Świętastyka

Henryk Garncarz

strona główna



fantastyka na wesoło

Henryk Garncarz


Henryk Garncarz

akt I

akt II


<< powrót do strony głównej
















Voldie

Henryk Garncarz i Kamień Gastronomiczny

akt II



W tym akcie, ku naszemu wielkiemu żalowi, pożegnamy się z uwielbianą rodziną Durnotów (tutaj odtworzony z taśmy magnetofonowej dźwięk łkania bezrobotnych, opłaconych wielbicielek). Jednak nie martwcie się wierni fani - pojawią się nowe, pełne wdzięku i urody postacie, a poza tym Dudek jedzie właśnie na tourne po Europie z Arką Noego. Bilety w sprzedaży na giełdzie Allegro i dobrych sklepach muzycznych.


Występują:

HENRYK GARNCARZ – nasz pokrzywdzony, rozchwiany emocjonalnie bohater, wybuchający płaczem na sam widok garnka i kociołka. Dodajmy, że ów chłopiec będzie się przewijał przez wszystkie partie dramatu.
Prof. ARBUZ DOUBLE-DOOR – tak, to ten sam wspaniały haczykowaty nos, wodniste oczy i blizna pod lewym kolanem. W ciągu dziesięciu lat nieobecności Arbuzowi udało się zgarnąć zaszczytny Brylantowy Order Działacza Ruchu Wyzwolenia Ciemiężonych przez Ludzi Jabłek Malinówek. Gratulujemy!
Prof. MC-GONG-ADA – znana już nam pani profesor, bardzo niestała w uczuciach, margarynę Ramę wymieniła na margarynę Kasię, a Svena Hannavalda na Martina Schmitta, twierdząc podobno iż jest przystojniejszy (aczkolwiek temu zaprzecza)
Prof. KILLER – nauczyciel obrony przed czarną magią, ma drobne kłopoty z wymową, co jest źródłem jego nieustającej frustracji. Fan fioletowych turbanów o zapachu jaśminowym i fanatyk wizyt u logopedy.
GŁUPEUS HAGRID – pobił rekord Guinnessa w dorabianiu nieszczęsnym mongołskim chłopcom zakręconych ogonków, za których usunięcie trzeba potem słono płacić w prywatnych klinikach. Długozbębna CHORA-MONA – wybitnie inteligentna dziewczyna z mongołskiej rodziny, obdarzona przez złośliwą naturę cudownie skręconymi włosami i pokaźnej wielkości uzębieniem, wielka miłośniczka skrzatów domowych.
Rudy RUDALD – przez życzliwych zwany Ronaldem, wielbiciel szczurów-animagów, obdarzony 27 piegami na jednym policzku, 29 na drugim, 15 piegami na nosie oraz wspaniałą czupryną koloru rudego.
BRAKON MAŁFOK – blady chłopiec z blond włosami. Pochodzi z rodziny Małych Fok o sięgających dziesięciu wieków tradycjach czarodziejskich. Gorący wielbiciel białych tchórzofredek, za to zdecydowany przeciwnik podstarzałych aurorów. Niemal wszyscy, którzy go poznali, twierdzą, iż jego imię wywodzi się od braku mózgu, chociaż kilka dziewcząt, które miały nieprzyjemność poznać go DOGŁĘBNIE jest innego zdania...
KRAB i GOLEŃ – nieodłączna asysta Brakona, agenci specjalni 007 i J23, obecnie starają się o angaż do filmu “Stożkogłowi” . Wierzymy gorąco, że im się powiedzie, tym bardziej że jeden z nich odniósł już pewne sukcesy aktorskie w “Potworze z bagien”, gdzie (warto to podkreślić) zagrał główną rolę.
Pan OLIWKANDER - sprzedawca różdżek, wielki smakosz zielonych oliwek, aczkolwiek nie pogardza także czarnymi
Chór skorych do pocałunków dementorów
Chór zaangażowanych na stałe muminków
Chór tymczasowy Pokemonów
Solową arię zanuci specjalnie odszukany na tą okazję w archiwach TVP Miś Kolargol (wielkie brawa!)

CHÓREK POKEMONÓW (śpiewa pierwszy, co wywołuje szaleńczą zazdrość muminków)
Więc Głupeus z chłopcem małym
Do Londynu przyjechali
Kupić sprzęty czarodzieja:
Nową różdżkę, która zmienia
Każdego wedle życzenia
Owej różdżki właściciela,
Księgi i kocioł cynowy
Może nawet śnieżną sowę?

HENRYK
Cóż ty robisz, Głupeusie?
W cegły tak gwałtownie pukasz
Wszyscy na nas patrzą ludzie
Powiedz mi, czego tu szukasz?

GŁUPEUS
Hep, Hep, drogi mój Henryku
Przejścia na Przekątną szukam
Lecz tu cegieł jego bez liku
Więc po cichu w każdą pukam!
Hep, hep, dość mam już szukania!
Mam na przejście pomysł inny
Parasolką zdrowo walnę
to jest sposób nasz rodzinny

(Głupeus wali parasolką w cegły, mur rozpada się z hałasem)

CHÓR MUMINKÓW (siłą odebrał Pokemonom mikrofon)
Henryk patrzy, i nie wierzy
Ludzie w czarnej tu odzieży
Sklepy, miotły, książek pary
Ukryte przed mongołami
Teraz widzi Garncarz mały
Ile mogą owe czary!

CHÓR POKEMONÓW
Podążają do Gringota
Żeby wyjąć trochę złota
Knuty, galeony, sykle
Magiczne pieniądze zwykłe
Głupeus ze swojej skrytki
Zawinięty w papier brzydki
Wyjmuje tobołek mały
Chowa go w kieszeni cały

HENRYK
Cóż to jest, drogi Hagridzie?

(Hagrid szybko naprzód idzie)

GŁUPEUS
Ach, nie powiem ci nic o tem
Choćbyś prosił całą drogę
Tajemnica to Hogwartu
Ściśle tajna, nie ma żartów!
Należy do Double-Doora
Twojej szkoły dyrektora!

CHÓR MUMINKÓW
A więc milknie Henryk mały
Idzie do sklepu z różdżkami
Właściciel oliwki zjada
Różdżkę pierwszą mu zdejmuje
Myśląc że się może nada
Henryk różdżką wymachuje
Niechcący wazonik mały
Strąca z półki piedestału
Już on i pobity cały
Druga różdżka-znów to samo
Trzecia też się nie nadaje
Właściciel zrezygnowany
Czwartą chłopakowi daje

OLIWKANDER (flegmatycznie przeżuwając kolejną oliwkę)
Och, to ona, znaleziona!
Różdżka ta ci przeznaczona
Pióro w niej feniksa tego
Co i w Valimorda złego

(wychodzą z ulicy Przekątnej, jadą na dworzec, zatrzymują się przy ławce z napisem “Zarezerwowane dla bezdomnych”)

GŁUPEUS
Oto i twój bilet Harry
Ja polecę już do domu
Bo mój kac nieodespany
Męczy mnie jak sto gawronów
Krakających nad mym uchem
Źle z mą głową, źle z mym brzuchem
Nigdy więcej alkoholu
Nigdy piwa kremowego
Moja biedna, chora głowa
Już nie zniesie więcej tego!

(zostawia Henryka samego, rozgląda się podejrzliwie wokoło i zataczając się wyjmuje spod płaszcza butelkę o podejrzanej zawartości. Popija i zaczyna śpiewać : Ops, I did it again...)

HENRYK
Och, ja biedny, z problemami:
Peron dziewięć i trzy czwarte?
Choćbym szukał godzinami
To takiego tu nie znajdę!

CHÓR DEMENTORÓW (z coraz większym zapałem)
Biedny Harry, biedny Harry
Bity, lżony, poniżany
I przez krewnych przed podróżą
Nawet nie ucałowany!

(Henryk rozgląda się, widzi policjanta)

HENRYK
Panie władzo, co się zowie
W ogromnej jestem potrzebie
Gdzie jest dziewięć i trzy czwarte
Chciałbym się zapytać ciebie.

PAN WŁADZA
Drogie dziecko, drogie dziecko
A czy w domu wszyscy zdrowi?
Chodź, odpocznij sobie troszkę
Chyba trawi cię ból głowy

HENRYK
Ależ nie, mój panie władzo
O ten peron pytam szczerze
Nigdzie znaleźć go nie mogę
Ale że istnieje - wierzę

PAN WŁADZA
Ach, dzisiejsza Anglii młodzież:
Tylko modna, ładna odzież
Pokemony, dragon balle
Sporty, sety, piłka, gole!
Nic podziwu dla mej pracy
Mego czasu, mej pozycji
Młodzi ludzie właśnie tacy:
Brak szacunku dla policji!
Odejdź chłopcze, nim cię trzepnę
Po twojej czarnej czuprynie
Odejdź, teraz, odejdź szybko
Jeśli ci twe życie miłe!

(odchodzi, z tyłu na koszuli widać nadruk Pikachu i napis “dla taty od synka”)

HENRYK (do siebie)
Och ja biedny, ja nieszczęsny!
Jak do mojej szkoły trafię?
Zawodówka nęci, wzywa
Lecz dojechać nie potrafię

CHÓR MUMINKÓW
Och on biedny, och nieszczęsny!
Jak do swojej szkoły trafi?
Zawodówka nęci, wzywa
Lecz dojechać nie potrafi

HENRYK (rozglądając się)
Och, czy widzę czarodzieja?
Klatka z sową, kufry pełne
Tak, czarodziej, bez wątpienia!
Obserwować więc go będę!
Cóż on robi? Na mur jedzie
Och, co robić? Jestem w biedzie
Może mam go naśladować
Pędem na ten mur cwałować
Albo mogę grzecznie czekać
Pociąg sam może przyjechać
Zegar godzinę wybija
Ach, próbuję, bo czas mija!

(najeżdża na barierkę między dwoma peronami, rozwala sobie nos, po niewczasie orientuje się, że to nie ta barierka, przechodzi do właściwej, wpada na peron)

CHÓR MUMINKÓW
Jest już Henryk w swym pociągu
Szuka wolnego przedziału
Marznie w okiennym przeciągu
Znalazł, kładzie więc po mału
Kufer, i sowę Hedwiga
Którą dostał od Hagrida
W jedenaste urodziny;
Sowa huka bez przyczyny
Do przedziału chłopiec wchodzi
Rudy, z kufrem po swej cioci
Klatką ze szczurem po bracie
Oraz w długiej czarnej szacie

RUDALD
Cześć, hogwartcki przyjacielu
Jam jest Rudald, jakich wielu
Nie ma miejsc w przedziałów reszcie
Czy mogę tu usiąść wreszcie?

HENRYK
Witaj o Rudalcie miły
Oczywiście, usiądź proszę
Odpocznij i nabierz siły
To ci może dopomoże.
Jam jest skromny Henryk Garncarz
Z zwykłej mongołskiej rodziny
Nie wiem czemu tu trafiłem
Poszukuję wciąż przyczyny

CHÓR MUMINKÓW
Coś z Rudaldem źle się dzieje
Dyszy, głęboko oddycha
Cała twarz mu czerwienieje
W uszach dzwonienie przygrywa
Jak piorunem porażony
Patrzy na Henryka czoło
Gdzie pod włosami zakryty
Niczym pod gęstą zasłoną
Błyskawicy znak czerwony
Przez zaklęcie wypalony
Które Valimord rzucając
Sam się zniszczył nieświadomy
mocy matczynej miłości
Co przenika aż do kości

RUDALD
Ach, Henryku, ach Garncarzu
Wielki pokłon ci oddaję
Jako małe jeszcze dziecko
Valimorda pokonałeś!

CHÓR POKEMONÓW
Henryk patrzy zadziwiony
Uderzają go te słowa
Niczym przeczuciem wiedziony
Za włosami bliznę chowa

(przychodzi pękata pani z wózkiem wypełnionym smakołykami czarodziejów, na których widok normalny człowiek poczułby mdłości)

HENRYK (pobrzękując monetami)
Proszę pani, proszę pani!
Proszę pani sprzedawczyni!
My zakupy zrobić chcemy
Soku z dyni tu kupimy
Dziesięć żab też nabędziemy

CHÓR MUMINKÓW
Rud wzrok spuszcza, się rumieni
z torby kanapki wyjmuje
Z peklowaną wołowiną
co się słabo prezentuje
Henryk jednak, widząc jego
Kanapkowe te zmartwienie
Żaby bierze i z nim dzieli
się swym własnym pożywieniem
Rud tym czynem urzeczony
Żabę sobie do ust wpycha
I czerwoną swoją głowę
Nad paznokciami pochyla

(chłopcy rozmawiają, do przedziału wpada Chora-mona, z naciskiem na Chora)

CHORA-MONA
Ach, przyszli drodzy uczniowie
Cel podróży już jest bliski
Każdy wam w tej chwili powie
Że czas zbierać swe walizki
Jam jest zdolna Chora-mona
Co potrafi profesora
Zagiąć wiedzą swą każdego
Nawet i najmądrzejszego
Uczyłam się wróżyć z ręki
Przeczytałam wszystkie księgi
pełne tajemniczej magii.
Ale chodźmy, bo czas nagli

(zbierają się, wysiadają z pociągu)

(Henryk Garncarz trafia przypadkiem na Braka Małfoka, bladego chłopca, który jest nim wyraźnie zainteresowany)

BRAKON MAŁFOK
O, bohater narodowy!
Henryk Garncarz, bliznogłowy
Zniszczył Valimorda złego
Czarnoksiężnika niecnego
Ledwie z blizną wyszedł z tego
Podczas gdy moc Pana Złego
W zapomnienie poszła cała

(Czyżby była aż tak mała?)

Och, Garncarzu, chłopcze drogi
Pokłon wielki ci składamy
Och, zaiste godny jesteś
Ciążącej na tobie chwały
Podaj rękę, bądż wraz z nami
My to się na czarach znamy
Rudald rudy to miernota
Jego krewni zaś hołota!
Podaj rękę, przyjacielu
Ty nie jesteś, jakich wielu
Czarodzieje wyjątkowi
Powinni pomagać nowym
Tak cię biorę pod swe skrzydła
Twa pierwsza nauka szybka:
Przyjacieli dobro-krwistych
Dobierać wśród rodzin czystych
musisz; bo inaczej zdrada
Cios ci w plecy szybko zada

HENRYK
Dzięki drogi przyjacielu
Za twe rady, ale z wielu
Nie skorzystam.
Rudold to przyjaciel prawy
Miły, grzeczny, sprawiedliwy
Zaś ty kłamiesz i wyzywasz
Magików na wskroś uczciwych
Sam dobiorę, kto przyjaźni
Godzien mej i zaufania
A tymczasem wiedzieć musisz
Że uważam cię za drania!

CHÓREK MUMINKÓW (zbroczony krwią, po ostatecznej zwycięzkiej rozprawie z chórkiem pokemonów za kulisami)
Brakon zaróżowiał nieco
Na goryli swoich zerka
Potem w prawo, no i w lewo
Szuka swojego lusterka
W końcu lusterko znajduje
Nos sobie przypudrowuje
Pudrem marki Kolastyna
Uff, nie będzie cera więcej
Niepotrzebnie różowiła

/Autorka uznaje za stosowne ominąć fragmenty dotarcia do szkoły zawodowej Hogwart. A z decyzjami autorki zgadzać się należy, toteż informuje ona, że jeśli spotka się z zarzutami dotyczącymi jej postanowienia nie napisze już ani kawałeczka./

CHÓR MUMINKÓW (obficie polewając rany wodą utlenioną)
Och, na krześle leży tiara
Brudna, stara, połatana
Lecz ważna jest jej decyzja
Do którego domu przyzna
Ucznia, który ją nakłada
W którym domu on się nada
Wśród Gryfonów, wśród Ślizgonów
Krukonów czy wręcz puchonów?
Ciężki wybór jest dla tiary
Więc zwykle kapelusz stary
Strzela pudłując haniebnie
Wydyma swe usta gniewnie
Pioseneczkę głupią nuci
Potem chwilkę się posmuci
W końcu idzie do roboty
Uczniów mądrych od głupoty
Chybił-trafił oddzielając
Do domów ich przydziejąc.
Garncarz, nasz bohater mały
Na decyzję starej tiary
Czeka niecierpliwy wielce
Czując całym swoim sercem
Że w przypływie złośliwości
Do Ślizgonów tiara pośle

TIARA
Ach, Henryku mój Henryku
Kłopot z tobą wielki mamy
Bo najlepiej do Ślizgonów
Pasowałbyś mój kochany
Nie? Na pewno? A więc dobrze
Nie chciałbyś mieć węża w godle?
W takim razie będziesz musiał
W Gryfonach uczyć się godnie
Ach, i radę mam dla ciebie
Schodząc podwiń sobie spodnie
Bo się o nie znowu potkniesz

(Henryk zawija odziedziczone po trzy razy szerszym Dudku spodnie i podbiega do stołu Gryfonów. Szaleńcze wiwaty “mamy Garncarza, będzie zniżka na kociołki”. )

DOUBLE-DOOR
Zanim się zaczniemy raczyć
Owym jedzeniem wspaniałym
Parę spraw do omówienia
Mam z kilkoma pierwszakami
Więc: z lasu zakazanego
Pożytku nie ma żadnego
Więc nie wchodźcie tam pierwszacy
Bo będziecie jak na tacy
Wszystkim stworom i olbrzymom
Wielkoludom i wampirom
Po drugie korytarz trzeci
Jest dla wszystkich małych dzieci
Zamknięty na spusty cztery
Nie miejcie więc tam nadziei
Wchodzić
Nie chcesz zginąć w strasznych mękach?
Niech cię więc nie świeżbi ręka
Przerwa między aktami poświęcona bliższemu poznaniu naszych bohaterów

CHORA-MONA (śpiewa w łazience fałszując potwornie)
Och, jak cierpi moje serce
W ogromnej jestem rozterce
Jaką pianką, jakim żelem
Szczotką a może grzebieniem
Mam uczesać moje włosy
Które niczym wściekłe osy
Układają się na głowie
Ni to modne ni szałowe
Moje włosy są jak siano
Czary na to nie działają
Moim następnym problemem
Są zęby zgoła królicze
Czy się same kiedyś zmniejszą?
Wątpię i na to nie liczę
Rodzice są dentystami
I mi w genach przekazali
Monstrualne zęby białe
Mleczaki, a teraz stałe!

RUDALD (patrzy w lustro i rapuje)
Skąd tyle piegów na twarzy?
Ach, czasami mi się marzy
Żeby je pumexem potrzeć
Do naskórka twarzy dotrzeć
Albo szarpnąć się dwa razy
I poświęcić swojej twarzy
Moje roczne kieszonkowe
Co zawsze na buty nowe
Jest co roku wydawane
Stare buty już porwane
Ach, salony kosmetyczne
Na obecność mą nie liczcie
Bo pieniędzy nawet nie mam
Na chusteczki higieniczne!

Koniec przerwy poświęconej poznaniu bohaterów

MIŚ KOLARGOL
Miś Kolargol - właśnie ja
Miś, co zawsze śpiewać chciał.
Lecz choć bardzo kochał śpiew
Wciąż fałszował pośród drzew
Lecz raz ktośtam flet mi dał
I miś bardzo pięknie grał
I dlatego właśnie chce
Wam zaśpiewać piosnkę tę:
Już kończymy drugi akt
Wracamy w realny świat
Pożegnań z Henrykiem czas
Co niezmiernie smuci nas
Jednak, mili przyjaciele
Opowiadań takich wiele
Toteż dosyć już śpiewania
Zabierzcie się do pisania!
;-)

Koniec Aktu drugiego


Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations