Świętastyka

Z pamiętnika Dominika

strona główna



fantastyka na wesoło

Z pamiętnika Dominika




Pamiętnik Dominika

tydzień I

tydzień II



Napisz dalszą część pamiętnika wiedźmaka Dominika:

Kto:


E-Mail:


Kolejny dzień:




możesz też wysłać nam maila z dalszą częścią

<< powrót do strony głównej












II tydzień


zobacz ostatni fragment...


poniedziałek

Poszedłem pod adres wskazany ogłoszeniem. Okazało się, że jest to budynek Klubu Dzielnych Obłędnych Rycerzy. Ciekawe po co ci mordercy potworów chcą wiedźmaka? Spytałem o to Rycerza, który stał w bramie, co go bardzo rozśmieszyło. Powiedział, że mają nastrugany pal. Ciekawe. Czyżby chcieli zdobywać jakieś miasto? Przecież są w mieście.

wtorek

Gdy powiedziałem tym bardzo miłym ludziom, że jestem wiedźmakiem, od razu przyjęli mnie do siebie. Przywiązali mnie do wysokiego pala (pewnie żebym nie spadł) a na dole rozpalili ognisko. To bardzo ładnie z ich strony, bo już po kilku chłodnych nocach nie czułem się najlepiej. (Vivian)

Oj! Gorąco, gorąco... (ktoś)

Już wiem, po co ci mili ludzie zawiesili mnie na palu. Chcieli po prostu mnie ogrzać, bo mamusia zawsze mówiła, że wszystkie choroby idą od stóp, a oni pewnie chcieli mi je ogrzać i nie dopuścić do choroby! Kochani są! Bardzo się cieszę, że to zrobili, ale mogliby mnie już zdjąć, bo robi się gorąco. Za gorąco. AUUUUUUUUUUUU! To na pewno zdrowe dla stóp. (ktoś)

Moja mamusia nie byłaby pewnie zadowolona, gdyby się dowiedziała, co zrobiłem. Wiem, że zdrowie jest ważne ale nie mogłem wisieć na tym palu przez wieczność. Zwłaszcza, że gorąco mi już bylo. Musiałem interweniować. W mgnieniu oka użyłem moich tajnych wiedźmackich mocy. Nie pamiętam, co sie dzialo potem, pamiętam tylko wielki wybuch w kształcie grzyba. Tak naprawdę to nie wiedziałem, że ja w ogóle mam takie moce. A może mi się to wszystko przyśniło? Ach, ta niestrawność! (Vivian)

środa

Znalazłem się w jakimś opustoszałym miejscu. Wokół leży mnóstwo pyłu i kilka szkieletów. Ciekawe, czy to ma związek z wczorajszym wybuchem? Może zapytam tego goblina, który siedzi pod kikutem drzewa? Ale przypomniał mi się widziany wczoraj nad miastem grzyb. (magness)

Pomyślałem sobie: "no,no... Taaaaaaki grzyp!" i poszedłem szukać w lesie innych przedstawicieli grzybowego gatunku. Jeżeli sam znalazłem taki duży, to pewnie z mniejszymi nie będę miał kłopotu. (ktos)

Więc wyruszyłem na polowanie na grzyby. Wziąłem ze sobą niezbędne rzeczy: miecz, rozum i tik taki. Po wielu godzinach uciążliwych poszukiwań znalazłem pieczarkę i dwie kurki (a może kwoki?). Upiekłem je na małym ogniu z odrobiną anchois i szczyptą parmezanu. Ta potrawa to grzyby a la Wiedźmak polecane w okresach szczególnego wytężenia fizycznego. Ciekawe tylko, dlaczego te grzybki są takie kolorowe? Ojej! Ja też jestem kolorowy! Ale fajnie! Eee.. trochę mnie plecy swędzą... I nogi. I ręcę. I dłonie. AAAAAAAAA!!!!!!!! (Vivian)

W gruncie rzeczy to swędzenie jest nawet przyjemne... O, tak! TAK!!! Dawaj, grzypku, dawaj! mocniej mnie swędź, no, mocniej... ej, co jest? Jakie ładne różowe chmurki! O! A tam biegnie piesek bez głowy! OJ, poleżę sobie troszke na tej wygodnej trawce. ŁUP! Obudziłem się z powodu dziwnych pomruków wydawanych orzez istoty ludzkie pochylające się nade mną. CO TO?! To już se normalnie w lesie na trawie pomdleć spokojnie nie można?! Proszę państwa, co to jest, ja się grzecznie pytam. KURCZE! (ktoś)

Te istoty są nawet zabawne. Przyotowały mi kąpiel w dziwnym czarnym garze, który jest u dołu podgrzewany ogniskiem. Cały czas zeby mi było przyjemniej tańczą wokół wanny i śpiewają żeby mi było milej. Ten duży pewnie sie pyta jaką zupę lubię. Powiedziałem że taką bez zieleniny, a on sie zaśmiał i zaczą wkrajać warzywa. Nigdy nie lubiłem ziemiaków, marchewki i tym podobnnych świństw... (mati)

W garnczku było cieplutko i przyjemnie, więc za pomocą super ekstra tajnego wiedźmackiego zaklęcia szybciutko wyczarowałem sobie płyn do kąpieli "Dzika radość". Trzeba było widzieć miny tych miłych ludzi, gdy po wlaniu płynu powstała przecudna różowo-zielona piana. Ach, jak oni się uradowali. Z tej radości zaczęli skakać i wznosić różne okrzyki, z których zapamiętałem tylko trochę - "...to już trzecia zwarzona zupa w tym tygodniu!!!!, Ugotować kucharza !!!!, CW,CWK, CWKS Legia!!" i inne takie. Gdy już trochę pookazywali swoją radość, nie wiedzieć czemu przewrócili moją kąpiel. Byłem zbulwersowany! Czy oni nie wiedzą ile many (manny?) zużywa zaklęcie "płyn kąpielowy Dzika Radość nr 5". W związku z powyższym zwróciłem się do jednego z nich jak zamierzają zrekompensować mi moją niepowetowaną stratę. Na on odparł mi, że on jest Syn Dbad żę Glaż i on nie interesuje się takimi pierdołami, a w tym miejscu znalazł się tylko dlatego, że hobbity które podwoziły go na stopa swoją furą, nażarły się jakichś grzybów i rozwaliły na pobliskim drzewie. Od razu skojarzyłem, że chodzi o grzyby, które jadłem na śniadanie. (RedYeti)

Nagle poczułem prykry zapach ( ale śmierdziało! ). Postanowiłem znaleźć źródło tego uprzykrzającego życie zjawiska. Podszedłem do Syn Dbada i już chciałem się go spytać czy coś wie na ten temat, ale ten tylko złapał się za nos i uciekł. Poyślałem, że skoro uciekł to musiał być jakiś tego powód... Aha! Może to ode mnie rozchodzi się ten "zapach"?! Powąchałem się pod pachami. To, że omało nie zemdlałem musiało znaczyć, że to właśnie ja roztaczałem ten odór. Poradziłem sobie z nim wyczarowując na prędce wodę perfumowaną "Kanał nr 5" zawierającą ekstrakty z rumianku, eukaliptusa, mirry i szał... Ups! Pomyłka! Ekstrakty z kanałów pod Karym Muchomorem i potu polifanta. Pozbyłem się kłopotu... (Cichy Kojot)

... ale jak to często bywa, na miejsce jednego kłopotu pojawił się drugi. Zapach "kanału nr 5" pryciągnął przemiłe zwierzątka o takich diwnych pyszczkach i śmiesznych ogonkach. Domyśliłem się że to pewnie ta wczorajsza eksplozja miała coś wspólnego ze zniszceniem ich rodzinnego domku. Postanowiły więc pryciągnięte znajomym zapachem zamieszkać na mnie. Niestety nie mogłem przyjąć wszystkich, więc spróbowałem im to grzecznie wytłumaczyć ale one nie chciały słuchać, musiałem więc użyc obu moich uroków naraz - cóż dziwnie to bywa miałem dwa miecze jeden na ludzi, drugi na miastowy... o przeprasam też na ludzi, a do tej pory więcej ich używałem zaprzyjaźniając się z nowymi przemiłymi potworkami. (Hawkmoon)

Luuudzie co to była za noc! kiedy próbowałem przewrócić się na drugi bok (mamusia mówiła, że tak zdrowo) niechcący na ziemię spadł jeden z tych milusich stworków. Zrobił się jakiś taki dziwny, tak jakby toszkę urósł i w ogóle.... nawet pokazał mi ząbki (jak te zwierzaki szybko dorastają!) no i zaczął buczeć i świecić zębami...... no jasne! kawałek mojego palca utknął mu między zębami (jak to dobrze, że jestem taki spostrzegawczy!) no więc wyciągam miecz i dawaj dłubać mu między zębami (troszkę się wyrywał ale to chyba normalne, nie?) tak, tak... to bylo właśnie moje pierwsze udane zadanie! i nawet się tak bardzo nie pokaleczyłem! (kilka razy upuściłem sobie miecz na nogę, tym no... tą ostrą końcówką, no i głowa trochę mnie boli jak myślę ale - z doświadczenia wiem - to przechodzi) przez ten wypadek położyłem się wyjątkowo późno, jakieś 15 min po dobranocce (dobrze, że mama nie widziała).... (Magda)

czwartek

Strasznie, wprost potwornie zaspałem, nic dziwnego, że te przmiłe stworki poszły sobie zostawiając minie tutaj samego ostatecznie ile można czekać. Natychmiast wyruszyłem na ich poszukiwanie, dziwaczne czy nie przecież wczoraj wykonałem dla nich robotę, a one mi nie zapłaciły. (B)

piątek

dopisz dalszą część!






Redakcja zastrzega sobie prawo wprowadzania minimalnych poprawek do przysyłanych fragmentów.
W przypadku otrzymania w jednakowym terminie kilku fragmentów redakcja wybierze najciekawszy i najzabawniejszy z nich lub połączy je.

Góra Strony

www.sfiction.of.pl
fantastyka na wesoło

hotel warsaw hotel krakau hotel cracow warszawa hotel hotele kraków noclegi pomorskie
Caracas hotels reservations Asuncion hotels reservations