaciemniają mój pokój. Takich wielkich drzew jest na naszym osiedlu dużo, wiele jest okien, którym odebrały słońce, ale ich wycięcie zmieniłoby całkowicie niepowtarzalny charakter naszego osiedla, które przypomina stary park i jak stary park jest pełne skrzydlatych mieszkańców.

 Hanka Gołaszewska


Komentarz redakcji: Na drzewa na naszym osiedlu, można spojrzeć dwojako. Raz... to, kiedy i kto je poprzycina lub powycina. Dwa... to wartości wynikające z obecności z nami tych żywych mieszkańców naszego osiedla. Mieszkańców bardzo wysokich, witalnych, zielonych i szumiących. Wiec ja patrzę na nie jak na moich przyjaciół i wiele im wybaczam. I na pewno nie chciałbym się z nimi rozstawać.


„Wielkie Pole Zieleni”

W naszej małej Ojczyźnie bogactwo zieleni jest niewątpliwie jej ogromnym atutem. Mamy to szczęście, że nasze osiedle za sprawą starszego pokolenia – jego pierwszych mieszkańców - nie stało się zwykłym blokowiskiem. To Oni otoczyli nas tą zielenią, z której teraz, na co dzień możemy czerpać energię i w każdej chwili cieszyć się jej widokiem.

Lecz żeby naprawdę natura będąca u naszych drzwi przynosiła nam radość, musimy jej dać coś od siebie. Jeśli my - mieszkańcy nie zatroszczymy się o nią, to nikt za nas tego nie zrobi. Czy Państwo zauważyli, że na terenie osiedla kwiaty i byliny rosną tylko w ogródkach, a krzewy to niemalże tylko zaniedbane żywopłoty? Czyż nie jest w naszej mocy, by można było zmienić ten stan rzeczy? Są przecież wśród nas tacy, którzy chętnie podzielą się nadmiarem własnych upraw i są tacy jak ja, którzy choć własnych ogródków nie mają, kochają zieleń i chętni będą poświęcić się dla niej.

Na usta wręcz ciśnie się propozycja, abyśmy utworzyli Osiedlowe Koło Miłośników Przyrody. Zróbmy to dla nas samych. Czeka nas „Wielkie Pole” do po­pisu.

Jest wiosna! To ona nas zaprasza!

Czekam na kontakt z osobami gotowymi do współdziałania           

Wiesława Skaros   tel. 612-02-20  lub  e-mail wskaros@wp.pl


      Psy przybłąkane     

 

 Cześć Andrzeju! 
Przesyłam Ci zdjęcia tych "szczęsnych" psiaków (szczęsnych, bo od jesieni mają opiekę). Zrób, co możesz, żeby znalazły się w gazetce, może ktoś je polubi i zechce.
      Przybłąkały się nieszczęśliwe i ze sterczącymi przez skórę żebrami. Pies i starsza suczka. Córka od razu oceniła, że są to wędrowcy znużeni zimnem, głodem i beznadziejnym opuszczeniem. Gdy dostały jeść, już nie poszły w dalszą drogę. Córka i zięć przygarnęli je, choć sami mieli już swojego psa, dwa przybłąkane i cztery "w spadku" po zmarłym wujku.
      Kto chce przyjąć na stałe do siebie psa (wabi się Piasek bo jest koloru piasko­wego, jest czujny, energiczny i nadaje się do pilnowania obejścia) albo suczkę ( wabi się Zuza, jest spokojna, wrażliwa na miłe słowa, lubi się śmiać i wdzięczyć, nadaje się dla starszej osoby spragnionej psiej przyjaźni).

Pozdrawiam serdecznie

Halina

W sprawie piesków można dzwonić do Moniki Wysockiej, tel. 810-97-76

 

Str. 3             "Gazetka”  Nr 3             kwiecień 2005     

  *   strona 1   *   strona 2   *   strona 3   *   strona 4   *   ARCHIWUM   *   NUMER AKTUALNY   *   WYSTAWY   *

 

 

Redakcja: tel. 610-12-53      E-mail - pisz do nas   

copyright © 2005  ANDRZEJ BERSZ
strona wykonana przez  ANDRZEJA BERSZA
 ostatnia modyfikacja:    02-07-2006