Siano pachnie snem
siano pachniało w dawnych
snach
popołudnia wiejskie grzeją
żytem
słońce dzwoni w rzekę z
rozbłyskanych blach
życie - pola - złotolite
Wieczorem przez niebo pomost
wieczór i nieszpór
mleczne krowy wracają do
domostw
przeżuwać nad korytem pełnym
zmierzchu
Nocami spod ramion krzyżów
na rozdrogach
sypie się gwiazd błękitne
próchno
chmurki siedzą przed progiem
w murawie
to kule białego puchu
Księżyc idzie srebrne chusty
prać
świerszczyki świergocą w
stogach
czegóż się bać
Przecież siano pachnie snem
a ukryta w nim melodia kantyczki
tuli do mnie dziecięce policzki
chroni przed złem
Kamień 1927 Józef Czechowicz