Świętastyka

WRZASK

strona główna



fantastyka na wesoło

Wrzask!


WRZASK I

Część I

Część II


<< powrót do strony głównej



Tomasz Kucza

WRZASK (część 1)



Drzewa trzęsły się na wietrze jak w febrze. Liście z desperacją ewakuowały się z chwiejnych gałęzi i wirowały w powietrzu opadając na szarą drogę. Na poboczu leżał przewrócony składak, kółka wirowały napędzane siłą wiatru.

Coś mrocznego czaiło się w okolicy. Coś, co sprawiało że ludzie w samochodach drżeli ze strachu, gdy mijali porzucony rower. Jeden z kierowców pomyślał nawet o samobójstwie. Jego jednak nie bierzemy pod uwagę - był to bowiem Zbyszek - on zawsze ma takie myśli. To Pierwszy Agent Rzeczypospolitej PAR001.

Czarna siła, która zalęgła się w tych opuszczonych (na pozór) śląskich lasach otworzyła oczy.

Zbyszek zaklął, gdy silnik jego wspaniałego wozu zgasł niczym zdmuchnięta świeczka. Zaklął ponownie, gdy przekręcenie kluczyka wywołało tylko ciche rzężenie pod maską malucha. W pogodnym nastroju - kląc na czym świat stoi - Zbyszek wyszedł z auta.

Nagle w pobliskich krzakach coś zaszeleściło. Agent założył ciemne okulary, w których ukryty był noktowizor, krótkofalówka i golarka. Z krzaków wyszło coś wysokiego i zielonego. Zbyszek wyłączył noktowizor. Okazało się, że owe wysokie, zielone coś to niski, niebieski listonosz.

- Dzień dobry - powiedział Zbyszek, chociaż była noc.

- Hm - mruknął listonosz zapinając rozporek i stawiając rower.

- Jestem Boński - przedstawił się agent. - Zbigniew Boński.

- Nie ma do pana listów - burknął listonosz.

- A może widział pan coś podejrzanego? - zapytał Zbyszek podkuszony zawodową ambicją.

Listonosz pobladł tak wyraźnie, że w ciemności jego twarz stała się widoczna.

- Nie widziałem żadnych zwłok leżących w tamtych krzakach - powiedział siadając na rower.

- To skąd pan o nich wie? - zapytał sprytnie Zbyszek.

- O czym? - zdziwił się listonosz.

- O zwłokach!

- Panie Boński! Jakich zwłokach? - złapał się za głowę listonosz.

- No tych zwłokach, co leżą w tamtych krzakach - wyjaśnił Zbyszek.

- Wie pan, panie Boński. Ja myślę, że jak pan w tamtych krzakach jakieś zwłoki znalazł, to zamiast mnie o nich mówić, powinien pan zawiadomić policję. Dobranoc.

To mówiąc listonosz odjechał, zostawiając Zbyszka samego z zepsutym maluchem, zwłokami w krzakach i wielkim czarnym czymś, co czaiło się w mroku.


>>> część II




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations