Świętastyka

Wiedźmak

strona główna



fantastyka na wesoło

Wiedźmak


Czas Podagry

Część I

Część II

Część III i ostatnia

Ziarno Kłamstwa

Część I

Część II

Część III i ostatnia


<< powrót do strony głównej



Tomasz Kucza

Ziarno Kłamstwa cz.1



I

Czarne punkciki na niebie przyciągnęły uwagę wiedźmaka... Było ich wiele. Gdy założył okulary, zrozumiał że owe punkciki to po prostu chmara komarów, które odbywały akurat gody nad pobliską kałużą.

Wiedźmak obserwował komary przez dłuższy czas, uspokajając oddech. Wreszcie poprawił miecz wiszący mu bezwładnie na plecach.

- Skrócimy sobie drogę, Szprotka - zwrócił się do swej starej szkapy o jednym oku zakrytym bielmem. - Zjedziemy z traktu i w mig będziemy w domu.

Szkapa mruknęła coś pod nosem, jak to zwykle stare szkapy czynią, ale ruszyła z miejsca. Gerrard zaczął wesoło pogwizdywać (czym przepłoszył całe chmary ptactwa) swoją ulubioną melodię: "Serdelki dwa!".

Po kilku chwilach, Gerrarda, który zdrzemnął się w siodle, rozbudziło głuche krakanie. Otworzył oczy i od razu zobaczył pierwsze zwłoki. Potrząsnął z wściekłością tymi kilkoma siwymi włosami, które ostały mu się na głowie i zeskoczył z grzbietu Szprotki.

- To skandal! - krzyknął. - Jak ja dorwę tego rycerza albo barbarzyńcę, który to zrobił.

Na malowniczej polance leżały dwa trupy - pierwszy należał do bestii zgoła nieoczekiwanej w tych stronach - mianowicie do Morderczego Żwirka, a drugi do równie Morderczego Muchomorka. Te dwa okrutne potwory długo nękały mieszkańców Bardzo Starego Miasta, aż zaproponowano im darmowe wczasy na północy. Widać wczasy nie wyszły im na dobre.

Wiedźmak minut kilka mamrotał przekleństwa nad zwłokami starych przyjaciół i złorzeczył w kilku językach.

- Dupki Chędornięte! - ryczał próbując reanimować rozszarpanego Muchomorka. - Zabiję tego, który to zrobił. Jejku, jej. Po prostu zabiję!

Wreszcie się uspokoił, złapał za serce i z obawy, że spotka go całkiem nieoczekiwany zawał usiadł na trawie. Wierna Szprotka, gdy wyjadła już całą okoliczną trawę, rozbudziła go z krótkiej drzemki, w którą był zapadł.

- Tak, Szprotka - powiedział cicho Gerrard. - Wszystko jasne - Żwirek i Muchomorek przybyli tutaj wykręcić jakiś numerek, a jakiś podstępny, złowieszczy, okrutny, chędornięty dupek rozniósł ich na strzępy. To nie ujdzie mu na sucho.

To mówiąc wiedźmin przyniósł dwa pniaki leżące dotychczas spokojnie na uboczu i marzące, by rozłożyć się na piękny torf, postawił obok grzbietu Szprotki i z tego podwyższenia dosiadł konia. Tak. Przy jego starych kościach takie udogodnienie trochę pomagało.

- A teraz Naprzód, Szprotka! - krzyknął poprawiając okulary. - Pokażemy tym mordercom co to znaczy zabijać moje znajome potwory.

Szprotka poczłapała przed siebie. Medalion (w kształcie szczerzącego zęby wilka) zawieszony na szyi wiedźmaka podrygiwał w rytm człapania, jak chochlik w łapach krasnoluda.



>> część II




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations