Świętastyka

Wiedźmak

strona główna



fantastyka na wesoło

Wiedźmak


Czas Podagry

Część I

Część II

Część III i ostatnia

Ziarno Kłamstwa

Część I

Część II

Część III i ostatnia


<< powrót do strony głównej



Tomasz Kucza

Czas Podagry cz.2



II

Małorad - grododzierżca Wyżyny podrapał się po podbródku i spróbował zastanowić. Niestety, zastanawianie się nie wychodziło mu najlepiej, od kiedy uderzył się w głowę spadając z konia podczas polowania na króliki. Polowanie na króliki było ulubionym zajęciem co bogatszych mieszkańców Wyżyny. Małorad wolał go znacznie bardziej od polowania na zające - króliki przynajmniej nie uciekały i można je było pogłaskać.

- Wynocha - mruknął w stronę strażników podtrzymujących białowłosego wiedźmaka. Strażnicy zawahali się na chwilę, a potem zniknęli za drzwiami.

- Dzień dobry - uśmiechnął się Gerrard. - Ładny dzionek Bozia dała!

- E... ładny, to fakt. Słuchaj, jak się zwiesz?

- Jestem Gerrard - wiedźmak uniósł dumnie siwą głowę. - Gerrard z Czarnopola.

- Ta... Gerrard? A w twoim cechu piwo wolno pić?

- Pewnie - odparł staruszek.

Małorad ucieszył się i klasnął w dłonie.

- Piwa! - krzyknął.

- Ja poproszę mleko - rozpromienił się Gerrard.

- Ale mówiliście, że wam wolno piwo... - zaczął Mołorad.

- W moim cechy, to panie wolno, ale w moim wieku to nie - odpowiedział Gerrard wzdychając.

- I mleko! - krzyknął Małorad wytrzeszczając ze zdumienia oczy.

Mleko było zimne i pieniste. Gerrard jednym haustem opróżnił szklankę.

- Wicie, panie wiedźmaku - odezwał się Małorad zaglądając nieufnie do swojego kufla. - Potrzebniście mi są. Właśnie szukałem takiego fraje... e... dzielnego mistrza miecza. Wicie, mości wiedźmaku, tak to jest, że... e... mamy tu Szczygę.

- A urodziwa aby? - zapytał Gerrard.

Małorad zakrztusił się piwem.

III

Małorad wysłał Gerrarda do króla Fooltesta, którego córką - jak się okazało - była Szczyga. Fooltest okazał się miłym młodzieniaszkiem, któremu ledwie broda posiwiała. Jego córka zmieniła się w Szczygę pod wpływem niezdrowego żywienia - jak twierdzili druidzi, złych czarów - jak twierdzili kapłani, klątwy - jak twierdzili czarownicy i szowinistycznych mężczyzn - jak twierdziły feministki. Bądź, co bądź król Fooltest poprosił Gerrarda o porozmawianie ze Szczygą i znalezienie sposobu na jej odczarowanie.

Teraz Fooltest udał się załatwiać sprawy wagi państwowej do zamkowej piwniczki, a wiedźmaka zostawił z grododzierżcą Małoradem i królewskimi doradcami - Ostrygą i Siwielinem.

- Więc, mości wiedźmaku. Co byście chcieli wiedzieć o Szczydze? - zapytał Ostryga, zanim Małorad zdążył go ostrzec.

- A urodziwa aby? - zapytał Gerrard. Siwielin pozieleniał na twarzy, Ostryga zatrząsł się w miejscu, a Małorad pobladł trochę.

- E... wiesz... nie bardzo - mruknął niechętnie Ostryga.

- Aha - posmutniał Gerrard i poprawił siwe włosy. - A co robi? - zapytał nagle.

- No, tego... Ludzi zżera - Siwielin wzruszył ramionami.

- Jak to? - Gerrard spojrzał na niego podejrzliwie. - Na surowo?

- Niestety - westchnął Ostryga.

- To wy jej musicie ich upiec albo ugotować, rosołu zrobić. Tak na surowo, to się może otruć!

- Tak? - ucieszył się Małorad. Ostrydze i Siwielinowi zaświeciły oczy.

- Zaraz idę z nią pogadać - Gerrard chciał wstać, ale coś strzeliło mu w krzyżu i usiadł z powrotem. - Jeszcze biedaczka gotowa wykitować. Jak wy ją traktujecie?

- No, panie. Próbowaliśmy ją traktować ogniem, ale Fooltest nie pozwolił.

- To jej nawet ogrzewania w krypcie nie zrobiliście?! Przecież biedaczka na śmierć zamarznie.

- To wspaniale - ucieszył się Siwielin. Wiedźmak obrzucił go podejrzliwym spojrzeniem.

- Zaprowadźcie mnie do księżniczki - powiedział.

- Może wystarczy że wskażemy drogę? - zaproponował nieśmiało pobladły Ostryga.

IV

Gerrard dostał do wyłącznej dyspozycji dom z widokiem na opuszczony pałac i kryptę, którą zamieszkiwała Szczyga. Teraz siedział spokojnie na werandzie zajadając kromkę chleba z masłem i popijając kwaśnym mlekiem. Tak przygotowywał się do rozmowy. Kiedyś używał eliksirów, ale większość z tych, jakie miał w plecaku już dawno się przeterminowała.

Słońce zniżało się nad pałacem rzucając długie cienie. Psy nie szczekały, bały się, że coś zamieszkującego kryptę pod pałacem może je usłyszeć. Ludzie zamykali domy na trzy spusty (czasem nawet na cztery).

Nagle Gerrard podskoczył w przestrachu, bo poczuł dotknięcie na ramieniu. Trzasnął na oślep kijaszkiem. Usłyszał głuchy trzask. Odwrócił się nieśpiesznie i zauważył, że na podłodze leży Ostryga ze spuchniętą twarzą. Chyba stracił przytomność - pomyślał wiedźmak. - Czyżby bał się ciemności? Swoją drogą ciekawe, co za potwór próbował zaatakować mnie od tyłu? Żadnego nie zauważyłem, ale to chyba ten stwór doprowadził biednego Ostrygę do takiego stanu.

Pogwizdując pod nosem (czym wypłoszył wszystkie nietoperze w okolicy) powlókł Ostrygę do kąta i dokończył kolację. Słońce już schowało się za horyzontem. Gdzieś daleko coś szczęknęło - zupełnie jak odsuwana płyta grobowca. Gerrard ziewnął głośno, a Ostryga otworzył oczy.

- Gerrard! To ty?

- Co? - zapytał Gerrard rozglądając się.

- Spytałem czy to ty?

- A kto pyta? - zapytał podejrzliwie Gerrard.

- Ja, Ostryga.

- Tak, to ja - odparł wiedźmak.

- Przyszedłem, by ci powiedzieć, żebyś olał Fooltesta i zabił Szczygę.

- Cooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!! - zagrzmiał Gerrard.

- Zabij Szczygę, proszę... Zapłacimy ci. Nie chcemy więcej Szczygi.

- Jak śmiesz! - Gerrard zaczął okładać Ostrygę kosturem. - Uciekaj stąd. Na oczy mi się nie pokazuj. I trzymaj się z dala od Szczygi ty... ty... morderco zagrożonych gatunków.

Ostryga uciekł w ciemność. Po chwili uszu Gerrarda dobiegł cichy trzask i stłumiony jęk.

- Ha! - powiedział do siebie. - Głupi Ostryga potknął się na gałęzi. Mam nadzieję, że wróci do domu zanim przybędzie Szczyga. Nie chciałbym, żeby zrobił jej krzywdę.

Kilka chwil później z ciemności wyłonił się szary, kudłaty kształt o długich pazurach i świecących czerwono oczach.

Gerrard wyjął z kieszeni okulary i założył je na nos. Kilka razy zmrużył oczy, wreszcie pokiwał kijaszkiem.

- A! Szczyga. O mało cię nie poznałem.

Potwór ryknął, chrząknął i pomachał pazurami.

- Tak, tak, ja również witam - powiedział zadowolony z siebie Gerrard.

>>> cz. 3




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations