|
|||
|
Wrzask!
|
Tomasz Kucza WRZASK (część 2) Nieustraszony Zbigniew Boński, Pierwszy Agent Rzeczypospolitej, zerknął nerwowo na zepsutego malucha i przełknął ślinę. Droga była pusta, listonosz stał się drobną, niebieską kropką na horyzoncie. - Raz agentowi śmierć - powiedział sobie Zbysiu i wszedł w las. Niemal natychmiast otoczyły go nieziemskie ciemności. Zapalił wielozadaniową latarkę. Światło padło prosto na twarz trupa. Boński krzyknął, trup także. - Umarli nie krzyczą - wrzasnął agent i, by dodać sobie animuszu, wyjął broń. - No! - potwierdził martwy. - Ktoś jest? - Eugeniusz Żaba - przedstawił się trup. - I nie jestem duchem. Jestem żywy, choć niewiele brakowało. - No, jak to niewiele? - zdziwił się Boński - No bo mnie przed chwilą, na moment nim pan się zjawił, zaatakował taki mały, niebieski listonosz. Ogłuszył mnie zielonym światłem. - Co pan wtedy zrobił? - Zbigniew wyjął notes, by zanotować zeznania. - Kimnąłem się. - Taa... Kimnął się pan - zanotował agent. - A co potem? - No... potem się obudziłem i patrzę a tu stoi taki wysoki, łysawy jegomość. - Proszę go opisać dokładniej.
- Ale... - Żadnego ale, na służbie nie piję - zatrzegł się Zbysiu. - Proszę opisać tego jegomościa. - Łysawy, wysoki z latarką. Ubrany w mundur z naszywką Super Tajny Agent. - Aha! - Boński podniósł do góry palec. - Przejrzałem całą sprawę. Ktoś się podszywa pod agenta Rzeczypospolitej! Czy ten domniemany agent się przedstawił? Eugeniusz wyglądał na speszonego. - No przecież... - zaprotestował. - Jak brzmi jego nazwisko? - Boński. Zbigniew Boński - odparł zrezygnowany Żaba. Agent zapisał wszystko w notatniku. Nagle wgryzł się w ołówek. - Że niby, to ja? - zauważył inteligentnie. Eugeniusz pokiwał głową. - Aha - mruknął Boński. - Nie mógł pan tak od razu? Nie jest pan aresztowany. - Dziękuję - odetchnął Żaba. Boński wyszedł na ulicę i spojrzał w kierunku, w którym odjechał listonosz. Niebieska kropka znikła.
www.sfiction.of.pl |