www.banjak.of.pl





1)

„Czy masz pieniądze, czy grosza Ci brak
Czy los Ci sprzyja, czy idzie Ci wspak
Czy masz kompanów dziesięciu, czy dwóch
Czy masz ochotę na rum, czy na miód....”

 Jest takie miejsce, ostoja,  Arka, w której odnajdziesz swój „cichy klang” a jej niesamowity klimat pozwoli Ci zapomnieć o wszelkich troskach. Hornu ostra poświata jawi się nad widnokręgiem, nadzieją serce Ci rośnie, a patrząc na znikające główki portów, wiesz, iż dziś jest właśnie ten dzień, w którym głos morza woła... Wypłyniesz na przestwór oceanu; wichry potworne uderzą w grot, i usłyszysz czterdziestek ryk niczym głos Neptuna wołającego Cię do swego królestwa. Twój rejs na nieznane lądy, gdzie albatros kończy swoje dni, rozpocznie, i zakończy się, właśnie Tam.
„Tylko gdzie to jest, no gdzie...?” Bliżej niż Ci się wydaje; miejscem, o którym mowa jest krakowska „Tawerna pod Jagnięciem”. Zaskoczony? Tak myślałem. Nie musisz już wypatrywać za oknem, nad dachami sąsiednich domów swych marzeń i snów, ponieważ one są na wyciągnięcie ręki. Przybądź i przekonaj się.
Czytając artykuł o Tawernie w „naszym” rankingu możesz pomyśleć, że wszystko to co napisałem jest bujdą ale musisz zrozumieć, że nie każdemu człowiekowi
[1]podobają się rzeczy których jeszcze nie poznał, nie każdy miał możliwość poczuć letnią bryzę na swej twarzy, gdy wczesnym rankiem, stojąc za sterem płynął w siną, zamgloną otchłań, nie każdy miał okazję płynąć pod osłona nieba pośród spadających „Cór Perseusza” otoczony ciszą, mąconą jedynie przez fale rozbijające się na dziobie....
Jeśli chcesz poznać ten nastrój, zatopić w nim swą duszę, niczym usta tonące w gorących wargach dziewczyn z Callao, przyjdź tam i oderwij się od stałego lądu chociaż na chwilę. 

ban. Tukan  
góra

P.S. Powyższy artykuł nie jest w żaden sposób sponsorowany przez ludzi związanych z przedstawionym w nim lokalem gastronomicznym; autor chce podkreślić, że zawarł w nim jedynie swoje, a co jest z tym związane, subiektywne odczucia dotyczące „Tawerny pod Jagnięciem”. Autor prosi o kontakt, i wyrażanie własnych opinii na ten temat.


Odpowiedź ban Hełbiego na artykuł ban Tukana: 

Na początku mojej riposty na artykuł mojego przyjaciela ban Tukana, chciałem zauważyć, że nie boję się zamieścić Jego tekstu w światowym medium oraz prowadzić otwartej dyskusji. Poczułem się w obowiązku udzielić odpowiedzi na Jego artykuł i podkreślić fragmenty, które są prawdą a sprostować te, które jedynie stały obok prawdy.

Zacznę może od tego, że artykuł ban Tukana podobał mi się i jest wyrazem Jego wielkiej miłości do żeglarstwa. Ja jako człowiek, który nigdy w życiu nie żeglował, oczywiście w sensie żaglówki i wiatru, z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że żeglarstwo jest piękne a kiedy spełnię jedno ze swych marzeń i pożegluje gdzieś w siną otchłań to z pewnością się zakocham tak jak ban Tukan.

Ktoś może spytać: Jak on może uważać, że żeglarstwo jest piękne skoro nigdy nie żeglował?. Jednak mogę gdyż w swoim, krótkim życiu parę razy spędziłem wakacje we Włoszech oraz na Korsyce gdzie zobaczyłem wiele, naprawdę wiele pięknych rzeczy związanych z żeglarstwem (na potwierdzenie zamieszczam kilka zdjęć). Muszę przyznać, że jednym z miejsc, które najchętniej zwiedzałem i skąd mam najwięcej zdjęć oraz filmów były małe, choć czasami wcale nie małe, porty jachtów pełno i dalekomorskich. Spacery po takich przystaniach były cudowne, piękne jachty, które stały w rzędach obok siebie kołysząc się lekko na falach sprawiały niesamowite wrażenie. Atmosfera tam panująca nie pozwalała stamtąd odchodzić, w uszach było słychać szelest fal obijających się o burty jachtów a słońce spowijało swoim blaskiem horyzont oraz maszty pięknych łodzi. To wszystko sprawiało, że człowiek stawał się spokojny i mógł tam spacerować i spacerować aż do zapadnięcia całkowitego zmroku.

A co do pływania to tak jak już wcześniej zaznaczyłem, na żaglówce nie pływałem, ale mam ponton z silnikiem, na którym nie raz walczyłem z falami a do brzegu dopływałem cały mokry i szczęśliwy z udanej wyprawy. Chciałem jeszcze dodać, że morze kocham i nigdzie tak jak nad spienionymi falami nie odpoczywam.

Wiem, że jest to na pewno coś innego od żeglowania jednak wydaje mi się, że dzięki temu wszystkiemu, co do tej pory przeżyłem mogę powiedzieć, że żeglarstwo jest piękną przygodą. Przyznaję racje ban Tukanowi, że nie wiem, co to znaczy żeglować a Tawerny gdzieś na pojezierzu czy pomorzu są ostoją prawdziwej żeglarskiej atmosfery. Jednak, co do krakowskiej „Tawerny pod jagnięciem” swego zdania nie zmienię. Uważam, że jest to lokal bardzo niskiej klasy i nie jest wart polecenia ludziom nie związanym na stałe z żeglarstwem gdyż nie odczują oni nic a nic z tego, co ban Tukan im przedstawia w swoich artykułach, mogę to stwierdzić na swoim przykładzie. Jedyną rozrywką, którą ten lokal oferuje jest śpiewanie szant, bo o wystroju nawet nie warto wspominać. Byłem dotychczas raz w tym lokalu, kiedy ludzie tam zgromadzeni śpiewali szanty i muszę przyznać, że nawet mi się to podobało. Zapał, z jakim wyśpiewywali te morskie piosenki, był wart zauważenia. Jednak, już po raz drugi w moim artykule, zdania co do szant nie zmienię, gdyż po prostu te piosenki zbytnio mi się nie podobają, aczkolwiek niektóre mogą wywołać uśmiech na twarzy.

Nie zamierzam tutaj nikogo zniechęcać do odwiedzania krakowskiej tawerny czy do śpiewania szant, ponieważ każdy z nas ma wolna wolę i może decydować o swych wyborach i upodobaniach. Każdy z nas także może kochać i widzieć, co innego, dlatego nie mam zamiaru mówić nikomu, że nie jest doskonały w swoim postępowaniu.

 Hełbi


góra




Jeżeli chcesz przeczytać kolejne głosy w dyskusji, kliknij: polemika KostKa i odpowiedź ban. Hełbiego




Przypis:

Mowa tu jest o moim przyjacielu Hełbim, który nie zakochał się jeszcze w żeglarstwie co należy oczywiście uszanować, gdyż nie każdy jest doskonały. W każdym razie proszę go o sformułowanie swojej opini w formie krótkiej, aczkolwiek wyczerpującej polemiki.

góra