TURBOSPERMINATOR 'zine #3

Po tą szmatę, zawsze sięgam z miła chęcią. Przede wszystkim wiem, że o byle bzdurach nie piszą, a rzeźnik zawsze może liczyć na mięso wysokiej jakości. W tym miejscu wypadałoby sypnąć przynajmniej kilkoma nazwami, a więc oto one: KRISIUN, EXHUMED, ABORTED, GRAVE i jeszcze wiele za nimi. Być może w tym numerze zrobiło się trochę bardziej oficjalnie, ale pamiętać trzeba, iż nie każdy chłopaczek z EMPIKa wie, w jakich kanonach porusza się dajmy na to taki INHUME. Jeżeli śledzicie losy tego pisemka na bieżąco, to powiem szczerze, że zbyt wiele się nie zmieniło. No może głównie to, że TURBOSPERMINATOR przybrał dość znacznie na wadze, czy masie jak kto woli he he. Więcej materiałów, dłuższa lektura, skarbnica wiedzy dla każdego podziemnego szperacza, rozkochanego w death , brutal, grind, gore, etc. metalu. Takie jednoznaczne ukierunkowanie chłopaków z Sosnowca, raczej można nazwać pasją, aniżeli ignoranctwem wobec odmiennych krwistym dźwiękom. Większość wywiadów jak zwykle została sporządzona podczas licznych wojaży redakcji, co z racji posiadania swoistego klimatu, wpływa jeszcze bardziej korzystnie na poziom periodyku. Tylko nie liczne, miały ten przywilej he he, bycia spisanym na spokojnie, bez koncertowego amoku. Z wypadami na gigs wiąże się rozliczna ilość relacji. A że nie są to tylko opisy krajowych spędów, tym bardziej warto przewertować poszczególne stronice. Jak dumnie widnieje na okładce, w środku znajdziecie przeszło 200 recek, które jak zwykle spisane skrzętnie, i najczęściej bez zbędnych ceregieli. Czyli krótko i na temat! Trochę muzycznych ścieków, kilka artykulików - opowiadań, i jak zwykle krwawa, gore'owa grafika. Wszystko spisane dobrym językiem, i z krytyką mogącą się podobać. Co tu więcej mówić? Trzeba czytać!

Marcin Całka; ul. Naftowa 67/15; 41-200 Sosnowiec; Poland

tsperm@poczta.onet.pl

Skowron.

7 Gates Mega - Sin #5

A niech mnie! Ten, co pewnie wielu już jakiś czas temu próbowało posłać do grobu, okazuje się, że ciągle podnosi rogi w bojowej gotowości. Wciąż straszą czernią, sieją bękarcie zło, i rzygają na twarze niedowiarków. Jak więc widać, bliźniacy syjamscy zostali rozłączeni - pewnie po niemiłych zabiegach he he - by zaraz po przebudzeniu, pokazać, iż każdy z nich, posiada własny, indywidualny charakter. Cóż, podobieństwa są zbieżne, jak to w rodzinie "porządnych" grzeszników bywa, i chyba nikt się nie obrazi, jak stwierdzę, że zbrodnia 7 Gates Mega - Sin, jest dopełnieniem przestępstw odnotowanych w kartotece Mega Sin'a, ze skutkiem odwrotnym. Podejrzewam, iż najlepiej zobrazujecie sobie to sami, kiedy wyciągniecie chciwe łapska po tego metalowego pomazańca. Przede wszystkim, zmienił się skład ekipy tworzącej recenzowane pisemko, jak i cały skład etc. Dominuje tu zupełnie inny styl przekazywania treści - aforyzując, to samo pióro, lecz trzymane przez innych sobie skrybów. Nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że pisemko Zibiego, wróciło w znajome sobie rejony podziemia. Owszem, od czasu do czasu, trzeba uścisną szpony tym bardziej znanym, jak choćby AVULSED, AETERNUS czy ZYKLON, by za chwilę znowu zasiąść przy infernalnym ogniu z rogatymi duszami, diabelskimi pomiotami, i wszelkiej maści "zwyrodnielcami". Sami przyznajcie, ile razy mieliście okazję przeczytać wywiad spisany ludzką krwią z HORNA, CRUCIFIER, GOSPEL OF THE HORNS lub NAER MATARON.?! A no właśnie. Więc widać na pierwszy rzut gałką ludzkiego oka, że szykuje się nie lada gratka, dla metalowych maniax. A zapewniam, iż to nawet nie jest 50% nazw zespołów, jakie wzięto na tortury nie świętej spowiedzi. O czerni gdzieś tam na początku się już rzekło, więc sprostuję, że faktycznie, dominuje tu black metal, górujący jeszcze nie tak dawno, dziś zepchnięty, do drugiej ligi muzycznego piedestału. Chociaż pewnie to tylko chwilowy zabieg, i w następnych odcinkach kryminalnej kroniki 7 Gates Mega - Sin, nie zabraknie krwistego mięcha. W tym samymi również numerze, ktoś pomyślał, by odkurzyć półki z nagraniami "dziadków" z EXODUS oraz NUCLEAR ASSAULT, a zamiast tradycyjnych sprawozdań z dużych letnich festiwali, macie tu krótkie wywiady, z organizatorami między innymi Obscene Extreme i Open Hell. Według mnie, pikantny smaczek. Podsumowując te wypociny, początkowe odczucie jest dziwne, kiedy przewertuje się stronice magazynu, ale w końcowym rezultacie, jak najbardziej mi odpowiada sytuacja, kiedy z jednego pisemka, mamy dwa, po części zupełnie od siebie inne!

sales@7gates.org

Skowron.

Mega Sin 99,9% Extreme Music Magazine #1/2003

Umarł król, niech żyje król - jak to gdzieś tam, kiedyś się utarło mówić. Zmiana nazwy, brak Zibiego w składzie redaktorskim, lekki rozbrat z 7 Gates - czy to dobrze? Historia sama zweryfikuje jak w każdym innym przypadku, ale dla mnie najważniejsze jest to, że Mega Sin, to kontynuacja grzesznika, kroczącego swym pokrętnym szlakiem już od jakiegoś zasranego czasu. I zgodnie z tym, egzorcyzmy praktykowane na niegrzecznej polskiej młodzieży, jak widać nie odnoszą większych skutków, skoro "piekło" wciąż rozdaje swoje wizytówki. Żadnych konkretnych zmian, bo Mega Sin nic nie stracił ze swojego pierwotnego, parszywego oblicza. Tu ciągle się pisze o hałasie, złych chłopcach i czasem równie pokręconych kobitach gustujących w metalowym ciężarze. Owszem, sporo tu wywiadów z ekipami dużego formatu, zespołów, które generalnie mają już swoje oddane grono wyznawców, ale nie można powiedzieć, że to typowa instrukcja obsługi, dla pryszczatych małolatów. Chyba tylko naprawdę złośliwy człek, będzie w stanie zaprzeć się, i ślepo głosić fałszywe proroctwo, iż treści zawarte na stronicach tego magazynu, to czcze bufoniarstwo i typowe dla tych oficjalnych lizodupstwo. Otóż, więcej tu niejednokrotnie treści z czasów minionych, i czasami wręcz przekrój muzycznej tułaczki muzycznych barbarzyńców, niż popadania w fałszywy zachwyt, przy okazji każdego pytania. Nie ukrywam, że dajmy na to wywiad z VITAL REMAINS, to dla mnie podróż w czasy zamierzchłe, którą z cholernie dużą chęcią powtórzę. I choć nie było w tym nic z kurewskiego novum, to nie ukrywam, iż moje kroniki zwoi mózgowych są wdzięczne, że ktoś chciał je w końcu odkurzyć! W Mega Sin jest również miejsce dla miejsca, z którego zaczęła się cała pielgrzymka potępieńców - podziemia. Bo chyba taki view z BARATHRUM chyba o czymś świadczy, a takich artykułów z pogranicza ciemności jest jeszcze kilka. No i jest artykuł, do przeczytania którego wręcz Was namawiam. Mowa o "Alfabecie Metala". Powiedzmy, że to będzie taki nieformalny teścik dla Was, i nic poza tym więcej na ten temat nie powiem. Koncerty, recenzje, wspomnienia - to lektura uzupełniająca, szczególnie dla raczkujących i kolekcjonerów mocnych wrażeń muzycznych. Tylko czerń i biel - z przewagą tego pierwszego - czyż to nie Wasze ulubione kolory?!

Skowron.

MORBIDIOUS PATHOLOGY 'zine #1

Arek, po ucieczce z HYPNOTIZED 'zine, jak widać postanowił dalej gryzmolić ku uciesze podziemnych zgnilaków. Przyznam, że pierwszy numerek udał mu się całkiem, całkiem. Oczywiście, robienie czego w pojedynkę ma często swoje zalety, lecz również i wady, których czasami nie udaje się nikomu obejść. Na szczęście, tych pierwszych jest więcej, więc z ogólnym podsumowaniu, szmatławiec wychodzi obronną ręką. Co zatem znajdziecie w środku? Ano tradycyjnie garść nowinek ze świata hutników metalowych, są recki - nazwałbym je raczej treściwymi, niż obieganiem przedmiotu opisu na skróty - wywiady, które są podstawą pismakowej egzystencji oraz kilka ciekawych artykułów, jak choćby całkiem ciekawa prośba do operatora telefonii, podyktowana niemal w całości słowami Jezusa Chrystusa - warto rzucić okiem na ten materiał- jak i Vademecum Metalokoholika. Koneserzy mocnych trunków, którym brakuje kasy na dobrą zabawę, mogą spróbować produkcji na własną rękę he he. Podobno są tacy co próbują i im wychodzi. Zły przepis, można opłacić szybszym zużyciem wątroby, ale kto by się tym przejmował hje hje! Wracając natomiast do najważniejszej części tego papierowego ścierwa, czyli samych "interwiusów", to pod groźbą męk, na spytki wzięci zostali: Krzysztof Słyż znany co bardziej nękanym z martwej już ARACHNOBHOBIA 'zine, PUTRIDITY, OCTAGON, AZARATH, THRONEUM i na szarym końcu DAMNABLE. Trochę nie podoba mi się, wręcz denerwuje styl wywiadu z PUTRIDITY. To fajnie, że kolesie się dobrze znają z Arkiem, i lubią sobie pojajcarzyć, ale te dopiski w tym materiale, wręcz nie pozwalają na konkretne spożytkowanie jego treści. Jest ich za dużo, zbyt bardzo dotyczące samych rozmawiających i cholernie wyrywają człowieka z ogólnego kontekstu. Myślę, iż trochę można było przystopować! Aaaa, zapomniałbym o jeszcze jednym, mianowicie Greatest Shits. Sam tytuł już chyba jasno nasuwa temat tego artykułu. Zresztą, napiszcie, poczytajcie, a będzie Wam dane wiedzieć. Całość opatrzona odpowiednią grafiką i specyficznym humorem. Spoko, jedyneczka się udała, ale chętnie sprawdziłbym numer drugi, który to podobno ma być jeszcze lepszy.

Arek Jendzicki; Sokoła 4/50; 44-117 Gliwice; Poland

necrophiliack@go2.pl

Skowron.

Underground Projekt #1 - CD Megazine

No to żeś se pan narobił! A właściwie nam maniakom he he. Są klasyczne, robione na papierze szmatławce, są internetowe witryny traktujące o metalowej sztuce, ale magazyn o brutalnym graniu na krążku, to przynajmniej na naszym podwórku ciekawostka, i ewenement. Ale dlaczego nie? Znajdą się oportuniści - to rzecz wiadomo - lecz na pewno znajdą się i tacy, co sięgnął po to wydawnictwo z ciekawością, a potem - tak myślę - z nieskrywaną przyjemnością. Zresztą, w dzisiejszej dobie komputerowej techniki, kiedy lenistwo okrutne dopada, to jest to jakaś tam forma wygody, a przy okazji, większe możliwości wizualne i dźwiękowe. Na pewno brak, przynajmniej mi, jest tego kultowego szelestu papieru, i wziąć tego magazynu ze sobą nie można, kiedy człowiek chce sobie na sedesie posiedzieć, a w niektórych przypadkach, to sprawa pierwszo - planowa. Ale co tam?! Tym razem można sobie odpuścić, na rzecz tego, co faktycznie na tym krążku siedzi. Jest tu muza, jest dobrze dobrana kolorami grafika, ciekawe podkłady pod same wywiady. Same interviews są długie i obfitujące w treści, a przecież każdy chce wynieść z danego wywiadu jak najwięcej. Nie wspomniałem jeszcze, że jest to form,a promocyjna, pełnego wydania, które ma się ukazać jeszcze w kwietniu - choć na razie o tym cisza. Jak na zwykłego zwiastuna, to rzec by się chciało, iż jest tego naprawdę dużo. Samych wywiadów aż 9. A z kim? Ano z BEHEMOTH, LOST SOUL, DISSINTER, YATTERING, ANIMA DAMNATA, DAMNABLE, PARRICIDE czy AZARATH. A na deser męczarnie zadane Tomaszowi Ryłko. Zresztą, twórcy tego pisemka udzielają dużego wsparcia jego wytwórni, i za to należy się im duże piwo! W ramach rzeczonego wsparcia, na płycie znalazło swoje miejsce 10 utworów z wydawnictw Dywizji Kot. Quo Vadis, Ahret Dev, Geisha Goner i inne. A to nie wszystko, bo jest trochę MP3 z materiałem zatytułowanym "Hybrid" formacji FAECES. A dla ciekawych dodam, że napierdalają oni ostro, nie oglądając się na konkurencję he he. Do tego wszystkiego recenzje, których jest na razie niewiele, ale pamiętajcie, że to materiał promo. Na deser, możecie trawić wasze wygłodniałem dusze dwoma klipami video polskiego zwyrodnialca AZARATH. To fragmenty z ich trasy po naszym pięknym kraju. Oj ludzie potrafią się bawić ha ha! Dobre fotki, dyskografie spisane do każdego wywiadziora. Naprawdę spora gratka dla fanów, lubiących przypomnieć sobie jak to jest poczytać w ojczystym jęzorze. No cóż? Początek bardzo interesujący, a ciekawe co przyniesie pełne wydanie Underground Projekt CD Megazine?

underground_projekt@pf.pl

Undergroun Projekt; Sławomir Sikora; Ul. Generała Andersa 10; 39-200 Dębica; Poland

Skowron.

MORTUARY 'zine #1

Sami dobrze wiecie, że nasza scena do tych z syndromem stagnacji nie należy, i co i rusz nowe debiuty cieszą nasze oczy, uszy i co tam jeszcze chcecie. Wiem, wiem. Jedne są gorsze, drugie lepsze, a są i takie, co od pierwszego momentu styczności z danym novum, kładziemy się na dechy bez życia. Wypompowani mocą danego oblicza - bez względu czy jest to muza, czy papier. Jak widać, kolegów pismaków też przybywa, i zgodnie z powyższym, nie zawsze jest to debiut wysokiej jakości. Można by dać chłopakom z MORTUARY zine zjebkę na dzień dobry, albo wymienić się spostrzeżeniami, aby oni już bez stresu, mogli kontynuować podjęte wyzwanie bycia skrybą. Jak to ktoś kiedyś mądrze powiedział - ..."od czegoś trzeba zacząć...". Otóż sama ilość wywiadów, może na pierwszy rzut oka wprawić w lekkie zdumienie, bo jest ich aż 16, ale sama kwestia merytoryczna, techniczna i czysto wizualna pisemka, pozostawia jeszcze sporo do życzenia. Ale może najpierw podam skrzętnie, z kim twórcy MORTUARY "randkowali" aby dać Wam trochę radochy. Otóż w kolejności stron wygląda to tak: LOST SOUL, ESQARIAL, ARCHEON, THRONEUM, ANIMA DAMNATA, DEFORMED, VALINOR, INGENIUM, DEMENTIA, CLIMATE, ANAL COLLISION, MOULDED FLESH, LAND OF ANGER, DEMONICATION, MIDGARD oraz OCTAGON. Nie źle co? Tyle, że ilość jest jeszcze mała proporcjonalnie do jakości, jak mi się rzekło pierwej. Wywiady są raz krótkie, raz długie, czasami zalatują schematycznością zadawanych pytań, lekką monotonią, co czasami powoduje, iż nie do końca chce się człowiekowi przy danym materiale siedzieć. Oczywiście, ja musiałem swą powinność spełnić, i twardo trzymałem się swojej pierwotnej ciekawości. Przyznam, że nie żałuję czasu, poświęconego pracy Jakuba i Krystiana. Wizualnie widać, iż chłopaki mają kompy w domu, i starali się graficznie i estetycznie tak przygotować szmatławca, by jeszcze bardziej przykuwał uwagę czytelnika, jednocześnie podnosząc jego wartość głównie black death metalowego klimatu. Są tła, numeracja stron, wstęp, spis treści i takie tam, ale jakoś to wszystko chaotyczne, i jakby nie na papier przygotowane. Na kompie na pewno to ładnie wygląda, że serducho się cieszy, ale przy słabym xero, praca włożona w składanie, czasami okazuje się wysiłkiem na marne. Tła są wtedy zbyt ciemne, co przeszkadza w studiowaniu treści pisemka. Oczywiście są logóweczki, zdjęcia - to wszystko in plus. O wiele bardziej rzetelniejsze wydają się być recenzje, i artykuł o SUMMONING, jak relacja z koncertu. Za te materiały spokojnie można ich pochwalić. Co by jednak tu nie napisać, dobrze by było, aby ten szmatławiec nie stał się zgodnie z hasłem otwierającym to pisemko, tylko "szmerem z kostnicy". I choć na razie widać sporą ilość błędów i potknięć, to wierzę, że twórcy MORTUARY wyciągnął odpowiednie wnioski z takiej czy innej recenzji, i dwójeczka będzie już bardziej rasowa.

mortuary_zine@wp.pl

Mortuary 'zine; ul. Polna 27, 64-610 Rogoźno Wlkp.; Poland;

Skowron.

7 Gates Mega – Sin #4

Być może, dla stałych czytelników tego zacnego pisemka, ta recenzja będzie zbyteczna, a może akurat pomoże komuś podjąć decyzję o jak najszybszym zakupieniu czwartego już numeru? Ale tym, którzy z jakichś przyczyn postanowili zgrzeszyć, i nawet nie chcieli spojrzeć na okładkę magazynu, nie wspominając o pokusie zajrzenia do środka, powinien to być drogowskaz, i motorek napędowy w drodze do najbliższego sklepu muzycznego. Mieć go to obowiązek he he. Otóż ekipa zbierająca materiały do opisywanego numeru czwartego, najwyraźniej chce w najbliższym czasie sięgnąć po nagrodę Pulitzera, czy wygrać nagrodę ufundowaną przez jakiś browar – czyli może piwa prze okrągły rok. Nie, a tak na poważnie, to materiału jest kupa, i aż nie chce mi się wklepywać tego wszystkiego na klawiaturze, aby w minimalnym stopniu, przybliżyć wam zawartość 88 stron składających się na całość. Ale obiecałem, i mus dotrzymać słowa. AMON AMARTH, AUTOPSY, BATHORY, PLASPHEMY, BLOODBATH, CARPATHIAN FOREST, DEAD INFECTION ( od razu mówię, że wzrok wam się nie pogorszył, a spowiedź Cyjana stała się faktem), DERANGED, EXMORTEM, GRAVE, HATE ETERNAL, HELL-BORN, MALEVOLENT CREATION, MARDUK, SINISTER i tony wybroczyn z ust innych zespołów. Obszerny view z NECROPHAGIA, co już samo w sobie powinno być wyznacznikiem jakości dla wszystkich nekrofili he he. Dzięki większości materiałów, będziecie w stanie poznać niektóre ekipy niemal od kuchni, a na pewno z dość zaskakującej, drugiej strony. To co istotne w wywiadach, to nie są to książkowe pogaduchy jakichś gwiazd dużego formatu, tylko koleżeńska wymiana zdań. Ot, dialog przy zimnym piweczku. A tak naprawdę, to każdy wywiad obfituje w spore pokłady informacji, obowiązujących do znajomości, przez każdego szanującego się maniaka brutalnego łupania. Oczywiście, wszystko co znajdziecie wewnątrz magazynu, oparte jest na wynurzeniach death i black metalowych głów. Recki to podstawa, i tych tu nie zabrakło. Jakby je policzyć, to jakaś seteczka by się uzbierała. Poza tym bootlegi. Tym razem padło na CARCASS. Czujecie ten odór! Tak, bliscy jesteście fermentowania. Relacje z podziemia, ciekawe artykuły, i doza humoru – zwłaszcza w newsach. Dereniowa Tatoo – to taka odskocznia, ale jak sami wiecie, ciągle blisko metalowego tematu. Zatem bramy piekieł zostały otwarte po raz czwarty, i to wy sami zadecydujcie, czy chcecie przekroczyć ich próg he he.

megasin@7gates.eu.org

Skowron.

PANZERFAUST ‘zine #2

No wreszcie mogłem się zebrać do kupy, i przysiąść fałdy, by przybliżyć wam drugą odsłonę tego dla wielu jeszcze nieznanego szmatławca. Przyznam szczerze, że wiadomość o drugim numerze tego pisemka, przyjąłem odpowiednio najpierw z radością, a potem z dużą dozą ciekawości. Oczywiście, pierwsza odsłona PANZERFAUST’a przypadła mi do gustu – a jakże – więc tym bardziej zadawałem sobie pytanie, czy Marcin jest w stanie utrzymać poziom jedynki, i czy będzie mógł pokazać po raz wtóry, iż pazury ma ostre, i kąsać potrafi. Zresztą, wcześniejsze wydanie raczej ogólnie zostało dobrze przyjęte na naszym metalowym podwórku, więc trzeba było zobligować się podwójnie, aby tym razem dobitniej podkreślić swoją przydatność na scenie. Otóż, jęku zawodu nie będzie, a po raz kolejny natarczywe zachęcanie was do poszukania tego pisemka w podziemnych dystrybucjach, lub bezpośrednio pisząc na adres podany pod recenzją. Pozostała ta sama, ponura forma, jaką PANZERFAUST przywdział na starcie. Xero – ale za to bardzo dobrej jakości. Trzymając zina w łapskach, człowiek ma wrażenie, iż wydruk, to robota fachowej drukarni. Nie myślcie zaraz, że dostaniecie magazyn w kolorowych okładkach, ze śliską politurą - nic bardziej mylnego – lecz na pewno, miejscami wydawać by się mogło, iż przekracza to jakość zwykłego podziemnego kopiowania. Czytelne fotki, których nie brak na stronicach pisemka, jak i tekst wydrukowany wyraźnie, dzięki czemu człowiek nie musi nadwyrężać swojego wzroku, by po przeczytaniu jednego wywiadu do końca, przez następne półgodziny, nie mieć przekrwionych od wysiłku oczy, i po własnym domu nie poruszać się po omacku, od rozmazanych obrazków dookoła. Pod tym względem, jakość na wysoką ocenę. Ale, żeby nie wyszło na to, iż oprócz „wypolerowanej i przejrzystej jakości” – użyjmy tego stwierdzenia tylko na nasze potrzeby – wizualnej PANZERFAUST’a, nie ma w nim niczego innego, wartego waszego zachodu, no i jakichś tam pokładów finansowych, przejdźmy do części głównej zagadnienia, czyli treści merytorycznej zawartej w wywiadach i artykułach. Otóż tym razem wyraźnie wyczuwalne są ciągoty Marcina do norweskich fiordów, i generalnie krain spowitych wieczną, lodowatą nocą i black metalowym wynaturzeniem. Zespoły parające się na co dzień właśnie black metalem i jego rejonami, dominują w tym numerze tego szmatławca. Zatem odliczanie czas zacząć. Na pierwszy ogień leci GRIEF OF EMERALD, potem TSJUDER, THY PRIMORDIAL, AISLING, ARCHEUS, AETERNUS, ARMAGEDDA, DESASTED i BESTIAL MOCKERY – choć muzyki obu tych formacji akurat, nie da się jednoznacznie podporządkować czarnej sztuce – BLOOD STORM, WATAIN, HELHEIM. Niech wam się jednak nie zdaje, że stało się jakoś dziwnie trendowo, czy monotonnie, bo nic bardziej mylnego. Ten diabeł Astus nie zapomniał o krzewieniu tych brutalniejszych tradycji, i o wszczepianiu śmiertelnych, patologicznych, gnijących i bardziej pokręconych informacji do waszych metalowych mózgów. Death metal, brutal, grind, czy inne pochodne śmiertelnym pieśniom, też znalazły tu swoje należyte miejsce. HOUWITSER, INFERNAL, 7th NEMESIS, MITHRAS. Nie zabrakło pisania o naszych ziomalach – THRONEUM, PYORRHOEA. No i wreszcie ktoś pomyślał, aby napisać jakiś artykuł o starych bogach SARCOFAGO. Dla starych wyjadaczy to czas do refleksji, natomiast młodziki mogą dotknąć przeszłości, ale za to jakiej przeszłość?! Reszta, to już raczej standard w podziemnych magazynach. Prezentacja Hiberica Records, bio recenzje, recenzje wydawnictw, nowinki z metalowego półświatka he he, fragmenty tekstów wybranych zespołów. Kilka reklam dopiełnia całości. Jak widać, są tu ci zupełnie nieznani, i ci uznani przynajmniej w podziemnych odmętach. Dobre pytania, dobre treści. Co tu dłużej nawijać?! Czas poczytać!

Marcin Olczak; Wyszyńskiego 1/35; 86-105 Świecie 5

astus666@poczta.onet.pl

ATMOSPHERIC 'mag #11

Jedenasty numer, heh jak to magicznie brzmi he he. Kiedy to nasz szmatławiec doczeka się tylu numerów pod swoją banderą?! Dla ludzi zajmujących się podziemnym gryzmoleniem, to naprawdę durze osiągnięcie. To pisemko powinni już raczej wszyscy znać, bo jest to stała pozycja na naszym podwórku. Wiecie zapewne, że jest to twór posiadający swój własny klimat, swoje zasady, i nie jest ograniczony tylko i wyłącznie na pisanie o ekstremalnych zespołach. Oczywiście wszystko kręci się wokół metalowych wyziewów, nie ma do tego najmniejszej wątpliwości, ale twórcy tego magazynu gustują w przeróżnych odmianach stali i dają temu upust w tym jak i w poprzednich numerze. Ja nie ukrywam, iż moją uwagę najbardziej przyciągnęły takie zespoły jak BEHEADED, DEMENTOR, IMMEMORIAL, DARK LEGION, INFECTIOUS GERMS, nasz coraz bardziej znany i uznany THRONEUM oraz znany nielicznym PSYCHRIST. Jednak Ci z was, co głodni są różnorakich doznań, mogą odnaleźć tu kilka tematów zapewne wartych do zgłębienia. Jest "interview" z DREAM, APRIL ETHEREAL, HERJALF, THEMANCALLED TEA, ASGAARD, ARUM, czy CALM. Jest też bardzo ciekawy artykuł z Paimonem z THUNDERBOLT. Ciekawy dlatego, iż złożony z prywatnej korespondencji Kasi z tymże delikwentem, kiedy to człek ten odkrywa niejednokrotnie inny wizerunek swojej osoby, niż mieliście okazję niejednokrotnie zweryfikować w wywiadach udzielanych dla innych pisemek. Brawo dla autora, a dla was lekka łamigłówka he he. Co by tego było mało, to pod nóż dostał się Grzegorz Freliga - postać znana pewnie niejednemu zbieraczowi złomu! Dwie ankiety, opowiadania - choć w przypadku pierwszego to niezbyt dobry pomysł, to drugie posiada ciekawy wątek sado-erotyczny. Może kogoś z was to ruszy hi hi. Prezentacje Copro Records oraz Demonion Productions. Poza tym kilka stronic zapisanych recenzjami materiałów, jak i relacjami z dużej ilości koncertów, na których dane było znaleźć się ekipie tworzącej szmatławca. STILL DEATH - znajomo brzmi prawda?! - choć moje zamówienie zostało zrealizowane, to też musiałem wykonać swego czasu kilka telefonów do tejże wytwórni. Mi się udało, i otrzymałem to co zamawiałem, ale jest spore grono maniax, które zostało przekręcone na niekiedy sporą ilość złociszy. To swego rodzaju lekcja przestrogi... Rzut oka na podziemie w mackach internetu, jak i opis papierowych wyziewów. No może starczy tego opisywania. W tym momencie już powinniście wiedzieć, czy chcecie przewertować stronice maga, stając się bogatszymi o kolejne infos.

Katarzyna Karaś; Wolności 36/50; 38-540 Zagórz

atmospheric@interia.pl

Skowron.

RETIARIUS 'zine #5

No, powiem wam, że nowy numer RETIARIUS'a dość mocno mnie zaskoczył. Może nie tyle w części merytorycznej, ale czysto graficznej na pewno. W pełni komputerowy skład, no i wydruk w drukarnianych warunkach. Wszycho czytelnie, i estetycznie opracowane. Nie jest to śliski i wysokiej jakości papier, ale i tak, przypomina to w tym momencie bardziej magazyn niż zinola. Kredowa okładka, tyle, że calusieńka czarna, co może być dla jednych plusem w postaci wyjątkowości, a dla innych monotonną ujmą. Reklamy, wyraźne fotosy i logówki, okraszone miejscami delikatną grafiką. Wyraźne dążenie do perfekcji ekipy tworzącej to pisemko, zasługuje tylko na słowa uznania. My jeszcze nie możemy sobie pozwolić na takie efekty finalne, ale i tak się, kiedy odgryziemy he he. Ale przejdźmy do treści mentalnej pisemka. Tu jak wcześniej wspomniałem jest różnie, ale na taki stan rzeczy cierpi najczęściej większość twórców szmatławców na naszej scenie. Czasami jest to dość leniwe podejście samych przepytywanych muzyków, a czasami mogą to być pewne bariery językowe, i to też nie koniecznie z winy redaktorów. Na dużą pochwałę zasługuje wywiad z Kostas'em, który jest założycielem profesjonalnego fan klubu VENOM. Bardzo ciekawy jest to materiał, zobrazowujący nie tylko same słodziutkie chwile i tantiemy płynące z bezpośrednich znajomości muzyków. Zresztą sami poczytacie. Nie zabrakło popularnych ostatnimi czasy brutali z Brazylii w postaci obrazoburczego REBAELLIUN. Długi, rzetelny i solidnie zrobiony wywiad. CALLENISH CIRCLE ostatnio coraz częściej pokazuje swe oślizłe macki w świetle parszywego dnia, czego dowodem jest materiał zrobiony z ich frontmanem, powszechnie znanym z roboty, jaką wykonuje dla Hammerhear Records. Co? Nie wiedzieliście o tym? Czas jest i pora, aby zapoznać się z kilkoma ważniejszymi szczegółami odnośnie tej persony, nop i samej kapeli rzecz jasna. Te dwa ostatnio wymienione zespoły, to nie jedyni przedstawiciele fascynatów śmierci i czarnej sztuki w tym numerze RETIARIUS'a. Przez magiel musieli przebrnąć Zion z DISINTER'a, Thyrsus z TROMSNAR, oraz Marek z coraz bardziej docenianego przez maniax DARK LEGION. Faktycznie, nasza scena staje się barczysta, a zespoły jak DARK LEGION bez cienia wątpliwości zasługują na szersze audytorium, a słowa uznania, to tylko efekt obcowania z ich debiutem. No i o mały włos zapomniałbym o JACK SLATER. Tu sprawdzicie znajomość polskiego jęzora po kilkunastu latach nieobecności na ojczystych ziemiach Alex'a. Wyjaśni wam on również, dlaczego Szatan to zając. Wywiadów jest oczywiście, więc, ale reszta to już bardziej klimatyczne, hard core'owe, czy zahaczające o surowe punk'owe granie zespoły. Czyli to, od czego najczęściej mnie trzęsie, jak po ostrym maratonie alkoholowym. Ale żeby stało się zadość, przynajmniej rzucę wam kilkoma nazwami. HEREAFTER AND NOW, MOUDLIN OF THE WELL, HEAVEN SHALL BURN (niech was nazwa nie zmyli), FALL OF SERENITY, FAUST AGAIN i najbardziej z nich wszystkich znany NIGHTLY GALE. Miła rzeczą jest ciągła kontynuacja robienia raportów o wytwórniach. Często w tych podziemnych lochach, gnieżdżą się zajebiste zespoły z mocnymi materiałami, czekające tylko na chwilę, by pokazać swoje ociekające wściekłą wydzieliną kły. Australijska Battlegod Productions, Forensick Music (wytwórnia powstała po rozpadzie Erebos Production) no młoda i niezależna stajnia z Polski rodem, a i w Anglii mająca swoją siedzibę - Conquer Records. Są recenzje, newsy i jest relacja z ostatniej edycji, objazdowego Thrash'em All Festival. Na koniec postanowiłem zostawić sobie artykuł, który zatytułowany jest po prostu "Kontrowersje cz.II". Myślę, iż sam tytuł oddaje to, co zostało w nim zawarte, ale jak dla mnie to lekka żenada, i fałszywe proroctwo. Nie dla tego, że jestem w jakimś szczególnym kontakcie z wymienianymi w nim ludźmi, lecz potrafię wyobrazić sobie realia polskiej rzeczywistości, która nikogo nie oszczędza, wręcz przeciwnie, co i rusz rzuca nowe kłody pod nogi. Fakt, czasem kilka spraw wymaga wyjaśnienia choćby skrótowego, ale takie materiały według mnie niczemu innemu nie służą, jak tylko wywoływaniu kolejnych konfliktów, nieporozumień, i zbędnych, złośliwych sytuacji. Oczywiście, lepiej się nie brać za coś, czego nie jesteśmy w pełni sił dokonać czy zorganizować, jednak najczęściej pewnych spraw dowiadujemy się już w trakcie realizacji zamierzenia, albo na sam koniec, kiedy nie jesteśmy w stanie, naprawić zaistniałych błędów. Warto przeczytać, i skonfrontować to z własnymi myślami. Czterdzieści stron, które zostały tu w większości zapisane, sprawia, iż czuć lekki niedosyt, i chciałoby się jeszcze trochę poczytać. Na pewno zine na jedno posiedzenie.

Skowron.

7 gates mega-sin #2/2002

I otwarły się bramy piekieł po raz wtóry, wyciągając swe ramiona po każdą duszyczkę nie stroniącą od brutalnych i grzesznych dźwięków. Tak szybko zapytacie?! Jasne. Otóż ekipa tworząca ten krajowy periodyk, nie miała najmniejszego zamiaru na dłuższe zwlekanie, a i rannych z poprzedniego starcia należało humanitarnie dobić. Zmienił się ponadto sam skład załogi tworzącej - przybyło kilka osób - co zaowocowało jeszcze większą ilością zebranych materiałów, jak i wzrost ich jakości. Wywiady to przeważnie same konkrety, a to rzecz najważniejsza dla śledzącego poczynania swoich idoli maniaka. Po jaką cholerę mieliby się pytać muzyków tworzących poszczególne ekipy powiedzmy o numer buta? Najważniejsze jest zawsze to, co wychodzi z ich zwichrowanych i zainfekowanych metalową zarazą mózgów. Niezmienna jak na razie pozostaje kwota, jaką trzeba zapłacić za to pisemko. Jest to 9,90, ale za te same pieniądze otrzymacie większą porcję kartek do wertowania. Torturom odpowiadania poddani zostali twórcy zarówno tych bardziej znanych, markowych załóg jak i tych co ciągle gniją w odmętach podziemia. Są jak zwykle zawodowi rzeźnicy, jak i diabły wcielone. Wszystko oczywiście zamknięte w ramach rasowej brutalności, bez łzawego ściemniania. Przy jedynce można było narzekać na małą ilość recenzji, lecz i to uległo znacznej poprawie w dwójeczce. Przecież każdy musi się z czasem rozkręcić. Kontynuacja świetnych artykułów na temat różnego rodzaju podziemnych i unikalnych nagrań. Przydać się to może tym, co nie tylko na sklepowe i oficjalne półki spoglądają. Studia tatuażu - to nowy artykuł, i myślę ciekawy motyw na kontynuację. Z której strony by nie patrzeć, to jest to dość twórczy magazyn z dużymi jak na razie możliwościami. Ja już dzisiaj chciałbym móc poczytać trzecie wydanie tego szmatławca.

Skowron.

TURBOSPERMINATOR 'zine #2

OSCENITY, AZARATH, SEVERE TORTURE, MACABRE, BROKEN HOPE, MALEDICTION (Pol), HATE PLOW, MALEVOLENT CREATION, SPINELESS, DISGORGE (Mex), EPITOME, GROSSMEMBER, BRAQUEMARD, AGATHOCLES, SCURVY, MASTECTOMIA, DARK LEGION, MACHETAZO, to zaledwie mała częśc tego co możecie znaleźć w drugiej juz odsłonie tego szmatławca. Z każdej strony sączy się ropa płynąca z owrzodzonych ran, potykać się będziecie o sterty poodcinanych głów, korpusów bez kończyn i całej masy kości. Z każdym krokiem, słyszeć będziecie mlaśnięcie przydeptywanych wymiocin, splątanych razem z ludzkimi wnętrznościami. Smród zgnilizny, słodki odór rozkładu ludzkiego mięcha. Rzeźnia! To pisemko, już od pierwszego swojego numeru, było tylko i wyłącznie skierowane do określonej masy odbiorców. Zero pomalowanych facjat, żadnego smęcenia ani pedalskich pisków. Tu odnajdziecie tylko to, dla czego zdolny jest wynaturzony ludzki umysł. Patologia, to tylko wielki skrót, właściwie wstęp do horroru. Makabreska w pełnej odsłonie. Oczywiście, brutale, wszelkiej maści zwyrodnialcy, będą jak najbardziej zadowoleni. Już po samym rozkładzie jazdy widać, że na spytki wzięci zostali w zarówno znani seryjni mordercy, jak i młodzi, ale wprawieni w boju gwałciciele ośrodków słuchowych. TURBOSPERMINATOR ma swój własny urok. Panuje w nim specyficzny klimat, choćby z prostej przyczyny, że większość materiałów było robionych i zbieranych podczas licznych wypadów ekipy z Sosnowca. Zero naciągania, czy wzorowego upiększania wypowiedzi muzyków. Pytania dość proste i czysto muzyczne, choć przyznam, iż czasem schodzące z drogi przyzwoitości. Same wywiady to nie wszystko, bo kolesie zgromadzili blisko 200 recenzji wynaturzonych materiałów. Dokładnej cyfry nie podaję, bo to tylko szereg numerków, a i nasze pisemko to nie żadna instytucja statystyczna. O tym, iż ekipa z Sosnowca lubi sobie po świecie pojeździć, i co najlepsze koncerty obejrzeć, więc rezultatem tego jest cała masa raportów z rzeźni. Posoka miejscami leje się rzeką! A zapomniałbym o koleżeńskich zwierzeniach "szefa" Mad Lion Records". Ciekawe historie opowiada ten człek, oj ciekawe. Generalnie, jest to szmatławiec dla samych maniax ostrego i brutalnego łojenia. Więc kto takiego nie słucha, niech nawet nie zawraca sobie głowy kupowaniem, bo tylko popadnie w epilepsje i chłopaki kłopot będą mieli za straszenie i tak zmęczonego narodu polskiego. Do całości dorzućcie sobie jeszcze zboczone obrazki w konwencji gore i porno. Jest cacy. Owszem, jest kilka detali, których można by się przyczepić jak brak numeracji stron, brak spisu czy kserowana jakość, ale to tylko detale, bez większego wpływu na ten rodzaj twórczości. Jeżeli czytaliście jedynkę i wam się podobała, to dwójka powinna tylko umocnić was w przekonaniu. Polecam!

Maricn Całka; ul. Naftowa 67/15; 41-200 Sosnowiec; Poland

tsperm@alpha.net.pl

Skowron.

PANZERFAUST 'zine #1

Oto kolejny papierowy debiutant w naszym podziemiu. Pewnie część z was ma serdecznie dość słysząc, co i rusz o nowym pisemku. Z jednej strony macie racje, ale z drugiej to, czemu odrzucać to, co reprezentuje sobą przyzwoity poziom. Sam nie spodziewałem się ujrzeć tak dobrej roboty, bo wiem jak to jest być debiutantem, i nie zawsze starczy czasu i przede wszystkim kasy na rasowy wygląd własnego pupilka he he. A tu niespodzianka. Format A4, 40 stron do przewertowania zapełnionych po brzegi - nie trzeba szkieł powiększających - masa wywiadów, recenzje, newsy, a co bardzo ważne, profesjonalny skład komputerowy i wydruk niemal na miarę drukarni offsetowej. Wszędzie podają, że to xero, ale mi się za cholerę wierzyć nie chce. Wszystko czytelne, na zdjęciach widać praktycznie każdy szczegół, detal, schludna grafika na każdej stronicy, naprawdę wygląda to, co najmniej fachowo. Wywiadziory są raczej długie, oscylujące niemal tylko w ramach tematycznych muzyki metalowej. Ekipa zawsze zadaje dużo pytań, pada dużo odpowiedzi, które są raczej różne - raz lepsze, a innym razem krótkie i zdawkowe. Widać, iż chłopaki starają się wymęczyć konkretnie skazanych na tworzenie, a to może wyjść nam czytelnikom raczej tylko na dobre, bo im więcej konkretnych informacji tym lepiej. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Razi trochę styl pisania części zespołu tworzącego. Sporo jeszcze błędów, literówek, czy poprawności gramatycznej. O ile dwa pierwsze przymioty to małe piwo i zdarza się nawet najlepszym magazynom, to z kolei zbyt dosłowne tłumaczenie tekstów niekiedy wręcz przeszkadza. Wszystko oczywiście do nadrobienia, i w najbliższym czasie będziecie mogli to zweryfikować, ponieważ dosłownie na dniach ukaże się numer drugi PANZERFAUST'a. Black i death metal, to główne nurty muzyczne, w kręgu, których obracają się przepytywani. Oczywiście ku uciesze tych, co lubią mieszać sobie w życiorysie, znajdzie się coś spoza rejonów wyżej wymienionych jak choćby trochę industrialu. Są Ci więksi, lecz ciągle przebywający pod ziemią, jak i Ci zupełnie malućcy, mało komu znani. A oto lista dręczonych: DARK FORTRESS, ENTHRONED, UNPURE, USURPER, TENEBROSUS, GORGOROTH, PRIMORDIAL, FORLORN, HECATE ENTHRONED, BLOOD RED THRONE, KAAMOS, DERANGED, HYPNOSIA, SEVERE TORTURE, IN BATTLE, SURRENDER OF DIVINITY, RED HARVEST, MYSTICA oraz raport z Dark Horizon ze Stanów. Są nieodłączne recenzje, w moim stylu, czyli długo a nie na skróty. Nowinek ze światka metalowego nie zabrakło również. Jakbym miał podsumowywać to skwitowałbym to krótko - wystartowali z dość wysokiego pułapu, i oby tylko nie przyszło im upaść szybko i boleśnie!

Marcin Olczak; ul. Wyszyńskiego 1/35; 86-105 Świecie 5; Poland

astus666@poczta.onet.pl

Skowron.

BRUTAL VOMIT #3

W końcu mogę konkretnie po pastwić się nad wypocinami Marcinka a to za sprawą lepszej jakościowo kopii niż ta, co to miała #2. Po pierwszym przekartkowaniu jego "trójeczki" zauważam, że młodzieniec z miasta Łodzi dojrzał. Niema już tego bałaganu a może zagubienia no może przesadziłem z ta dojrzałością odrobinę. Na pierwszy rzut oka widać, że Marcin podszedł rzetelnie do opinii innych na temat jego zasmarkańca. A co z tego wyszło ano #3 przypomina mi odrobinę ARACHNOPHOBIĘ & OPEN CASKET... Składem oczywiście! Mentorycznie również widać znaczną poprawę niema już tutaj lakonicznych pytań, chociaż przy lekturze z ULCERRHOEA czuć uwstecznienie no, ale to wyjątek wszak każdemu może się zdarza. Dobór espołów & edytorów jest staranniejszy da się zauważyć, że pan Marcin z naczelnych przyjął taktykę w myśl, której oszołomom wstęp wzbroniony! Zaprawdę chwalebne są jego czyny! Może moja recenzja nie będzie szczegółowa z kilku powodów mianowicie darowałem sobie czytanie wywiadów z osobami, które gościły u mnie: BRAQUEMARD, INFAMIS, HORNA'zine. Darowałem sobie również view z AGATHOCLES, który jeśli mnie pamięć nie myli gości za każdym razem... Może również dla tego, iż od dawna przestałem słuchać tego zespołu. No cóż każdy ma jakiegoś bzika każdy jakieś hobby ma i pewnie AGATHOCLES jest tym czymś dla Marcina, który pokusił się o zamieszczenie tekstów Belgów. Wielgachny plusik za poświęcenie miejsca dla FUCKIN'BITCH'zine. Kolejny plus za pogadankę z Mańkiem z MISTERIA. W niektórych wywiadach zdziwiły mnie wypowiedzi muzyków i tak na ten przykład niejaki Tomek z THRONEUM płaczę nad swoim biednym losem edytora EXTREME DENSE ART... ile to on kasiory zostawił w drukarni i na poczcie... Ja rozumiem, że każdy z nas chce otrzymać coś w zamian za swoją włożoną pracę, ale bądźmy szczerzy, co można otrzymać w zamian za 2 kartki formatu A4? Szanuję Tomasza za jego twórczość muzyczną, ale jego newsletter kojarzy mi się z innym tuzem underground'u a mianowicie TEMPLE OF NOISE! Lekka przesada nieprawda? Kolejną nurtująca sprawą wbrew pozorom błahą, ale nurtującą to wypowiedz Wojtasa z IN THE DERTH OF NIGHT. Mnie zgnoił za to, że ośmieliłem się stwierdzić, że Seven Gates Of Hell jest wydawcą "Destroyed Kingdom Spotted By Lie". Natomiast na łamach BRUTAL VOMIT jakoś nie widać, aby zaprzeczał temu. Jeśli jeszcze nie jesteście zachęceni do sięgnięcia po ten numer to dodam, iż są inne wywiady z FABULOUS, H-INCIDENT, DARK LEGION, ANTICIPATE oraz SPINELESS. Do tego masę recenzji "taśm magnetofonowych w kasecie" jak i prasy, co to jej niema. Fajna ankieta o nękającym problemie underground'u. Kilka relacji z koncertów... no i chyba tyle... Kurdę aleś się Marcinku potknął i to na samym początku we własnym wstępie "...piszcie co sądzicie o #3, przyjmę z otwartymi rękoma każdą krytykę..." ale jakoś zamieścić swój adres nie raczyłeś! I jak biedny ludek ma do Ciebie słać tą krytykę! Eeee, to i ja nie zamieszczę twojego adresu, hehehe...

Art.

NECROSCOPE #11

I jak ja mam napisać recenzję nowego numeru her Skalpla skoro przez cały czas pogania mnie butcher Skowron! "... Plisss daj poczytać! Takie fajowe kapele są... No, daj poczytać nie bądź świnia!". A ja będę świnią i dam mu poczytać za jakieś 5 minut, hehehe. Kiedyś w jakiejś rozgłośni puszczali "Sto twarzy Krystyny Jandy" i tak sobie myślałem, kto to może słuchać? Teraz się okazało, że tym kimś był na pewno Adaś zastanawiacie się, dlaczego otóż w #11 jest: Skalpel urolog, Skalpel fryzjer, Skalpel barman, Skalpel krytyk i tak mogę jeszcze sporo wymienić wcieleń fana Arki Gdyni((?) a ja znam brzydką piosenkę o tej drużynie!), ale nie czas i miejsce na to, a sporo jest tego w "jedenastce"! Wiecie, co to znaczy być wyjałowionym? Ja po lekturze nowego NECROSCOPA stałem się takim osobnikiem do tego stopnia, iż tym razem nawet tą recenzję piszę w normalnych godzinach urzędowania "redakcji". Naprawdę ten człowiek zalicza się do tego nielicznego grona edytorów w naszym kraju, którzy za każdym razem potrafią przekazać nam zwykłym śmiertelnikom pokaźną dawkę wiedzy. Popartej odpowiednimi dowodami wzbogaconymi o pewne aspekty z życia nacji danej kapeli. Nie wierzycie proszę na ten przykład poczytać sobie view z PERNICIOUS. Nigdy nie uważałem się za wielkiego fana death metalu, chociaż nie kryję, że lubię posłuchać dobrej muzy z tego gatunku. Tak samo jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do wywiadów z przedstawicielami tej sceny, ale jeśli trzymam w łapskach NECROSCOPE przestaje grymasić i wszystko smacznie i ładnie zjadam: IMMERSED IN BLOOD, INSISION, KAAMOS (szkoda, że na moje apele są głusi!). Nawet, gdy kucharz Skalpel serwuje na podwieczorek szpinaczek lub rzeżuszkę ze spółdzielni przetwórstwa grind core'owego DEPRAVED mały dzielny Arturek wylizuje swój talerzyk! Niejednokrotnie zastanawiałem się jak dietetyk Skalpel to robi, że potrafi tak fajnie przeprowadzać wywiady (INFERNAL DOMINION)? Jak polonista Skalpel potrafi łączyć wyrazy w całe zdania, że człowiek po przeczytaniu całości pożąda danej formacji (tutaj mi chodzi o SOULLESS! Pofatyguję się do kumpla ponoć on to MA!!!)? Nigdy nie poznałem osobiście Adam i raczej nie poznam (chyba, że on pofatyguje się na koncert do Lublina... ale kto by musiał grać w mieście Kozła?), a wiedzcie, że bardzo tego żałuję, bo wiele się można nauczyć obcując z kimś bezpośrednio. Nie tak jak to ma teraz miejsce za pośrednictwem poczty. Może wtedy i ja mógłbym zrobić taki milutki wywiad z MISTERIA bądź MALEDICTION... Nie! MALEDICTION nie ma czego szukać w moim zasmarkańcu... pisało się do nich a oni milczeli więc chyba nie są zainteresowanie promocją w malutkim born to die'zine. Przecież to nie to samo, co WIELKI NECROSCOPE'ZINE. Tylko nie myślcie, że Adaś nie lubi black metalu! Na wasze życzenie kelner Skalpel zaserwuje małą czarną cafę o nazwie DECAYED (fajny wywiadzik chociaż obawiam się, że Jose nawet nie wie gdzie leży Polska) degustować się będziecie przy "Perłach z lamusa - Black Metal"... palce lizać! Oczywiście, że jest jak zwykle pokaźny zbiór materiałów muzycznych wszelkiej maści, spory przegląd prasy, dwie relacje z festiwali i nieodłączne cytaty. I powiedzcie mi czy nie jest to człowiek o stu twarzach? Jeśli chcecie poznać jego wszystkie oblicza sięgnijcie po ten numer! A czy ta dziewczynka na okładce to nie przypadkiem mała Weronika? Panie tato Skalpel! Kurde okłamałem butchera Skowrona... Dałem mu poczytać dopiero po 5 minutach i 34 sekundach, ale świnia ze mnie, hehehe... A SOULESS wali po ryju swoją MUZYKĄ!!!!

Adam Stasiak; Zakopiańska 42/3; 80-139 Gdańsk

Art.

ROCK EXPRESS #32

To pisemko, to jeden z kilku jugosłowiańskich akcentów, jakie odnajdziecie w tym numerze, naszego szmatławca. Od razu powiem, iż w ogóle, nie przypomina to typowego podziemnego pisemka, wręcz odwrotnie. Ja na pierwszy rzut oka nazwałbym ten magazyn, takim jugosłowiańskim TYLKO ROCK'iem. Z kolei ten magazyn muzyki "rozrywkowej", raczej powszechnie znacie, bo jest on ogólnie dostępny w każdym kiosku, na terenie naszego państwiska. Dopiero, zaglądając do środka, możecie zauważyć różnice pomiędzy reprezentacją naszych a powiedzmy to okrętnie - gośćmi, chodź te z kolei, wcale nie są takie drastyczne, ani też oczywiste. Właściwie, to praktycznie Rock Express jest drukowany na innym papierze - taka matowo-szara tekstura, bielszego używają choćby w Super Expresie. Oprócz swojej bardziej oficjalnej formy, pisemko to zachowuje swoisty klimat, towarzyszący od zarania metalowym gazetom. Owszem, są tu wywiady z gwiazdami takimi jak EMPEROR, ANCIENT, MOONSPELL czy choćby weteranami metalowej sceny DESTRUCTION oraz kilkoma innymi super formacjami i personami, lecz wcale redakcja nie stara się uciekać od głębin podziemia. Odnajdziecie tu sporo wywiadów z zespolikami, których nazw do tej pory wcześniej nigdzie nie spotkałem jak SONATA ARCTICA, ABONOS i kilkoma innymi. Oczywiście, ekipa Rock Express'u postarała się również oto, aby nie zabrakło raportów w postaci całej masy recenzji, co aktualnie w trawie piszczy, czytaj gra. Od samego dna po sam wierzchołek muzycznej hierarchii. Do tego wszystkiego ciekawe artykuły jak "Guns'n'drugs, sex'n'Harleys". To tylko przykład pozostałych "gryzmołów". Nie zabrakło reklam, czarno-białych jak i kolorowych. Zresztą, całe pisemko przyozdobione jest dużą ilością grafik, i to w bardzo dobrej jakości. Jest jakiś krótki, jednostronicowy komiks, jak i relacje z ludzkich spędów. Dla bardziej gorliwych, zostały zamieszczone tabulatury mistrzów wioseł, czyli przyjemne z pożytecznym. Recenzji prasy konkurencyjnej, ekipa tworząca wyprzeć się nie może, bo i po co. Opisy poszczególnych arcydzieł pióra też jest kilka. A jak się nudzicie, i macie jakiś odbiornik radiowy pod łapskiem, znajdą się namiary na stacje radiowe, specjalizujące się w mocnych dźwiękach, pod warunkiem oczywiście, że przesłanie w eterze, dociera i w wasze rejony. Wiedzcie również, iż Rock Express to nie tylko magazyn, ale dość prężnie działające distro, w którym jest w sumie co przebierać. No i to by było na tyle. Sami widzicie, że pożyteczna to inicjatywa.

ROCK EXPRESS; P.O.Box 666; 11000 Belgrade; Yugoslavia

rockexpr@Eunet.yu

Skowron.

A REBOURS 'zine

No i w łapska moje trafił jeden ze szmatławców, pałających chęcią podziemnego życia i żywiołu. Szkoda tylko, że gadam tak jak oni, i nic w ich ojczystym języku nie rozumiem. Ale, sama zawartość tego pisemka jest całkiem przyjemna, bo chodź objętość tego zine'a nie jest imponująca, to i tak można się zatopić w lekturze. Wizualnie, przypomina mi to nawet miejscami bardziej coś na miarę żurnalu, czy czego w tym rodzaju. Owszem, przejrzysty druk, wszystko podane w dość miły sposób, z zachowaniem odwiecznej konwencji czarno -białych barw. W środku na tortury zostali wystawieni muzycy takich grup jak: GURKKHAS, MERCYLESS, CENTINEX, CORTEGE, MACABRE, VASTION i retrospekcja z DEISAL. Oczywiście, nie zabrakło tu całej masy recenzji przeróżnych wydawnictw muzycznych oraz fanzinów. Wszystko przyozdobione, dość wyraźną grafiką: okładki i zdjęcia zespołów, jak i reklamami. Myślę, że gdyby nie moja ułomność językowa he, he, to o wiele więcej bym z tego zinola skorzystał, a tak pozostaje tylko przeglądanie stron. Zainteresowani współpracą z Francuzami piszcie na ten adres:

Gres Christophe; 18 rue Olivier deSerres; 62000 DAINVILLE; France

c.gres@wanadoo.fr

Skowron.

OPEN CASKET #5

Jużem miał się zebrać i skrobnąć i zapytać się, co to jest z tym obiecanym prasowym organem Obrony Cywilnej, gdy pewnego dnia dostałem maila od kolegi Pawła z zapytaniem (jak w wojsku) czy aby mam już jego nowe cudeńko. Jako, że nie miałem odpisałem zgodnie z prawdą... Upłynęło trochę czasu na oko 456 obrotów klepsydry... W skrzynece usłyszałem szyderczy śmiech Mrocznego Patroszyciela blady strach wystąpił na moim obliczu. Drżącą ręką wyjąłem newslettera... ufff... tak mocno to mi się nie dostało za składaka CD-R... Dobra starczy tej szopki. Jak zwykle masą recenzji, namiarów, relacji ze spędów (proponuję aby przed lekturą OC zaopatrzyć się w NECROSCOPE #10!!! Ta sama impreza w innym świetle!!!) . Krótki opisik jednych rip-off'ców z Oświęcimia. No i wywiady w liczbie pięciu w tym jeden z BEHEMOTH taki ogromiasty połączonych sił Pawlaka i von Skalpla. Choć darzę dużym szacunkiem Nergala za jego geniusz muzyczny to wywiady z jego osobą mnie nudzą. O wiele bardziej przypadł mi do gustu view z DISSARAY chociaż pod względem rozmiaru nie umywa się do pierwszego to dwa wyrazy... THRASH METAL!!!... zrobiły swoje. Kurde ten Pawełek-Szawełek spełnił swoją powinność i zainteresował jedną osobę kolesiami ze USA. Jest jeszcze mały romansik ze Słowakami z NOMENMORTIS toże oczeń haraszo i do tego wery gud. Pozostałe pogaduszki były z CICATRIX i ENTIRETY, ale jakoś bez echa przeszły... może ze względu na to, że jedni to sąsiedzi za miedzy, a drudzy to makaroniarze a oni nigdy nie są rozmowni! No i to by było tyle względem nowego numerku. Jak to się mówi "krotko zwięźle i na temat".

Paweł Morozowski; Równa 56/4; 80-067 Gdańsk; Poland

ppawlakk@popczta.onet.pl

Art.

NECROSCOPE #10

Gdzieś o 3°° w nocy obudziła mnie moja pociecha domagając się swojej porcji usypiacza. Po spełnieniu ojcowskiej powinności względem córy zacząłem się kręcić w łóżku z boku na bok, gdy nagle usłyszałem głos z zaświatów "Czasami jesteś gorszy od małej!!!". Czy to moja wina, że właśnie tej nocy przypada ten jedyny okres w ciągu miesiąca, gdy wstaję wcześniej niż ptaki. No nic poturlałem się do kuchni gdzie zrobiłem sobie cawę i zastanawiałem się, co robić dalej... Chyba najwyższa pora skrobnąć małe, co nieco o kolejnym tworze her von Skalpla! Wiecie, gdy zawsze biorę coś takiego do ręki ogarnia mnie czarna rozpacz, że to nie ja jestem autorem tego zinacza. Na 136 stronicach Adam upchnął porządną dawkę metalu... Metalu, który ubóstwiam, no może z drobnymi wyjątkami. Fajnie jest poczytać jak według Kai'a z DEPRESSION wygląda prawdziwe podziemie, dobrze się wchłaniało view z PHANTASMĄ. Gładko przeszedł również KISS OF DEATH chociaż znając ich muzykę myślałem, że są bardziej rozmowni i prawdę powiedziawszy na ten wywiad miałem największą chrapkę! Australijski ANARAZEL zaskoczył moja skromna osobę... Człowiek przygotował się na odpowiedzi typu " Satan My Lord" a tu Dean okazał się całkiem miłym facetem. DESCEND także wyszedł obroną ręka z gradowego ataku Adama. Z naszych to są BRAQUEMARD & DARK LEGION owi milusińscy jak przystało na dobrze promujące się kapele wykorzystali szansę daną im przez NECROSCOPE w 100%. Niestety nie każdy rozumie, że nie wystarczy coś bąknąć aby brać leciała na pocztę po przekazy i tak właśnie postąpił ANTROPOFAGUS. Ja na pewno daruję sobie daną mi możliwość na bliższym kontakt z makaroniarzami. Ten kolega co to robi tego NECROSCOPA to cwana bestia wie dobrze, że takimi artykułami jak "Perły z lamusa - Śmiertelni Pionierzy" rozpierdala w pył każdego ortodoksyjnego death maniaka co to tej muzy słucha od 20 lat a na karku ledwie 17 nacięć! Są jeszcze relacje z gigów przed ich czytaniem proponowałbym zaopatrzyć się w OPEN CASKET #5... Pewne imprezy edytorzy owych periodyków zaliczyli wspólnie choć relacje są rozbieżne. Reszta NECROSCOPA to jak zawsze "Polish Hell" po ryjach, po lędźwiach chyba, że grać potrafią. To samo tyczy się zamagranicy i "Underground Arts". Między recenzjami można odpocząć przy cytatach dopiero teraz zrozumiałem po co one są... Moja inteligencja nie zna granic. Na końcu mamy jeszcze suplement z materiałami muzycznymi. No i co jeszcze siedzicie w domach... Na co czekacie, aż Dobry Duszek Wam to sam przyniesie... nieładnie leniuszki... Okładka zine jest dedykowana zwolennikom pornografii w podziemiu ale chyba raczej tym co to jeszcze pamiętają odsiecz Wiedeńską!!! Reasumując po raz kolejny moje możliwości intelektualne nie wywiązały się z powierzonego im zadania... no cóż chyba lepiej owce mi paść niż recenzje pisać!

Adam Stasiak; Unruga 49d/8; 81-181 Gdynia

Art.

LAMENTATION #6

Z dalekiej Brazylii przyszedł do mnie list. W środku standard, czyli zinek, ulotki & wiadomość od niejakiego, Gustavo, co to ma IMPURATOR & PROFANATION mag. No i on pisze, co byśmy się machnęli na nasze, zasmarkańce. Tak sobie pomyślałem, że może być tym bardziej skoro on już przysłał to nie wypada teraz zostać jakimś tam rip-off'em. Jako, że ja nieznaju co to englisz miałem to oddać braciakowi niech dziecię szlifuje języki obce na potrzeby firmy... Tylko, że moje plany w łeb wzięły, bo zinek to nie PROFANATION mag. Gustavo tylko LAMENTION z Brazylii. Do tego napisany po portugalsku a wątpię, aby wśród braci metalowej w mojej mieścinie znalazł się ktoś, kto włada językiem Don Hichota. Chyba trochę się rozpisałem nie na temat... Ów LAMENTION, co to ma #6 sklecony został w '98 i jest skarbnicą wiedzy na temat sceny brazylijskiej. Wszystko schludnie i przejrzyście zostało złożone w formacie A4. Więc na początku mamy "News" a później wywiady z NERVOCHAOS, CALLENISH CIRCLE, UNHOLY FLAMES, KROUMLESH, BATHORY ETC, ETC. Do tego aż trzy raporty ze scen brazylijskiej, portugalskiej oraz Salwadoru. Kupę recenzji, liryk, opisów koncertów i takich rzeczy. Jednym słowem raj dla kogoś, kto zna portugalski. Tak wiec jakby ktoś chciał to mogę się wymienić na zinka z Chińskiej Republiki Ludowej he, he....

CC/o Ivanei; Rua Coimbra 33; Varginha/MG-Cep. 37.022-280; BRAZIL

Art.

DETOX #2

Powiem wam, że najgorzej mi idzie opisywanie zinów robionych tradycyjną metodą, czyli krótko mówiąc przy wykorzystaniu maszyny do pisania, nożyczek i kleju. Chociaż mój sposób tworzenia jest inny to mimo wszystko wiem ile wysiłku w swoja pracę wkładają tradycjonaliści. Pierwszy zinek ze stolicy w tym numerze, który przyszło mi recenzować. Niestety niczym specjalnym się nie wyróżnia ot typowa łowicka wycinanka... Ups... Sorry... Warszawska. Wyciągając to cudo z koperty odrobinę się podjarałem, bo patrzę okładeczka taka w duchu OPEN CASKET, więc myślę będzie cool! We wstępie Harry napisał "...że Detox zawsze będzie robiony ręcznie i na maszynie do pisania (nie cierpię komputerów)...". A ja się pytam, co ma oznaczać view z OPEN CASKET! Co przepisać się nie chciało? Pawlak był za bardzo wylewny czy też szkoda zmarnować pięknie przygotowany materiał? Harry prosił mnie o szczerą recenzję i taka też będzie. Z recenzji wiem, że główny motor napędowy w DETOX lubi odrobinę szaleństwa w zinach lub, jak kto woli nieład artystyczny. No wiecie, o co mi chodzi... nie... tak jak to ma tutaj miejsce. Recenzja tu, adres do niej tam. Na jednej stronie full wszystkiego na innej nic prócz tekstu. Jeśli tak wygląda odrobina szaleństwa według Harrego to ja wysiadam. Jego szaleństwo jest spontaniczne, czyli jak szybko wybucha tak szybko się kończy, ale żeby pozostało na długo w pamięci powinno być od strony pierwszej do ostatniej. Dobra zostawmy te pierdoły i przejdźmy do konkretów a konkrety wypadają słabo. Całe szczęście, że odpowiadający na te konkrety ratują sytuację: GORTAL, ALCOHOLIC BUTCHER'zine, THRONEUM, DREAM, DARK LEGION, CORTEGE... bo jakby nie oni to DETOX schudłby o te kilka stronic. Nie twierdzę, że pytania, które zadają są całkowicie kiepskie, ale chyba można je odrobinę bardziej rozbudować. Jak to ma miejsce przy niektórych wywiadach. A tak pean za tradycyjną metodę składania.

C/o Paweł Włodarski; Egejska 13/71; 02-764 Warszawa

Tel. 0-22 651 88 05

Art.

MASTERFUL maga 'zine #4

Przyznam, że ten numer szmatławca, zasługuje według mojej persony, na szczególe pochwały. Pierwsze co rzuca się w oczy, to bardzo przejrzysty i coraz bardziej komputerowy skład całości. Wielki plus za starania. Żadnych szlaczków, żadnych zbędnych ozdobników - choć niekiedy to akurat, potrafi ucieszyć oko - żadnego zbędnego zapychania miejsca i dziur w wydruku tanimi sloganami, czy też mało wybrednymi rysunkami i fotkami. Spokojnie można się skupić na stronie merytorycznej tego numeru. A jest co poczytać - oczywiście, jeżeli słuchasz, naprawdę ostrej jazdy. Kolejną rzeczą, która mi się przynajmniej podoba, to to, iż redakcja, czy jak kto woli osoby tworzące ten podziemny periodyk, nie zamykają się tylko i wyłącznie w samych ramach podziemia. Oczywiście, ta tematyka tutaj przoduje jak przystało na rasowego zinola, ale ekipa MASTERFUL'a postanowiła przekroczyć nieco inne rejony muzycznej eskalacji. I mamy tu dla przykładu spowiedź krzykacza MORBID ANGEL i jego opowieści z krypty na temat ostatniego ich wydawnictwa. Następnie w kolejce stoją diabły z DARK FUNERAL - ciekawa swoją drogą rozmowa - czy choćby, jakby nie mogący przebudzić się z martwego snu UNLEASHED. Są i gwiazdy polskiej sceny w osobach Świerszcza z YATTERING, wywiad jeszcze przed kłótnią z Mariuszem Kmiołkiem i jego "korporacją". Następnie, opowiadanie jak to fajnie się na grywa płytę z serii BEHEMOTH w studio. Są weterani naszej rodzimej death metalowej sceny DECAPITATED i raczej mało komu znany FABULOUS. A potem? Potem jest jeszcze ciekawiej, ale tylko dla tych którzy naprawdę parają się ostrą i podziemną muzyką, nie ograniczając swoich umysłów i wszelkich innych ośrodków, tylko i wyłącznie do oficjalnych sklepowych wydawnictw. Swoje łzy rozrzewnień wylewają, czyli na spytki wzięci zostali: DICHOTIC, brytyjski i obiecujący 7th CHILD, Duńczycy, do niedawna jeden z zespołów wydawanych przez Mighty Music - GUIDANCE OF SIN, ATROPOS. Znalazło się również miejsce dla zespołu z korzeniami zapuszczonymi u naszych południowych sąsiadów LIMITS OF NESCIENT. Jest spowiedź - bardzo szczera - Miorna z polskiej formacji brutal death metalowej ORTANK. Za tym zespołem możecie się już zacząć rozglądać. Mordercy z ziem kanadyjskich w postaci MYOPIA. Wielki ukłon z mojej strony w kierunku tej hordy. Jest również MURDER CORPORATION, dla nie wtajemniczonych, jest to bardziej projekt uboczny na dzień dzisiejszy szaleńców z DERANGED. Są też maniacy szybkości rodem z Florydy - DIABOLIC. Choć już dzisiaj do zdobycia jest ich druga odsłona, to i tak z tego interview dowiecie się kilka ciekawych rzeczy, o których fan brutalnej jazdy wiedzieć powinien. No i na koniec dewiacyjne rozmowy ze zboczusiami z COCK AND BALL TORTURE oraz ALIENATION MENTAL, choć i tematów czysto muzycznych też nie zabrakło. Do tego wszystkiego dorzućcie sobie całą masę recenzji, jak również relacje z koncertów, tras i letnich festiwali. Co by tutaj nie pisać, Masterfulowcy stawiają coraz śmielsze kroki na papierze, nie ograniczając się do elektronicznej wersji w sieci. Piszcie i czytajcie.

Andrzej Papież; Czartoryskich 23/2; 24-100 Puławy

masterful_mag@go2.pl

Skowon.

SORDID #5

Oj nie tak powinien żegnać się z underground'em SORDID! Nie tak! Czuję niedosyt po lekturze, którą to zaproponował mi Bolek... Tyle to swego czasu naczytałem się pozytywnych wręcz bałwochwalczych opinii na temat tego periodyku. Niekiedy stawiany był w czołówce zinoróbstwa w naszym regionie obok... Może nie będę pisał, obok kogo a tu taka porażka. Ja rozumiem, że pośpiech i w ogóle żal, że materiały mogą się zmarnować sprawiły, że SORDID wygląda jak wygląda. Trochę drętwo wyglądają obramówki wywiadów jak i te nazwy kapel (THETRAGON & DECAPITATED) nabazgrane ręcznie. Wiele do życzenia pozostawia skład przez niektórych uważany za marnotrawienie papieru. Ha część wizualną mamy wiec za sobą teraz przejdziemy do mentorycznej i tutaj jest już lepiej. Pomijając uporczywe dążenie naczelnego edytora SORDID do poznania historii każdej grupy jest OK.! Nie powiem przeczytałem go od przysłowiowej deski do deski. Miejscami się uśmiałem jak przy wypowiedzi, Nazgrima co to niby lubi słuchać muzykę pianinową. Miejscami zbaraniałem, gdy Jerzy z APRIL ETHEREAL stwierdził "My uważaliśmy, że nazwa LEON jest dobra, bo tym samym uciekliśmy od wszechobecnego nazywania kapel po angielsku, a nazwa nie wiąże się z żadną stylistyką. A wyszło na to, że bardziej nam szkodzi niż pomaga, bo prawa jest jaka jest: 70% to ludzie mało otwarci na jakieś rewolucje w gatunku metalu...". Kurwa, co ma piernik do wiatraka! Że niby, co jak założę sobie band i nazwę go ADRIAN to już przeprowadziłem rewolucję w muzyce metalowej. I nikt przede mną nie wyłamał się z tej anglomanii (WILCZY PAJĄK, STOS, KAT czy też z obecnie grających MANTEIA, GONTYNA CRY). A nazwa i tak była debilna, bo mi kojarzyła się nie z filmem Luca Besson'a ino z sąsiadem Buły! Ale pan Jerzy nie poprzestał na tym jednym debilizmie i zapytany o swoich faworytów na naszej scenie wymienił NOBILITAS NIGRA (zespól, w którym gra sam). Zastanawiam się, w jaki sposób udało się zrobić view z BLEEDING ART? Pamiętam, że kiedyś ja wysłałem pytania do Jacusia później Skowron i w obu przypadkach nie otrzymaliśmy odpowiedzi. O ile moje pytanka były drętwe i niegodne, aby na nie odpisać to już chyba mojego kolegi z ekipy o wiele lepsze... No, ale może to nawet lepiej, bo po wywiadzie z Jackiem stwierdzam, że nic interesującego niema on do powiedzenia. Piękna postawę Boluś prezentuje w "Undershit" oraz części poświęconej czarnej sztuce. Chociaż przy niektórych osobach to aż sam się dziwię, że tak brzydko, postąpiły. Mam nadzieję, że nowy twór z ulicy Szwajcarskiej o nazwie TOTAL DESTRUCTION'zine będzie już zrobiony bez tego szkodliwego pośpiechu jakże zgubnego dla wielu z nas.

C/o Łukasz Barański; Szwajcarska 1/1; 20-861 Lublin

Art.

sordid.jpg (28414 bytes)

CZART #5

A Gromosław Czempiński... Sorry... Gnatowski wypuścił już kolejny numer swojego biuletynu. I tak jak zwykle zawiera recenzje, krótkie relacje z koncertów, czyli jednym słowem standard. Do tego rzucił na papier dwa szyldy. Jeden z nich to logo PARRICIDE drugi zdaję się ma coś wspólnego z DEICIDE. Patrzcie dwa różne zespoły z różnych zakątków świata a ostatnie literki takie same! Więcej niema, o czym pisać, bo każdy, kto choć trochę siedzi w podziemiu zna osobę Gromosława poprzez katalog APOCALIPSA prod.

C/o Gromosław Gnatowski; Skrytka Pocztowa 82; 00-956 Warszawa 10

Art.

The Gate "Extreme Death / Grind" (27-th issue of Immortal Souls 'zine)

Niewiele jest już takich zinów, które niemal od zarania, zachowują własną tożsamość. I wcale mi nie chodzi oto, że kolo robi swojego szmatławca, całkowicie pisanego na maszynie, i następnie kserowanego. Nie w tym rzecz. Chodzi i ideały, którym się odwiecznie hołdowało, i ciągle hołduje. Właśnie takim pisemkiem jest firmowy zine - a nie magazyn, choć podejrzewam, że Juraj i jego ekipa byłby w stanie coś takiego zmontować - Immortal Souls. Firmowy, wcale nie oznacza kolorowych okładek i zdjęć. Wcale nie musi być drukowany na formacie A4 i śliskim papierze. O nie! To ciągle czarno białe pisemko. Fakt, faktem, jest to drukarniany efekt pracy ekipy ze Słowacji, ale za to jaki klimat posiada, i co za urok od niego bije. Nic oprócz totalnego wyziewu tutaj nie uraczycie, więc jeżeli paracie się czymś innym aniżeli najprawdziwsza rzeź, to bez dwóch zdań, NIE JEST TO PISEMKO DLA WAS!!! Natomiast, jeśli od narodzin jesteście wtuleni w chłodne ramiona kostuchy, to radochy będziecie mieli co niemiara. Podstawą sukcesu tego zine'a jest ekipa, która dla niego pisze. Są to ludzie od kiedy tylko sięgnąć pamięcią związani z metalową sztuką, i ku mojej uciesze, lubują się w najekstremalniejszych dźwiękach, jakie dane było stworzyć takiej kreaturze jaką bez wątpienia jest istota ludzka. A jacy? Oprócz wspomnianego Juraj'a, jest tu między innymi praca pióra Rene, tego samego co to liderem DEMENTOR'a jest. A resztę poznacie gdy tylko zdecydujecie się sięgnąć po tę lekturę. To taki znak zapytania dla was, i zarazem zagadka do rozwiązania. Samo pisemko, jest przejrzyście złożone. Wszyściutko co tutaj znajdziecie, jest cholernie czytelne, ułożone w jedną schematyczną całość. Co by nie mówić - profesjonalizm. W środku spora ilość recenzji, wśród których odnajdziecie opisy najbardziej podziemnych potworów. Owszem, owszem, swoje miejsce znalazły również oficjalne wydawnictwa. Przecież to jedna sztuka, tyle, że czasami w odmienny sposób podana. No i wywiady. Tematycznie, już wiecie wokół czego się one rozbujają. Same soczyste i niezwykle krwiste mięsiwo. Na początek leci cholernie obiecująca ekipa rodem z USA - BRODEQUIN. Nimi warto już dzisiaj się zainteresować. Myślę, iż warci są parę monet. Następnie, dość powszechnie znany morderca z tegoż samego kraju co poprzednik - PROPHECY. Długi i ciekawy view. Jak skończycie, to w kolejce stoi stary wyjadacz z Hiszpani AVULSED. I opowieść Dave'a jak to pewnego razu było, przy nagrywaniu "Stabwound Orgasm". Choć stosunkowo stary to wyjadacz, to potrafiący jeszcze pokazać, że nie tak całkiem do końca. No i pora na legendę death metalowej sceny - THANATOS. Rzeczowe pytania, konkretne odpowiedzi. Można się sporo dowiedzieć o tym tytanie. Nie zabrakło w tym numerze reprezentanta tamtejszej sceny. Choć dla mnie to nie dziwota, bo nagrali oni całkiem przyzwoity album ostatnimi czasy. Mowa tutaj o ERYTROSY. Z tym death metalowym bandem, będziecie mogli sobie poczytać wywiad w ostatnim papierowym numerze BORN TO DIE - zapraszam. No i na koniec, coś bardzie egzotycznego, bo za takie można uznać zespoły z Azji, a w tym przypadku z Japonii. DEFILED, to obiecujący produkt tamtejszej sceny. Udowadniają to zresztą na swoim ostatnim dużym krążku. A zresztą, o wszystkim opowie wam Yusuke, w długim i treściwym męczeniu komórek mózgowych. Całość dopełniają reklamy sławetnych i uznanych na rynku firm. A Ci co się pośpieszą, dostaną do pierwszych 500 kopii, darmowy CD sampler. Kończąc, zachęcam wszystkie młode, czy też z jakimkolwiek stażem zespoły, do pisania na poniższy adres. Może się to okazać dla niektórych dość wymierną korzyścią.

Juraj Harin; Brezova 9; 03401 Ruzomberok; Slovakia

immortalsouls@immortalsouls.sk

Skowon.

ATMOSPHERIC # 9

Kiedyś Kaśka proponowałam mi wymianę, ale żem cham i gbur to odmówiłem kobiecie i żem musiał, z kim innym się machnąć na ten magazyn. Na przeczytanie poświeciłem jeden sobotni wieczór a dokładniej mówiąc to nawet pół nocy, bo musiałem śledzić wypadki w telewizji. Wiecie, że jest to chyba jedno z nielicznych pisemek o takiej pozycji, w której rzadkością jest relacja z koncertu ze słowem alkohol w treści. Zauważyłem, że w większości wygląda to następująco „...gra zespół X co grali nie pamiętam bo polazłem na piwko z kolegami...”. Czasami się zastanawiam po cholerę jeździć na takie imprezy a może ostatnio za dużo jest ich w kraju!? Dobra wróćmy do ATMOSPHERIC’a przeczytałem sobie to i owo z wywiadów i stwierdzam, że wywiad w wykonaniu Wojtka Szymańskiego z IMMOLATION, to robienie sobie jaj z czytelników samym zakończeniem „Na koniec spytałem się Rossa o parę innych rzeczy, ale sadzę, że wszystko co najważniejsze umieściłem w powyższym wywiadzie.” Mógł sobie darować te zdanie oczywiście to tylko mój prywatny pogląd, bo albo się umieszcza wszystko albo nic! W pogaduszkach z HYPNOSIĄ nie popisał się również Sławke Migacz całe szczęście, że szwedzcy thrashersi byli bardzo wylewni. Po za tymi wpadkami magazyn jest spoko, fajne artykuły: „Epos o stworzeniu Enuma Elisz.”, „Wulgaryzmy”. Wyczerpujące wywiady z TRAUMA, Łukasz Orbitowski, THETRAGON, ELYSIUM, NON OPUS DEI, IN ARTICULO MORTIS, oraz tymi mniej wyczerpującymi, z IMMEMORIAL, MANTEIA, PROTOTYPE, DESCEND i jeszcze paroma innymi kapelami. Pismo wypchane od początku do końca informacjami o wszelkiej działalności związanej z muzyką metalową no i na poziomie, do którego jeszcze mi brakuje.

C/o Katarzyna Karaś; Wolności 36/50; 38-540 Zagórz

Art.

atmosp.jpg (28414 bytes)

IN DEED HELL underground magazine XII

Dzięki uprzejmości Martina z DRAKO HYPNALIS miałem okazję poczytania, i podziwiania czeskiego, podziemnego szmatławca. I powiedzieć muszę, że pisemko warte jest swojej ceny, oraz szczerych chęci, żeby zanurzyć się w lekturze tego pisemka. Jest to już jak widzicie dwunasty numer, więc i nie dziwota, że bije od nich profesjonalizmem. Jak Born To Die osiągnie taki status w ilości wydanych numerów, mam nadzieję, iż nie będzie wyglądał gorzej, a czego bym sobie i reszcie ekipy życzył lepiej. Świetnie wykonany komputerowy skład, wydruk w profesjonalnych warunkach, czyli wiadomo, że biega o fachową drukarnię. Ale nie sam wygląd zewnętrzny stanowi o jakości magazynu. Ano w środku, będziecie mieli okazję zapoznania się z hordami raczej wszystkim znanymi, przynajmniej w większości. Dominuje w tym numerze brutalne death metalowe grzańsko, choć i black metalu, czy też innych odłamów ekstremy tu nie brakuje. Ale generalnie mięsko. I tak na pierwszy ogień leci AGRESSOR. Ciekawie, co? Dalej może być już raczej tylko lepiej, choć z drugiej strony – zresztą, jak kto lubi. Są Amerykańcy z DISINTER, nowy czeski nabytek, jakim bez wątpienia jest HYPNOS, i znowu USA, które reprezentuje DYING FETUS, rzeźnicy z DERANGED, FLESHCRAWL, NOCTURNUS, INIQUITY vs THORIUM. Słowem elita śmiertelnych legionów. Są też wampiry z ANCIENT, czy też bardziej melancholijnej bardziej melodyjne pitolenie w postaci SILENT STREAM GODLESS OF ELEGY. Fakt, w tym akurat numerze, nie odnajdziecie zbyt wielu wywiadów z podziemniakami, bo tak na dobrą sprawę jest ich tylko kilka (przynajmniej jak dla mnie), a w tym z IMMEMOREAL na czele. Za to wywiady, które się tu znalazły, są ciekawe, z odrobiną specyficznego humoru. Raczej żadnych kijowych przypisków, wszycho powaga jak się patrzy. Tortury, jakim poddani byli poszczególni muzycy, są sporych rozmiarów, więc po paru zaledwie zdaniach na pewno się nie skończy. A z racji tego, iż to słowiańska krew płynie w żyłach twórców tego pisemka, spoko wy Polacy możecie zakupić sobie ten magazyn. Ja raczej urodzonym geniuszem nie jestem, a poczytać sobie poczytałem, i w 80% kumałem, o co biega. Całość jest estetycznie przygotowana, oprawiona wyszukaną grafiką. Według mnie świetnie wpasowana została w klimat tego twora. Po za wywiadami, jak zwykle sporo news’ów, recenzji, recenzines, etc. Ludzie, którzy tworzą tego szmatławca, mają duży szacunek dla swojej sceny, lub tylko chodzi im o kasę, bo reklam różnego typu, czy też ogłoszeń koncertowych też sobie będziecie mogli trochę poczytać. I to by było na tyle. Dla mnie IN DEED HELL jest zabójczy. Przynajmniej tym razem.

C/o Jaromir „Deather” Bezruc; Charovska 15; Krnov 794 01; Czech rep.

indeedhell@seznam.cz

Art.

INPHOBIA # 3

Mamy być obiektywny proszę bardzo. Jest to pierwszy jak do tej pory zine, który budzi we mnie obrzydzenie. Usiłowałem przeczytać go od deski do deski, ale to jest ponad moje siły. Już sam wstęp sprawił, że osunąłem się nieprzytomny na glebę. Ludzie jak można pisać takie niedorzeczności! Uwaga będę cytował: „...my są wiedźmy i wiedźmini, którzy idąc za diabelską rozrywką zbierają wielką liczbę ludzkich uszu i oczu...”. Przecież powszechnie wiadomo wszem i wobec, że Wiedźmin był osobą, która zwalczała wszelkie zło na świecie występujące pod postaciami jakichś tam strzyg, harpii, bazyliszków i innych baśniowych stworów. Więc jeśli w ekipie byłby jakiś, Wiedźmin to prędzej wybiłby resztę współredaktorów za ich ciągotki szkodzeniu rasie ludzkiej. Kolejną sprawą, która sprawiła u mnie palpitację serca są dopiski, pytania i wpierdalanie się ponownie z dopiskami w inne wywiady Aleksandry. Coś mi się zdaje, że owa osóbka usiłuje być na siłę wyluzowana wyzbyta wszelkich zasad moralnych, że sex z kosiarką to dla niej nie pierwszyzna. Bardzo takie podejście obniża loty INPHOBII w moich oczach nawet wywiady Łukasza i Agnieszki nie zatrą wspomnienia wyuzdanych pytań panny Oleńki! Sam skład pozostawia wiele do życzenia. Momentami strony są aż do bólu naszpikowane materiałem, ze muszę ostro wysilić wzrok, aby nie pogubić się wśród tych wszystkich małych literek. Następna stronica to już prawie „czarne dziury”, wśród których gdzie niegdzie przemknie tekst. Odnoszę wrażenie, że # 3 składało kilka osób we własnym zakresie i pewnie dla tego jest taki mętlik aż dwa razy znalazłem recenzję DISEMBOWEL tego samego materiału. W ogóle dział z recenzjami jest niedopracowany brakuje dat, głupich informacji czy jest to demo czy też oficjalne wydawnictwo. Szkoda, że tak wygląda INPHOBIA, bo w środku są całkiem niegłupie wywiady z całkiem ciekawymi zespołami: AMORBITAL, BEHEADED, AT DOMINE i jeszcze parę innych, całkiem ciekawe sprawozdania z gigów autorstwa Krzysia Szpajdla. Niestety skład, jakość fotek, język nie pozwalają mi na pełne delektowanie się lekturą może Wam to nie będzie przeszkadzało!?

C/o Agnieszka Czapla; Bory 19; 42-504 Będzin- Łagisza

Art.

inphobia.jpg (44873 bytes)

LACRIMAE HECATE # 1

Powalił moją posturę na kolana ten zinek a jak do tej pory tylko dwa razy w życiu klęczałem. Pierwszy raz, gdy przyjmowałem I Komunię Świętą. Po raz drugi, gdy oświadczałem się mojej żonie. Pragnę nadmienić, iż moje zachowanie spowodowane było WIELKIM szokiem, jaki wywołało u mnie strawienie lektury, którą zgrabnie zebrał i złożył niejaki Moriturus. Zebrał to znaczy na 36 stronicach formatu A4 przepytał (czasami odnoszę, że od niechcenia) kapele, które rzadko goszczą w prasie oficjalnej: ABIGOR, ANCIENT, GORGOROTH, TSATTHOGGUA i jeszcze parę. Złożył to znaczy wprowadził tekst do komputera każdemu zespolikowi dokleił, logóweczkę i tyle... Zero zdjęć! O przepraszam HECATE ENTHRONED otrzymało jakiś pentagram do wywiadu. Są strony z recenzjami, ale nawet u mnie w debiucie było ich dwa, co ja piszę trzy razy więcej... Inna sprawa odnośnie opisów materiałów to taka, iż pan Pawełek przy niektórych zapomniał dodać adres kontaktowy. Bo, po jakiego grzyba zachęcać wiarę do zapoznania się z formacją ze stolicy i nie podać namiarów (no chyba, że to była gwiazda przez duże „G”, chociaż wątpię gdyż nazwa niewiele mi mówiła a raczej nic nie mówiła!). Na samym końcu znalazło się jakieś opowiadanko „Mrówki” dla psychopatycznej młodzieży. O news napiszę, że są tak pokręcone, że niekiedy odnosiłem wrażenie jakoby redaktor naczelny maczał palce w każdej wytwórni i wydawnictwie. Gościnie udzielił się Adam „Agares” Oronowicz, który zrobił wywiad ze swoimi podopiecznymi z BESATT i kimś tam jeszcze. Jednak spodziewałem się po tym człowieku czegoś więcej a może było to robione na żywca. Sama okładka przedstawia jasną plamę, która później okazała się wizerunkiem kogoś z HATE. Krótko pisząc cienizna, chociaż i tak lepiej niż w przypadku jednostronicowych, newsletterów bo właśnie ja tak traktuję owo wydawnictwo.

C/o Paweł Rusak; Keniga 1/9; 02-495 Warszawa

Art.

SINFEAST # 2

Dawno, dawno temu. Jeszcze, gdy na ziemi panował okrutny wiek XX kolega Błażej zaproponował mi wymianę mojego zasmarkańca na jego szanowanego periodyka. Myślę sobie, co mam nie zrobić podmianki przecież to jest jedyny sposób, aby ktoś to w końcu przeczytał. No i w ten sposób stałem się posiadaczem SINFEAST’zine, a kolega Błażej posiadaczem kilku kartek, co mi się ostały z numeru trzeciego mojego zasmarkańca aczkolwiek w chwili, gdy to czytacie ma na własność # 4 Born To Die’zine. I wiecie, co Wam powiem, że jestem kontent z tej transakcji. Pisemko schludne przejrzyste, bez sztucznej wulgarności. Akurat na długie zimowe wieczory, kiedy to będę mógł sobie poczytać wywiady z EBLIS, CORVUS, NEOLITH, ARS, oraz moich ziomkach z Białej Podlaski, czyli GUTTER SIRENS, NON OPUS DEI, HORRORSCOPE, POCURVIENIE (akurat ten wywiad jest taki jaki nazwa zespołu!!!), LAFAYN. Na poranki zostawiłem sobie recenzje (tutaj prosiłbym przy następnym numerze o graficzne przyozdobienie tego działu), trochę poezji i obowiązkowe wspomnienia z koncertów, „Polish Hard Core Scene”. Tak jak pisałem wcześniej jestem bardzo ukontentowany z posiadania tego zine. Jedyny minusik to jakość fotek, które i tak są o niebo lepsze (a nawet o 2 nieba!) niż w takiej INPHOBII.

C/o Błażej Kuziara; Kwiatowa18/1; 66-400 Gorzów Wlkp.

Art.

sinfeast.jpg (24957 bytes)

TEMPLE OF NOISE newsletter 2000

Ale jaja koleś sobie robi z porządnych obywateli tego państwa. Znam o wiele inteligentniejsze formy wyciągania materiałów od zespołów, ale ten sposób bije wszelkie rekordy głupoty! W zamian za zamieszczenie suchej wzmianki o tym, że istnieje dany zespół bez zdjęcia, logóweczki po prostu sam tekst pan Obersztalski pragnie otrzymać tylko głupie CD, taśmę. Fajnie jak ktoś dorzuci biografię i foto (ciekawe, po co?). Odbiegłem od recenzowania tego newslettera a więc zaczynam format A4, stron 2... i na tym moja recenzja się kończy bo tu nie ma co recenzować takie informacje to każdy głupek może sobie wziąć z byle lepszego pierwszego zine i wypisać jako własne! Ale adres podam, aby nikt nie popełnił głupstwa i jeszcze czegoś nie wysłał... Bo później może być zdziwienie, że miał przyjść w zamian newsletter a jest ino jedna kartka!

C/o Piotr Obersztalski; Partyzantów 10/3; 42-500 Będzin

Art.

Χαλεπα τα καλα # 1 informator

Kurde nie mogła sobie Gośka wymyślić jakiejś innej nazwy, ale mniejsza o to. Pod tą tajemniczą nazwa kryje się coś, co jest po trochu informatorem (czyt. donosicielem) a po trochu katalogiem wyłącznie o krajowym podwórku undergroundowym. Na 9 kartkach formatu A4 Małgorzata A. zamieściła informacje o 63 kapelach grających: death, black, doom, heavy, thrash, etc... Lub zespołach, których twórcy są świecie przekonani, że powinni się zaliczać do wielkiej metalowej rodzinny. Katalog przejrzysty, czytelny tylko, że bez upiększeń w postaci zdjęć, logówek bądź jakichkolwiek grafik, przez co staje się odrobinę monotonny przy dłuższym obcowaniu. Proponowałbym przy następnym numerze o wstawienie upiększaczy a będzie GUT! I to chyba tyle na temat Χαλεπα τα καλα.

Małgorzata Antosik; Ćwiklińskiej10/19; 92-508 Łódź

Art.

SCREW THE VAMPIER newsletter 2001

Hail! Teraz będzie o ubocznym produkcie Mateusza znanego z redagowania FORGOTTEN CHAPEL’zine. Ów news zapełnia mu wolny czas między wypuszczaniem kolejnych numerów Foremnej Czapy a czymś tam innym. Nasz bohater na trzech kartkach formatu A4 zamieścił obszerniejsze informacje o różnistych kapelach i ich wyobrażeniach jak się powinno grać metal. Znalazła się również obszerna reklama # 3 FORGOTTEN CHAPEL jak i ankieta na temat „Metal – Ochlejus i Moczymorda...”. Newslettra kończy spis pozycji, które Mateusz ma a chciałby się pozbyć. Informator jest chyba darmowy, bo nigdzie nie znalazłem ceny.

C/o Mateusz Wieteska; Ceglowska 27/2; 01-809 Warszawa

Art.

DIVIDE ET IMPERA # 2

Zdaję się, że Her Baldder pragnie zostać orędownikiem sprawiedliwości i tępienia kretyństwa w naszym podziemiu. Przynajmniej odnoszę takie wrażenie po przeczytaniu “Uwaga!!! Sabazios!!! Złodzieje!!!...”, “Sfr(l)ustrowany Azrafilek” & “Antyturowski Ilustrowany Dodatek satyryczny”. I to mu się chwali, ale nie chwali mu się ponownych przedruków komiksów (Tym razem Szwejka) przecież asan potrafi władać ołówkiem a może waćpan nie wiedział, co tam wstawić? Skoro już jesteśmy przy szacie graficznej to 3 2 bije na głowę swojego poprzednika. Upstrzony jest tym wszystkim jak wielkanocna pisanka lub mój parapet ptasimi gównami. Szkoda, że polowa z nich to przedruki... Weź się Baldder w końcu złap za ten ołówek przecież wiem, że potrafisz! Dobra pora wziąć na sztalugę zawartość mentoryczną a ta jest jak najbardziej w porządku. Gładko się czyta spowiedź chłopaków z EBLIS, THORN, ATHYS, ABYSS (Chociaż ci nie popisali się przy odpowiedziach), ETHELYN, VIA MISTICA. Nawet Drackula zaczął w końcu traktować czytelników serio racząc nas wywiadem z DESTRUCTION a po za tym to są stałe punkty programu: koncerty, biorecenzje, opisy, co też ostatnio słuchali i przeczytali. Raport z Białegostoku (kolejny! Ino ciekawszy, bo wysmarowany ręką samego Danka z ALCOHOLIC BUTCHER’zine). Coś mi się widzi, ze DIVINE ET IMPERA wyrobiła sobie swój własny styl, styl, który jest fajny w odbiorze tym bardziej, gdy wszystko jest schludne, przejrzyste i wesołe. Oj rośnie nam konkurencja... Co ja gadam... W skali od 1 do 10 daję 11 punktów, hahaha.... A jak zwykle zapomniałem teraz format jest A4!!!!

C/o Paweł Derdziak; ul. Opalińskiego 17/83; 37-700 Przemyśl

Art.

divide.jpg (51527 bytes)

APOCALYPSA prod. katalog/CZART newsletter

Oto Gromosław skumał się z Mittloff’em i do spółki wypuścili katalog z newsletterem. Część przeznaczona na katalog zawiera to, co każdy katalog powinien zawierać, czyli ofertę, co też można kupić ze stajenki APOCALYPSA prod. (ceny niziutkie!) oraz to co firma ma w dystrybucji (a jest parę ciekawych pozycji!). W części CZART mamy wywiady, z HATE (ciekawe, dlaczego?), DOMAIN (tu również ta sama ciekawość, co przy HATE!), GORTAL, SADISTIC INTENT. Obowiązkowe news oraz recenzję kapel, które goszczą w pismach oficjalnych, więc nie będę się rozpisywał więcej na temat tego ni to katalogu ni to newslettera. A byłbym zapomniał jest to wydawnictwo darmowe i skierowane do fanów death i black metalu.

APOCALYPSE prod.; P.O. BOX 239; 00-987 Warszawa

Gromoslaw Gnatowski; skr. pocz. 82; 00-956 Warszawa

Art.

czart.jpg (24989 bytes)

IN DEED HELL undergroundmagazine XII

Dzięki uprzejmości Martina z DRAKO HYPNALIS miałem okazję poczytania, i podziwiania czeskiego, podziemnego szmatławca. I powiedzieć muszę, że pisemko warte jest swojej ceny, oraz szczerych chęci, żeby zanurzyć się w lekturze tego pisemka. Jest to już jak widzicie dwunasty numer, więc i nie dziwota, że bije od nich profesjonalizmem. Jak Born To Die osiągnie taki status w ilości wydanych numerów, mam nadzieję, iż nie będzie wyglądał gorzej, a czego bym sobie i reszcie ekipy życzył lepiej. Świetnie wykonany komputerowy skład, wydruk w profesjonalnych warunkach, czyli wiadomo, że biega o fachową drukarnię. Ale nie sam wygląd zewnętrzny stanowi o jakości magazynu. Ano w środku, będziecie mieli okazję zapoznania się z hordami raczej wszystkim znanymi, przynajmniej w większości. Dominuje w tym numerze brutalne death metalowe grzańsko, choć i black metalu, czy też innych odłamów ekstremy tu nie brakuje. Ale generalnie mięsko. I tak na pierwszy ogień leci AGRESSOR. Ciekawie, co? Dalej może być już raczej tylko lepiej, choć z drugiej strony – zresztą, jak kto lubi. Są Amerykańcy z DISINTER, nowy czeski nabytek, jakim bez wątpienia jest HYPNOS, i znowu USA, które reprezentuje DYING FETUS, rzeźnicy z DERANGED, FLESHCRAWL, NOCTURNUS, INIQUITY vs THORIUM. Słowem elita śmiertelnych legionów. Są też wampiry z ANCIENT, czy też bardziej melancholijnej bardziej melodyjne pitolenie w postaci SILENT STREAM GODLESS OF ELEGY. Fakt, w tym akurat numerze, nie odnajdziecie zbyt wielu wywiadów z podziemniakami, bo tak na dobrą sprawę jest ich tylko kilka (przynajmniej jak dla mnie), a w tym z IMMEMOREAL na czele. Za to wywiady, które się tu znalazły, są ciekawe, z odrobiną specyficznego humoru. Raczej żadnych kijowych przypisków, wszycho powaga jak się patrzy. Tortury, jakim poddani byli poszczególni muzycy, są sporych rozmiarów, więc po paru zaledwie zdaniach na pewno się nie skończy. A z racji tego, iż to słowiańska krew płynie w żyłach twórców tego pisemka, spoko wy Polacy możecie zakupić sobie ten magazyn. Ja raczej urodzonym geniuszem nie jestem, a poczytać sobie poczytałem, i w 80% kumałem, o co biega. Całość jest estetycznie przygotowana, oprawiona wyszukaną grafiką. Według mnie świetnie wpasowana została w klimat tego twora. Po za wywiadami, jak zwykle sporo news’ów, recenzji, recenzines, etc. Ludzie, którzy tworzą tego szmatławca, mają duży szacunek dla swojej sceny, lub tylko chodzi im o kasę, bo reklam różnego typu, czy też ogłoszeń koncertowych też sobie będziecie mogli trochę poczytać. I to by było na tyle. Dla mnie IN DEED HELL jest zabójczy. Przynajmniej tym razem.

C/o Jaromir “Deather” Bezruc; Charovska 15; Krnov 794 01; Czech rep.

indeedhell@seznam.cz

Skowron

NECROSCOPE #11

And how I can to write this review of new issue of her Skalpel (Scalpel) when through all time drives on me butcher Skowron! "... Please give me to do some reading! Such great bands are... Just, give me to do some reading, you are not hog!". And I will be hog and I will give to do some reading him for some 5 minutes, hehehe. Once in some broadcasting station released "Hundred of face Krystyna Janda" and I thought, who this can listen? Now proved, that this of somebody was surely Adam, do you reflect why, and so in #11 is: Scalpel urologist, Scalpel hairdresser, Scalpel barman, Scalpel of critiques and so I can yet quite a lot to mention of inclusions of fan of Ark Of Gdynia (?) (And I know ugly song about this to team!), but not time and place on this, and quite a lot is this in this issue! Do you know what this means to be sterile impoverished? I after reading new NECROSCOP'zine became with such individual to this of degree, that at this time even this review I write in normal hours of being at the office "editorship". Really this man is numbered to this small circle of editors in our country, which ones will be able to deliver us to usual mortals considerable dose of knowledge. Promoted with suitable proofs, enriched for certain aspects from life of nation of some band. Don't you believe? You will read the interview of PERNICIOUS. I never was great fan of death metal, but I do not hide, that I like to hear good muses from this of sort. And never pulled me to interviews with representatives these scenes, but if I hold in my hands NECROSCOPE than I stop to be fussy and all appetisingly and nicely I eat: IMMERSED IN BLOOD, INSISION, and KAAMOS (It is harm, that on my appeals they are deaf!). Even, when cook Scalpel serves on tea spinach or watercress from co-operative of processing grind core DEPRAVED, that little brave Artur licks off one's own plate! More than once I reflected how dietetics Scalpel could to do first-class interviews (INFERNAL DOMINION)? How does teacher of Polish Scalpel will be able to unite words in all sentences, that man after perusal of whole desires of given formation (here I think about SOULLESS! I will come to pall, he has it !!!)? I never recognised personally Adam and rather I will not recognise (surely, that he will come on concert to Lublin... but who would have to play in town of Goat?), and you know, that I very regret, because many one can learn entertaining relations from somebody immediately. Now I keep contact with him by post. Perhaps then I would be able to make such very nice interview with MYSTERIA or MALEDICTION... not! MALEDICTION does not have what to seek in my zine... I wrote to them and they were silent, so they surely are not interest promotion in very little BORN TO DIE'zine. After all this is not the same what great NECROSCOPE' ZINE. Only you do not think, that Adam does not like black metal! On your wish waiter Scalpel will serve little black cafe who name is DECAYED (fine interview, but I stand in awe, that Jose even does not know where lies Poland), you will be taste at "Pearls from lumber-room - Black Metal"... it's delicious! Of course, that as usual is considerable gathering of musical materials all ointments, pretty big review of press, two accounts from festivals and inseparable quotations. And do you say me this is man about hundred faces? If you want to recognise his all visages then you reach for this issue! Does girl on cover is little Veronica? Mr. dad Scalpel! Fuck! I lied Skowron... I gave to do some reading him after 5 minutes and 34 seconds, but hog from me, hehehe... And SOULESS beats on snout with one's own MUSIC!!!!

Adam Stasiak; Zakopiańska 42/3; 80-139 Gdańsk

Art.

TOTAL DESTRUCTION #1

A little water elapsed in Bystrzycy before Bolek let go one's own new child being... With continuation SORDID! When I read this issue I reached to such conclusion, that changed only name and yet several things. The rest is old, but when somebody for some time created zine. This is rather with difficulty to change own attitude on other style of creation and to get rid of copying of schemas. Man waited and waited and through all time I reflected how would be look new inclusion Bolek... and when I waited than it proved then what proved... Again gave about oneself to know hurry in form of misprints in alarming quantities. Of course at every one can find such errors even I am not in a position completely to fight this problem. However I try in spite arduous pain of eyes, which I get from plodding for hours on end before monitor. Cover in similar style, what is SORDID'zine, but black ground posted it other look. Changed border of interviews, which at this time came into being in consequence of contact with fire. I trust that it will be distinctive sign of TOTAL DESTRUCTION! When we are at interviews then you will can to read some scribble of individuals from MYSTERIA, BESATT, BLOODY PSYCHO, ABUSIVENESS and something they're yet. With this part of TOTAL DESTRUCTION is not badly, however oddly excite me postscripts of Lukasz. And only these attached to the end statements of respondent. Also I do not like when somebody gives own opinion for somebody else's interviews, look: STRIGOI. Be ashamed Bolek, you are such large and smart boy ... and pugh... not pleasantly... Just yet very little mancament, regarding of interviews... what for continually to ask for joining black metal with NS. Time surely to praise at last for something editor-in-chief from principal! I praise you for review and rather for realization of pages with them, look: centre, more or less! Though something they're little and some thin they. I praise you for very little logo of labels close by review. I would keep it to oneself deaths! Lukasz also getting plus for "Undershit #2", which hero is Andes from ACCUSABILIS at this time. Maybe this is commonplace theme, but is necessary to persecute thief... And perhaps in underground introduce the law from Koran... Stumps are with difficulty to stick stamps... Half plus for article "I'm Fucking Poser!!!!!!!!!"! We will find yet a couple of account from gigs, and more important festivals and we will finish reading of first issue TOTAL DESTRUCTION. I regret, that on "debut" of Bolek I looked under account parting - issue SORDID. If not he perhaps my review would be other... However I will ascertain, that it can be, but Bolek in future less of hurry!!!

Łukasz Barański; Szwajcarska 1/1; 20-861 Lublin; Poland

Art.

Pisemko «» Przecieki «» Wywiady «» Demo(no)logia «» Papirzaki «» Galeria «» Imprezy «» Linki


© Born To Die'zine