Świętastyka

Święte Wojny

strona główna



fantastyka na wesoło

Święte Wojny


Mistrz Niedaj - Jodyna

Saint Wars

Wprowadzenie

Nowe tłumaczenie

Żółta Edycja

Epejzodion IV

Prologus

Dramatis Personae

Akt I

Akt II


<< powrót do strony głównej
















Tomasz Kucza

Epejzodion IV : Akt I



Epejzodion IV

Stara Nadzieja


Dramat w 13 aktach wierszem

AKT I
SCENA I

Pokład korwety siostry Liliji atakowanej przez statek Dariusza nad powierzchnią pustynnej planety Tatuaż, w tle Pirotechnicy.

R666:
Pipi-pi.

DEUPEA:
Co pipi?

R666:
Pipi-py.

DEUPEA:
Cicho ty!

Rozlega się wybuch, Pirotechnicy mają frajdę, wchodzi Lilija.

LILIJA:
Boże, przed złym Darkiem chroń
Mą niewieścią, czułą skroń.

R666:
Pipi-pi.

LILIJA:
Co jest ci?

DEUPEA:
To jest ersześć, mówi źle.

LILIJA:
Czy to prawda, li, czy nie?

DEUPEA:
Nie wiem ja ci tego.

LILIJA:
To spływaj kolego.

Deupea spływa, kolejny wybuch powoduje euforię wśród Pirotechników.

LILIJA:
W ciężkiej potrzebie jestem ja,
Bo prawie wrak korweta ma.
Chodź bliżej mały mój ersześć,
Zostawię ja u ciebie wieść,
A ty ją w świat już musisz nieść.
Więc zmykaj promem w minut sześć.

R666:
Pipi - pi?

LILIJA:
Tak jest - ty.

Lilija majstruje przy R666, po czym odchodzi, wchodzi Deupea.

DEUPEA:
Co ci zrobiła siostra ta?
Nie wyrządziła ci 'kiegoś zła?

R666: (urażony):
Pipi-pam.

DEUPEA:
Ja ci dam!

Trzeci wybuch, Pirotechnicy skaczą z szaleńczej radości.

DEUPEA:
Zwlekamy już zbyt długo tu,
Zmykamy do promu i szybko fiu...

Odchodzą, wchodzi Dariusz Viager i jego pies... e... kapłan.

KAPŁAN:
Oj Darku, Darku, wieść szpetną mam -
Szalupa z korwety poleciała tam...

Kapłan pokazuje palcem podłogę statku

DARIUSZ:
A na pokładzie ktoś był, czy nie?

KAPŁAN:
Po prawdzie, to tylko szatan wie!

DARIUSZ:
Szatanie!

SZATAN:
Tak, panie?

DARIUSZ:
Czy w szalupie, tej co znikła,
Była życia kropla nikła?

SZATAN:
Nie, mój panie, nic nie było,
Skanowanie nie wykryło.


AKT I
SCENA II

Planeta Tatuaż, Lukasz Skywalker uprawia pole.

LUKASZ:
Jestem rolnik dość ubogi,
Sieję zboże, kładę stogi.
Robot mi się rozleciał dziś,
Więc po nowego muszę iść.

CHÓR STETRYCZAŁYCH JEDI:
Więc nasz Lukasz, dzielny chłopek,
Ruszył w drogę na pustynię,
By nowego mieć robota
Nim wujkowi humor minie.


AKT I
SCENA III

Planeta Tatuaż, Deupea i R666 wędrują przez pustynię

DEUPEA:
Ale mało tutaj wody,
Deszczu nie ma ani kropli.
Już się zaczynają schody,
Nie dojdziemy dziś do grobli.
Pójdźmy zatem w miarę szybko,
W stronę tamtą, gdzie ten głaz,
W stronę tamtą pójdźmy w raz.

R666:
Pipi-pi-pom. Pipi-pi-pom.

DEUPEA:
Błędny kierunek obrać chcesz,
Mój biedny mały, ach, ersześć.
Mnie poniosą nogi moje
W ciepłych domów wnet podwoje
Jeśliś mądry pójdziesz za mną,
Jeśliś głupi, proszę bardzo.
Pójdę ja sam, przejdę milę,
Będę w domu już za chwilę.
Ty bardzo długo będziesz iść,
Na piasku spłoniesz niczym liść.

R666:
Pipi-pesz.

DEUPEA:
Jak tam chcesz!

Deupea idzie w jedną stronę, a R666 w drugą.

CHÓR STETRYCZAŁYCH JEDI:
Wkrótce w pułapkę wpadły te roboty,
W ręce handlarzy dostały się brudne,
Na całe szczęście gdzieś koło soboty
Kupił je Lukasz Skywalker za drobne.


AKT I
SCENA IV

Lukasz Skywalker majstuje coś przy R666, Deupea kręci się w pobliżu.

LUKASZ:
Piasek utkwił w trybach twoich,
Lecz naprawię cię w dwie chwile.

DEUPEA:
A jak znowu coś nabroisz,
Panicz Lukasz cię zabije.

R666:
Py...?

DEUPEA:
Ty!!!

Z R666 wyskakuje niebieski promień. W jego świetle pojawia się siostra Lilija w kusym habicie. Mówiąc pochyla się w stronę R666 wypinając zgrabny tyłeczek. Lukasz przełyka ślinę.

LILIJA:
Oby-Jeden dzielny woju,
Ja pomocy łaknę twojej.
Pomóż dzielnej zakonniczce,
Swego ucznia cnej córeczce.
W tobie widzę swą nadzieję,
Ty Rebelię wspomóc możesz.
Stetryczały jesteś Jedi,
Może trochę dopomożesz.

R666:
Pęk pink pę...

LUKASZ:
Co ci? Hę?

LILIJA:
Oby-Jeden dzielny woju,
Ja pomocy łaknę twojej.
Pomóż dzielnej zakonniczce,
Swego ucznia cnej córeczce.
W tobie widzę swą nadzieję,
Ty Rebelię wspomóc możesz.
Stetryczały jesteś Jedi,
Może trochę dopomożesz.

LUKASZ:

Co się stało tej dziewczynie,
Mówi w kółko, czy to minie?
Piękna ona jak lilijka,
Ale bredzi jak debilka.

Lilija znika. R666 piszczy coś do siebie.

LUKASZ:
Gdzie zniknęła zakonniczka?
Nigdy już ujrzeć nie mam ja.
(Ach, jakże piękna siostra ta.)
Gładziutkiego jej... policzka?

Lukasz odchodzi zmartwiony.

KONIEC AKTU I

>> akt II




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations