Świętastyka

Z pamiętnika Dominika

strona główna



fantastyka na wesoło

Z pamiętnika Dominika




Pamiętnik Dominika

tydzień I

tydzień II



<< powrót do strony głównej












I tydzień


sobota

Drogi pamiętniku! Nazywam się Dominik i właśnie zostałem WIEDŹMAKIEM! Tak. Będę ratował zagrożone wymarciem bestie i tępił rycerzy oraz innych barbarzynców. Fajnie, nie? Udało mi się przejść Próbę Traw - gdy złamałem kosę podczas koszenia trawnika wokół twierdzy Kary Muchomor, mistrz Widłak stwierdził, że mianuje mnie wiedźminem i mam się wynosić w try migi. Wiecie, to była nasza ostatnia kosa. Dostałem też dwa miecze wiedźmackie - jeden na ludzi i ten drugi (zapasowy) też na ludzi. Wyruszyłem wczesnym rankiem, mam nadzieję, że niedługo znajdę jakiegoś potwora do uratowania. Mówią, że w Karych Górach aż się od nich roi.


niedziela

Dzisiaj spotkałem całkiem sympatycznego wilkołaka. Zaprosił mnie na kolację, ale niestety musiałem odmówić, choć usilnie nalegał. Opatrzyłem rany korzystając z "Podręcznika Młodego Wiedźmaka", który podarował mi Widłak. Czy aby nie wda się infekcja?

poniedziałek

Dotarłem do niewielkiej wioski, która nazywa się Smętnice, czy jakoś tak. Tutejsi mieszkańcy byli bardzo mili, pozwolili mi przespać się w oborze i zjeść resztki, których nie chciały psy. Podobno w okolicy grasuje jakiś potwór. Jutro spróbuję go poszukać.

wtorek

Chociaż szukałem bardzo wnikliwie, nie udało mi się znaleźć ani jednego miłego potwora. Natknąłem się za to na całkiem przyjaznych ludzi, którzy czekali na skraju drogi. Byli bardzo biedni, więc podzieliłem się z nimi moimi oszczędnościami. Muszę ruszyć w dalszą drogę, zanim ludzie z wioski każą mi zapłacić za nocleg i żywność.

środa

Ludzie z wioski pogonili mnie z cepami. Zupełnie nie wiem dlaczego, przecież pożyczyłem tylko trochę żywności i konia. Koń to stary nakrapiany wałach, nazwałem go Łosoś. Udało mi się uciec wieśniakom, ale noc złapała mnie w lesie. Ufff, będę musiał spać na ziemi i marznąć. Wzeszedł księżyc. Dziwnie bolą mnie te przypadkowe zadrapania, po napotkanym w niedzielę wilkołaku.

czwartek

Rano byłem dziwnie niewyspany. Śniło mi się, że biegam po lesie i wyję do księżyca. Dziwne ludzie mają sny. Ruszam w dalszą drogę.

piątek

Natknąłem się na jakieś miasto. Tutaj na pewno jest dużo miłych potworów do poznania i niebezpiecznych rycerzy do tępienia. Strażnik przy bramie powiedział, że miasto nazywa się Bardzo Starym Miastem. Dziwne, mnie wydaje się całkiem nowe. Zatrzymałem się w jakiejś gospodzie. Barman był bardzo miły - dał mi nocleg w stajni. W zamian muszę tu utrzymać porządek. Wszyscy bogowie! Ale te konie srają...

sobota

Rano barman pozwolił mi zjeść śniadanie - kromkę chleba z czymś miękkim i zielonym. W zamian pomogłem mu w kuchni. Gościom bardzo smakowały potrawy z wiedźmackimi eliksirami, ale barman nie wiadomo dlaczego bardzo się zdenerwował. Muszę poszukać innej gospody.

niedziela

Poznałem wspaniałych ludzi. Mieszkają pod mostem w środku miasta, całkiem przytulne miejsce. Wieczorem znalazłem przybite do słupa ogłoszenie: "Wiedźmak pilnie poszukiwany". Zdjęcie poniżej przedstawia jakiegoś staruszka. Chyba się zgłoszę.

>> drugi tydzień




Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations