Świętastyka

Korran Niszczyciel

strona główna



fantastyka na wesoło

Korran Niszczyciel


Korran Niszczyciel

wprowadzenie

odcinek 1

odcinek 2

odcinek 3

odcinek 4

odcinek 5

odcinek 6

Korran the Barbarzyńca

trailer


Opowiadanie Korran Niszczyciel powstało dzięki Wam. Składają się na nie fragmenty, które przysłaliście. Ekipa Świętastyki chce Wam powiedzieć jak bardzo wam dziękuje. Oto co chce Wam powiedzieć: Dziękujemy!
A już niedługo rozpoczynamy kolejną część przygód dzielnego Korrana - Korran the Barbarzyńca!

<< powrót do strony głównej


Korran Niszczyciel 2

Konflikt Pokoleń



Korran wymachując wesoło maczugą i dupnym zweihanderem (wreszcie minęło mu rozwolnienie) szedł przez las w stronę kościoła, gdy wiewiórka zapiszczała ostrzegawczo. (magnes)

Korran natychmiast zareagował. Wyciągnął z pochwy dupny zweihander i przyjął postawę bojową. Rozejrzał się i zobaczył, że zbliża się do niego grupa miejscowych żuli: Kazimierz Wichura, Zdzisław Ogryzek i Andrzej Baniak. Wszyscy należeli do Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów. Korran nie wiedział, jakie mają zamiary, więc bał się. A miał się czego bać - nasza dzielna brygada walczyła niegdyś na frontach I wojny światowej. Wprawdzie było to dość dawno (80 lat to kawał czasu) ale w końcu mieli za sobą trening wojskowy. Byli istnymi maszynami do zabijania.
- Gdzie idziesz Korran? - spytał trzęsącym się głosem (coś a'la Jan Paweł 2)? Głos miał tak groźny, że Korranowi przeszły ciarki po plecach. I skąd do cholery ci komandosi znali jego imię?
- Idę spotkać się z kompanami, aby walczyć z gangiem chudej Zochy.
- Oo! Brzmi jak napier*******! - Wymamrotał Andrzej. - idziemy z tobą!!! Korran od razu odetchnął z ulgą - mając po swojej stronie takich wojaków mógł być spokojny w razie potyczki... (HZ)

... no i stało się, napadł ich grasujący akurat w okolicy gang "małolatów". Na sam ich widok Zdzisiak zemdlał, mimo osłabienia, należało walczyć z groźnym przeciwnikiem... (Cichy Kojot)

Zaczęło się, Kazek jako że był niedowidzący, ruszając do boju zdeptał leżącego na ziemi Zdziśka i z euforią zaatakował... drzewo. (ja)

Mimo kłopotów staruszkowie zaczęli nucić pieśń bojową: "Taki duży, taki mały może wino pić" (w rytmie piosenki arki noego) "Gdzie można dzisiaj żuli zobaczyć? Chleją po kątach w domu i pracy" a dalej "pijak pije wina, to nie jego wina...". Piosenka tchnęła w staruszków chęć do walki. Andrzej Baniak chwycił laskę i spałował przeciwnika. Kazimierz rozpędził się swoim wózkiem inwalidzkim i staranował pozostałych małolatów. (HZ)

Korran odsunął się w ostatniej chwili pozwalając staruszkowi wpaść do wody, pełnej żółwi. Andrej długo udawał, że tonie, gryziony przez mordercze żółwie, zanim ktoś mu powiedział że woda ma głębokość 50cm... (mnemen)

Andrzej wstał i powiedział:
Won dresy Małoletnie! Zamachnął się pięścią, ale akurat złapało go lumbago.
- O K**.....cze ale mnie lumbago złapało!
Korran w szale lania małolata po pysku dupnym Zweihanderem, zobaczył rannego Andrzeja stojącego po kostki w wodzie pełnej morderczych żółwi.
Kazek śpiewając ww. pieśń bojową dalej lał drzewo...
- ...może wino pić... Cholernie Twardy skurczybyk z tego małolata panofie!
Andrzej załamany niereagowaniem ekipy krzyknął:
- EEE!!! lumbago mie złapało!
Korran niczym rażony butelką przestał prać małolata po ryju dupnym zweihanderem.
-Idę Ci na pomoc cny Andrzeju!
Podbiegł do niego i pyta:
- Złapało Cię lumbago?
- Złapało mnie lumbago - stwierdził Andrzej.
- Więc Złapało Cię lumbago.
Andrzej nie zrozumiał żaluzji: Tak Złapało mnie lumbago.
- Oj!
- Masz rację.
Lumbago.
- Tak. (Elmin)




>> odcinek 3




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations