Świętastyka

Henryk Garncarz

strona główna



fantastyka na wesoło

Henryk Garncarz


Henryk Garncarz

akt I

akt II


<< powrót do strony głównej
















Voldie

Henryk Garncarz i Kamień Gastronomiczny

Mam zaszczyt przedstawić dramat antyczny o tytule Henryk Garncarz i Kamień Gastronomiczny. Owo wiekopomnie dzieło opowiada o szlachetnej, choć bezowocnej walce Henryka z Mongołami i równie szlachetnej, chociaż bardziej owocnej z Valimordem, Stalinem świata czarodziejów, którego imię boją się wymawiać nawet najodważniejsi. Dramat podzielony jest na akty, które z kolei podzielone są na sceny.

akt I


Występują:

HENRYK GARNCARZ - Męska wersja Kopciuszka. Biedny, niewinny, wrażliwy chłopiec, którego garncarskie zdolności przerażają okrutnych krewnych. Niekiedy z angielska zwany Harrym.
WUJ WIAGRA - tęgi brutal, pogromca Henryka, żywi zamiłowanie do świdrów, wścibskich kobiet z długą szyją i pewnych niebieskich tabletek...
CIOTKA SPELUNKA - praworządna pani podglądająca zazwyczaj praworządnych sąsiadów. Bywalczyni salonów o wątpliwej reputacji. Kosmetycznych naturalnie...
DUDEK - odznaczający się niebywałą inteligencją i siłą syn ciotki Spelunki i wuja Wiagry. Z nie potwierdzonych źródeł wiemy, że ostatnio podpisał kontrakt z Arką Noego.
GŁUPEUS HAGRID - niebezpieczny olbrzym, specjalista od wyważania drzwi, siadania na tortach i wychowywania trójgłowych psów na pewnym korytarzu na trzecim piętrze. Lubuje się w dorabianiu niewinnym chłopcom świńskich ogonków, za usunięcie których trzeba później słono płacić w prywatnych klinikach.
Prof. DOUBLE-DOOR - dyrektor szkoły zawodowej o specjalności magia i czarodziejstwo Hogwart, laureat złotego pomidora, srebrnego ziemniaka i platynowej płyty. Specjalista od naprawy drzwi głównych w Monstrualnej Hali.
Prof. MC-GONG-ADA - nauczycielka Transmutacji, nazywana potocznie Agą. Fanka wielkich chińskich gongów, margaryny Ramy i Svena Hannavalda.
DŻEM GARNCARZ i LILIJA GARNCARZ - nie żyjący rodzice Henryka, skromni wyrabiacze garnków i kociołków różnych kształtów i rozmiarów, zabici przez złego czarownika Sam-Nie-Wiesz-Kogo.
Chór śmierciożerców
Chór dementorów
Chór zwolnionych z poprzedniej posady Muminków
Chór Mongołów
Solowe arie ma zaszczyt wyśpiewywać Maryla Rodowicz

(wokół cisza, wszyscy śpią, na ulicy Prywyt Drajw 4 pojawia się podejrzany osobnik w podeszłym wieku z nosem sięgającym do ziemi)

DOUBLE-DOOR (do siebie)
Ah, Henryku, ah Henryku
masz kłopotów ty bez liku!
przez to, że się urodziłeś
i Valimorda zniszczyłeś
Wszakże ród Garncarzy cały
nic nie ujrzy z Twojej chwały
Wszyscy marnie poginęli
tylko ty przeżyłeś, mały!

(ciche pstryknięcie, pojawia się Mc-Gong-Aga)

MC-GONG-AGA
Double-doorze, dyrektorze!
Nikt mi inny nie pomoże
odpowiedzieć na pytanie
Czy ty prawda, to gadanie:
Czy zaiste chłopiec mały
Valimorda w pełni chwały
Mógł pokonać?

DOUBLE-DOOR
Ago, Ago, moja droga
Też się dziwię, olaboga!

MC-GONG-AGA
A co z chłopcem tym się stanie?

DOUBLE-DOOR
Dla rodziny go oddanie
jest najlepszym rozwiązaniem

(dyskusję przerywa warczacy odgłos wraka motoru, na którym leci wrak olbrzyma)

GŁUPEUS (z wrzeszczącym tobołkiem pod jedną pachą i butelkami o podejrzanej zawartości w drugiej)
Hep! Hep! Witam profesorze!
Coś dzisiaj zimno na dworze!

DOUBLE-DOOR
Masz dzieciaka? Czy jest cały?

GŁUPEUS
Tak! Tak! Jest uratowany!

DOUBLE-DOOR (biorąc dziecko)
Żegnaj więc, kochany Harry
U rodziny zamieszkały
Za lat dziesięć w mojej szkole
Pewnie znowu się spotkamy

(dziecko kwili na wycieraczce pod drzwiami domu, w ręku trzyma list, rozmówcy odchodzą)

CHÓR MUMINKÓW (zwolnionych z posady w Wieczorynce)
Tak więc Henryk nasz kochany
wyzwoliciel godny chwały
u drzwi wujów położony
i w komórce umieszczony
pod schodami jedenaście
lat przekimał; ale właśnie
urodziny dzisiaj Dudka
a więc wczesna jest pobudka

CIOTKA SPELUNKA (waląc w komórkę pod schodami)
Wstawaj, wstawaj, zły Henryku
Dudek ma dziś urodziny
już na dole powinieneś
bekon smażyć z tej przyczyny!

(Harry wstaje i wychodzi potykając się o własne spodnie)

CIOTKA SPELUNKA
Ach niezdaro, ach fajtłapo!
Zapatrzony w sufit gapo!
My cię pięknie odziewamy
jak o syna swego dbamy
a ty zamiast podziękować
i śniadanie przyszykować
jak twa matka: z butną miną
zamiast umrzeć wraz z rodziną!

(ciotka odchodzi)

HENRYK
Oh ja biedny, ja nieszczęsny
Po kuzynie spodnie noszę
Nie dostaję nic nowego
Chociaż stalę o to proszę

CHÓR DEMENTORÓW (sadystycznie)
Biedny Harry, Biedny Harry
Bity, lżony, poniżany
Gdyby go to pocieszyło
Byśmy go... pocałowali

(Henryk schodzi na dół robić jajecznicę na bekonie i hamburgery. Na stole piętrzy się stos prezentów.)

CIOTKA SPELUNKA
Dudziu, dudziu, to dla ciebie
Stos prezentów od znajomych
Urodzinami twoimi
Wszyscy zachwyceni oni!

DUDEK (krytycznym tonem)
Ile? Ile? Policz mamo.
CIOTKA SPELUNKA
Trzydzieści cztery, syneczku

DUDEK
Cztery? CZTERY?! To za mało!

CIOTKA SPELUNKA
Nie płacz! Nie płacz dudleyeczku!
Na bazarek pojedziemy
Trzy prezenty nabędziemy

(Dudek uspokaja się, wszyscy jedzą śniadanie)

(w ZOO, przy terrarium ze znudzonym wężem)

DUDEK
Wąż nie rusza się ni trochę!
Ojcze, ojcze, zrób coś proszę
by się zwierzę poruszyło
Pukaj w szybę, pukaj z siłą!

CHÓR MONGOŁÓW (na uboczu, śpiewnie)
Na nic szlachetne wysiłki
Tutaj nawet i osiłki
Węża obudzić nie mogą
Żadne siły nie pomogą
Czas snu jego właśnie nastał
Trzeba czekać, no i basta

CHÓR MUMINKÓW
Lecz, cóż, patrzcie! Henryk mały
Do szyby się zbliża cicho
Syczy, parska, parska, syczy
By wywołać jakieś licho

CHÓR MONGOŁÓW
Szyba znikła niespodzianie
Dudek do terrarium wpada!
Wąż ucieka po dywanie
Myśli, czy się się ktoś tu nada
Na ranne, smaczne śniadanie
DUDEK
Matko, ojcze, wąż ucieka!
Henryk z nim właśnie rozmawiał
HENRYK
To nie ja, nie ja, przyrzekam!
Nie przeze mnie ten wąż nawiał!

CHÓR Z DZIADÓW (wynajęty tymczasowo)
Cicho wszędzie
Głucho wszędzie
Co to będzie?
Co to będzie?

CHÓR MUMINKÓW
Oj źle będzie!
Oto Henryk pokrzywdzony
Przed sąd wuja postawiony
Cierpi męki i katusze
Przez swój czyn niepopełniony!

(Henryk Garncarz wychodzi z komórki pod schodami po odbyciu przymusowej tygodniowej kuracji odchudzającej "z kości na ości". Mimo wszystko jest z siebie dumny. Po trzech dniach udało mu się rozgryźć sznur od żelazka krępujący mu ręce.)

WUJ WIAGRA (popijając pięć niebieskich tabletek wiadomego przeznaczenia)

Henryk, Henryk, niecny chłopcze
Pójdź i sprawdź wieczorną pocztę

HENRYK (kąśliwie, rościerając nadgarstki)
Życzenia twego spełnienie
Jest gorącym mym pragnieniem

(idzie po pocztę, widzi pocztówkę z wielkim zdjęciem buldoga i żółtawą kopertę z napisem "Henryk Garncarz" )

WUJ WIAGRA
Patrz Spelunko, patrz Dudaczku!
Pocztówka od cioci Mordy
Na Majorce się wygrzewa
Widzi morze, widzi drzewa
Słyszy ptaków śpiew wspaniały
Ogląda horyzont cały!

(do Henryka)

Co chowasz tam za plecami?

HENRYK
Zielonymi literami
Me nazwisko napisane
List dostałem z pieczęciami

(wuj Wiagra przełyka nerwowo ślinę, krztusi się, kaszle, po czym bierze porządny łyk whisky marki Bimber)

CHÓR MONGOŁÓW
Ale cóź z Wiagrą się dzieje?
Cała twarz mu czerwienieje
Czy tabletki zaszkodziły?
W liście narkotyki były?
Z listu sypie proszek biały
(potocznie wąglikiem zwany)?
Nic z tych rzeczy, drodzy moi
Wuj już biegnie przerażony
By pokazać list Spelunce
Żonie swej i opiekunce
Ona blednie, wystraszona
Mdleje, pada, niemal kona!
Wiagra zimną krew odzyskał
Żonę cuci, wodą pryska
Gdy to skutku nie odnosi
Ogromne wiadro przynosi
Z kranu wody tam nalewa
Bez litości ją oblewa
List zaś do kominka trafia
Ani śladu nie zostawia
Mądry Wiagra wie co robić
Zza czarnej kanapy obić
Tryumfalnie bierze strzelbę
Używaną na gołębie

WUJ WIAGRA
Triumfalnie biorę strzelbę!
Używam jej by gołębie
Wypłaszać za wiosny, lata
Na człowieka też się nada!
Dosyć tego, wyjeżdżamy
A ty Henryk jedziesz z nami!
Dom nad morzem idealny
By się ukryć przed listami!

CHÓR MUMINKÓW
Dudziaczek to usłyszawszy
Chwycił się za swe siedzenie
Swego ojca dobrze znawszy
Nie liczył już na jedzenie
Toteż siedzenie puściwszy
Pobiegł do kuchni w nadziei
Że lodówka turystyczna
Jego przyszłe życie zmieni
Po wielkich poszukiwaniach
Gdy lodówkę już odnalazł
Jął tam wpychać smakołyki
Jak najwięcej, wszystkie na raz!
Jednak chłopak nie przewidział
Że lodówka, choć niewielka
Żadną miarą do walizki
Zmieścić się nie może pełna
Zaczął jęczeć i zawodzić
Wiagra widzi syna swego
Lecz zamiast go ułagodzić
Daje klapsa mu wielkiego!
Dudziaczek w końcu zrozumiał:
Ni jedzenia, ni zabawy
Od żołądka i rozrywek
Są ważniejsze jeszcze sprawy

(w drewnianym domku, bez ogrzewania, pod porwanym kocem, trzęsąc się z zimna,w nocy Henryk obchodzi urodziny)

HENRYK (do siebie, cicho)
Och, ubogi, och ja biedny!
W tym roku będą skarpetki?
Połamany wieszak może?
Wuj jest bardzo nie w humorze
Więc pewnie nic nie dostanę
Urodziny przechlapane

CHÓR DEMENTORÓW
Biedny Harry, Biedny Harry
Bity, lżony, poniżany
Życzeń, prezentów nie dano
Nawet nie pocałowano!

CHÓR MUMINKÓW
Nagle hałas niesłychany
Budzi wujostwo zaspane
Drzwi z zawiasów wypadają
O nerwicę przyprawiając
Rodzinę Dursley'ów całą
Cóż to, któż to, tam za drzwiami?
To Głupeus, już wam znany!

WUJ WIAGRA (dziwnie drżącym głosem)
Czego szukasz? Tu nic nie ma!
Ni pieniędzy ni schronienia!

(bierze kawałek arkusza
zagląda do scenariusza)


Chcesz chłopaka? Bierz go sobie!
Nam on jest tu po chorobę!
Lecz płacić nie mam zamiaru
za naukę w szkole czarów!
Gdzie dyrektor pomylony
Lwy, borsuki, węże, wrony!

GŁUPEUS (od niechcenia zaginając do góry przód wyciągniętej strzelby do góry)
Hep, Hep, Arbuz jest wspaniały
Dał mi dzisiaj karton cały,
mnóstwo kremowego piwa
To się zapłata nazywa!
Nie obrażaj tu Arbuza
Bo nabiję tobie guza

CHÓR MUMINKÓW (niebo przecina błyskawica, huk piorunu, melodia grana na organach rodem z Draculi)
Ach, olbrzymie nie czyń złego!
Nie zamieniaj chłopca tego
W kalekę z świńskim ogonkiem
Wszak nie robi nic takiego!
Już dziesięciu skaleczyłeś
Ogonki im dorobiłeś!
Och, próżne są nasze prośby
Dudek ma ogonek sprośny
Różowy i zakręcony
Jest ogonkiem zachwycony!

DUDEK (rozpływając się z radości)
Piękny, piękny i wspaniały
Jest ten mój ogonek mały
Masz aparat, ojcze miły?
Chwilę ową uwiecznimy!

HENRYK
Cóż to? Cóż się złego dzieje?

GŁUPEUS
Jesteś Harry czarodziejem!

HENRYK
Czarodziejem? Niemożliwe!

GŁUPEUS
Niemożliwe, a prawdziwe.
Żył na ziemi zły czarodziej
Niszczył wszystkich na swej drodze
Na znak tego straszne miano
Valimorda mu nadano
Nikt nie wiedział jak z nim walczyć
Wszyscy mężni umierali
Garncarze byli waleczni
Lecz i oni nie wygrali
Kiedy zaś Valimord srogi
Chciał cię zabić, chłopcze drogi
To zaklęcie się odbiło
I walnęło w jego nogi
W nogi, w głowę, w ciało całe
Załatwiło go na amen
A ty sławnym pozostałeś!
Teraz chodź mój drogi Harry
Zaznaj należnej ci chwały

(Harry i Hagrid wychodzą zostawiając zachwycających się ogonkiem Dudka wuja i ciotkę)

DUDEK (przerywając zachwyt, wstrząśnięty)
Co prawda mam ogon nowy
Ale worek treningowy
Wyszedł chwilę temu drzwiami
Co mam robić więc z pięściami?

MARYLA RODOWICZ (solowa aria, nabożnym śpiewem)
Tak więc nasz bohater mały
Został podstępnie zabrany
Kochającym go kuzynom
Lecz nim rok cały nie minął
Wrócił do nich na wakacje
O ogromne palpitacje
Przyprawiając kuzynostwo
Męcząc, dręcząc swe wujostwo
A tymczasem na Przekątną
Z Głupeusem się wybiera
Kupić różdżkę i kociołek
Nikt nie wie, co będzie teraz...

Koniec Aktu pierwszego

>> akt II


Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations